Mentionsy

Ślady pamięci
Ślady pamięci
29.07.2025 14:00

Opowieść o Kongresie Wolności Kultury w 75 lecie powstania tej instytucji

Dwa wektory sił ścierały się na powojennej mapie świata: wolność kontra totalitaryzm. W 1947 Sowieci utworzyli Kominform, rok później dokonali przewrotu w Czechosłowacji. Dalej - blokada Berlina, a w 1949 – sowiecka bomba atomowa.  Prezydent Truman odpowiada doktryną powstrzymywania. Rusza „intelektualny Plan Marshalla”. W czerwcu 1950 roku w Berlinie zbiera się Kongres Wolności Kultury. Po latach powiedziano o tym zdarzeniu – najpiękniejsza antykomunistyczna akcja CIA. O kongresie Wolności Kultury rozmawiają prof. Rafał Habielski i Andrzej Mietkowski.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 24 wyników dla "Kongresu"

Trzeba powiedzieć, że u początków Kongresu była taka instytucja jeszcze przed CIA, Biuro Studiów Strategicznych, które powstało po Pearl Harbor.

Rolę w zbudowaniu i konstrukcji tego kongresu.

Ta formuła kongresu zjazdu intelektualistów jest nieprzypadkowa, tak samo jak nieprzypadkowe jest miejsce.

Ale ta formuła, na którą się zdecydowano, zjazdu intelektualistów, kongresu intelektualistów, jest odpowiedzią na podobne pomysły ze strony sowieckiej.

Takie nazwiska jak Albert Camus czy Artur Kessler będą się przewijać wśród prominentnych działaczy Kongresu Wolności Kultury.

Tak, sensem Kongresu było podkreślenie takiego założenia, którego autorem był Artur Kessler, wspomniany przez ciebie, że nie można mówić o pokoju, kiedy nie ma wolności i demokracji.

W działalności kongresu znaleźli się intelektualiści azjatycy, południowoamerykańscy, wszyscy ci, którym wartości kongresu są bliskie.

Dodajmy też, że zbiegiem okoliczności było to, że obrady Kongresu rozpoczęły się dzień po wybuchu wojny na Półwyspie Koreańskim.

Główna idea Kongresu jest ideą amerykańskiej polityki wobec Europy powojennej.

Józef Czapski przywołuje po wielu, wielu latach własne przypuszczenia o realnym finansowaniu Kongresu Wolności Kultury.

Wśród osób, które można określić mianem ojców założycieli Kongresu Wolności Kultury było kilka osób, o których warto słowo powiedzieć.

Te trzy osoby, jak powiedziałem, niekoniecznie odgrywają rolę wiodącą na Kongresie, natomiast są niesłychanie ważne, mają ogromną zasługę, jeśli chodzi o to, żeby pomysł Kongresu zrealizować i przeistoczyć zjazd w organizację stale działającą.

I tutaj głównymi postaciami będzie właśnie Nikolas Nabokow i potem szara eminencja Kongresu, Michael Joselson.

Są dwie, trzy fotografie Giedroyć, ramię w ramię z Józefem Czapskim, pojawiają się na obradach Kongresu Wolności Kultury, zasiadają wśród uczestników.

Oficjalnie tego stosunku nie zmienił, bo jeśli czyta autobiografię na cztery ręce, czyli tekst napisany na początku lat dziewięćdziesiątych, to ma bardzo taki wstrzemięźliwy stosunek do Kongresu i mówi tam, że właściwie o współpracy nie było mowy.

Jedną z pierwszych decyzji kongresu, której beneficjentem była kultura, były środki na tłumaczenie np.

Józef Czapski, jeden z uczestników Kongresu Wolności Kultury, wspominał, że od pierwszych dni i on, i Jerzy Giedroyć chcieli wprowadzić tam Konstantego Jeleńskiego, z którym utrzymywali kontakt.

W ramach Kongresu Wolności Kultury.

Kot Jeleński, który pracował wtedy w Neapolu, dołączył do tego Kongresu.

A tak wspominał przystąpienie Konstantego Jeleńskiego do Kongresu sam Jerzy Giedroyć.

No, padła tutaj nazwa czasopisma PREV, założonego w roku 1951, odgrywającego ważną rolę pisma Kongresu we Francji.

Piotr Kłoczowski opowiadając o przystąpieniu Jeleńskiego do sekretariatu Kongresu mówił o intrydze Jerzego Giedroycia.

Redaktorem pisma emigracyjnego, ale także dlatego, że uważał, że zagadnienie środkowo-europejskie, ono powinno znaleźć zainteresowanie w obrębie Kongresu.

Pomian ma tu na myśli na przykład Jarosława Iwaszkiewicza, który był w pewnym momencie gościem Kongresu Wolności Kultury.