Mentionsy

Remigiusz "Pojęcia Nie Mam" Maciaszek
Remigiusz "Pojęcia Nie Mam" Maciaszek
27.10.2021 10:02

#63 - Czasami jestem dupkiem

Witam państwa w środę 27 października 2021. Tradycyjnie zaczynam od moich osobistych historii, przeżyć i spostrzeżeń, a później przegląd tego co się dzieje na świecie.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 287 wyników dla "AK"

W pół do jedenastej u mnie, jak to późno jest, jak to późno jest.

Muszę sobie przejrzeć statystyki, jak ja wcześniej tych podcastów nie wrzucę oczywiście.

Wrzucam je natychmiast po tym, jak je nagram.

Jak to, u Państwa wszystko dobrze?

Ten ostatni stand-up Dave'a Chapella i jak już żeśmy ustalili ten temat w zasadzie wczoraj wieczorem, to cały czas o tym rozmyślam, bo to jest trudny temat do obgadania.

mogą się zakończyć banem na YouTubie.

Jest to jakby ryzyko zauważalne.

Powiedziałbym, że ten kanał sportowy, którego wielkim zwolennikiem nie jestem, znaczy nie jestem wielkim fanem, o tak może.

Nie, to jest rozległy temat, nie mogę tak powiedzieć, to bardzo ogólnikowo powiedziałem.

Nie wszystkie rzeczy na kanale sportowym mi się podobają, ale akceptuję je jak to akceptować należy.

Natomiast chodzi mi o to, że nie jestem tutaj jakby obrońcą kanału sportowego, to chciałem powiedzieć.

Boże, się wdaję w jakieś szczegóły, ale wydaje mi się, że ten kanał sportowy przez tę chwilę krótką, kiedy został zablokowany i usunięty z YouTube'a, to właśnie na skutek dyskusji na temat sportowców trans, zwłaszcza biorących udział w kobiecych dyscyplinach sportowych,

I już sama ta dyskusja, ja nie przysłuchiwałem się im akurat, więc nie wiem jak ona brzmiała do końca, ale samo dyskutowanie tego tematu jest ryzykowne.

Więc nasza rozmowa z Borysem na temat aktywistów, transaktywistów i Dejwa Szapela może się skończyć banem na YouTubie.

Nawet w moich uszach brzmi to absurdalnie, że co, że chcecie o tym porozmawiać i to już może się banym skończyć, sama rozmowa, bez obrażania jakiegokolwiek?

Tak, może.

I cały czas się zastanawiam nad tym, jakich użyć argumentów, o czym opowiedzieć, na co zwrócić uwagę.

I ciężko mi się skupić na jakimkolwiek innym temacie.

Ale jako, że tak bardzo skupia to moją uwagę, to niewiele pozostałych tematów mi wpadło w oko i w ucho.

więc może być trochę krócej od tak.

Boże, jakie brudne okulary!

Nie lubię też, jak ludzie mają brudne okulary, to źle o nich świadczy.

Tak mi... Może nie, powiedzieć, że nie, może to jest jakiś rodzaj...

jak to się nazywa, jak się poniża kogoś, albo się traktuje go jako osobę niższej kategorii, jeżeli czegoś tam nie robi w życiu, co my uważamy za właściwe.

Na przykład jak ktoś nie ścieli łóżka, a ja jestem zwolennikiem ścielenia łóżek rano, bo to świadczy o porządku.

Jak mi porządek w domu, to porządek też w głowie, tak mi się zawsze kojarzy, ale to nie jest prawda.

To jest tak, że można mieć chaos w domu i chaos w całej masie różnych rzeczy, na przykład brudne okulary, a być bardzo inteligentnym, elokwentnym i logicznie, rozsądnie myślącym człowiekiem.

Chyba taki słynny przykład jest Hitlera i Churchilla, gdzie Churchill był strasznym bałaganiarzem, potwornym wręcz.

Więc nie jest powiedziane, że... Ale lubię tak...

Wiecie, każdy patrzy na swoje życie i ocenia rzeczy, które robi, jako właściwe, a jeżeli one są oczywiście niewłaściwe, to sobie zawsze jakoś to tłumaczy.

Więc jak ja lubię mieć pościelone łóżko, porządek na biurku, porządek na pulpicie w komputerze, to myślę sobie, że to dobrze o mnie świadczy.

No, ostatnio na Instagramie publikuję swoje zdjęcia z sesji fotograficznej i tak jak się spodziewałem, chociaż nastąpiło to później niż się spodziewałem, to mnie już ludzie zaczynają napastować, że to narcyzm z tego wychodzi.

Trochę pewnie, oczywiście, że tak.

Niewiele takich głosów jest gdzieś tam pod tymi zdjęciami, ale się pojawiają i myślę sobie, no samouwielbienie to nie jest do końca rzecz, którą należałoby się chwalić, ale jeżeli to jest coś, z czego powinienem się wytłumaczyć, to w zasadzie powinienem się tłumaczyć z całego swojego życia, bo ja zawsze siebie lubiłem.

Już wracając, że mamy zaszyte w głowie komplementowanie siebie jako coś negatywnego i kiedy ja mam taką potrzebę, żeby powiedzieć, że lubiłem siebie przez całe życie i nadal siebie lubię, to ciężko mi to przechodzi przez gardło.

Jakaś taka blokada we mnie się pojawia i zastanawiam się, czy to jest dobre, czy to jest złe.

