Mentionsy

Pismo do słuchania
Pismo do słuchania
15.09.2025 07:00

Wiersze z Ptasiego Radia i... kefiru

Dzisiaj zabieram Was w podróż w czasie, do sierpniowego poranka, kiedy razem z Anną Dudzińską, dziennikarką radiowej Trójki i autorką naszego audioserialu o Saamach, prowadziłyśmy festiwalową audycję radiową – Ptasie Radio w ramach Literackiego Sopotu. Naszych gości i gościnie poprosiłam, by przynieśli na nasze spotkanie wiersz. Z jakiegoś powodu ważny. Opowieści, jakie przy tej okazji usłyszałyśmy, są od niedawna do odsłuchania wraz z zapisem audycji. A ja dziś, zainspirowana nimi, przychodzę do Was z wierszem, który, mam nadzieję, również zabierze Was w nieoczekiwaną podróż. 


Posłuchajcie!
Magdalena Kicińska


---
Słuchaj więcej materiałów audio w stałej, niższej cenie. Wykup miesięczny dostęp online do „Pisma”. Możesz zrezygnować, kiedy chcesz.
https://magazynpismo.pl/prenumerata/miesieczny-dostep-online-audio/


Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 34 wyników dla "A"

Wiersz na poniedziałek, czyli zacznij swój tydzień od poezji wybieranej i omawianej przez redaktorkę pisma.

Nazywam się Magdalena Kicińska i zapraszam do słuchania podcastu.

Cześć, dobry wieczór, dzień dobry, witajcie już po półmetku września.

Ale ja znowu jeszcze wrócę do sierpnia, bo tam w ramach Literackiego Sopotu prowadziłam z Anią Dudzińską, dziennikarką radiową i autorką audioserialu o samach, który realizowaliśmy w piśmie.

Taką poranną, festiwalową audycję w prasie radio, czyli po raz kolejny spełniałam swoje marzenie o właśnie radiowej, może nie karierze, ale radiowym doświadczeniu.

Bardzo to lubię i muszę przyznać, że sprawiło mi to ogromną, ogromną przyjemność.

Taka zabawa w radio wczynia.

Od niedawna zapis tej audycji jest do odsłuchania, a dlaczego o tym mówię w tym podcaście?

Bo osoby, które do naszego programu zaprosiłyśmy, m.in.

dyrektorkę festiwalu Martę Czarnecką, wydawczynię Anię Świtajską, dziennikarkę Justynę Suchecką-Jadczak, poprosiłam o przeniesienie ze sobą wiersza.

Takiego, który z jakiegoś powodu jest dla każdego, dla każdej z nich ważny.

Przyznam, że to nie było dla wszystkich łatwe zadanie.

Słyszałam od kilku osób, że bardzo się stresowały, bo rzadziej sięgają po poezję, nie wiedziały co wybrać.

Też kiedy czytały te wiersze, to niektórym drżał głos, ale efekt myślę, że był warty tego.

małego lęku czy tego wyjścia zupełnie poza to, co znane i oswojone, bo opowieści i czytane teksty były piękne i wprowadziły do naszych rozmów kolejny wymiar.

Dlatego lubię takie zadania, które przynoszą poezję do życia, do codzienności, do bycia jej częścią, nie odświętną, a taką, po której od tak właśnie możemy sięgać i zaczynać rozmowę, dawać pretekst do jakiegoś jej...

innego tonu, innego nastroju, a wiersze, które przynosili nasze gościnie i nasi goście, były bardzo różne.

Choć jedna autorka się powtarzała, co mnie cieszy, bo ja sama do Emily Dickinson często wracam.

I ta różnorodność też mnie zachwycała, bo wprowadzała bardzo różne języki poetyckie i różne formy poetyckiego opowiadania do naszej rozmowy.

I dzisiaj mam dla Was też poza linkiem do Ptasiego Radia, którego możecie sobie posłuchać, wiersz, który może też zaskoczy, no a może nie, bo jesteście przyzwyczajeni i przyzwyczajone do poetyckiej tutaj różnorodności.

Tak czy inaczej, dzisiaj przychodzę z wierszem mołdawskiego poety piszącego po rumuńsku, Dmitrii Cudu, który przekładał dla nas i dla Was wszystkich, bo tom ukazał się w ramach wydawnictwa europejskiego Poety Wolności już kilka lat temu.

A Kuby Kornhausera opowieść o rumuńskiej literaturze niedługo też przeczytacie na łamach pisma.

I z tym wierszem, i z tym obrazem, bardzo ciekawym szczegółem, jak samotność porównywana do butelki kefiru, was dzisiaj zostawię.

I już prawie powitam na sam koniec, żegnając z jesienią, czyli z tą najbardziej poetycką podobno porą roku.

Za tydzień, kiedy się usłyszymy, to już będzie prawdziwa, prawdziwa jesień.

Poezja.

Czyta Magda Karel.

Być samotnym jak nóż, co wchodzi w chleb, a potem w salami, jak tamte cienkie plasterki, salami okrągłe, które toczą się po stole.

Być samotnym jak butelka po kefirze pusta.

Jak korek od szampana, co strzela w powietrze.

Być samotnym, bardzo samotnym.

I pisać ten wiersz.

Przełożył Jakub Kornhauser.

Magazyn Opinii