Mentionsy

Rozmowy w Radiu RMF24
Rozmowy w Radiu RMF24
31.03.2026 10:10

"Elity izraelskie weszły w tryb wojenny". Tel Awiw rozszerza działania militarne

Tel Awiw oprócz kontynuacji wojny wspólnie z USA przeciwko Iranowi, prowadzi także działania wobec Libanu. Izraelska armia realizuje w tym kraju "wariant Strefy Gazy". Rzecznik armii Tel Awiwu powiedział, że jego kraj jest gotowy do działania przez kolejne tygodnie. "Netanjahu do wojny nie trzeba było przekonywać. On jest politykiem bezalternatywnym. Jeżeli wszystko potoczy się zgodnie z kalendarzem wyborczym, w październiku w Izraelu będą wybory. Jego główny konkurent Naftali Bennett ostatnio zasugerował wojnę z Turcją, bo nazwał ją drugim Iranem. Niestety elity izraelskie weszły w tryby wojenne i widzimy to chociażby w zmianie prawodawstwa. (…) Długofalowo taka polityka jest zabójcza nie dla państw regionu, z którymi Izrael toczy walki, ale dla samego Izraela. Nie da się prowadzić takich wojen w nieskończoność" – przyznał w rozmowie z Tomaszem Terlikowskim w Radiu RMF24 ekspert portalu Defence24 Michał Bruszewski, współautor książki "Wielka wojna Izraela".

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 13 wyników dla "Netanyahu"

Inicjatywy i to nawet nie samego Izraela, ale dokładnie personalnie Benjamina Netanyahu, który wydaje się, że jednak Donalda Trumpa namówił do tej wojny.

Jest problem z blokadą cieśniny Ormus, ale pan redaktor zapytał o Izrael i wydaje się, że w tym wypadku wygranym tej wojny jest właśnie Izrael, a zwłaszcza Netanyahu, dlatego że to kolejna kampania wojenna, gdzie jednak poparcie w samym Izraelu dla niego rośnie.

A ponadto czy taki radykalniejszy reżim w Teheranie jest gorszy dla Netanyahu czy nie?

Potrzebny był Netanyahu Hamas, żeby móc utrzymać się u władzy.

Więc niestety chyba wygranym tej wojny jest personalnie Netanyahu.

No właśnie, bo jeszcze teraz przynieśmy się do Libanu, bo to też jest bardzo ciekawa sytuacja, która w tej chwili się rozgrywa, to znaczy wygląda na to, że rzeczywiście Netanyahu podjął decyzję o, no to się ładnie nazywa poszerzeniu strefy buforowej, ale de facto oznacza to o decyzję o pomniejszeniu strefy Libanu i o jeszcze silniejszym przesunięciu granic Izraela.

No jeżeli koalicjanci Netanyahu mówią prawdę, jeżeli chodzi o cele tej wojny, no to czekają Liban rozbiory, czyli do rzeki Litanii Izrael chce przesunąć swoje granice, bo ta tak zwana strefa buforowa, to to będzie okupacja południa Libanu.

Czyli Hezbollahu zostanie ewentualnie wypchnięty za rzekę Litanii i to nie rozwiązuje konfliktu, dlatego że jeżeli utrzyma się u władzy Netanyahu, no to powie, że Hezbollahu nie udało się pokonać, więc trzeba na przykład zajmować jeszcze inne terytoria Libanu.

Wygląda na to, że Netanyahu, który nie jest najbardziej radykalnym politykiem swojej koalicji, de facto zgodził się z wizjami Smotricha czy Bengwira, którzy chcą odbudowy... czy ambasadora Stanów Zjednoczonych w Izraelu, Majka Hakabi, którzy chcą odbudowy Wielkiego Izraela.

Netanyahu do wojen nie trzeba było przekonywać, natomiast przypomnę, że jest on politykiem obecnie bezalternatywnym w zasadzie.

Myślę, że to pokolenie takich ludzi jak generał Ariel Sharon to było pokolenie, które zrozumiało, że trzeba w jakiś sposób z Arabami się dogadać, bo toczenie wojny jest zabójcze dla Izraela, a niestety ta elita związana z Netanyahu myśli inaczej.

Wprawdzie, Benjamin Netanyahu chyba pod wpływem presji zachodniej, być może także amerykańskiej, zmienił tę decyzję i wpuszczono ostatecznie patriarchę łacińskiego Jerozolimy i kustosza Ziemi Świętej do Bazyliki Grobu Pańskiego, pozwalając im odprawiać prywatne nabożeństwa.

Znaleźli się między młotem a kowadłem, między ultraortodoksyjną, radykalną koalicją rządową z Netanyahu na czele, a islamistycznym Hamasem, który także tępi środowiska chrześcijańskie.