Mentionsy

Ślady pamięci
Ślady pamięci
17.02.2026 14:52

Mirosław Chojecki - współzałożyciel KOR cz. 1

Mirosław Chojecki był działaczem opozycji demokratycznej w PRL i jednym ze współzałożycieli Komitetu Obrony Robotników. W latach 70. i 80. angażował się w działalność wydawniczą drugiego obiegu, współtworząc Niezależną Oficynę Wydawniczą NOWa. Po wprowadzeniu stanu wojennego był internowany, a następnie kontynuował działalność opozycyjną na emigracji.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 51 wyników dla "Chojecki"

Mirosław Chojecki był pół wieku temu współtwórcą, jednym z kół zamachowych rodzącej się opozycji demokratycznej.

Tak, te protesty, bardzo nieliczne przecież, kilkuosobowe w Moskwie zrobiły wrażenie na Mirosławie Chojeckim, ale zrobiło na nim wrażenie także coś jeszcze, do czego bezpośrednio nawiązał, to znaczy samizdat.

I ta lekcja niezależności i odwagi o niej dobrze pamiętał Mirosław Chojecki i ona była podjęta przez niego w 1976 roku.

W ten czas inwazji na Czechosłowację Mirek Chojecki był świeżo po wydarzeniach marcowych, w których też uczestniczył jako student Politechniki.

To się działo przede wszystkim w Radomiu i w Ursusie i Mirek Chojecki wraz z grupą przyjaciół zaczął jeździć jako obserwator na procesach, szukając tych, którzy trafiają za kratki.

Tutaj dochodzi do głosu także to doświadczenie Chojeckiego i osób, które przeżyły świadomie marzec 68 roku, że przeciwstawienie się władzy nie może być izolowane.

I to jest powód, dla którego Mirosław Chojecki i inne osoby, które potem będą współtworzyły KOR, zjawiają się w Radomiu.

Z pomocą prześladowanym ruszyła grupa ludzi, do której należał już od sierpnia Mirosław Chojecki.

W październiku 1976 roku Chojecki zapłacił za to utratą pracy.

O tych początkach zorganizowanej opozycji demokratycznej, co też było ewenementem na skalę całego bloku komunistycznego, mówił po latach w wolnej Europie sam Mirek Chojecki.

W samym środowisku, w którym działał wówczas Mirosław Chojecki, zresztą były zdania podzielone, jak się zachowywać.

Chojecki pobity został na korytarzu sądowym przed rozpoczęciem rozprawy przez grupę osobników reprezentujących, jak to się nazywało w języku oficjalnej prasy, słuszny gniew klasy robotniczej.

Po raz trzeci Chojecki pobity został jeszcze tego samego dnia, w chwili gdy schodził na parter budynku będącego siedzibą Temidy.

Chojecki zdawał sobie sprawę od początku, że sposobem na wyjście z tej izolacji informacyjnej w Polsce jest uruchomienie jakichś własnych środków przekazu.

Uświadomijmy młodym słuchaczom, bardzo nieliczne kopiarki były pod ścisłym nadzorem, nie było dostępu swobodnego do urządzeń powielających i w takich okolicznościach Mirek Chojecki rozpoczął tworzenie podziemnego ruchu wydawniczego, choć bronił się przed etykietką twórcy Niezależnej Oficyny Wydawniczej.

I w takich warunkach Mirek Chojecki ze swoimi kolegami ze środowiska warszawskiego KOR-u, ale również jak powiedziałeś lubelskich spotkań rozpoczyna przygotowania do wydawania pierwszych publikacji drugiego obiegu.

Mirek Chojecki używa słowa gazeta, no nie były to gazety w sensie dosłownym, tylko czasopisma.

To znaczy Chojecki zdaje sobie sprawę z tego, on jeszcze przed wyjazdem na zachód jeszcze tego wszystkiego nie obejrzy, nie dotknie w sposób bezpośredni, ale przecież on ma świadomość tego,

I oprócz książek pisarzy krajowych związanych z KOR-em albo nie, pojawiają się tam takie fundamentalne książki autorów emigracyjnych, na przykład Jana Nowaka-Jaziorańskiego, z którym zresztą los sprzęgnie Chojeckiego za jakiś czas.

Najważniejsze książki ukazują się właśnie w Niezależnej Oficynie Wydawniczej i to Mirek Chojecki będzie jedynym wydawcą krajowym obecnym na uroczystości, wybiegając teraz w przyszłość, wręczenia literackiego Nobla Czesławowi Miłoszowi.

Więc pisarstwo Miłosza jest nieznane szerokiemu ogółowi, tak jak jego nazwisko, co brzmi strasznie, ale ze względu na ograniczenia cenzorskie, ta twórczość ratuje właśnie inicjatywy niezależne, takie jak przedsięwzięcia realizowane przez Mirka Chojeckiego.

Dziś wspominamy zmarłego niedawno Mirosława Chojeckiego, współtwórcę KOR-u, animatora Niezależnej Oficyny Wydawniczej Ruchu Wydawniczego II Obiegu.

