Mentionsy

Remigiusz "Pojęcia Nie Mam" Maciaszek
Remigiusz "Pojęcia Nie Mam" Maciaszek
16.09.2021 08:29

#48 - Jak nie obgadywać żony

Zwłaszcza publicznie. Dzisiaj o chorobie, której chcę uniknąć za wszelką cenę, a zaraza krąży zastraszająco blisko, a to tylko początek. Poza tym życie, dzieci, wychowanie i kłamstwo!

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 103 wyników dla "IS"

Czy to jest utwór pochodzenia mojego osobistego, czy to jest może jakaś kopia?

Jakie to są złożone historie?

Czy ja ich mam kilka na dzisiaj?

Tak, proszę Państwa, to będą obrzydliwe historie.

O ile to oczywiście grypa żołądkowa, ponieważ zachodzi podejrzenie, że to moja żona zrobiła naleśniki i oni zjedli te naleśniki, ja nie, bo ja jestem fit, fit, mister fit w tym domu teraz i naleśników nie jadam.

Ale opowiadając historię mojej rodziny, staram się ją skrócić do minimum.

I osoba pyta, na pewno, bo do łazienki mam blisko.

I oczywiście po raz kolejny próbuję to obracać w żart, ale oni by nie byli weseli, gdyby usłyszeli, jak ja opowiadam tę historię, bo chodzą struci strasznie, zieleni wręcz, ruszać się nie mogą.

Znalazłem go dzisiaj w nocy na czworaka.

I dzisiaj właśnie będąc na spacerze, tak coś poczułem, że coś mi w żołądku tak jakoś niepokojąco reaguje, więc od razu się zatrzymałem, poszedłem do sklepu, kupiłem sobie Cole Zero i taką małą, takie małe puszeczki są teraz.

I muszę powiedzieć, że oczywiście... Dobra, by opowiedzieć trochę historię, bo też nie chcę Was zobowiązywać do odsłuchania każdego dokładnie podcastu, opowiadałem historię o tym, że...

Ale co zabawne, to się chyba zdarza częściej, bo znowu spotkałem innego gościa z innymi pieskami, ale ta sama historia.

Przecież nie nazywam, nie pokazuję go palcem, nie nazywam z imienia i nazwiska.

I ktoś mi napisał w mailu, że to jest bardzo skuteczna metoda.

I ta metoda, którą ja stosuję, wpisuje się dokładnie w te słowa, które usłyszałem na podcaście, że dajemy dziecku poczucie, że to ono decyduje, że ono ma władzę nad tym konkretnym momentem i to mu daje trochę siły i determinacji, żeby dotrzymać terminów itd., itd.

czegoś, to może być wynikiem takiego właśnie tej niemocy odczuwanej przez dziecko i że warto dać mu wybór, że kiedy mamy niejadka w domu, to warto mu powiedzieć, że słuchaj, dzisiaj na śniadanie robimy albo to, albo to.

Musisz się ubrać, tak?

Do której myślisz będziesz się ubierać?

nie, słuchaj, Aguś, nie, w ogóle nie przejmuj się, ja nie chcę cię popędzać, to nie o to chodzi, tylko wiesz, jak mi powiesz, że na przykład, jak myślisz, że do czternastej, to umówmy się na czternastą dziesięć, o czternastej dziesięć ja będę gotowy i będę na ciebie czekał.

I ona mówi, no okej, ale to, czekaj, to źle zasugerowałem, źle, to popsułem tą historię, to ona mówi, ona mówi tak, to o czternastej będę gotowa, nie, ja mówię, no to może o czternastej dziesięć, tak dla pewności, a ona mówi, no, dobra, okej.

Czy ja powiedziałem Państwu już dzisiaj, pożaliłem się Państwu, że nie mam kawki, bo nie chciałem córki budzić?

Wymieniamy te filtry regularnie i pijemy wodę z kranu praktycznie, więc nie zaśmiecamy środowiska.

