Mentionsy

Rap MATTers
Rap MATTers
23.03.2026 12:09

LOYLE CARNER: ZA CO GO LUBIMY?

Patronite: https://patronite.pl/brakkulturypodcastNapiwek dla horrego: https://tipply.pl/@horrypazKoszulki Brak Kultury: https://pretext-rec.pl/shop/brak-kultury-x-pretext/SPIS TREŚCI: https://docs.google.com/spreadsheets/d/1kjXqjA13Py7pTb_SUhFt_YhIeBLm02K4GhjI9sdxcOs/edit?gid=0#gid=0Dobre artykuły znajdziecie na: https://brakkultury.pl/Autor grafiki: https://www.instagram.com/man1eq/Oprawa graficzna: https://www.instagram.com/szarnowski/Intro: Michał Tomasik (Audiosynteza.pl)horrypaz na Instagramie: https://www.instagram.com/horrypaz/Grupa na FB: https://www.facebook.com/groups/RapMATTersPodcast/Fanpage: https://www.facebook.com/rapmatterspodcast/Instagram: https://www.instagram.com/rapmatterspodcast/Twitter: https://twitter.com/MateuszOsiak_Discord BK: https://discord.gg/AsSk3Z68vt

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 213 wyników dla "C"

Podcast o rapie.

Siemanko, z tej strony Chory Paz i Matt, czyli Rap Matters Podcast.

Witamy w nowym cyklu.

Czy to nie będzie nowy cykl?

Omówimy pokrótce całą jego czteroalbumową dyskografię, dlatego że go bardzo lubimy i nie wiem, czy trzeba go przedstawiać, bo chłop jednak w Polsce parę razy już był.

Pewnie będzie jeszcze raz, jest znany.

I ludzie go lubią, ale chyba w takich banieczkach jednak, bo to nie jest brytyjski rap, którego ludzie teraz słuchają.

W każdym razie, kojarzysz historię, jak można było się dostać na koncert Loyla Carnera w Wielkiej Brytanii?

Mogłeś mu napisać na Twitterze, że masz retro koszulkę, nie wiem, Manchesteru, Liverpoolu, Derby County albo Middlesboro?

Dawałeś mu koszulkę i ci dawał bilet.

Rozkręcał to na Twitterze, mówił, że będzie teraz... A później na eBayu retro koszulki sprzedał.

Mówił, że będzie w Brighton i tam Mariusze przychodziły z koszulkami, retro koniecznie, nie?

Wisły Kraków za Kasperczaka i mogłeś wbić.

Chyba dopiero przy drugiej płycie, tym coś tam Not Waving But Drowning, coś takiego, mogłem zapisać tytuł drugiej płyty, to bardzo profesjonalne z mojej strony było.

Chyba dopiero przy tej płycie go sprawdziłem.

I nawet nie wiem, może na forumku mi gdzieś mignęło, może jakiś kawałek mi się wyświetlił, cokolwiek, nie wiem.

I po prostu sobie odpaliłem tę płytę, która wtedy wychodziła, wróciłem do pierwszej, czekałem na kolejne.

I właśnie wtedy miałem tak, że dużo słuchałem takiego low-fi'owego rapu i to mi się podobało jak to brzmi.

A do tego chłopu miał rymować, to było dla mnie bardzo ważne, nadal jest, że potrafi rymować.

Gdzieś mi się wyświetliło, odpaliłem i zobaczyłem, co to jest za gościu.

Nikt mi chyba osobiście nie polecał, po prostu przypadek, że mi się wyświetlił, bo raczej bym sam go nie wydigował, bo jakoś brytyjski truskul mnie też

Nie zapomnijcie zasubskrybować oraz zafollowować mnie na Facebooku!

Wiadomo o co chodzi, nie precyzuj, niech cię ludzie mają za co łapać w komentarzach, że gadasz głupoty o samplach z disco.

Ja się złapałem już na ten jego pierwszy album, czyli wydany w 2017, Yesterday's Gun.

Na ślizgu pewnie przeczytałem, tak mi się wydaje, ale sprawdzałem wtedy dużo rzeczy na bieżąco.

No i się zakochałem w chłopie, bo

Kurde, śliczny rap, osobisty, spokojny, inny niż to co się działo w Wielkiej Brytanii często.

W ogóle inny niż wszystko tak naprawdę, to przejdę potem gadając o jego wersach i o tym jak

Rapuję, ale no, zakochany w tym albumie jestem do tej pory.

Kolejne albumy to już tak sobie odsłuchałem, nie?

Ten album ostatni, czyli Hopefulito przesłuchałem tylko na potrzeby podcastu, bo już tak trochę zeszła mi faska na niego, natomiast kurde, żałuję, że nie byłem na koncercie, bo jakoś tam on był na openerze, ale się rozminałem, czy mnie wtedy nie było.

Nie pamiętam, ale jeszcze bym kiedyś chciał pójść.

