Mentionsy

Reportaż w Radiu Olsztyn
Reportaż w Radiu Olsztyn
10.03.2026 13:36

Wszystkie szkwały szantymena | Alicja Kulik

Pan Sławomir Dolniak jest emerytowanym policjantem. Wspólnie z kolegami z wydziału kryminalistyki założył zespół szantowy „Wodny Patrol”, który w tym roku obchodzi jubileusz 30-lecia.

Jednak tytułowe „szkwały” nie odnoszą się do lepszych lub gorszych lat na scenie, a do życiowych perturbacji bohatera. Pan Sławomir Dolniak jest jedną z tych osób, której dotyczyła tzw. ustawa dezubekizacyjna z roku 2016.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 76 wyników dla "PO"

Słuchaj Mariusz, tak, ja tu wziąłem 25 piosenek naszych, w top na razie wsadziłem, to powiem Ci jakie one są i zobaczycie tu.

No nie, bo jak powstaliśmy, to no tylko powstało.

O milicjantach właśnie, którzy pływali po jeziorach na patrolu.

Policjantach.

Policjantach.

Policjant, dziewięćdziesiąty pięć, tak.

Policjant, policjanci.

Tu łódki się ścigają, a w porcie miejsca brak.

Nie martw się żeglarzu, pomoże tylko on dowody.

Ja tam trafiłem przez sport, byłem judoką.

Nadszedł czas wojska i trener mówi słuchaj, damy Cię na trzy miesiące na unitarkę, a potem jako, że to klub milicyjny pójdziesz do ZOMO i będziesz odrabiał trenując w klubie.

Poszedłem na trzy miesiące do ZOMO, na granicy z NRD stałem wtedy, ale ten okręg podlegał Gdańsk.

Więc zdążyli przed moim trenerem albo po prostu mieli większe przebicie.

Wie pani, tam moi koledzy, studenci, których znałem, trenowali, to szli w manifestacjach przez Gdańsk, a ja byłem po tej drugiej stronie.

Czy dwadzieścia pięć zajmie nam dwa sety i potem robimy trzeci set, najbardziej zanych przebojów jeszcze dorzucimy?

Po półtorej roku tego ZOM-u w Gdańsku już mi się kończyło.

W mistrzostwach Polski i dostałem pierwszą klasę sportową.

I z pierwszą klasą sportową mogłem na AWF pójść.

Ja sobie marzyłem, że jak jestem cały czas w sporcie, bo to mi najlepiej wychodziło, bo chciałem zostać trenerem judo.

No ale tu wyszedł Paweł Dudo, mój trener ze Szczytna, z taką propozycją, żebym przyszedł do szkoły.

Podporucznik, myślę sobie, wyjdę.

Ja do szkoły poszedłem w 1982 roku.

Zaraz po ślubie.

Z żoną byłem w podróży poślubnej i dostałem telefon, żebym wracał.

Także nasza podróż zakończyła się po trzech godzinach.

Wodny Patrol powstał zupełnie przypadkowo.

Łatwo wpadające w ucho, może po naszych jeziorach, bo o morzu wiele nie wiedziałem, gdyż nie żeglowałem tam jeszcze.

Do Krakowa pojechaliśmy na tą scenę, jak ja zobaczyłem tych ludzi.

Zrobiliśmy grę piś z zespołów, które weszły na rynek, tych młodych.

No i potem tak się zaczęło.

Dlatego Wodny Patrol, policjanci, a teraz już emeryci policjanci.

Trzech nas, nie, Mariusz, ja, dwóch nas zostało policjantów.

Był moim pierwszym nauczycielem żeglarstwa, ale takim właśnie, nie takim, jak to powiedzieć, oficjalnym, takim na papierze, tylko takim przyjacielskim.

A i muszę powiedzieć, że w czwartym roku, czyli to już dwa lata temu, zdobyłem brązowy medal mistrzostw Polski w kolarstwie górskim.

A ja tam dzięki sportowi trafiłem po prostu jako człowiek dwudziestolatek nie mający pojęcia o tym.

Ja mówię, no to może do kryminalnego, bo też tak mnie ciekawiła ta praca po prostu z przestępczością, ściganiem.

