Mentionsy

Rozmawiamy
Rozmawiamy
16.06.2025 16:00

Marks - ojciec (chrzestny) gułagów czy Unii Europejskiej? I Wojciech Orliński, Krzysztof Iszkowski

Czwarty odcinek podcastu „Rozmawiamy” bezpośrednio nawiązuje do polemiki Wojciecha Orlińskiego, opublikowanej na jego autorskim blogu, dotyczącej książki Krzysztofa Iszkowskiego: "Idol. Życie doczesne i pośmiertne Karola Marksa".


Czy biografia Marksa może być jednocześnie opowieścią o jego ideach i słabościach? Czy można rzetelnie przedstawić myśliciela bez mitologizacji?

Gościnnie odcinek poprowadził: Wojciech Orliński – dziennikarz, pisarz, eseista, od lat związany z „Gazetą Wyborczą”, autor książek o Lemie, PRL-u i historii kultury popularnej.

A gościem był: Krzysztof Iszkowski – ekonomista, historyk idei, doktor nauk humanistycznych, jeden z założycieli „Krytyki Politycznej” i „Liberté!”. Autor m.in. książek "Po co nam Europa? ", "Ofiary losu", "Idol. Życie doczesne i pośmiertne Karola Marksa".

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 27 wyników dla "Marx"

Generalnie często spotykałem się z takim rozumiem pochlebnym opisem, że nie ma tam za dużo filozofii i nie ma za dużo o tym co Marx napisał, natomiast jest o samym Marxie.

Nie o ideach i nie mam ambicji, żeby analizować trafność przewidywań, oceniać modele, które Marx starał się stworzyć i tak dalej.

Dlatego i też to było dosyć trudne politycznie, dlatego że ludzie, którzy zakładali, którzy organizowali międzynarodówkę, wiedzieli, że Marx ma trudny charakter, że 15 lat wcześniej był zaangażowany w jakąś taką emigracyjną, drobną politykę londyńską niemieckich emigrantów.

I Marx nie był założycielem związków zawodowych.

Te związki zawodowe powstały niezależnie od niego i przez pewien czas Marx teoretycznie mówił, że związki zawodowe to jest tylko część istniejącego systemu.

W momencie, kiedy się okazało, że te związki zawodowe się organizują i one organizują współpracę pomiędzy Anglikami a Francuzami, to Marx powiedział tak, związki zawodowe są bardzo ważne.

I Marx jest takim think tankiem, bardzo długo, przez kilkadziesiąt lat, dla równie ustrukturyzowanej, równie instytucjonalnie umocowanej i takiej

Ta ich Federacja Związkowa TUC miała bardzo, bardzo marxistowski charakter.

Dla tych elementów czy dowodów na to, że jest tak jak mi się wydaje, a nie jak innym się wydaje, to napisałem książkę, którą Marx mógłby napisać o innym filozofie.

Dzień dobry, dzień dobry, jestem Karl Marx.

Że on się tam rzadko myje, że Marx się rzadko myje, zmienia koszulę, ma straszny bajzel w domu, ale jak się już do tego przywyknie, to jest to ciekawa rozmowa i ma ładne dzieci, miłą żonę i tak dalej, i tak dalej, tak?

W związku z tym, tak, Marx i

W ogóle jest ta cała książka o Jenny Marx, żona diabła, bardzo dosłownie pokazująca go jako diabła.

Ale... Ale... Znaczy tak, istotnie Marx pisze o czasie pracy i posługuje się czasem pracy do wytłumaczenia

I Marx w momencie jak krytykuje pierwszy program socjaldemokratów, sam to przyznaje.

To znaczy, Marx to jakby wyjaśnił matematycznie, że to jest potrzebne.

Bo trzyma taki ostateczny banger, że właśnie w tym kapitale, którego panu nie chciało się czytać, tam jest niesamowity zupełnie rozdział, w którym Marx odwołuje się do tego, co wyczytał w tych tzw.

Ale mimo to w ciągu, na przestrzeni XIX wieku, kiedy o Marksie jeszcze nikt nie słyszał, albo jak Marx właśnie był wybierany przez sąsiadów konstablem parafii św.

Te niebieskie książki, niebieskie zeszyty, z których Marx korzystał, były napisane za pieniądze Izby Gmin i dla członków Izby Gmin.

Tak, to znaczy tak trzepiam się kategorii burżuazji jako tej klasy, z którą Marx chce walczyć i do walki, z którą namawia proletariuszy.

Proletariusze są dobrze zdefiniowani, to znaczy to są ci, którzy pracują w fabrykach, dostają wynagrodzenie pieniężne niskie i są wyzyskiwani, co Marx opisuje.

I tutaj właśnie dla mnie na przykład jako dla pracownika korporacji wieloletniego właśnie Marx i kapitał, właśnie konkretnie kapitał jest bardzo użytecznym modelem poznawczym, który jakoś miałem wrażenie pozwala mi lepiej zrozumieć gdzie ja w ogóle pracuję.

Jako historyk popkultury powiem, że to co Marx nazywał wampirem, my dzisiaj nazywamy zombie, ale to się też wyłoniło w XX wieku, że kapitał jest właśnie zombie, które jest martwą pracą, która żeby dalej funkcjonować, musi nieustannie zabijać więcej pracy, czyli wysysać życie i żeby przywołał więcej martwej pracy.

I że rozumiem, wolałby pan, żeby Marx założył właśnie jakąś taką, że wszyscy będziemy wierzyli w jakąś dziwną odmiarę jakiejś religii, założymy sobie jakieś takie komuny, jakąś sektę, która gdzieś pójdzie do lasu i będzie tam właśnie żyła w jakiejś dziwnej wiosce.

Oczywiście powód, dla którego Marx to zrobił był taki, że jego formacyjne doświadczenie to był niemiecki uniwersytet, wydziały filozofii i teologii, które w czasie, kiedy Marx studiował się prześcigały w uzasadnianiu nieistnienia Boga.

I żeby uczynić socjalizm, komunizm rzeczą czy doktryną godną akademickiego szacunku, Marx uznał, że ona musi zostać z tych religijnych elementów oczyszczona.

To znaczy, Marx nie był, to nie był ten sposób działania.