Mentionsy

Seria Kryminalna
Seria Kryminalna
29.09.2025 10:59

Nawet kwiatka nie złamię cz.1 #OnetAudio

Pełnej wersji podcastu posłuchasz w aplikacji Onet Audio. 

Wskutek splotu niefortunnych zdarzeń "Rosołek" zostaje wytypowany na sprawcę głośnego zabójstwa. Po latach wyjdzie na jaw, że dwójka obciążających go świadków to jedna i ta sama osoba. A o kobiecie, która pośle go za kratki, usłyszy cała Polska. 

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 86 wyników dla "P"

Posłuchaj najlepszego dziennikarstwa.

Wskutek splotu niefortunnych zdarzeń Rosołek zostaje wytypowany na sprawcę głośnego zabójstwa.

Po latach wyjdzie najaw, że dwójka obciążających go świadków to jedna i ta sama osoba, a o kobiecie, która pośle go za kratki, usłyszy cała Polska.

Posłuchajcie głośnej historii kryminalnej.

W domu państwa P panuje cisza.

Nagle przerywa ją dźwięk dzwoniącego telefonu.

Małgorzata słyszy w słuchawce przyśpieszony głos Marcina, swojego brata.

Po chwili spełnia jego prośbę.

Teraz to matka słucha swojego syna z rosnącym przerażeniem.

W końcu drżącym głosem prosi go.

Powiedz mi, gdzie to dziecko leży.

Trzeba ją godnie pochować.

Ona leży 200 metrów od domu, przykryta gałęziami i liśćmi, odpowiada jej Marcin.

Po chwili rzuca, ja nie jestem człowiekiem, jestem bestią, mamuś, przebacz mi.

W okolice kompleksów leśnych i zabudowań w małopolskiej wsi Łoponie przyjeżdżają radiowozy.

Dwudziestu policjantów z prewencji, dziesiątka z pionu kryminalnego, przewodnik z psem i jeden z naczelników z Tarnowa.

Jest pochmurno, wilgotno, pada deszcz.

Policjanci ruszają w głąb lasu, idą w kilkumetrowych odległościach od siebie, przeczesują dokładnie teren.

Nagle między drzewami dostrzegają nogi wystające spod sterty gałęzi.

Jeden z policjantów włącza kamerę i wszystko nagrywa.

Inny dzwoni po lekarza sądowego.

Policjanci odkrywają ciało młodej dziewczyny.

Na lewej łopatce ma charakterystyczny tatuaż, który określają jako czaszkę w czapce błazna.

W leżącej nieopodal torbie funkcjonariusze znajdują cztery zeszyty szkolne.

podpisane nazwiskiem Urszula 3.

To dziewczyna, której policjanci poszukiwali od kilku dni.

Ma 25 lat i za sobą pierwszą odsiadkę.

Ma problemy z dorwaniem roboty, a z ostatniej firmy produkującej okna wyrzucają go ze względu na redukcję etatów.

W tym okresie regularnie przyjmuje leki psychotropowe, zwykle popija je wódką.

Rodzinie i znajomym mówi, że chce wszystko postawić na jedną kartę.

To od zawsze było jego marzenie, a przy okazji pomysł na podreperowanie domowego budżetu.

Nikt nie bierze jednak jego planów na poważnie.

Dwadzieścia kilometrów dalej, w liczącej niespełna dziesięć tysięcy mieszkańców wsi Łopoń, dom ma osiemnastoletnia Urszula.

Dziewczyna chodzi do technikum, ale nauka przychodzi jej z trudem.

Najwięcej problemów przysparzają jej chemia i matematyka, to przez nie powtarza drugą klasę.

Wagaruje najczęściej z Marcinem, są parą od dwóch lat i traktują swój związek bardzo poważnie.

Spędzali ze sobą czas każdego dnia, raz u nas, a raz w domu Uli.

Byli w sobie bardzo zakochani, zezna później na policji Władysława, matka Marcina.

Córka planowała już zaręczyny, chcieli to zrobić w święta Bożego Narodzenia, a ja jedyna, o co ją prosiłam, to żeby najpierw skończyła szkołę, doda później Bernarda, czy matka nastolatki.

Między młodymi psuć zaczyna się na początku 2002 roku.

