Mentionsy

Skądinąd
Skądinąd
19.04.2026 04:00

#278 Jak być dzisiaj dobrym człowiekiem (i co to w ogóle znaczy)?

W najnowszej odsłonie „Skądinąd” zastanawiam się nad tym, jak być dzisiaj dobrym człowiekiem (i co to w ogóle znaczy)? Opowiadam także o zamianie języka wartości na język psychologiczny. O kulturze terapeutycznej i kulturze narcyzmu. O nadmiernej koncentracji na „ja”, emocjach oraz osobistym dobrostanie, przez co z pola widzenia znika wszystko inne. O tym, jak odzyskać pojęcia dobra i zła – i dlaczego jest to dzisiaj koniecznie potrzebne. A także o wielu jeszcze innych sprawach. Owocnego słuchania!  

Sponsorzy odcinka (1)

Wielka Litera post-roll

"sklep internetowy wydawnictwa Wielka Litera, które to wydaje, czynnik alchemiczny wielkalitera.pl"

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 19 wyników dla "Hillman"

Czyli James Hillman.

James Hillman, amerykański psycholog, psychoterapeuta, uczeń Karla Gustawa Junga, niewierny uczeń, który wobec Junga jest mniej więcej tym, kim wobec Freuda był Jung, bo skala tego

Buntu i też reakcji, w tym przypadku nie samego Junga, tylko środowiska wokół Junga skupionego na Hillmana właśnie, przypomina te słynne reakcje ostre Freuda i kręgów psychoanalitycznych na herezję, której Jung się dopuścił i schizmę, której

W każdym razie mógłbym długo mówić o Hillmanie, bo jest to jeden z moich ulubionych autorów, ale tu chciałem zwrócić Państwa uwagę na jedną jego książkę, która się nazywa We've had 100 years of psychotherapy and the world's getting worse, czyli psychoterapia ma już 100 lat, a ze światem jest coraz gorzej.

Tam Hillman podejmuje ten wątek relacyjny, podejmuje wątek miłosny, cytując Skądinąd Santajanę, George'a Santajanę, który miał taki bołmot właściwie o miłości, zapytany kiedyś o to,

Tak to relacjonuje Hillman u Santayany.

W każdym razie Hillman rozważa tam w pewnym momencie kwestie bardzo ściśle w nawiązaniu właśnie do tych rozważań i luz, choć on tego bezpośrednio nie robi.

Otóż, powiada Hillman, bardzo często kiedyś bywało tak, że ludzie

Natomiast Hillman mówi, w tym była pewna mądrość, to znaczy było właśnie myślenie w kategorii naszego zobowiązania wobec wspólnoty, tego, że my nie jesteśmy monadami, które

Chodzi o to, że ta krytyka Hillmana, bardzo w duchu i riffa i luz, to jest krytyka, która powiada dziś kultura, mówiąc za Christopherem Laschem, kolejnym autorem tutaj bardzo istotnym.

Tymczasem, mówi Hillman, te emocje wszystkie mają jakieś swoje miejsce w spektrum naszego doświadczenia, opisują coś, pokazują nam w jakiej znajdujemy się sytuacji.

Proszę zwrócić uwagę, to co Hillman mówi o wspólnocie, o tym, że taki rodzaj monadyczności, w jaką ta kultura terapeutyczna nas wprawia, odcina nam dostęp do całej sieci społecznej, w której tkwimy, wprost prowadzi do

Przypomina mi się też bardzo ciekawy fragment z książki Hillmana The Soul's Code.

Hillman mówi, patrzmy na swoje życie nie jako na produkt naszego dzieciństwa, nie jako na coś, co jest w takim porządku.

Jest w nas jakiś daimon, mówi Hillman, używa do tego skądinąd platańskiego mitu właśnie o duszy, która przychodzi już gotowa niejako, zna przebieg swojego losu.

Tak spróbujmy, mówi Hillman, popatrzeć na nasze życie.

Z tego, mówi Hillman, możemy wtórnie skorzystać w dorosłości.

I teraz jak Hillman zaleca, żeby odkrywać w sobie ten rodzaj osobistego dajmona przeznaczenia, jak zwał tak zwał.

Otóż Hillman mówi...