To mi przypomniało historię o Coca-Coli.

Jakaś była historia o Coca-Coli.

Więc historia brzmi tak.

A to inna historia.

Oczywiście za każdym razem, kiedy opowiadam zabawne historie na temat mojej żony, to one są przerysowane.

Ale o czym ja opowiadałem, to historia.

Dlaczego nie mówisz, dziękuję, jak to dobrze, że zachowałeś tę butelkę na tę okazję, teraz możemy się oboje napić coli.

Dlaczego tak nie mówisz?

Tylko mówisz, ręce mi opadają, jakbym ja zrobił coś złego.

że Ty odkładasz tą butelkę i przychodzisz do mnie, kiedy ja jestem zmartwiony, bo kola się skończyła, przychodzisz do mnie i mówisz, zobacz, mam żelazny zapas, podzielę się z Tobą.

Zawsze myślisz o sobie, zostawiasz sobie ostatnią butelkę dla siebie.

Ja dzisiaj dużo o nich opowiedziałem, historii.

Proszę Państwa, jest jeszcze inna historyjka, którą chciałem Państwu opowiedzieć.

Czy tak jest, to za chwilę sobie pogadamy, natomiast postaram się trochę swoją historię dopowiedzieć.

O ile muszą zadać pytanie i udzielić właściwej odpowiedzi, o tyle dopisanie dwóch bezsensownych odpowiedzi jest rzeczą nużącą i niezwykle powtarzalną, zwłaszcza jeżeli szykujesz test składając się z 200 pytań.

Oczywiście lepiej pomyśleć o swoich brakach, że one są zaletą, więc tak sobie konstruuję moją wizję rzeczywistości, że być może fakt posiadania wątpliwości do każdego, do każdej rzeczy, która mnie otacza, powoduje, że jestem może bardziej

Może, niezależnie od tego, skąd to pochodzi, to mnie trochę zdefiniowało jako osobę, którą jestem dzisiaj.

Więc otwierałem się, że podchodząc do podcastu, zwłaszcza po odrobinę dłuższej przerwie, to mam obawy, czy będę w stanie opowiadać spójnie jakieś dłuższe historie przez godzinę,

Ale mam jeszcze jedną historię, oczywiście.

Znowu o Afganistanie.

Drugi temat przewodni, który też ciągle jest nam bliski, to zmiany klimatu.

Francuzcy żołnierze zabili na pustyni szefa takiej terrorystycznej organizacji, IS się nazywa, nie?

Adnan Abu Walid, to też zaczął tę terrorystyczną historię.

To jest tak, że naszą świadomość o Stanach Zjednoczonych buduje popkultura trochę amerykańska, plus budują opowieści, takie właśnie newsowe, które pochodzą z amerykańskich serwisów.

Natomiast nasza rzeczywistość tutaj w Polsce jest zupełnie inna.

Natomiast w Ameryce to wszystko jest bardzo blisko ludzi, jest praktycznie na ulicy.

Ale to, co tam jest codziennością i takim życiem, które zahacza o każdego obywatela, u nas jest... totalnie nie istnieje.

Dużą zaletą złożonego języka jest to, że łatwiej być intelektualistą, ponieważ język jest wymagający, więc musimy się dużo bardziej intelektualnie angażować w jego używanie.

Ale są rzeczy oczywiste, powiedzmy.

Gdybyście prześledzili lekcje historii w Rosji, w Polsce i w Niemczech, to byście dostali totalnie inne opowieści, żeby wszystko było jasne.

Wartość historii jako narzędzia edukacyjnego, powiedziałbym, że jest mocno podważona.

Ja ogromny szacunek mam dla ludzi, którzy są wykształceni historycznie, bo to jest cenna wiedza.

Nie ma tego szerszego kontekstu i tych takich zawiłości, które są istotne w historii.

Ale mam duży szacunek do historii, żeby wszystko było jasne.

Powrócę do tej historii o Rosji, o edukacji w Rosji.

