Mentionsy

Rozmowy w Radiu RMF24
Rozmowy w Radiu RMF24
08.10.2025 09:10

Prof. Sowiński: Szymon Hołownia chciał być Ikarem polskiej polityki

Jak będzie wyglądała polska polityka, w związku z kryzysem w Polsce 2050? Czy jest to zagrożenie dla koalicji rządzącej? "Szymon Hołownia chciał wznieść się ponad dość przyziemne grawitacyjne siły gry partyjnej, gry o wpływy. Jak w historii z Ikarem, która skończyła się upadkiem, ale też trochę jak na obrazie Bruegela, bo ten upadek nie wstrząsnął pejzażem, nie sprawił, że nastąpił koniec świata. Wszyscy dalej robili swoje. W tej chwili nikt nie jest zainteresowany, żeby wywracać polityczny stolik. Wszystkim zależy, żeby przez rok czy dwa, budować swoją pozycję polityczną" – stwierdził w rozmowie z Piotrem Salakiem na antenie Radia RMF24 prof. Sławomir Sowiński, politolog z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 56 wyników dla "PO"

To wciąż program poranny albo przedpołudniowy, w zależności od tego, jak wygląda wasz rytm dnia, jak będzie wyglądał rytm polskiej polityki wobec kryzysu w Polsce 2050.

Spróbujemy tę odpowiedź uzyskać od naszego gościa.

Jest razem z nami pan profesor Sławomir Sowiński, politolog, Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.

Panie profesorze, kryzys w Polsce 2050 jest zagrożeniem dla koalicji rządzącej, pańskim zdaniem, czy nie?

Ja gdzieś użyłem takiej metafory i pozwoli Panu, że ją powtórzę.

Szymon Hołownia chciał być takim ikarem polskiej polityki.

Chciał się wznieść ponad takie, powiedziałbym, dość przyziemne, grawitacyjne siły

gry partyjnej, gry o wpływy, no ale jak w tej historii z Ikarem, no jak wiemy, ona się skończyła upadkiem, ale trochę jak na obrazie Broigla, wszyscy wiemy, że ten upadek Ikara nie wstrząsnął, że tak powiem,

pejzażem, nie sprawił, że nastąpił jakiś koniec świata, prawda, wszyscy dalej, że tak powiem, robili swoje i wydaje mi się, że w tej chwili po prostu, i to jest jakby sprawa kluczowa, nikt nie jest zainteresowany tym, żeby wywracać polityczny stolik, żeby prowadzić jakiś przyspieszonych wyborów.

bo ani PiS nie jest na to gotowy z różnych powodów, ani Konfederacja, ani tym bardziej obóz rządzący.

Wszystkim zależy teraz na tym, żeby przez rok czy dwa, że tak powiem, budować swoją pozycję polityczną.

W związku z tym spodziewam się, że pewnie jakieś tam będziemy jeszcze śledzili różne przesilenia słowne czy werbalne i pewnie jest tak, że jakoś będzie musiało środowisko Polski 2050

zorganizować się na nowo, nie wiemy czy pod jakimś jednym przywództwem, czy pod różnymi już sztandarami, ale raczej końca politycznego świata, w każdym razie końca tej kadencji Sejmu się nie spodziewam.

Czyli Pana zdaniem takie wypowiedzi, jak chociażby wypowiedź posłanki Agnieszki Buczyńskiej, która zapowiedziała w Polsacie, że na pewno nie zagłosuje za kandydaturą Włodzimierza Czarstego, należy jako kandydata na marszałka Sejmu.

Myślę, że w tej chwili politycy Polski 2050 znaleźli się w bardzo trudnej sytuacji, dlatego że stracili przywódcę, stracili lidera, stracili takiego, można powiedzieć, politycznego...

No i oni teraz oczywiście są w takiej sytuacji, że poszukują jakiegoś pomysłu na siebie i też pewnie jest tak, że...

być może prowadzą jakieś różne rozmowy z różnymi obozami politycznymi i wydaje mi się, że wszystko to, co teraz mówią, trzeba też czytać jako, no, taką próbę pokazania, mówię o tych politykach poszczególnych, polskiej wejścia, podmiotowości, sprawczości, prawda, wartości politycznej.