Są takie rzeczy, przez które za sobą nie przepadamy.

ale chyba jest taka zasada, że powinniśmy jednak zmierzać w stronę jakiejś sympatii wobec siebie, no bo inaczej się nie da chyba.

Więc z reguły lubiłem siebie, jeżeli chodzi o charakter i sposób patrzenia na rzeczywistość.

Natomiast dzisiaj lubię siebie także za to, że trochę wysiłku włożyłem w swój wygląd i że pracuję nad sobą i to jest coś, co mnie...

I jak wrzucam zdjęcia, na których wyglądam lepiej niż trzy lata temu, to z pewnym poczuciem satysfakcji i spełnienia.

I oczywiście gdzieś tam zawsze, kiedy publikuję takie zdjęcia,

No, więc tak sobie wrzucam.

Ale więc nie ma tak, że banuję czy coś.

Tak, sam sobie rozmyślam.

To jest też tak, chyba jest tak, że a propos kultywowania różnych dobrych, pozytywnych cech naszych charakterów, to...

To chyba warto to robić, żeby o tym pamiętać, w sensie takim, że jeżeli w coś się wkłada wysiłek, to warto pamiętać o tym wysiłku i warto pamiętać, że należy ten wysiłek cały czas, że trzeba ponawiać.

No ale jak mówię, jak wspomniałem na początku, strasznie mi w głowie siedzi ten stand-up Dave'a Chapella i ciężko mi się wokół tego poruszać, więc szukam trochę tematów takich innych.

Tak się zebrało trochę rzeczy, no bo...

No a później będę się szykował już tak na super poważnie do tego podcastu z Borysem i gdzieś tam jakąś paczkę mam jeszcze do odebrania po drodze w paczkomacie.

I to się jakoś tak, jak już jest godzina 11 u mnie prawie, w pół do 11, to już tak liczę godziny, ile mi czasu zostało na to, na tamto i o wam to.

Chyba tak.

Kurde, choćbym nie wiem, jak bardzo z tym walczył, to ja się jednak starzeję.

Natomiast jeżeli chodzi o sprawność fizyczną, zawsze mam taki problem, że

Dzisiaj jak mnie coś boli, to wiem, że nie przestanie i że muszę coś zmienić, żeby przestało boleć.

I to jest strasznie irytujące, bo mam takie poczucie, że to jest taki ból, który nie zniknie.

W związku z... Zawsze myślałem, że jak będę intensywniej ćwiczył, to przejdzie.

A jak nie chcę słuchać podcastów, to mogę sobie posłuchać muzyki, pomyśleć o różnych rzeczach.

Tak jak na tym ringficie ćwiczyłem, który uważam, że to jest w ogóle super fajna rzecz.

Jakby ktoś nie wiedział, ringfit to jest taka gra na Nintendo, ruchowa.

Jak zaczynałem ćwiczyć, wiedziałem, że mam słabe kolano, ale właśnie z taką główną...

Z taką naiwną, młodocianą wiarą podchodziłem do tego, że ok, teraz boli, jak będę ćwiczył intensywnie, to przestanie.

bo zawsze jak mnie coś bolało, to cisnąłem bardziej i przestawało, a teraz ciśnięcie bardziej niestety przynosi złyskutek.

Jakoś tak się nie... To jest w ogóle... Z jednej strony jest to żałosne, z drugiej strony za każdym razem, kiedy o tym pomyślę, to mi się śmiać chce.

Jakoś tak się niefortunnie zgjąłem, że pod prawym żebrem dolnym coś mnie zabolało tak intensywnie, coś mnie zakuło.

Nie wiem, co to jest, czy żebro, czy jakiś mięsień pod spodem, czy jakiś organ wewnętrzny, czy może skóra na zewnątrz.

Coś mnie tam zabolało i boli mnie do tej pory, w sensie już nie tak bardzo, ale jak się wygnę, to mnie boli i za każdym razem się śmieję, bo nie mogę uwierzyć w to.

To nie jest tak, że wpadłem na coś, albo przesadziłem z ćwiczeniami, albo ktoś mnie uderzył, albo jakąś kontuzję odniosłem.

Schyliłem się i skutek jest taki, że mnie boli do tej pory i muszę uważać przy schylaniu się.

I zastanawiam się, czy to dlatego, że mam te 44 lata, czy to dlatego, że ostatnie 15 lat zmarnowałem siedząc praktycznie tylko na tyłku i nagrywając rzeczy, co było pozytywne pod wieloma względami, ale jednak szkodliwe dla organizmu.

Jak gwałtownie odwrócę głowę za szybko, to mnie jakiś łapie nerwoból w okolicach kręgosłupa i szyi, i mięśnia, i barku, że potem przez tydzień nie mogę za bardzo w tę stronę się obracać.

Byłem u lekarza jakieś dwa lata temu.

I lekarz mi powiedział, miałem taki problem, że nie mogłem za bardzo intensywnie chodzić, ani nie mogłem biegać, bo łydki mi się napełniały krwią i tam są takie zastawki, które blokują dopływ do krwi, ale też wypychają tę krew z łydek, żeby to krążenie tam jakby następowało.

No bo wiadomo, jak się ćwiczy intensywnie, to mięśnie napełniają się krwią, pęcznieją jakby.

Jakby starzeje się pan, nie?

Próbuję sobie ułożyć to w głowie bardzo jakoś sensownie.

Więc trochę się ten lekarz mylił, bo jednak po zrzuceniu kilogramów dzisiaj mogę biegać i mogę chodzić.

Choćbym nie wiem, jak intensywnie biegł, łydki są napompowane, ale potrafią się tej krwi pozbyć.

