Mentionsy

Słuchanocki
Słuchanocki
23.04.2025 17:20

Bajki i baśnie Świata. O strasznym Żmiju i trzech braciach - kołodzieju, drwalu i bartniku. Baśń białoruska.

Po świątecznej przerwie wracamy do krainy baśni i bajek. Tym razem to baśń z cyklu "Bajki i baśnie Świata", a konkretnie baśń białoruska, czyli zdecydowanie bliższego nam regionu niż poprzednia więc i klimat inny😎😁

Sama historia należy do cudownie magicznego, znanego już Wam zbiorku, stworzonego przez panie Milską i Markowską pt. "Baśnie księżycowe", które to baśnie - przyznam szczerze - uwielbiam!

Zapraszam więc do wejścia w magiczny świat baśni, gdzie Słońce, Księżyc i Gwiazdy są na wyciągnięcie ręki...

A jeżeli się podoba - zapraszam do subskrybowania kanału - na YouTubie też😎😁

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 23 wyników dla "Żmij"

O strasznym Żmiju i trzech braciach.

Panował tam król Żmij, potężny, długi chyba na sto łokci, z paszczą smoka.

Wreszcie postanowił Żmiji zaczaić się na te nienawistne światła, porwać je i uwięzić w swych podziemnych jaskiniach.

Kiedy słońce o zachodzie stało niziutko nad ziemią, Żmij wyprostował swoje skręty, sięgnął łbem sklepienia niebieskiego, porwał słońce w paszczę i ukrył je głęboko pod ziemią w swym królestwie.

Jeśli wy nie zabijecie żmija i nie uwolnicie słońca, księżyca i gwiazd, to nikt na świecie jak długi i szeroki tego nie dokona.

A no spróbujemy z tym żmijem, tatku, kiedy taka twoja wola.

Pewnie chce się ze żmijem bić.

Widać mi nie pisano żmija zabić.

Ciemno tu choć okowykol, odkąd żmij słońce skrad.

Pewnie się na Żmija wyprawia.

Teraz koniku wskok, leci do pieczary żmija.

Musi mi nie było pisane zabić żmija.

Czyżby na żmija szedł?

Tylko pszczoły mogą żmija pokonać.

One też żmija nienawidzą, bo przez niego nie mogą nektaru i pyłku z kwiatów zbierać.

Zatoczyły krąg nad jeźdźcem i pofrunęły prosto do jaskini żmija.

Aż stanęli przed jamą żmija.

Za dziewiątym razem z jaskini smoczej, z czarnej pieczary wychynęła straszna, płaska głowa żmija.

Żmij pełznie coraz szybciej, szybciej, już jest blisko, jeszcze chwila, a zadławi i jeźdźca i konia.

Bartnik maczugą ciska prosto w łeb wężowy, ale drzewce odskoczyło od czaszki żmija jak od żelaza i na pół się rozłamało.

Jeszcze chwilę Żmij wściekle walił ogonem o ziemię, aż dudniło w całym lesie, aż wreszcie zwalił się pod drzewo bez życia.

Wiedziałem, że któryś z was musi Żmija zmóc.

Gdyby nie ich pomoc, Żmij by mnie połknął wraz z koniem.