Marcin coraz częściej zagląda do kieliszka i sięga po narkotyki.

Raz ulażali się przyjaciółce, że odkąd stracił pracę, bardzo się zmienił.

Donata, przyjaciółka Uli, po śmierci dziewczyny przyzna policjantom, że Marcin był o swoją dziewczynę coraz bardziej zazdrosny.

Wystarczyło, że rozmawiała na dyskotece z innym chłopakiem, a on od razu wyprowadzał ją z lokalu.

W pewnym momencie zastanawiała się nawet, czy z nim nie zerwać.

11 lutego Bernarda, matka Uli, spotyka córkę razem z Marcinem na rynku w Wojniczu.

To miejscowość oddalona kilka kilometrów od Łoponia.

Dziewczyna jest zapłakana.

Rano oblała egzamin na prawo jazdy.

Matka pociesza ją, wręcza 100 złotych i mówi, żeby zapisała się na kolejny egzamin.

Do domu wraca koło 18 i w nim spędza noc.

Następnego dnia po powrocie ze szkoły Ula prosi mamę o kilka złotych na kartkę walentynkową, którą ma zamiar kupić Marcinowi.

Bernarda daje jej pieniądze, a sama jedzie spotkać się z koleżanką.

Wie, że córka chce zaprosić chłopaka do ich domu i w jego towarzystwie spędzić wieczór.

Gdy Ula wyciąga telefon i z trudem wystukuje numer matki Marcina, jest przerażona.

Płacząc, relacjonuje, że chłopak jest pijany, przeciął sobie nożem skórę na szyi i grozi, że poderżnie sobie gardło.

Poprosiłam wtedy, żeby natychmiast dała mi syna do telefonu, wspominała potem Władysława.

Jak mu powiedziałam, że dzwoni jego matka, to on oświadczył mi, że matki nie ma, ponieważ zginęła w Kosowie, a ojciec zginął w Afganistanie.

Jego brednie mnie zaniepokoiły.

Poprosiłam, żeby dał sobie spokój i położył się spać.

Uli powiedziałam, żeby z rana przyjechali do Tarnowa i by dzwoniła, jakby dalej działo się coś złego.

Opowiadała.

Kiedy jej matka wraca następnego dnia do domu, drzwi są zamknięte.

W środku panuje porządek.

Nic niepokojącego nie zwraca jej uwagi.

Kilka godzin później dowie się, że Uli tego dnia nie było w szkole.

Córka nie miała telefonu komórkowego, więc Bernarda w pierwszej chwili zadzwoniła do rodziców Marcina.

Władysława poinformowała ją, że w domu nie ma ani Uli, ani jej syna.

Wcześniej odwiedza biuro podróży w Tarnowie, gdzie kupuje pierwszy dostępny bilet do Paryża.

Sprzedawczyni dobrze go zapamięta.

Proponowała mu wyjazd następnego dnia za pół ceny, ale chłopak upierał się, że musi wyjechać jeszcze tego samego dnia.

Marcina zapamięta też kierowca autokaru.

Chłopak demonstrował mu w trakcie jazdy, z jaką sprawnością potrafi posługiwać się nożem.

Opowiadał też, że był na wojnie w Kosowie i w Bośni, a teraz zamierza zaciągnąć się do Legii Cudzoziemskiej.

Jego podróż kończy się jednak na granicy.

Celnicy wyrywkowo sprawdzają paszporty podróżnym.

Wszystko przez sprawę sądową sprzed 10 lat.

Jego brat wielokrotnie przekraczał granicę polsko-niemiecką, posługując się jego paszportem, co zostało odnotowane w dokumentach obu mężczyzn i zablokowało Marcinowi dalszą drogę.

Przez trzy następne dni z Marcinem nikt nie ma kontaktu.

W tym czasie poszukuje go już policja.

17 lutego, trzy dni po walentynkach dzwoni do swojej matki i informuje, że idzie się powiesić.

Władysława prosi, żeby się uspokoił i powiedział gdzie jest.

Wtedy Marcin się rozłącza, jednak po kilku godzinach dzwoni jeszcze raz.

Zaraz później skacze pod pociąg.

Spokojnie, to nie koniec.

Całości możesz posłuchać w aplikacji OnetAudio.