To nie jest takie... Wtedy miałem takie sytuacje, że

Łydka mi tak pęczniała, że praktycznie nogą nie mogłem ruszać, jakbym miał protezy, a nie nogi funkcjonujące.

Dzisiaj już nic takiego się nie dzieje, więc wystarczyło zrzucić kilogramy, presja jakby mniejsza na tą łydkę najwyraźniej jest i to pomaga.

No ale proszę Państwa, no taki stetryczały podcast Państwo dzisiaj dostali, że gościu opowiada o swoich bólach.

Ale jedną myśl chciałbym Państwu na koniec podrzucić i ja ją powtarzam wielokrotnie, ale jeżeli coś może mieć sens w moich opowieściach, to tych takich związanych z ćwiczeniami, to to, że jeżeli jesteście młodzi i sprawni, to musicie to podtrzymywać, musicie nad tym pracować.

Bardzo dużo ćwiczyłem i uznałem, że tak już będzie do śmierci.

że nie mam tego, że straciłem to dokumentnie i muszę praktycznie odbudowywać od zera.

I pewnie ciężko jest pracować, jak się nigdy nie było sprawnym, ale...

Ale tak samo, jeżeli byliście sprawni, to pracujcie nad tym.

Nie porzucajcie tego, bo nawet nie zauważycie, jak minie 15 lat.

Czas leci bardzo, bardzo szybko i nagle człowiek się budzi z jakimiś problemami zdrowotnymi.

I odkrywa, że jak kiedyś był w stanie przebiec 10 kilometrów bez większej zadyszki, tak teraz nie może 200 metrów przebiec bez zadyszki.

Więc to jest taka myśl, którą mogę z czystym sumieniem Państwu przekazywać.

O Jezu, jak mnie pali teraz strasznie.

Ale mam taki młynek do pieprzu, który nie rozdrabnia tego pieprzu tak jakoś dokumentnie.

I jakoś tak się...

Przy policzku mi utknął taki kawałek pieprzu, taki dosyć duży i teraz go odkryłem podczas rozmowy i nie wiedziałem, co to jest, ugryzłem, rozgryzłem.

To nie jest tak, że coś tam się pojawiło w mojej jamie ustnej niespodziewanie, a się okazało, że to jest pieprz i to jest tak ostry pieprz, że o Jezu, drogi.

Musiałem to jakoś przetrawić, przełknąć, zrobić przerwę w nagrywaniu.

Jedyne przerwy w nagrywaniu to właśnie, jak się gdzieś zaktuszę czy coś.

Proszę Państwa, by mnie nie kusiły rozmowy na temat Dejwa Szapela, stand-upów, aktywistów i tych problemów takich.

Z reguły, tak sobie patrzę, z reguły gdzieś w 40 minucie przychodzę do tych rzeczy, ale dzisiaj sobie przejdziemy wcześniej.

Jak się śledzi wydarzenia na świecie dosyć regularnie, to łatwo wyłapać pewne trendy i pewne rzeczy, które się powtarzają, albo pewne następstwa.

Z reguły, jakby to sobie chwalę, jakby to cenię bardzo mocno, bo z reguły, kiedy serwisy z wiadomościami, serwisy newsowe, chciałbym powiedzieć serwisy wiadomościowe, przekazują jakąś wiadomość, to ona jest bardzo okrojona o całą masę faktów, które wydarzyły się na przestrzeni ostatnich tygodni, dwóch tygodni, trzech tygodni itd.,

Więc jak się śledzi te rzeczy na bieżąco, to nagle się wyłapuje pewne prawidłowości powtórzenia.

Jakie będzie pokłosie tego.

To takie trzy ciekawe punkty na świecie, czyli Stany Zjednoczone, Chiny i Rosja.

to zawsze były gdzieś tam w kontaktach między tymi państwami zawsze były jakieś punkty zapalne, ale z reguły, z naszej perspektywy tu Europy Środkowej, częściej mówi się o punktach zapalnych między Ameryką i Rosją i Ameryką i Chinami.

Czyli Ameryka jest jakby takim...

punktem, wokół którego się dzieją informacje, jakie dostajemy.

Natomiast jestem bardzo ciekaw i też będę tego szukał, jak się ma sytuacja w punkcie, czy są jakieś spięcia między Chinami i Rosją.

Natomiast mój siostrzyniec kiedyś, jak był w Stanach Zjednoczonych na jakiejś wymianie studenckiej,

to poznał dużo ludzi z całego świata i między innymi jeden z jego kolegów pochodził z tego rejonu granicznego między Chinami i Rosją i mówił, że tam dochodzi do całej masy konfliktów i niektórych nawet zbrojnych, nie między wojskami, ale między jakimiś bojówkami, jakimiś takimi grupami mafijnymi, że ta granica chińsko-rosyjska jest takim miejscem, w którym dzieją się dziwne rzeczy, które w cywilizowanych krajach nie mają miejsca.

Oczywiście, jako że ten młody człowiek tam mieszkał, to jego perspektywa nie musiała być dokładna.

Jak ktoś jest blisko wydarzeń, to jego osobiste przeżycia trochę przesłaniają taką szerszą perspektywę, więc też trzeba to przepuścić przez jakiś filtr.

Ale niewątpliwie między Chinami i Rosją też dochodzi do jakichś punktów spornych.

I to jest rzecz, która mnie trochę zaskakuje, ale może nas to zupełnie nie dotyczy.