Mirek Chojecki, rozpoznany jako szef w poligrafii wydawnictw niezależnych, był narażony na permanentne prześladowania, zatrzymania, rewizję, aresztowania.

W liście do Komisji Spraw Wewnętrznych i Wymiaru Sprawiedliwości Sejmu PRL 14 marca bieżącego roku Chojecki pisał W wyniku przeszukań zabrano mi między innymi trzy puszki konserw mięsnych, tusz kreślarski, maszynę do pisania, słoik z przyprawą curry, taśmę samoprzylepną, wycinki z bieżącej prasy krajowej, Życie Warszawy, Trybunę Ludu, nienagrane taśmy magnetofonowe,

uzasadnienie rewizji przeprowadzonej u Chojeckiego w dniu 1 lutego 1977 roku.

Były pracodawca Chojeckiego, z którego wynika, że Mirosław Chojecki groził użyciem środków toksycznych, mogących pociągnąć skutki tragiczne dla całej stolicy.

W celu stwierdzenia, czy groźba ta jest realna, a w szczególności, czy Mirosław Chojecki posiada odpowiednie środki do tego celu, należało postanowić jak na wstępie, to znaczy przeprowadzić rewizję.

Chojecki okazał się odporny na tego typu oskarżenia i wszystkie te zatrzymania.

Mówił o tym po latach dla Wolnej Europy Mirosław Chojecki.

Będzie też o Mirku Chojeckim.

Mirosław Chojecki, chemik, założyciel i kierownik finansowanej przez KOR Niezależnej Oficyny Wydawniczej NOWa.

Jak usłyszeliśmy, polski lektor pominął fragmenty, w których BBC zwraca uwagę, że Chojecki po wyjeździe do Krakowa został aresztowany i nadal pozostaje za kratami.

Ale głównym celem tych działań bezpieki w Warszawie to była poligrafia i przede wszystkim Mirosław Chojecki.

Młody naukowiec Mirosław Chojecki, członek Komitetu Samoobrony Społecznej KOR i kierownik Niezależnej Oficyny Wydawniczej NOWa.

Aby podkreślić bezprawność spotykających go represji, Mirosław Chojecki prowadził od 15 kwietnia głodówkę i był przymusowo karmiony w więzieniu.

Kilka lat później, kiedy Mirek Chojecki znalazł się na Zachodzie, tam zastał go stan wojenny, Jan Tyszkiewicz z Wolnej Europy pytał go, czy do tych ciągłych prześladowań można się przyzwyczaić.

Przejmujące wyznanie, ale ono jest dowodem, bo Mirosław Chojecki przy wszystkich tych swoich właściwościach, przekonaniu o tym, że warto to robić, że warto się temu wszystkiemu poświęcić, był człowiekiem ogromnej odwagi.

Pamiętajmy, że przeciwnik, przeciwko któremu występował Chojecki i inne osoby nie dawały powód, że można się było w tym niekomfortowej sytuacji czuć mimo wszystko jakoś bezpiecznie.

Pewnego dnia do Chojeckiego zgłosił się człowiek, nieznany nikomu w środowisku opozycyjnym, proponując sprzedaż powielacza za 10 tys.

Chojeckiemu udało się obniżyć cenę do 2000.

Po sprawdzeniu, że urządzenie jest sprawne, Chojecki umówił się ze sprzedającym w określonym punkcie miasta.

Grupa współpracowników NOWa sprawdziła numery zaparkowanych w pobliżu samochodów i znalazła kilka należących do policji, o czym Chojecki został poinformowany.

W chwili, gdy samochód Chojeckiego zniknął na chwilę z oczu śledzących, za zakrętem, urządzenie zostało wyrzucone do rowu, gdzie czekali dwaj inni współpracownicy NOWej.

Tymczasem policja śledziła Chojeckiego, samochód oraz mieszkanie jego właściciela.

Chojecki nie jest wydawcą, to nie jest przeciwnik polityczny dla tej władzy, tylko jest zwykłym złodziejem.

Chojecki sprawdził, czy urządzenie jest sprawne, rozbierając je na części.

Chojecki zapłacił, wszedł do kościoła z drewnianą skrzynką z powielaczem, a po kilku minutach wyszedł ze skrzynką w rękach, innymi drzwiami i załadował ją do oczekującego samochodu.

Dlatego Chojecki tak starannie je sprawdzał.

Wolna Europa ogłosiła uwolnienie Mirosława Chojeckiego na swoich antenach.

Chojecki, członek KSS KOR i kierownik Niezależnej Oficyny Wydawniczej przebywał w areszcie śledczym od 25 marca pod zarzutem kradzieży powielacza, a od 15 kwietnia prowadził w więzieniu głodówkę protestacyjną.

W tym miejscu zawieszamy część pierwszą opowieści o Mirosławie Chojeckim, zmarłym niedawno współzałożycielu KOR, twórcy Niezależnej Oficyny Wydawniczej.