Mentionsy

Słuchanocki
Słuchanocki
06.04.2025 17:03

Bajki i baśnie Świata. Jak krokodyl zdobył wykałaczkę do zębów - baśń afrykańska.

W ramach "łapania oddechu", postanowiłam wybrać do kolejnego słuchowiska coś "z zupełnie innej beczki".

Tak oto przedstawiam Wam baśń ze zbioru, który roboczo nazywam "Baśniami afrykańskimi", autorstwa Kamila Giżyckiego.

I parę ciekawostek: - książka pochodzi z roku 1949, Wydawnictwo Polskie R. Wegner, z ilustracja J.M. Szancera (oczywiście😎),

- nie mam zielonego pojęcia dlaczego autor nazywa krokodyla płazem (proszę tłumaczyć dzieciom, że krokodyle to GADY! 🤣🤣🤣) jeżeli ktoś zna jakieś np. historyczno-biologiczne lub inne przyczyny - można wpisać w komentarzu - nie zmieniałam tego nazewnictwa, bo bardzo niechętnie ingeruję w treść tego co przedstawiam, a i tak musiałam zmodyfikować tytuł pod kątem "poprawności politycznej" 😎

- to nie jest pierwsza baśń, którą czytam z tego zbioru, więc jeżeli się podoba, to inne, najszybciej znajdziecie na playliście YouTubowego kanału: "Słuchanocki. Co w trawie piszczy", można też w: "Słuchanocki. Bajki i baśnie Świata".

I oczywiście, zachęcam do subskrybowania kanału, na YouTubie też ☺️

Miłego słuchania😎

Rozdziały (2)

1. Wprowadzenie do Mood.com

Promocja serwisu Mood.com, który wysyła baśnie Świata do drzwi klienta.

2. Baśń o krokodylu

Opowieść o krokodylu, który zdobył wykałaczkę do zębów i zaczyna się jego opowieść o polowaniu i nieprzyjaznych zwierzętach. Bajbun, doradca królewski, pomaga krokodylowi oczyszczyć się z pasożytów i staje się jego towarzyszem.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 15 wyników dla "Ptak"

Wszystkie panarki o tym plotkują, a przecie te ptaki wszystko wiedzą.

Tuż przy samym brzegu, na piasku, omywanym drobnotkimi falami, pląsały statka przeróżnych ptaków, łowiących małe rybki lub wybierających długimi dziobami raczki, ślimaki, pijawki i inne stworzonka wodne.

Między tą różnobarwną rzeszą rozkrzyczanego ptactwa szczególną uwagę bajbuna zwrócił ptak wielkości bekasa, biegający szybko na długich, cienkich nogach.

Ptak ten, w przeciwieństwie do innych, miał krótki, ostry dziób i, ponieważ nie mógł nim wybierać z piasku ani wody pożywienia, uganiał za innymi ptakami i odbierał im to, co swoimi długimi dziobami złowiły.

Biegał tak zwinnie po ziemi, że żaden ptak nie mógł z nim iść w zawody.

Podziwiając zręczność i odwagę tego ptaka, przemyśliwał bajbun mądry, jakby wywabić krokodyla z rzeki i jakby to urządzić, by ten potwór przestał gnębić inne zwierzęta.

Skoro tylko spadły na piasek pierwsze pijawki oderwane z grzbietu krokodyla, bajbun zręcznie trącił je patykiem i odrzucił daleko w stronę ptaka, wołającego czip-czip hoit.

Ptak, zobaczywszy grube pijawki, podskoczył, zjadł je łapczywie, a potem szybko na swych długich nogach podbiegł do drzewa i tu zatrzymał się w bezpiecznej odległości od ongandu, wyczekująco spoglądając na bajbuna.

Szympans znowu rzucił mu końcem patyka kilka pasożytów, ale już nie tak blisko i ptak, chcąc je zdobyć, musiał się zbliżyć niemal do samego potwora.

Ptak zjadł tymczasem wszystko, co było do zjedzenia na grzbiecie ongandu.

Teraz już nie będę potrzebował walczyć z innymi ptakami o zdobycz, bo tu jedzenia mam po uszy.

Nagle ptak przerwał czyszczenie dziąseł krokodyla, patrzył chwilę podejrzliwie w stronę nadbrzeżnych krzaków, po czym z głośnym CZYP CZYP CHOJT poderwał się do lotu.

Zrozumiał, że dokonał wielkiego dzieła, bo od tego czasu krokodyl zaprzyjaźnił się z ptakiem, który na zawsze pozostał jego wiernym towarzyszem, który uwalniał go od dokuczliwych pasożytów i oczyszczał mu zęby.

Ptak bowiem ostrzegał je przed swym przyjacielem głośnym wołaniem, czip, czip, choit, czip, czip, choit.

Ludzie nazwali później ptaka tego stróżem, ale właściwie powinni go nazwać wykałaczką krokodyla.