Tak jak spór między Ameryką i Chinami w jakiś sposób nas dotyczy, czujemy, że to jest coś, co jest nam bliższe, tak spór między Rosją i Chinami, jeżeli jakiś jest, jakby totalnie nas nie dotyczy, gdzieś jest kompletnie poza naszymi radarami.

I mam wrażenie, że na całym świecie jest ta tendencja, że tak wiadomości, tak BBC, tak Wall Street Journal, tak w ogóle telewizje popularne i trochę stronnicze w Stanach Zjednoczonych w ogóle tego tematu nie podejmują, nikt tam nie próbuje badać tego, a ja jestem ciekaw, jak to wygląda.

Jeżeli chodzi o te trzy mocarstwa takie, które są zawsze najbardziej krzykliwe, czyli Chiny, Rosja i Stany Zjednoczone, mam wrażenie, że Rosja traci trochę na znaczeniu.

To znaczy, generalnie jeżeli Twój kraj, nieważne, czy jesteś jego prezydentem, czy jego mieszkańcem, nie uczestniczy w jakichś konfliktach międzynarodowych,

to masz takie poczucie, że chyba dobrze się dzieje, że to jest okej.

Natomiast wydaje mi się, że z perspektywy Putina fakt, że Rosja na tej wymianie informacji przestaje być jakby wskazywana jako główny gracz jest jakimś problemem, bo on ma takie chyba skłonności mocarstwowe, a jeżeli mocarstwo nie jest zagrożeniem ani dla Chin, ani dla Ameryki,

Wydaje mi się, że tak to tam wygląda i że Putin będzie robił wszystko, żeby jednak zaistnieć w tej wymianie informacji przynajmniej i że ten konflikt z Wielką Brytanią, jeżeli chodzi o dziennikarzy,

Konflikt ze Stanami Zjednoczonymi, jeżeli chodzi o działanie ambasad w Moskwie, to jest właśnie jeden z takich czynników, które mają znowu umieścić Rosję na tym firmamencie mocarstw problematycznych.

Tak mi się wydaje.

To wynika raczej z mojego zrozumienia ludzkiej natury, a nie jakichś tam systemów politycznych, geograficzno-politycznych, gospodarczych i ekonomicznych.

Myślę, że Rosja będzie starała się dać o sobie znać, żeby także była widoczna, że to jest dla Rosji ważne, przynajmniej dla Putina jest ważne.

Teraz firmy telekomunikacyjne w Chinach, jedna chyba konkretnie, bo kiedyś chodziło o Huawei, teraz też coś jest takiego, że firmy telekomunikacyjne w Chinach będą miały bardzo ograniczoną działalność.

Po pierwsze, jest taki jeden punkt widzenia, że Chiny już dawno ogarnęły, że zwycięstwo, jakby dominacja na świecie nie sprowadza się do tego, że masz najsilniejszą armię, chociaż to też, opowiadałem Państwu o tych testach hypersonicznych rakiet.

Ale sprowadza się przede wszystkim do tego, jaką masz władzę finansową, jaką masz władzę nad popkulturą, jak możesz wpływać na taki powszechny przekaz, popularny.

Była taka słynna afera, w którym

Takie wydarzenie.

Politycznie też je kojarzę, ale kiedy mam o nich opowiadać... Tak, to chyba chodzi o Tajwan.

No, że Tajwan nazwał państwem, a Chiny nie uznają Tajwanu za państwo, tylko za jakąś zbuntowaną prowincję, tak w bardzo dużym uproszczeniu.

W związku z tym, że Chińczycy mają korporacje, które Tencent chociażby taki jest, który ma udziały w całej masie różnych firm produkujących gry, to można...

złe zachowanie chińskiego państwa, albo że Chiny są tym negatywnym bohaterem jakiejś opowieści, szanse na to maleją.

Natomiast, jak to się mówi, że można zawładnąć duszami.

że to nie jest kultura najwyższych lotów, że to nie jest najważniejsze, to są rzeczy popularne, a popularne z reguły są słabe, ale one powodują, że wpływają na to, jak ludzie myślą na świecie.

Więc kontrola nad tym, jakby dosyć systematycznie wprowadzona przez Chińczyków, może być skuteczna.

No, czemu ja zacząłem o tym akurat wątku?

To nie jest powiedziane, bo oni też są jakby skoro zrozumieli, że posiadanie nadwyżek finansowych pozwoli im łagodniej przyjąć kontrolę czy zdominować świat, to po co szpiegować, po co się narażać na to, że zostaną wychwyceni na tym i ryzykować niepotrzebnie, skoro mogą lepiej wyjść na zarabianiu pieniędzy.

Więc to jest pierwsza taka teza, że te zarzuty są bzdurne, one po prostu są wymierzone w Chińczyków, żeby ich ograniczyć na innym polu zupełnie.

To tak jak walka z komunizmem i Wietnam, czyli przerwanie tego domina, gdzie komunizm w Azji się kraj za krajem, jakby komunizm tam zaczął rządzić, więc Amerykanie uznali, że Wietnam jest takim miejscem, w którym trzeba to zatrzymać.

I tak samo w tym przypadku Chin i tych firm telekomunikacyjnych.

Miałem okazję oglądać parę wywiadów z ludźmi, którzy po pierwsze się zajmują analizą tej części świata, po drugie gdzieś tam w służbach specjalnych pracowali w Stanach Zjednoczonych i oni mówią, że Chiny stanowią realne zagrożenie nie tylko ze względu gospodarczego, ale ze względu także na to, że nie mają żadnych skrupułów, jeżeli chodzi o kradzieże technologii, że kradną wszędzie, gdzie się tylko da, wszystko, co się tylko da.