Chciałem powiedzieć jeszcze, że któregoś raz byłem na piwie właśnie z wydawnictwem, który wydawał, z facetem, który wydawał... Boże, staram się upraszczać te historie, żeby one się nie rozrosły straszliwie, więc przepraszam, jeżeli skrótami opisuję ludzi, zamiast mówić o nich wprost.

Więc facet, który pomagał mi przy wydawaniu książki, zabrał mnie na piwo z ludźmi, którzy są historykami wykształconymi.

mają takie po zajęciach dyskusje, że są różne punkty widzenia dotyczące albo jakichś wydarzeń historycznych, albo jakiejś książki, albo czegoś związanego z historią i ludzie dyskutują ze sobą, spierają się, to są takie debaty sobie robią.

To jest super fajna idea, to mi się bardzo spodobał ten pomysł, więc piłem piwo z tymi historykami, którzy po tej debacie przyszli.

I Watson mi powiedział, że to, czego się uczymy w podstawowej szkole, a to, czym on się zajmuje i czym historia jest dla niego, to są totalnie zupełnie inne rzeczy.

Weryfikacja historii nie polega na tym, że czytamy stare książki napisane przez zwycięzców,

tylko zbieramy różne takie niezaprzeczalne fakty historyczne, że na przykład znaleziono jakiś wózek w jakimś konkretnym miejscu i widać, że ten wózek ma tyle lat.

Ale ten wózek został odnaleziony w Europie, a do tej pory nie było wiadomo, nie znano historii, kontakty między Europą a tym miejscem w Azji nie były udowodnione, nikt się nad tym nie zastanawiał, ale wygląda na to, że jakiś kontakt został nawiązany.

Tak wygląda to badanie historii.

Przepraszam historyków, jeżeli ktoś tu jest taki, jeżeli upraszczam albo zapamiętałem tę historię tylko powierzchownie, ale to chciałem powiedzieć, że jest to bardziej złożona rzecz niż tylko to, czego nas się uczy w szkole podstawowej i średniej.

I to mnie cieszy, że te badania historyczne mają dużo więcej wspólnego z analityką niż mogłoby się wydawać.

Że oczywiście to nie są nauki ścisłe, ale jednak jest tam dużo badania, rzeczy, które można potwierdzić, a nie takiego tylko, że tam...

I potem historycy przez najbliższe 300 lat mówią, to tamci byli źli.

W takim powszechnym rozumieniu zwycięzcy piszą książki, ale historycy są w stanie wygryć bullshit, który w tych książkach jest.

Ale potem nawet ludzie, którzy wykonują najmniej płatne zawody, są nieźle oczytani i są w stanie rozmawiać albo przynajmniej kojarzyć, kto to jest Dostojewski, jacy są inni pisarze rosyjscy, trochę wiedzą o poezji itd.

Jak się zobaczy listę dziesięciu najlepiej kształcących uniwersytetów na świecie, to tam są amerykańskie.

To badałem to dosyć dokładnie, jak byłem w San Francisco, na tej uczelni, zaraz zobaczymy, uczelnia San Francisco, wleciało mi z głowy, jak się nazywa, university,

To się jakoś fajnie nazywało, ale dobra, to wpiszę inaczej.

Bo mi wyskoczyła jakaś lista rzeczy.

Bo to są takie listy, które... To nie tam, że Amerykanie sobie tworzą, tylko to są jakieś... No właśnie.

Później jest Oxford brytyjski, potem jest znowu Stanford, o Stanford jest w San Francisco, nie?

Palo Alto, tam może mi się też mylą miejsca, w których byłem, bo ja też geografia San Jose, tak, San Francisco, blisko, no pewnie, Kalifornia.

Bo geografia Ameryki nie musi być mi bliska, to po pierwsze.

Stanford University w pobliżu San Francisco.

Może nie z bliska, bo nie można było wchodzić, ale pięknie to wygląda.

