Mentionsy

Rynek Krakowski
Rynek Krakowski
22.11.2025 20:50

PRACA DLA KOLESI. Jak to działa? Szczere ZEZNANIA

Polityk Platformy Obywatelskiej Szczęsny Filipiak poszedł do mediów i... zdradził wszystko. Opowiedział, jak naprawdę rozdaje się stanowiska w miejskich spółkach. O kolesiach, o układach, o tym, że "im się po prostu należy". Bez konkursów, bez kwalifikacji, z legitymacją zamiast CV.

Przykład? Kraków.

Szczęsny Filipiak – szef PO w mieście – dostał dobrze płatną robotę w miejskiej spółce. Kto go zatrudnił? Kolega z partii. Kto tego kolegę? Też kolega. A kto ich wszystkich łączy? Prezydent Miszalski - oczywiście - z PO. I wszystko gra. Jak radni zaczęli pytać, to najpierw nie było nawet CV. Pojawiło się dopiero później. Cudem. O wszystkim opowiedział w portalu Love Kraków.

Podobny system działa dokładnie tak samo w wielu polskich miastach. Gdzie "nagroda za kampanię" to nie medal, tylko etat za 14 tysięcy miesięcznie.

Zobaczcie, jak wygląda rzeczywistość po „konkrecie 68”, który obiecywał uczciwość i transparentność w spółkach. I dlaczego nawet sam bohater tej historii przyznaje, że bardziej się przykłada do roboty "pro bono" niż do tej, za którą płacimy mu wszyscy.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 6 wyników dla "Miszalski"

Nie zgadniecie, ta spółka miejska, ona się nazywa Krakowski Holding Komunalny, jest kierowana przez kolegę pana Szczęsnego Filipiaka z partii, pana Kośmidera, też z Platformy Obywatelskiej, którego na czele tych spółek miejskich umieścił, znowu nie zgadniecie, prezydent Miszalski, też z Platformy Obywatelskiej.

W kampanii zasuwaliśmy, rozdawaliśmy ulotki, wieszaliśmy plakaty, narobiliśmy się dwa miesiące, Miszalski wygrał, więc oczekujemy, że będziemy dostawać robotę tak jak i ten Miszalski.

Ci konkretni ludzie to są byli asystenci Miszalskiego, którzy stali się pierwszymi w zasadzie osobami, które Miszalski zatrudnił po zostaniu prezydentem.

I ja sobie sprawdziłem, jak bardzo młodzi ludzie nie chcieli tej roboty, którą dostali, no właśnie, byli asystenci Miszalskiego.

Po dwóch konkursach, rozpisanych w krótkim czasie między sobą, także jeden konkurs wygrał jeden asystent Miszalskiego, a drugi konkurs wygrał drugi asystent Miszalskiego.

Żeby mógł roznosić ulotki, które pozwolą dorwać się, nie wiem, Miszalskiemu na przykład do koryta, żeby ten się tym korytem później mógł z kolesiami dzielić.