No cóż, też większość polityków Polski 20-50 nie ma, chyba dzisiaj nie może mieć złudzeń, że gdyby przyszło do przyspieszonych wyborów, do wywrócenia obecnego układu parlamentarnego, to oni byliby jego pierwszymi ofiarami, dlatego że nie mogliby liczyć na cień, że tak powiem, ani poparcia, ani sympatii po stronie wyborców obecnej koalicji, to jasne, byliby postrzegani jako ci, którzy doprowadzili do przyspieszonych wyborów.

Ale też wydaje mi się, że wyborcy PiSu nie mieliby żadnego powodu, żeby na nich głosować, stąd raczej wydaje mi się, że zwycięży taka pragmatyka polityczna, taki racjonalizm polityczny, taka oto rachuba, żeby przynajmniej jeszcze przez te dwa lata korzystać z możliwości bycia posłami i budować jakiś swój inny już niż z Szymonem Hołownią pomysł na przyszłość.

Panie profesorze, jak pan sobie to wszystko tłumaczy, to, że to jest kolejne ugrupowanie, kolejna próba takiego zniszczenia tego duopolu w Polsce.

Mówię o ugrupowaniu chociażby Kukiza, mówię o ugrupowaniu Palikota, teraz Szymon Hołownia, Polska 2050.

I tak, słyszę zewsząd narzekania na duopol, na to, że jesteśmy tym duopolem zmęczeni, ale jak przychodzi co do czego, przychodzi do twardej polityki, to potem się okazuje, że nie ma miejsca na tą nomen omen trzecią drogę.

Ja bym odróżnił tutaj dwie rzeczy, bo ja jestem przekonany o tym, że potencjał duopolu politycznego PiS-PO się wyczerpuje i to widać w kolejnych ostatnich wyborach, że w sumie PiS i PO mają w sumie coraz...

coraz mniej poparcia.

Natomiast ten fenomen, o którym mówi pan redaktor, czyli tych takich, nazwijmy to, ja nazywam to takimi niewinnymi czarodziejami polskiej polityki, czyli ludzi, którzy spoza sceny politycznej, z show biznesu, czasami gospodarki, wchodzą na nie z jakimiś cudownymi receptami, tak?

która jest zawsze porażką.

Tutaj ta lista jest bardzo długa z bardzo prostego powodu.

Otóż polityka to nie jest tylko taki konkurs krasomówczy, to nie jest tylko sztuka takiego błyskotliwego funkcjonowania w opinii publicznej, bycia takim trochę...

stand-uperem, prawda, świetnie wychodzi Szymonowi Hołowi, wcześniej świetnie wychodziło Pawłowi Kukizowi, wcześniej Ryszardowi Petru, czy Januszowi Polikatowi, tylko polityka to jest taka, bym powiedział, codzienna, bardzo żmudna sztuka budowania struktur politycznych, budowania, mobilizowania zaplecza politycznego, no i takiej opieki politycznej, która się nad nim...

sprawuje, żaden z tych wymienionych przez pana redaktora, nazwijmy to tak, właśnie niewinnych charakterów polskiej polityki, takiej sztuki budowania struktur, dbania o te struktury nie posiadł.

Wicepremier Kosiniak-Kamysz, który skądinąd, jak wiemy, jest bardzo, bardzo w tej chwili zajęty jako minister obrony, bardzo regularnie jeździ od województwa do województwa na poszczególne zjazdy lokalne PSL-u, prawda, po to, żeby przypomnieć swoim działaczom przed...

ich zjazdem w połowie listopada, w których będą wybierali nowego lidera, czy właściwie prawdopodobnie tego samego lidera, że z nimi jest, że dba o ich interesy, że ich rozumie.

To jest tak naprawdę rdzeń, to jest istota polskiej polityki.

Tego zabrakło Szymonowi Hołowni, tego zabrakło jego, tak powiem, poprzednikom.

A czy pańskim zdaniem, ja już nie mówię o samej koalicji rządzącej, ale czy pańskim zdaniem to odejście Szymona Hołowni i te zawirowania w Polsce 2050, one w ogóle w jakiś sposób przeorają polską scenę polityczną, czy ta scena polityczna, ona sobie będzie funkcjonowała spokojnie do 2027 roku i tam jakieś niewielkie zmiany tylko nastąpią?

