Mentionsy
Just a small town boy...
Napisz do mnie, tak jak się mówi czasem do księżyca. Raz w miesiącu wybiorę list, na który odpowiedź może przydać się nam wszystkim. Nie musi być poważny, nie musi być głęboki – ale może też być niezwykle istotny i prawdziwy. Zawsze chciałam to robić: słuchać i myśleć o tym, co usłyszałam.
Napisz do mnie, a może uda nam się przeżyć moment prawdziwej rozmowy: [email protected]
Karolina Lewestam
Szukaj w treści odcinka
Masz problem?
Napisz do mnie na rozmowy z k.mołpa.magazynpismo.pl Może uda się nam przeżyć moment prawdziwej rozmowy.
Karolina Lewestam Droga K. Mam lat czterdzieści cztery i to samo w sobie jest nieprzyzwoite, bo czuję się na dwadzieścia siedem.
W tym dziwnym i niesprawiedliwym wieku stanąłem przed jakimś nowym rozwidleniem dróg.
Osiem lat temu przyjechałem do Warszawy ze średniego miasta.
Zakochałem się w stolicy.
Pracowałem z firmami, uczelniami i redakcjami, o których kiedyś mogłem jedynie pomarzyć.
I oto nagle moja instytucja przestała istnieć, włącznie z moim etatem.
Wyraźnie odczuwam to jako wezwanie do zmiany, tylko jakiej?
Chyba nie w miłości.
Nie związałem się z żadną kobietą na stałe.
Kocham samotność.
Może przeprowadzka?
Czy wracać do M?
Mam tam przyjaciół, ale znowu nie wiem, co miałbym tam robić zawodowo.
Krótko mówiąc, chciałbym coś zmienić, ale nie wiem, co.
Kiedyś pewna dziewczyna dając mi kosza powiedziała, nie mam rozgrzewającej serce wizji naszego bycia razem i to mnie tak wzruszyło, że nawet się na nią nie gniewałem.
Drogi J, oczywiście nie wiem, co powinieneś zrobić.
IT, powrót do M, przeprowadzka w Bieszczady i golenie owiec.
Nie mam pojęcia.
Kto to może wiedzieć?
Ale przecież nie po to do mnie piszesz.
A może raczej niemoc.
Zdarzył się czas na reset i na zmianę, a ty jesteś jak najedzony klient w supermarkecie.
Przebierasz w produktach, możliwych drogach, bez przekonania.
Coś tam trzeba kupić, ale może po prostu chleb?
Nie wiem, czy słyszałeś o profesorze fizyki z Connecticut, nazwiskiem Ron Mallett.
Skubany podobno już prawie wymyślił maszynę czasu, opartą na jakimś triku z laserami.
Nie jest to jeszcze niestety TARDIS doktora Hu, ani wehikuł Herberta Wellsa, ale kiedy czytam twój list, mam wielką ochotę napisać do Maleta i kazać mu przyspieszyć nieco te ślimacze badania, bo chciałabym sama z nich skorzystać i przenieść się w czasie o jakieś 8 lat wstecz.
By obejrzeć sobie tamtego jod.
Tamten Joc przed ośmiu lat to był gość, prawda?
Rozejrzał się wokół po swoim mieście, spakował walizkę, zasalutował i wsiadł do pociągu relacji M Warszawa.
Wysiadł na dworcu centralnym i ruszył w nieznane.
W głowie już mi gra Journey.
Miał jaja, że tak powiem, ten chłopak.
A poza tym miał też zdrową dawkę życiowej brawury.
I żył w zupełnie innym świecie niż dzisiejszy J. A mianowicie w takim, w którym rzeczy są możliwe, a los potrafi człowieka zarazem zaskoczyć i być mu przychylnym.
Na pewno tęsknisz za nim, J. On by wiedział, czego chcieć i jak.
Ja też tęsknię za tamtą K, która mogła z dnia na dzień wyruszyć na morze albo za ostatnie drobne kupić szczura.
Ona też pewnego dnia przyjechała z nadzieją i lękiem do Warszawy.
A ta dzisiejsza, tak jak ty, potrafi się przestraszyć, że może oto boginie wzywają ją do zmian, albo wołają przeznaczenie, ale nijak już nie potrafi rozpoznać ich głosu.
Więc zamiast wstać i biec do przodu, tkwi w miejscu, gdzie ktoś rosnął jakąś przeklętą mgłę, przez którą trudniej się pragnie.
To wiek średni, wiek męski, wiek klęski.
Tak dziwnie usytuowany na osi czasu, że zamiast chęci i pragnień niekiedy wzbudza melancholię.
Wystarczająco długo, żeby popełnić kilka poważnych błędów i spojrzeć wstecz na triumfy i porażki z dumą i żalem.
Może nie tak bliski, ale i niedaleki.
Dystans, doń, mierzony jest w jednostkach, które dziś wiele już ci mówią.
Przy odrobinie szczęścia może kolejne czterdzieści lat.
Z tej przedziwnej perspektywy trudniej podejmować decyzję.
Łatwiej, gdy się ma dzieci, gdy się kocha lub gdy stać cię na czerwone, kryzysowe Ferrari.
Ale rozumiem, że te wspomagacze są dla ciebie chwilowo niedostępne.
Ale masz wciąż dawnego jod.
Usiądź wygodnie i zamknij oczy.
Przypomnij go sobie.
Pamiętaj, jak niewiele widział.
Ale jak mocno chciał i jak bardzo wiedział niektóre rzeczy.
Wróć do niego myślami, bo tylko on ma tę mądrość, której dzisiaj potrzebujesz.
A potem jeszcze raz spakuj walizkę.
K. Masz problem?
Napisz do mnie na rozmowy z k.mołpa.magazynpismo.pl Tekst ukazał się w 57. numerze miesięcznika Pismo, magazyn opinii.
Czytali Karolina Lewestam i Kamil Próban.
Magazyn Opinii
Ostatnie odcinki
-
Portfel za pośladki
19.02.2026 14:32
-
Lubaina Himid. W poszukiwaniu miejsca dla nas
12.02.2026 09:29
-
Premiera Pisma. Jaka będzie muzyka przyszłości?
11.02.2026 09:37
-
Christelle Oyiri. Szukając wytchnienia w ciągły...
27.01.2026 16:07
-
List od K.
22.01.2026 15:57
-
Premiera Pisma. Czy medycyna estetyczna wyklucz...
21.01.2026 12:39
-
Ottessa Moshfegh. Stop hierarchii doświadczeń
15.01.2026 09:36
-
Mała troska
08.01.2026 10:16
-
Wiersz na do widzenia
29.12.2025 08:00
-
Susan Seidelman. Jak odnalazłam Susan?
23.12.2025 11:33