Że tam jest wręcz taka idea, że wymyślimy sobie wszystko sami, a jak nie wymyślimy, to ukradniemy.

Więc ten zarzut, który Amerykanie mają wobec tej firmy, może być zasadny także na tym poziomie.

Że faktycznie Chińczycy mogą te swoje struktury technologiczne wykorzystywać do szpiegowania.

A jak Państwo przysłuchują się mi albo przeglądają sami informacje, to wiecie, że ta historia tych konfliktów na różnych poziomach z Chinami, Ameryki z Chinami jest czymś normalnym.

Nie wiem, czy teraz przyspiesza jakoś bardziej.

W związku z ogłoszeniem testów na tych pocisków hypersonicznych, rakiet hypersonicznych, to mam wrażenie, że przybyło wiadomości na temat Chin, ale to jest też kwestia clickbaita, że dziennikarze czują, że to jest temat, który im się może kliknąć, więc po pierwsze zaczynają pisać na temat, po drugie zaczynają pisać wokół tematu, tworząc jakieś zmyślone historie tylko po to, by mieć coś do napisania.

Chyba opowiadałem Państwu o tej konferencji w Glasgow, która się zajmuje zmianami klimatycznymi i tym, jak ratować świat, tak w dużym skrócie.

królowa brytyjska nie mogła uczestniczyć w tym, bo jest już nie młoda, ma 95 lat i trochę jest rozczarowanie gdzieś tam, nie wiem czemu, ktoś jest rozczarowany, że królowa brytyjska, królowa Elżbieta nie uczestniczy w tym szczycie akurat, ale okej, no może ktoś się poczuł rozczarowany, może Brytyjczycy, że królowa nie dała rady, no już nie jest młoda, lekarze jej odradzili, więc tam nie wzięła w tym udziału.

I on w zasadzie nie bierze udziału, bo to jest tak polityczne jakby takie posiedzenie trochę, ale on nagrywa programy swoje.

Dziennikarz zapytał Davida Attenborough, jakie ma plany na przyszłość.

Natomiast funkcjonuje na takiej zasadzie, że jeżeli wstaje rano i czuje, że ma siłę coś zrobić pozytywnego, to to robi.

Jak nadejdzie taki moment, że będzie czuł, że nie jest w stanie, to przestanie to robić i tyle.

To jest jakby cała idea.

Każdy z nas chyba taką ideę powinien wyznawać w życiu.

Ale też mam wrażenie, że ten dziennikarz tak bardzo ostrożnie wokół tego tematu się przemieszczał.

Nie wiem w jakim okresie, chyba do 2040 roku, ale nie jestem do końca pewny, może 2050 roku.

To znaczy ja mam klimatyzację w domu i ona jakby schładza o kilka stopni w przypadku takich bardzo gorących dni, ale też się zdarza, że na zewnątrz nie jest.

Ja mam w domu temperaturę 23,5, tak z reguły na takim poziomie staramy się trzymać.

Ja nie wiem, czy Państwo mieli okazję, bo wszędzie jest klimatyzacja i czujemy różnicę temperatur, ale czasami zaskakujące jest to, że ta różnica temperatur jest tak niewielka, tylko jeden stopień, a fizycznie to odczuwamy bardzo, bardzo wyraźnie.

Ludzie, ponoć tak się mówi i pewnie jest to bliskiej prawdy, że my jako gatunek mamy największe zdolności przystosowywawcze ze wszystkich gatunków na Ziemi.

To jest nasza cecha taka, tym się różnimy od wielu, wielu zwierząt i od roślin pewnie też.

Więc nawet my odczuwamy te różnice, natomiast jeżeli chodzi o flory i o faunę, to różnica w wysokości 1 stopnia Celsjusza, taka regularna, nie że chwilowa,

może mieć drastyczny wpływ na to, jak wygląda w ogóle środowisko w danym miejscu na Ziemi.

A różnica 2,7 stopni, czyli 3 stopnie Celsjusza, no już może mieć gigantyczny wpływ na to, jak wygląda środowisko.

I teraz tak, to nie jest tak, że środowisko zniknie.

będzie takim, w którym my, ludzie, będziemy mogli funkcjonować albo z którego będziemy mogli korzystać.

Nam się wydaje to takie dosyć błahe.

Ja nie wiem, czemu ja tak... Ale to ja lubię sobie sam poukładać myśli w głowie.

Kto wie, może mi się przydadzą na potrzeby jakiegoś podcastu kiedyś.

Więc musicie mi wybaczyć czasami upraszczanie rzeczywistości w taki banalny sposób.

Opowiadam Państwu o tym, że w tych największych państwach, najbogatszych, się te wszystkie raporty próbuje fałszować, żeby one nie były, żeby dokładnie nie pokazywały sytuacji, problemów, tylko żeby pokazywały taką łagodniejszą wersję, żeby nie trzeba było finansować dodatkowo tych ograniczeń emisji dwutlenku węgla.

Ale co z tego, jak największe państwa, które mitują najwięcej, nie mogą albo nie chcą sobie na to pozwolić.

Takie trochę syzyfowe prace z tym wszystkim, ale powoli, spokojnie.

Tak jak opowiadałem Państwu o tej rewolucji cukrowej wczoraj, tak jak zmiany klimatyczne i zmiany potrzeb ludzkich to jest proces, który musi nastąpić powoli, a nie gwałtownie, bo ludzkość jest taka...

