Mentionsy

Ślady pamięci
Ślady pamięci
12.08.2025 19:00

Początek ofensywy psychologicznej w wojnie Wschodu i Zachodu

W czerwcu 1950 roku w Berlinie zachodnim doszło do spotkania Kongresu Wolności Kultury. Celem zorganizowanej pod auspicjami CIA kongresu było wzmocnienie środowisk antykomunistycznej lewicy. Tak rozpoczęła się zimna wojna kulturowa, która toczyła się przez dekady, aż do upadku komunizmu. Spotkanie intelektualistów o poglądach antykomunistycznych, choć często także lewicowych, ale przekonanych, że twórczość i kultura nie mogą być objęte ideologią zaowocowało powstaniem wielu czasopism, organizacją konferencji i seminariów, na których propagowano ideę kultury wolnej od ideologii. O znaczeniu Kongresu Wolności Kultury opowiadają prof. Rafał Habielski i Andrzej Mietkowski

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 15 wyników dla "Giedroyć"

Przypomnijmy, dwa najważniejsi polscy działacze Kongresu Wolności i Kultury to Jerzy Giedroyć i...

I Giedroyć chciał, żeby to była instytucja nie pomocowa, tylko taka, która przede wszystkim miała być z jego punktu widzenia instytucją, która uczyła współpracy i gasiła czy minimalizowała te wszystkie złe relacje, które mają w swojej historii przedstawiciele narodów środkowo-wschodniej Europy.

I to byłaby taka kuźnia nowej elity wschodnioeuropejskiej, czy środkowo-wschodnioeuropejskiej, to znaczy ludzi, którzy by się kąpali w tej kulturze zachodniej, edukowali w warunkach zachodnioeuropejskich, a jednocześnie obcując sobą, mieszkając w jednych pokojach, w jednym z lisów, Giedroyć o tym mówił.

Działalność uniwersytetu to są lata 1951-1955 i te 4 lata Giedroyć oceniał w sposób bardzo krytyczny.

Stanowisko, które wyznawali Amerykanie i które podjął także, nie wiem czy równolegle, a może nawet wcześniej, Jerzy Giedroyć.

No bo trzeba powiedzieć, że Giedroyć

Wspomniałeś o tym, że zagadnienie współpracy kongresu i kultury jest trudne, dlatego że kultura rzeczywiście sporo zawdzięczała, ale Giedroyć po roku 1989 bardzo się dystansował.

Wspominał o tym Jerzy Giedroyć.

Brat redaktora Jerzego Giedroycia, Henryk Giedroyć, przypomina jak wyglądały pierwsze dni i tygodnie po ucieczce Czesława Miłosza, gdy przybył do Maison Lafite i skrył się w budynku redakcji.

To Henryk Giedroyć o wydarzeniach z 1951 roku, kilka miesięcy w Maison Lafite i potem konferencja prasowa w lokalach Kongresu Wolności Kultury na bulwarze Osman.

Do współpracy z tym pismem Giedroyć też przywiązywał dużą rolę, dlatego że...

To sformułowanie show-business trochę rzeczywiście niefortunne, że tak się zbyt łatwo napisało Mieroszewskiemu, tylko ranga tego pisarstwa, wspominaliśmy o tym, sprowadzała się do tego, że to był właściwie wyraz stanowiska redakcji, ponieważ Giedroyć nie pisał.

No i było to trochę takie niepolityczne, no bo nie bardzo wiadomo, Giedroyć nie był zachwycony tą współpracą, ale ona mogła jeszcze przynieść jakieś profity.

No właśnie, o tej postawie Konstantego Jeleńskiego mówił sam Jerzy Giedroyć.

Jerzy Giedroyć i Mieroszewski, pragmatycy, dowiadując się o koneksjach ze służbami amerykańskimi Kongresu, postanawiają się wycofać.