Mentionsy

SOWINSKY Podcasts
SOWINSKY Podcasts
16.02.2026 07:00

W domu była przemoc i alkohol. Bóg uratował moje życie... [Na Werandzie Podcast #244]

Marlena Solon - graficzka i kolażystka, tworząca obrazy rodzące się w sercu podczas modlitwy. Członkini wspólnoty „Janki” w Krakowie. Dorastała w domu, w którym była wiara „gdzieś w tle”, ale też alkohol, przemoc, chaos i brak poczucia bezpieczeństwa. Z doświadczeniem wstydu, lęku i odpowiedzialności, która spadła na dziecko. Z obrazem Boga dalekiego - kogoś, kto „patrzy z góry”, ale niekoniecznie jest blisko.


Do momentu, w którym „spotkała Jezusa jako człowieka” i rozpoczął się proces wychodzenia z ciemności krok po kroku...


🎙️ W tym odcinku „Na Werandzie Podcast” rozmawiamy m.in. o:

〰️ dorastaniu w domu z problemem alkoholowym i przemocy,

〰️ wstydzie, lęku i poczuciu bycia „nie wystarczającą”,

〰️ chaosie dzieciństwa i braku poczucia bezpieczeństwa,

〰️ depresji i powrotach „ciemności” w dorosłym życiu,

〰️ ucieczce w zamknięcie i izolację jako sposobie radzenia sobie z bólem,

〰️ wspólnotach („Oaza”, „Janki” w Krakowie) jako miejscach realnego uzdrowienia,

〰️ obrazie Boga jako sędziego i drodze do odkrycia Boga, który słucha i jest blisko,

〰️ terapii i uzdrowieniu, które jest procesem, a nie jednorazowym wydarzeniem,

〰️ wstydzie, który odcina od ludzi i prawdzie, która przywraca wolność,

〰️ relacjach, które potrafią stać się „bożkiem” i zabierają miejsce Bogu,

〰️ powrotach do Boga po odejściach i doświadczeniu: „On mi ufa… a czy ja Mu ufam?”,

〰️ modlitwie wstawienniczej, która uzdrawia także tego, kto się modli,

〰️ sztuce jako modlitwie i narzędziu, przez które Bóg dotyka serc,

〰️ bezradności jako miejscu spotkania z Bogiem, a nie porażki,

〰️ małych krokach wychodzenia z ciemności,

〰️ wytrwałości, która nie polega na braku upadków, ale na wstawaniu,

〰️ drodze od lęku do zaufania,

〰️ odkrywaniu, że „noc ma swój koniec”, a „ciemność nie jest ostatecznością”.


Na koniec Marlena modli się za tych, którzy przechodzą swoją noc i zostawia ciche przypomnienie:„Ciemność nie jest ostatecznością. A nawet w nocy świecą gwiazdy.”


Jeśli coś w tej rozmowie dotknęło Twojej historii 🥹 pozwól, by dotknęło też kogoś obok. Wyślij ten odcinek choć jednej osobie i pomódl się za nią, tak jak Marlena modli się za nas wszystkich na końcu odcinka. ❤️‍🩹


👤 Marlena Solon:

Facebook: https://bit.ly/4qBb2uM

Instagram: https://bit.ly/4azGuUq


Dziękujemy, że pomagasz nam nieść dobro dalej! ❤️


🏗 Razem możemy tworzyć więcej takich rozmów!

BUDUJ z nami Na Werandzie Studio 👉 https://bit.ly/3zjupUz


Tutaj kupisz naszą książkę ❣️ https://bit.ly/41fpz5N 📖

📚 Momentum Królestwa – Krzysztof i Maja Sowińscy


📀 Najnowsza płyta Mai Sowińskiej – SEE YOU SOON LP 👉 https://bit.ly/4pfi0Wx


🎙 Nowe odcinki „Na Werandzie Podcast” w każdy poniedziałek o

🔔 Subskrybuj i zostaw dzwoneczek – nie przegap nowości!

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 10 wyników dla "Jezu"

I pamiętam taki moment, w którym właśnie pojawił, bo w czwartym dniu na łazie jest przyjęcie Pana Jezusa jako Pana i Zbawiciela i dużo osób przeżywa to w różny sposób, ja nie przeżyłam tego jakoś bardzo tak emocjonalnie, czy nie było to dla mnie jakieś bardzo wielkie wydarzenie, że moje życie zmieniło się o 180 stopni, ale to był taki pierwszy moment, w którym stwierdziłam, że ja chcę z Nim iść i że ja chcę Go poznawać i że ja chcę być we wspólnocie i że to miejsce mnie uwalnia i to miejsce mnie uzdrawia.

Więc to był taki moment, w którym podjęłam decyzję, że dobrze, Panie Jezu, ja idę za Tobą.

Ale ta relacja się zakończyła i w tym czasie miałam takie, że dobra, w sensie, Panie Jezu, wiem, że odeszłam, że jestem jak ten syn marnotrewny, który po prostu poszedł, zabrał, co dostał i to zmarnował, ale że...

Przeprowadzono przez dach tą osobę na łożach do Pana Jezusa i dla mnie jakby w tym jest modlitwa wstawiennicza, że my po prostu siebie znosimy do Niego każdym sposobem, stawiając się, niosąc tą osobę.

Cały czas z Nim rozmawiałam, cały czas jakby mówiłam o tym, jak się czuję, ale cały czas jakby skupiałam się właśnie na sobie, skupiałam się na tym lęku, skupiałam się na tych wszystkich myślach, skupiałam się na tym, że jest mi źle, że znowu mi nie wyszło, że dlaczego Panie Jezu tak jest, dlaczego ja nie mogę iść prosto, dlaczego cały czas musi coś mnie od Ciebie odrzucać i cały czas coś musi Ciebie strącać z mojego życia.

Ja mam takie, Panie Jezu, że jeśli to mi ma pomóc, jeśli to ma mnie uzdrowić, to tak trochę egoistycznie ja znowu zacznę posługiwać.

I to był taki moment, w którym stwierdziłam, dobrze, Panie Jezu, jeśli ja wierzę w tym, że to jest też znak od Ciebie, więc ja zacznę znowu posługiwać.

I to mi pokazało rzeczywiście, że Panie Jezu, to ja chcę się nauczyć przyznawać do tego wstydu.

Zaczęłam mu po prostu ufać bardziej i po prostu mówić mu wprost, Panie Jezu, ja się wstydzę tego, Panie Jezu, ja nie jestem w stanie, Panie Jezu, czuję lęk ze względu na tą sytuację i nie wiem, co zrobić, Panie Jezu, to jest wszystko za trudne.

Też pamiętam, że podczas właśnie tego ciemnego okresu, kiedy byłam na spacerze i mówiłam mu, że Panie Jezu, ja już nie mogę, że już nie dam rady, że ja już chcę zrezygnować z tego wszystkiego, to w moim sercu pojawił się fragment z psalmu z chyba 130, jeśli dobrze pamiętam.