Ale ludzkość jako tako, to nie, to trzeba powoli na spokojnie.

Bo to by świadczyło o niezwykłej elastyczności ludzi jako społeczeństwo, a nie jestem przekonany, czy ta elastyczność w ogóle kiedykolwiek wcześniej została udowodniona.

My się zmieniamy, zmieniamy się przez jakiś czas, ale to trwa, to po prostu trwa.

Więc teza jest taka, czy ludzkość potrafi się zmienić nagle, gwałtownie, na skutek jakiejś potrzeby, czy też nie potrafi.

To jest pod dyskusję na jakiś podcast z kimś mądrym.

To nie wiem dokładnie jak, mam to wynotowane, ale może warto zwrócić na to uwagę.

Załatwianie spraw w internecie i tak dalej, i tak dalej.

Firmy się dopasowują do tego szybciej niż pierwotnie zakładały.

No, jest taka chyba...

Tak, będę miał 73.

No, no to pohasamy sobie wtedy po internecie i zobaczymy, jakie wiadomości są na temat emisji dwutlenku węgla.

Mam nadzieję, że dożyję w takim spokojnym czasie, do późnej starości.

Jakby nie patrzeć, to jest najdłuższy okres pozbawiony wojen światowych w historii ludzkości.

Żebyśmy się jeszcze nie zaczęli napierdalać z powodów religijnych albo jakichś innych.

Może z jakichś innych.

Brazylia to jest ciekawe miejsce na ziemi, gdzie są te fawele, są takie miejsca takiej totalnej, totalnej biedoty, jakieś mafijne, przestępcze.

Natomiast to nie jest takie...

To nie jest takie miejsce na ziemi, które działa wedle standardów tych współczesnych zachodnich społeczeństw.

Więc o, kryminalnie będzie, ale jako, że jest kryminalna, to... Znaczy jest kryminalna, ale dotyczy prezydenta, więc jest kryminalno-polityczna.

Prezydent jest antyszczepionkowcem takim i to nie jest taki antyszczepionkowiec, którego ja lubię, bo ja lubię tych antyszczepionkowców, którzy walczą ze szczepionką w imię wolności, w sensie rozumiem ich, że...

Natomiast to jest taki antyszczepionkowiec, że on na swoich social mediach pisze, że jest bezpośrednie powiązanie między szczepionkami a chorobą AIDS.

I kiedy prezydentem kraju zostaje facet wygłaszający tego typu poglądy, to podważa jakość wyborców trochę.

że to nie jest takie miejsce, które się kieruje zachodnimi standardami i tam demokracja nie jest taka oczywista.

Tak czy inaczej, facet, który ma aż takie poglądy skrajne, antyszczepionkowe, to wpływa bardzo mocno na opinię publiczną.

Ja nie śledziłem dokładnie, jak wyglądało to w Brazylii.

Tam jest pełna swoboda, tak czy inaczej.

Zdarza się to w takich...

na zakończenie ustrojów dyktatorskich, że się tych polityków, przeważnie ich ludzie zabijają, tak było w wielu przypadkach, ale jeżeli jakieś się sądy toczą, no to w tych dyktatorskich krajach w Brazylii to trochę inaczej działa, więc z tego punktu widzenia jest to ciekawe.

Trochę lawiruję wokół tego tematu, no Brazylia nie jest mi bliska, chociaż jak sobie przypomnę, opowiadałem dzisiaj o moim siostrzeńcu, że on światowy facet jest, ma dużo znajomych właśnie z różnych miejsc na ziemi i między innymi też był, jednym z jego znajomych jest Brazylijczyk, który nawet u moich rodziców był jako gość na jakimś na obiedzie, tak po prostu taki kumpel dobry mojego siostrzeńca, też go poznałem, też mi trochę pogadali o Brazylii.

Ale to nie jest ta wiedza, którą wtedy zdobyłem, nijak się ma do tego, co się dzieje dzisiaj.

Tak czy inaczej, myśl, którą mogę Państwa zostawić, to taka jest, że w każdym miejscu na Ziemi dzieją się niewyobrażalnie, absurdalnie okrutne rzeczy.

w szkołach, więc martyrologia, z którą mamy do czynienia w Polsce i różne złe rzeczy, które się tu działy, to praktycznie w każdym miejscu na Ziemi się powtarzają.

Nie wiem, czemu ja Państwu takie derdy mały sprzedaję i frazesy.

No ale, a to pomyślałem sobie, że to fajnie byłoby jego zapytać o zdanie w tej sprawie, no ale to jest tak, jak każdy z nas jest obywatelem jakiegoś kraju i rozumiemy, jakie zasady kierują państwem, ale szczegóły na temat tego, jak władza bezpośrednio wpływa na zachowanie ludzi, to już jest trudniejsze, to trzeba by analizować, trzeba być analitykiem tego.

Tam chyba 20% społeczeństwa jest wyszczepionych, tak się mówi, wyszczepieni.

Praktycznie każdy tam przyszedł COVID-a.

To jest też inny problem, że dostajesz taką informację i nie wiesz, czy ona jest prawdziwa, czy jest zmanipulowana.

ale nie traktujmy jej super serio.

Więc wniosek, jaki z Iranu płynie, jest taki, że mimo tego, że większość ludzi była tam chorych na COVID, to nie uzyskali odporności zbiorowej, dalej chorują.