Jak powiedziałem, zasadniczego wstrząsu się nie spodziewam w najbliższym czasie, dlatego że nie jest on w interesie żadnego z tych graczy.

Natomiast gdybym szukał jakichś konsekwencji tego bardzo efektownego wzlotu i w jakimś sensie upadku Szymona Hołowni, to chyba bym widział takie, że jeśli sobie przypomnimy...

w ciągu ostatnich kilkunastu lat poszczególne elekcje parlamentarne, wybory parlamentarne, to zwykle mniej więcej rok przed wyborami właśnie pojawiali się tacy, nazwijmy to jeszcze raz, niewinni czarodzieje.

Tacy właśnie trochę cudotwórcy, którzy przychodzili spoza polityki i mówili, wiemy jak ten świat stworzyć inaczej, zasługujecie na inną, lepszą politykę.

Wydaje się, że w tej chwili Polacy rozumieją, że to politycy zawodowi, czy to z PiSu, czy z Platformy, czy z Lewicisz, czy z Konfederacji.

Oni są jednak większymi gwarantami tego, że ich polityczne obietnice jakoś tam będą realizowane.

Ale temu by przeczył wybór Karola Nawrockiego na prezydenta, no bo panie profesorze, człowiek, który mówił wręcz o tym, że on nie jest zawodowym politykiem, zostaje wybrany na najważniejszy urząd Polski.

Tylko, że za nim stał zawodowy polityk, można by powiedzieć czarnoksiężnik polskiej polityki, Jarosław Kaczyński, który po prostu jakby...

dał mu mandat, legitymizował go, za niego poręczył.

To nie był jakiś, można powiedzieć, cudotwórca, który przyszedł w ogóle spoza świata polityki, tylko jego kantaturę niosła Newspis.

Ale poza tym, ja myślę, że zwycięstwo Karola Nawrockiego w dużej mierze jest funkcją...

jednak błędnej rachuby politycznej, jaką było postawienie na Rafała Trzaskowskiego, myślę o Platformie, dlatego, że w Polsce, przypomnijmy, w wyborach prezydenckich od roku 2005 zawsze wygrywają politycy konserwatywni.

Czasem to jest taki konserwatyzm bardziej, można powiedzieć, wielkomiejski, widzę Władysław Komorowski czy Andrzej Duda, czasem taki właśnie bardziej podmiejski, jakby to można było określić w przypadku Karola Nawrockiego.

I tutaj trudno było się spodziewać, że ktoś taki jak Rafał Trzaskowski, który osabia wielkomiejski taki powiedziałbym liberalizm kulturowy czy progresywizm, że on ma szansę wygrać w Polsce powiatowej czy w Polsce gminnej.

A gdy już jesteśmy przy tym konserwatyzmie i przy tym, co może zrobić Karol Nawrocki, to mamy porozumienie między lewicą i PSL-em w sprawie związków partnerskich.

No ale jak pan sądzi, jest szansa na to, że prezydent Nawrocki ją podpisze?

Ja na razie bym poczekał na jakby objawienie się tego porozumienia, bo o tym porozumieniu się mówi od kilku już miesięcy, ale pytanie, jak ono będzie wyglądało w szczegółach.

Natomiast gdyby rzeczywiście to porozumienie szło w kierunku tego, co PSL określał takim po prostu nie tyle budowaniem nowego rodzaju relacji, co po prostu uregulowaniem pewnych takich codziennych

spraw, jak kwestie, nie wiem, dostępu do informacji zdrowotnych, to chyba tu nie ma jakiejś kontrowersji w polskim społeczeństwie, że ludzie, którzy żyją ze sobą razem, powinni mieć tego typu taki właśnie status, są ze sobą najbliższe i myślę, że tutaj też prezydent nie będzie miał jakiejś istotnej wątpliwości w tej sprawie.

Bardzo panu dziękuję za komentarz, bardzo panu dziękuję za spotkanie.

Profesor Sławomir Sowiński, politolog Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego, razem z nami w Radiu RMF24.