Hmm, mówi kryminalny, tam etaty mamy zajęte, ale dam pana do wydziału paszportów.

Trzeba pomóc społeczeństwu.

A paszporty to SB było.

Mi się wydaje, że takich młodych chłopaków jak ja, którzy nie mieli specjalnego pojęcia, to tak w te służby właśnie takim podejściem, że tak powiem, od tyłu kaperowano.

Popracuje pan tam pół roku.

I po pół roku gdzieś pana przerzucimy.

Ja mówię, no fajnie, no praca do czternastej, piętnastej, potem na trening, czyli mogę się spełniać w roli zawodnika dalej, pasuje mi.

No i poszedłem do Wydziału Paszportów w Olsztynie i tam pięć lat.

Przyjmowałem wnioski, taka biurowa typowa praca, która nie obciążała mnie specjalnie fizycznie, a potem mogłem trenować.

Trzecią Rzeczpospolitą i tak dalej.

Paszporty przechodziły pod cywilne już urzędy.

Już kolejne lata, już dla III RP, wtedy potem przy władzy było PO.

Dobry rum nie jest zły, podrzuciłem beczki trzy Hiszpanom.

No nie zaczęło się spokojne życie.

Władza jest i tak sobie to postanowili.

To tak sobie myślę, przyjdzie trzecia, czwarta władza i następna, i następna, ciągle będą mnie walić po tyłku.

Ci, co byli, rzeczywiście ludziom przeszkadzali, to oni zostali wyrzuceni ze służby, potwierali własne biznesy i mieli tak.

A my, co zostaliśmy, byliśmy poszkodowani.

Czyli państwo się zgadzało na to, żebym ja pracował dalej, bo byłem w porządku policjantem.

Powiem, gehenna życiowa, bo tutaj z żoną wybudowaliśmy się na wsi.

Człowiek w kredytach frankowych, gdzie ten kredyt to pożerał całe moje 1700 zł, które mi zostawiono.

Owoce to zbierałem z drzew, jak jechałem do domu po wsi.

Z Mariuszem, który ze mną tutaj jest, graliśmy po pubach.

A że jako policjant umiałem tylko... robiłem ekspertyzy i łapałem bandytów, więc nie potrafiłem nic innego, żeby się zatrudnić gdzieś jako ślusarz, brukarz, murarz na przykład.

Nie, bo tego nie potrafiłem.

A ta praca polegała na pomocy osob niepełnosprawnym i muszę pani powiedzieć, że w osiemnastym roku tam się zatrudniłem i tam jestem do dziś.

Choćbym nie musiał, bo już mi wystarcza na życie, ale tak się z tymi osobami, niektórymi zżyłem, że ciężko mi ich zostawić po prostu, bo jak ja odejdę, to oni mogą zostać sami.

To co, idziemy powolutku sobie?

A potem sobie mamy taką traskę, że idziemy na starówkę.

No to jest taka nasza jedna trasa, właśnie ta starówka, bo zawsze patrzymy co się pozmieniało, a druga to właśnie jest park nasz tutaj Kusocińskiego i lecimy do torteksu na ciasteczka i pączki jakieś, o. I nie tylko.

No i zakupy Lech robi oczywiście, bo tam zawsze on lubi gotować, ma tam swoje ulubione potrawy, to zawsze bierzemy cały wagon tego.

Podróżało czy nie?

Po to linkę.

Poczułam.

No, ale przy pomocy czławka.

Po paru latach była możliwość skierowania sprawy do sądu, bo Trybunał Konstytucyjny blokował to policjantom.

Dopiero potem, jak poszło to do Europejskiego, w dwudziestym drugim chyba, w dwudziestym trzecim albo czwartym, teraz szósty, nie, to w trzecim, stąd mi przyznał rację, kazał oddać mi wszystkie pieniądze, które mi zabrali.

Tego nie można dochodzić, także to, co wszystko zabrano, to dostałem po prostu czysty pieniądz i przywrócono mnie emeryturę.

I koniec moich kłopotów.

Zapomniałem o jednym przelocie.