Więc te amerykańskie, do tego zmierzam, że tam ten system edukacyjny jest totalnie odwrotnie pomyślany, że dostajesz porządną pigułę wiedzy, jeżeli chcesz tego, jeżeli świadomie do tego podchodzisz, świadomie to wybierasz.

No nie musisz wszystkiego wiedzieć, okej?

Tam jest pewnie masę niuansów, o których ja nie mam zielonego pojęcia, ale o tak, proszę Państwa, opowiedziałem Wam historię.

I koniec chyba tej historii.

Podczas jednego z podcastów opowiadałem o czymś, to chyba było o dziennikarstwie albo, nie pamiętam dokładnie, ale powiedziałem tak, że to jest cenna sentencja i jak ją posłuchałem, bo od czasu do czasu odsłuchuję swoich podcastów, chociażby dla kontroli, to uznałem, o kurde, to jest zacna myśl, to powinienem sobie zapisać, że i pewnie nie jestem pierwszy, który to wymyślił, pewnie gdzieś to usłyszałem i teraz powtarzam.

Natomiast jak się już pracuje i opowiada różne historie, to kłamać nie można nigdy.

Ponieważ opowiada się historii tak dużo, że potem opowie się to kłamstwo jeszcze raz, ale zupełnie inaczej.

I pierwszy raz się zorientowałem, że coś jest nie tak, kiedy facet zaczął mi opowiadać historię, moje historię, moje własne historie, które ja mu opowiedziałem 2-3 lata temu, zaczął je opowiadać jako własne.

Albo to robi świadomie i po prostu zapomniał, że to jest moja historia, ale to znaczy, że dokonuje tam kłamstwa.

I później, rok albo dwa później, bo te historie się powtarzają, ale zaczyna opowiadać tę samą historię, moją historię, którą już mi wcześniej opowiadał, ale już tam jest tyle szczegółów pozmienianych, że ta historia jest...

Lubię ubarwiać historyjki.

To też kolejna rzecz, ja muszę więcej wpisywać, entertainment value, a ja już nie będę wpisywał tego Googla, bo już mnie żona pewnie na mnie czeka mocno czy coś.

Więc tak, nie zmyślajcie państwo niestworzonych historii, bo zapomnicie, że już żeście je zmyślali i będziecie próbowali jeszcze raz, jeszcze raz, jeszcze raz i ludzie się szybko zorientują, że to się dzieje.

Ale jak już powiadamy jakieś historie, to lepiej nie zmyśleć.

Kurde, najgorsze jest to, że ta historia o kłamstwie, to ona wynika z czegoś, z jakiejś innej opowieści.

I moje, moje, moje gderanie na temat kłamstwa i prawdy miało być podsumowaniem tej jednej, konkretnej, fajnej historii.

To jak z Państwem ostatnio rozmawiałem, to mówiłem, że dużo fajnych historii mi przychodzi do głowy podczas spacerów i że wtedy dobrze byłoby to albo nagrywać, albo zapisywać.

Ale jak już idę podczas spacerów, no to nie mogę zapisać całej idei, tylko muszę ją sprowadzić do dwóch, trzech wyrazów.

Proszę Państwa, pozdrawiam bardzo serdecznie, z poczuciem dzisiaj niezwykle mocnego chaosu, ale musicie pamiętać, że po pierwsze, niezwykle krótko śpię ostatnio, o tym powinienem się pożalić na początku, że jak do tej pory spałem po 7-8 godzin i było mi z tym super fajnie, tak teraz po 4 godzinach się budzę i nie mogę spać dalej.

No, więc taki chaos, którym mógł się dzisiaj Państwu nie spodobać, a może się właśnie spodobał, wynika z tego, że latam jak wariat po domu, bo wszyscy chorzy i wymiotują i też sam bardzo krótko śpię.

I tym optymistycznym akcentem żegnam się z Państwem niezwykle radośnie i życzę Wam miłego dnia i bądźcie mili dla siebie i nie ściemniajcie kolegów.