Mentionsy

Rozmowy w Radiu RMF24
Rozmowy w Radiu RMF24
17.09.2025 12:10

Okręty podwodne dla Polski. "Inwestycje w marynarkę wojenną nie były istotne dla polityków"

W środę na posiedzeniu rządu ma zostać podjęta uchwała w sprawie zakupu okrętów podwodnych w programie Orka. "Politycy nie uznawali za istotne inwestycji w marynarkę wojenną. (…) Bawiliśmy się w tworzenie armii lądowej, bo marynarka jest niepotrzebna, a wszyscy krzyczymy, że zaatakowani będziemy ze strony lądu. Nikt nie zwracał uwagi, że akweny morskie są także obszarem poważnej gry politycznej, na którą okazało się, że kompletnie nie jesteśmy przygotowani. Mam nadzieję, że politycy wreszcie zrozumieją, że siły morskie stanowią bardzo istotny komponent wojskowy" – przyznał w rozmowie z Krzysztofem Urbaniakiem w Radiu RMF24 Piotr Mickiewicz, komandor rezerwy Marynarki Wojennej.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 61 wyników dla "R"

To jest popołudniowy program w radiu RMF24.

Właśnie powinno się rozpoczynać posiedzenie rządu, podczas którego zapadną ważne decyzje dotyczące naszej obronności.

Zgodnie z zapowiedzią premiera Donalda Tuska ma zostać na niej podjęta uchwała w sprawie zakupu okrętów podwodnych w programie ORKA do końca roku.

I właśnie o tym porozmawiam z panem Piotrem Mickiewiczem, komandorem rezerwy marynarki wojennej.

Dzień dobry panie komandorze, witamy.

Dzień dobry, witam serdecznie.

Panie komandorze, kto jest aktualnie faworytem w przetargu na nowe okręty podwodne dla Polski?

Prawdopodobnie Niemcy z tego względu, że po prostu oferują nam produkt, który jest kontynuacją tychże jednostek, które mieliśmy wcześniej.

Oczywiście ta produkcja jest zupełnie inna jakość techniczna, natomiast jakby pewne rozwiązania dotyczące i sposobu funkcjonowania i użycia uzbrojenia

są jakby tutaj już pewnym nawykiem tych kadr Marynarki Wojennej, które jeszcze wiedzą jak się pływa na okrętach podwodnych, aczkolwiek powiedziałbym uczciwie, że każdy z tych projektów, każda z tych ofert ma swoje wady i zalety.

I tak naprawdę przyznam się, że nawet powiedziałem w ten sposób, obojętne co kupimy, to są bardzo podobne projekty okrętów podwodnych, różną się szczegółami dotyczącymi walorów bojowych, wielkości.

długości przebywania pod wodą, czyli wpływania w zanurzeniu, rodzajem uzbrojenia.

W zasadzie nie ma znaczenia, którą jednostkę kupimy.

Jak bardzo potrzebujemy okrętów podwodnych?

No to chyba, żeśmy się przekonali tą sytuacją, w której uczestniczyliśmy i żyliśmy, czyli zrywaniem kabli podmorskich.

W warunkach bałtyckich okręt podwodny, mały okręt podwodny z napędem konwencjonalnym, mogący przebywać, zgodnie z założeniami, te do 30 dób w morzu,

pełni funkcję po pierwsze odstraszającą, czyli gdzieś jest, nie wiadomo gdzie, może stworzyć zagrożenie.

Po drugie nasze koncepcje obronne w sytuacji, kiedy będziemy mieli do czynienia z jakimś uderzeniem floty rosyjskiej zakładają, że te okręty podwodne wykonają swoją funkcję.

i odstraszającą, ale jednocześnie mogącą skutecznie rozbić czy rozproszyć te siły morskie, czy to zgrupowanie morskie, które miałoby zaatakować nasze państwo.

No i po trzecie to jest to, co dostrzegliśmy po raz pierwszy w roku 2004-2005,

na Morzu Śródziemnym, w walce z jakimiś zjawiskami terrorystycznymi, z piractwem i z nielegalną migracją.

Na dzisiaj, bardzo proszę zabrzmi paradoksalnie, jest to najlepszy środek

czy instrument patrolowy, który ma dokonać monitoringu danego akwenu, nie dopuszczając do działań o charakterze skrzyptym, czyli po prostu okręt podwodny, który patroluje w zanurzeniu dany akwen za głębokości peryskopowej, może...

spokojnie naprowadzić siły właściwe na obiekt, który stanowi zagrożenie.