No i oczywiście teraz już wchodzimy w szczegóły, czyli na ile ten raport z Iranu jest prawdziwy, na ile on jest, może jest zmanipulowany w jakiś dziwny sposób, no bo ten COVID się zmienia.

Tak czy inaczej z Iranu taka historia płynie.

Ja do tej pory też, mimo że jestem proszczepionkowy, bardzo mocno często o tym powtarzam, to miałem takie poczucie, że jednak przejście COVID-a zapewni odporność, która powinna zabezpieczyć ofiary tej choroby.

Jakby...

Niezależnie od tego, jak wygląda rzeczywistość, ja, jak każdy, lubię mieć rację, więc wolałbym, żeby to szczepionka zabezpieczała nas, ale chciałbym też, żeby przejście COVID-a nas zabezpieczało.

Nie byłoby tak, że ja bym mówił, o, nie miałem racji, to niedobrze.

No ale zobaczymy, jak to, zobaczymy, obserwujmy, obserwujmy, proszę Państwa, miejmy otwarte umysły, nie?

Jakby tam świat zachodni bombowców nie dał, to by się nie bombardowali, tylko by strzelali z łuków i walczyli dzidami pewnie do dzisiaj.

Tuż po protestach ludzi istniało takie zagrożenie, że te siły wojskowe przejmą władzę, więc ludzie wyszli na ulicy, żeby protestować przeciwko temu, że nie chcą.

Ale tak naprawdę to przyspieszyło tę rewolucję.

No niestety, to nadal jest takie miejsce na świecie, gdzie jeżeli ktoś ma siłę, na przykład sprawuje kontrolę nad wojskiem, to mu się wydaje, że ma prawo do rządzenia.

To nie jest jeszcze świat, w którym się szanuje demokrację w jakikolwiek sposób, wybory.

Ministrów i tak dalej, bo najwyraźniej ja jestem najsilniejszy.

Więc to jest takie miejsce na ziemi, że jeszcze rządzą ci, którzy mają najwięcej siły fizycznej.

I taka jest mentalność też tam jeszcze.

Afryka jest jaka jest, to trudne jest miejsce na świecie do życia i siła fizyczna jest nadal takim dominującym czynnikiem, który decyduje o władzy w wielu miejscach.

I w ciągu tych 10 lat będziesz miał przymusową terapię, gdzie cię będą przekonywali, że bycie homoseksualistą to jednak nie działa.

Że w krajach arabskich jesteś gejem, to cię mogą zrzucić z dachu, w Ganie pójdziesz na 10 lat siedzieć, a w Kenii jak spróbujesz popełnić samobójstwo, to cię zamkną na 2 lata do więzienia.

Są takie miejsca na Ziemi, w takim świecie żyjemy.

I to jest też tak, że jakaś taka... Trochę żyjemy w chmurach.

Ale większość świata to jest jakieś totalne barbarzyństwo jeszcze, ciągle.

To trochę zahacza problem emigracji teraz, bo tak, są dwie opcje.

Albo ten świat cywilizowany, który ma swoje wady, niewątpliwie, albo ten świat cywilizowany stanie się dążeniem tego świata niecywilizowanego, to znaczy ten świat niecywilizowany będzie chciał osiągnąć taki status, takie bogactwo jak ten świat cywilizowany, albo odwrotnie, ten świat niecywilizowany będzie chciał zniszczyć świat cywilizowany.

Migracja i wielokulturowość ma to do siebie, że jeżeli przyjmujemy ludzi z różnych kultur, to oni mają szansę zmienić się pod wpływem tego, co nam się udało tutaj zbudować, ale z drugiej strony jest obawa, że oni będą dążeli do zniszczenia tego, że będą chcieli wprowadzić na tyle, że będą tak bardzo mocno chcieli wprowadzić swoje, swoją kulturę.

I to jest problem, który na pewno trzeba brać pod uwagę i patrzeć na niego z różnych punktów widzenia, ale wydaje mi się, że jeżeli chodzi o odpowiedzialność ludzkości, odpowiedzialność tych krajów rozwiniętych, nas trochę, wobec tych krajów mniej rozwiniętych, to jednak...

Nie robienie takich, nie wiem, ala gett, że ludzie z jednej kultury mieszkają w jednym miejscu i w ogóle nie wychodzą poza to, a jak wychodzą, to łysi z naszej kultury ich będą tłukli.

I oczywiście ryzyko jakieś jest w tym wszystkim.

Ale też kultury takie rozwinięte mają to do siebie, że dzietność spada.

Zaskakujące jest to, że jeżeli żyje nam się wygodnie, to powinniśmy mieć jednak zapotrzebowanie, żeby mieć więcej dzieci, bo możemy je wychowywać w takim bezpiecznym świecie, a tymczasem to chyba jakaś biologia nam isteruje, jakieś instynkty, że jeżeli nie znajdujemy się w sytuacji zagrożenia, to nie mamy potrzeby się rozmnażać, że to jest bardzo pierwotne, że te wszystkie społeczeństwa, gdzie jest bieda, gdzie jest zagrożenie, że tam jest zawsze bardzo dużo dzieci.

Że jednak niby jesteśmy istotami myślącymi.

Możliwe, że trochę tak.

