Mentionsy

Rynek Krakowski
Rynek Krakowski
14.04.2026 06:01

Pozew MISZALSKIEGO. Hipokryzja PLATFORMY. Bat na WOLNE MEDIA

Prezydent Aleksander Miszalski zapowiada proces karny z artykułu 212 Kodeksu Karnego. Jak to możliwe, że polityk, który jeszcze niedawno był "bezwzględnym bojownikiem o wolność słowa", dziś sięga po narzędzie nazywane przez ekspertów "przepisem białoruskim"?

W tym odcinku analizujemy fenomen artykułu 212 – postkomunistycznego przeżytku, który służy do uciszania krytyki i wywoływania efektu mrożącego (SLAPP). Przyglądamy się politycznej metamorfozie: od płomiennych haseł o "fundamencie państwa prawnego" w opozycji, po stosowanie "bata na obywatela" zaraz po przejęciu władzy.

Dlaczego obietnice Adama Bodnara o wykreśleniu tego przepisu utknęły w martwym punkcie? Dlaczego polscy politycy wolą płacić odszkodowania przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka, zamiast zrezygnować z możliwości karania niepokornych dziennikarzy i watchdogów? Omawiamy mechanizmy autocenzury, niejawnosć procesów karnych i uderzającą hipokryzję władzy – zarówno tej lokalnej w Krakowie, jak i centralnej.

Rozdziały (4)

1. Podsumowanie sytuacji z art. 212 Kodeksu Karnego

Opis zastosowania art. 212 Kodeksu Karnego w kontekście mediów i małych miejscósci.

2. Analiza polityków i ich stosunków do art. 212 Kodeksu Karnego

Krytyka rządów Prawa i Sprawiedliwości i ich zastosowania art. 212 Kodeksu Karnego.

3. Przykłady korzystania z art. 212 Kodeksu Karnego przez rząd

Przykłady korzystania z art. 212 Kodeksu Karnego przez prezydenta i jego kancelarię.

4. Krytyka partii Platformy Obywatelskiej

Krytyka partii Platformy Obywatelskiej za odrzucenie ustawy o podniesieniu kwoty wolnej od podatku.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 18 wyników dla "PiS"

Przepis, który minister rządu i jego własnej partii chciał zlikwidować właśnie z tego powodu.

Skąd tak mocne słowa, kiedy chodzi o ten akurat przepis?

No, mecenas Dariusz Pluta, którego właśnie widzieliście, jeden z najlepszych w Polsce specjalistów w dziedzinie ochrony dóbr osobistych, mówił po prostu, że jest to przepis, który przynależy do nieco innego porządku prawnego.

Znam jeszcze przepisy sprzed 1997 roku.

Jak mnie pytają, kiedy ja mówię, że proszę państwa, to jest tak, że ten obecny przepis jest gorszy od komunistycznego.

A po drugie, jak mówimy cena spluta, nie będzie mówił, że jest to przepis bolszewicki, bo dzisiaj bardziej chyba pasuje, tak wynika z tego, co od niego usłyszeliśmy, określenie białoruski.

Zdarzyło mi się nazwać publicznie ten przepis bolszewicki.

I właśnie dlatego, że Polska to nie jest Białoruś, od wielu, wielu lat organizacje pozarządowe zajmujące się wolnością słowa starają się zlikwidować ten przepis.

Pan magister Sześciło wtedy opisywał różne przypadki wykorzystywania artykułu 212, zwłaszcza w stosunku do dziennikarzy lokalnych, żeby ich uciszać.

I uchwycił tutaj istotę sprawy, bo w tym przepisie nie chodzi o to, że on wprowadza cenzurę, w nim chodzi o to, że on skłania ludzi do autocenzury.

Na przykład lubił to PiS, który też zapowiadał, że zlikwiduje 212, ale mimo to całkiem chętnie z niego korzystał, całkiem chętnie korzystały z niego różne instytucje państwowe, kiedy Prawo i Sprawiedliwość było przy władzy.

Chociaż kiedy była w opozycji, kiedy to PiS rządził i korzystał z tego narzędzia, mówiła coś zupełnie innego.

O co tak naprawdę chodzi PiS-owi?

Wiemy, że rząd Prawa i Sprawiedliwości, departamenty, ministrowie ścigają naszych dziennikarzy za to, że pis

Prezydenci z PiSu.

Do tego pisał, że wolne i niezależne media są gwarantem tego, że dowiemy się o przekrętach i patologiach władzy.

I świetnie, świetnie widać to na przykładzie właśnie tego artykułu 212, który miał być likwidowany, który kiedy rządził PiS był przedmiotem bardzo ostrej krytyki i zapowiedzi, że trzeba z tym zrobić porządek.

A kiedy doszli do władzy, to nagle się okazało, że nie da się nawet przeprocedować tej ustawy, tych przepisów proponowanych przez Bodnara.