To jest niezwykle istotne właśnie dzisiaj przy tych zagrożeniach związanych z próbą przerywania kabli, gdy po prostu ten okręt będzie mógł monitorować statek, który płynie i w sytuacji, kiedy zauważy jakieś działania, które mogą mieć charakter jakiegoś celowego działania o charakterze

sabotażowym, może albo sam podjąć działania, albo naprowadzić inny okręt, czy też statek powietrzny, który może realizować to zadanie.

A ile takich okrętów potrzebujemy, Panie Komendorze?

Jeżeli bierzemy na poważnie nasze możliwości działania, to potrzebujemy mieć do dyspozycji w gotowości bojowej, czyli zdolne do wyjścia z portu, cztery okręty, czyli powinniśmy mieć minimum sześć jednostek.

A teraz ile mamy?

A teraz mamy pół.

To znaczy mamy czasami sprawny okręt podwodny, który został zakupiony w lat pod koniec lat 80. od Rosjan.

Po pierwsze jest już przestarzały.

To była bardzo dobra jednostka, ale jednostka, która była wykorzystywana na większe akceny niż Bałtyk.

W związku z tym tak naprawdę nie mamy żadnego okrętu podwodnego zdolnego do działania na Bałtyku ze względu na to, że orzeł

No niestety może pływać pod wodą wykorzystując pełni swoje walory tylko w niektórych częściach Bałtyku.

Bałtyk jest po prostu en blok dla niego za płytki.

Bardzo różnie, natomiast wszystkie posiadają okręty podwodne, różnią się do liczby i wszystkie posiadają tak zwane małe okręty podwodne, takie jakie myśmy mieli, czyli te słynne kobeny,

Czyli to jest około 100 metrów długości, to jest w zasadzie maksymalna długość okrętu podwodnego, który może wpływać.

Wszyscy mają i wszyscy chcą korzystać z okrętów podwodnych, małych okrętów podwodnych zdolnych do prowadzenia działań rozpoznawczych, patrolowych i przeprowadzenia uderzenia o charakterze ostrzału torpedowego.

Skoro mamy, jak Pan mówi, pół takiego okrętu podwodnego, to dlaczego to tak długo trwa?

Bo o tym programie Orka mówi się już od lat, a my jesteśmy dopiero na etapie wyboru ofert.

Po pierwsze, jest to bardzo droga inwestycja.

Są to bardzo drogie okręty.

nawet z punktu widzenia całości zakupów jest to droga inwestycja.

Po drugie nasi politycy bez względu na opcję polityczną, która sprawowała władzę, po prostu nie uznawali za istotne inwestycje w marynarkę wojenną, bo ona jest powiedziałbym mało medialna, jeżeli chodzi o możliwości eksploatowania politycznego.

Nie da się zrobić

nie da się przewieźć na poligon albo przed ministerstwo i zrobić sobie na jego tle zdjęcia.

Myśmy po prostu bawili się w stworzenie armii lądowej, bo marynarka jest niepotrzebna.

Wszyscy krzyczymy, że zaatakowani będziemy ze strony lądu.

Nikt nie zwracał uwagę, że akweny morskie są także obszarem...

poważnej gry politycznej, na którą okazało się, że kompletnie nie jesteśmy przygotowani.

Niestety mam nadzieję, że politycy wreszcie zrozumieją, że siły morskie stanowią bardzo istotny komponent wojskowy.

Mówił pan komandor, że takie okręty są bardzo drogie.

To ile kosztuje taki okręt, który chcemy kupić?

Proszę pana, trudno powiedzieć, nie odpowiem panu, bo po pierwsze jest to tajemnica handlowa, po drugie nie wiemy na co zdecydują się nasi politycy, bo w momencie, w którym decydują się na zakup okrętu, który oprócz torped będzie przygotowany do przewożenia i użycia rakiet, no to to będą już zupełnie inne kwoty niż konwencjonalny okręt podwodny.

Jest to porównywalne do zakupów samolotów.

A kiedy realnie możemy spodziewać się, że te okręty do nas trafią?

To zależy, którą ofertę wybierzemy, ale to będzie od trzech do pięciu lat.

Bardzo panu dziękuję za rozmowę.

Gościem Radia RMF24 był pan Piotr Mickiewicz, komandor rezerwy marynarki wojennej.

Jeszcze raz bardzo dziękuję.