Reportaż: Dolina Śmierci
W okolicach Złotego Potoku na początku września 1939 r. 7 Dywizja Piechoty, która przed wojną stacjonowała w Częstochowie, stoczyła dwudniową bitwę z przeważającymi siłami niemieckimi. Wielu żołnierzy, którzy wtedy zginęli, spoczywa na tamtejszym cmentarzu i to właśnie na nim odbyły się uroczystości upamiętniające tamte wydarzenia. Uroczystości były także okazją do spotkania rodzin żołnierzy 7 Dywizji Piechoty. Każda z osób, które przybyły do Złotego Potoku ma swoją wyjątkową historię.
Szok ogromny ku upamiętnienia jego pamięci i też tej ogromnej miłości, którą darzyła swojego ojca. Podczas powstania warszawskiego przyjęła pseudonim Stanisława i pod tym pseudonimem była łączniczką, była sanitariuszką. Pani poszukiwała tych śladów dziadka, bo pani napisała książkę na ten temat. Przede wszystkim zdjęcie dziadka było zawsze u nas wyeksponowane. W rodzinnym domu, potem u mnie do tej pory te zdjęcia są, stoją wyeksponowane. Nawet też zdjęcie ślubne, gdy dziadek ożenił się z moją już później babcią. Moja mama, można powiedzieć, że się nie pogodziła z tą sytuacją, bardzo przeżyła stratę ojca, w związku z czym jeszcze za jej życia starałyśmy się zdobyć jak najwięcej dokumentów, ażeby też mieć jak gdyby uzupełnienie jej pamięci o ojcu, jak i taki materiał do posiadanych zdjęć.
Tak, Stryj służył w 27 Pułku Piechoty jako żołnierz zawodowy. Był skierowany na pierwszą linię frontu, taką decyzję dostał. On zaginął. W pierwszych dniach września, na początku września, w każdym bądź razie w kampanii wrześniowej, dziadkowie szukali całe życie, później mój to, a to. Ciągle szukam tego stryja, nawet miałam taką obsesję, że jak chodziłam na cmentarze, obojętnie jakie miasto, to szukałam na grobkach nazwisko mojego stryja. Nawet w Londynie, jako dorosła osoba, tak samo odwiedzałam cmentarze, bo może, Odczytam, gdzie jest ten mój stryj.
Natomiast patrząc tak na historię, jak się dywizja czy pułk 27 zbliżał i tu było dużo zaginionych na cmentarzu, tu w Złotym Potoku, na tym chodniku, bo część odkopano, nie było pieniędzy, ale tam właśnie są pochowani, pogrzebani w tym dole wielkiej śmierci żołnierze, którzy oddali życie za ojczyznę właśnie w kampanii wrześniowej. No i właśnie ciągle nie ma pieniędzy. Ja tego nie mogę zrozumieć. Bym chciała dożyć tego czasu, żeby zapalić znicz i spełnić nie tylko moje oczekiwania, ale moich przodków, moich dziadków, ojca.
Tak bardzo bym chciała właśnie dożyć tej chwili, bo cóż, nie miał nawet 29 lat. Kochał Wojsko Nad Życie. Pozostawił dużą pamiątkę zdjęć. Ja te zdjęcia w większości ponad 500 oddałam do Muzeum Częstochowskiego. Jestem też rozczarowana. Była pierwsza duża wystawa kilka lat temu, ale dalej się nic z tym nie dzieje. I to jest tak przytrzymywane w jakimś archiwum. To mówię, mogłabym to w domu trzymać. Michał Starzycki, wnuk oficera, który tu walczył pod Janowem gdzieś 3-4 września.
I dziadek już w ostatniej minucie swojego życia praktycznie przekazał informację, że oddział ma się oderwać od przeciwnika i dał też wskazówki swojemu ordynansowi, jak ma zawiadomić rodzina, która była wtedy w Milanówku pod Warszawą. I chwilę później zmarł. Bardzo żałuję, że mój ojciec już zmarł rok temu i nie mógł doczekać nowych informacji, jakie zebraliśmy. Ta historia się cały czas uaktualnia, rozwija i przychodzą nowe informacje, nowe fakty i jest uzupełniana po prostu. Muzyka
Pokazano wszystkie 5 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.