I być może ja odpowiedniej ilości czasu nie poświęcam na to, ale właśnie opowiadając Państwu o tym tu i dzisiaj, to już jest taki czas poświęcony na zastanawianie się nad tym.

o tym, że jednak żyjemy w kraju mlekiem i miodem płynącym, mimo wszystkich wad i w ogóle w tym miejscu na świecie.

to, że talibowie tak szybko przejęli Afganistan jest czymś, co warte jest pewnego zastanowienia, bo wygląda na to, że te wszystkie rzeczy, które Amerykanie robili tam przez 20 lat, nie zmieniły w ogóle podejścia Afgańczyków do talibów, że talibowie tam wjechali jak do siebie, nikt się im nie przeciwstawiał, nikt się nie bronił i z jednej strony trudno

Negować fakt, że musiało się to odbyć za pewną akceptacją społeczną.

Wiemy, jak wygląda sytuacja na świecie teraz, 20 lat temu, 30 lat temu.

W Afganistanie nic takiego nie miało miejsca praktycznie.

Ja nie słyszałem o jakichś konfliktach zbrojnych, że tam siły talibów ścierają się w ciężkich potyczkach z Afganistanem.

Ale to też jest tak, że... Więc tam ludzie albo się poddawali, albo uciekali.

Tam toczyły się jakieś rozmowy, że talibowie nie mieli się...

w ogóle do Kabulu, nie mieli atakować Kabulu, to miało jakoś tam przebiegać na spokojnie, jakieś rozmowy pokojowe się toczyły, a nagle ten prezydent odleciał, po prostu zabrał swoje rzeczy i uciekł.

No i jak kapitan ucieka z okrętu, no to co, no talibowie mówią, no to...

Tak nam łatwo szło przez cały ten Afganistan.

Byli Polakami, którzy tam mieszkali.

Na skutek jakich wydarzeń?

Bo moja babcia była wtedy w ciąży, jak uciekali.

Moja mama była najmłodszą akurat z całego rodzeństwa, miała siostry.

Ciotka Danka, która miała inaczej na imię niż Danka, ale wszyscy mówili do niej Danka, bo ona tak o sobie mówiła.

Dopiero na pogrzebie się dowiedziałem, że miała inaczej na imię i nawet nie pamiętam tego prawdziwego imienia, bo wszyscy mówili zawsze ciotka Danka i tak zostało.

I ona miała swoje obserwacje z Ukrainy, z tego, jak wyglądały pogromy na Ukrainie, jak Ukraińcy mordowali Żydów i jak mordowali Polaków.

Powiedziała mi jedną rzecz, która do dzisiaj mi z głowy nie wychodzi i która trochę jakby rozumiem, dlaczego w Izraelu tak bardzo szkoli się pod względem wojskowym ludzi, że tam do wojska idą i dziewczyny, i chłopaki, bez względu na wszystko.

Moja ciotka opowiada mi, że Polacy uciekali przed Ukraińcami, kiedy doszło do tych pogromów, oni też byli taką rodziną, która uciekała.

Nagle doszło do jakiejś gwałtownej zmiany w ludzkich zachowaniach i się zaczęły te mordy straszne.

Natomiast jeszcze zanim doszło do mordowania Polaków, to Ukraińcy też mordowali Żydów.

I moja ciotka mówi, że była świadkiem takiego wydarzenia, że...

Gdzieś tam widziała, jak... Oczywiście to jest tak, że te rodziny próbowały uciekać, gdzieś tam odchodzili, że Ukraińcy złapali gdzieś tych Żydów na jakiejś łące, na jakimś takim polu pośród pszenicy takiej.

Tak mi ciocia opowiadała tak poetycko trochę, że tam słońce świeciło, ta pszenica się tam wyginała i...

Nie wiem, czasami tak chyba jest.

bo należała też do AK, więc Niemcy ją schwytali podczas chyba... jakiś taki transport broni był, ale ona była gdzieś tam obok tego, nie była bezpośrednio związana z tym transportem, ona uczestniczyła w tym, ale... więc tylko siedziała w więzieniu.

Parę razy ją tam pobili z tego, co mi opowiadała, ale nie była jakby bezpośrednio, bo jeżeli ktoś przewodził albo znaleziono u kogoś broń, to od razu był zabijany, więc ona była tam obok tego wszystkiego.

Tam też poznała swojego męża swoją drogą Waka, ale to jest inna historia.

I opowiadała, że miała tak, że...

Straciła palca gdzieś tam kiedyś, w młodości chyba, podczas jakichś zabaw albo podczas jakichś prac tam na polu czy gdzieś.

I opowiadała, że... a wszystkim opowiadała dookoła i mi też to o tym opowiadała, ale tak ze śmiechem, bo wyjawiła mi tą całą historię, że uciekała przed Niemcami, uciekała przez płot i przeskoczyła przez płot, rękę miała jeszcze na górze i ją Niemcy postrzelili tak feralnie, że jej odstrzelili tego palca, nie?

Ciotka lubiła tak mitologizować te swoje historie, ale dużo przeżyła.

I ona należała do AK, jej mąż należał do AK, jej mąż siedział w więzieniu po wojnie także.

To też wpłynęło na niego psychologicznie bardzo i tam mieli dużo konfliktów takich w rodzinie też związanych z tym, że ten mąż nie mógł się pogodzić z tym, że komunizm wygrał.

Z tym palcem to się do dzisiaj śmieję, jak sobie przypominam, że każdemu próbowała powiedzieć, że to Niemcy odstrzelili jej palca podczas ucieczki.

Przyznaję, że dzisiaj byłem trochę zakręcony, zwłaszcza na początku, ale to może tłumaczy fakt, że mam dzisiaj dużo rzeczy do zrobienia, plus non-stop mi siedzi ten Dave Chappelle w głowie i cały czas o tym rozmyślam.

Pewnie, że tak.