No niestety będę musiał kupić bilet, bo nie mam żadnej retro koszulki, chyba że jakąś, wiesz, stadionówkę Savioli z Barcelony to... Też miałem.

Każdy miał chyba, co?

No, bo ja się tak dowiadywałem o wielu piłkarzach, jak chodziłem w takie miejsca, bo to randomowo tam spawnowały niektóre.

Później już w ogóle nie jest tak w odniesieniach.

No, Rutzmanówę tam parę razy wymieniam na następnych płytach, ale ta pierwsza jest taka najbardziej zrymowana po hip-hopowemu, bo wypisałem sobie kilka schematów rymów, jak on to układał.

Nie wiem, czy to jest sens cytować, ale tak najbardziej hip-hopowa i brzmieniowo taka, która wtedy

Jak go poznawałem, to najbardziej mi odpowiadała, bo Lo-Fi True School, nie?

I tych odniesień dużo, no bo faktycznie on, jak ktoś go tam posłucha, to już troszkę może go wynudzić ten temat jego martwego ojca.

Można powiedzieć, co mnie to obchodzi.

Subskrybujcie!

Taki mocno creepy ta piosenka jest.

Bo to jest o tym, że gościu chce mieć siostrę młodszą bardzo i nawija o tym przez trzy minuty.

I chce jej robić naleśniczki, chce jej zbić śniadania, być jej oparciem.

I tak za policzek łapać i piegi jej kurwa oglądać.

Dziwnie się czułem jak tego słuchałem, ale bardzo ładny kawałek sam brzmieniowo.

I cała płyta jest kurwa śliczna, bo on ma często to samo flow.

On często...

Tak mocno akcentuje, tak twardo mówi i łamie mu się ten głos, słychać szczególnie przy tych fragmentach, gdzie o swojej rodzinie mówi, jakby się miał rozpłakać, albo mówi takim półszeptem, mówi, no rapuje, takim półszeptem, ale to wszystko brzmi dobrze z tymi bitami i chyba ta pierwsza płyta jest najwięcej takiej treści treści, no bo jest coś o narkotykach, jest coś o alkoholu, o tym swoim dorastaniu, no na późniejszych płytach pojawia się ten wątek rasowy taki, bo on był mixt, nie?

Matka była biała, ojciec czarny, no tak

Jest to, że wydawali pieniądze na płyty, no tak kurde rap, taki czysty, wiesz, zajawkowy rap ziomeczków, nie?

Tak jest, no to z tego, co do jego pochodzenia, to też było, jest tam śmieszny fragment, że ojciec jego pochodził z Gujany, ale chłop nie zrozumiał, jak ojciec mu to powiedział i przez ileś czasu myślał, że był z Gany.

Trochę, trochę inny

Napisy by Michał Tomasik.

Coś takiego.

I te rzeczy takie osobiste są prześliczne.

Uwielbiam na przykład Ain't Nothing Changed, gdzie jest chyba w ogóle mój ulubiony jego kawałek.

Ślicznie rapuje.

Every fucking song is fucking same.

Nic się nie zmieniło.

Nic się nie zmienia.

Cały czas jest tak samo.

Cały czas mój ojciec żyje.

Bo to do tego było odniesienia, do tego jego ojca.

Później tam o ojczynie nawijał bardzo pozytywnie w sumie, tak mi się wydaje.

No i tam też jest takie, nie wiem, on był wtedy młodym człowiekiem i taka rosnąca odpowiedzialność, którą musi wziąć za swoje życie.

Widać, że mu ciążyła trochę i tak nie wiedział, co się wydarzy.

I czuć, że chłop jest rozdarty pomiędzy wieloma rzeczami.

To się z biegiem czasu też fajnie zmieniało i to totalnie inna ta jego twórczość jest.

Ale widać, że to był taki synuś mamusi przez bardzo długi czas.

Tak, tak, no, bo nawet ta druga płyta się zaczyna love songiem do matki, powiedzmy, nie?

I że on będzie dzwonił, że będzie ją odwiedzał, że niewiele się zmienia, mamo, wybacz mi, no kurde.

Wow, takie uderzające.

Właśnie ma taki łamiący się głos wtedy, jakby się miał rozpłakać, nie?

I to czasami mnie tak... Może nie drażni, ale to tak wybija z rytmu, bo nawija normalnie i tak nagle, wiesz, się kurwa zacina, nie?

Ale no kurde, no ważne rzeczy dla siebie nawijam.

Może dla mnie niekoniecznie, ale dla siebie tak, no.

Grunge to opowiada w taki sposób, że chce się tego słuchać, nie?

No tak samo jeszcze z tej pierwszej płyty, drugi chyba kawałek,

Damselfly, gdzie zaczyna zwrotkę, znowu beat świetny, to wszystkie bity na pierwszej płycie są takie i bardzo charakterystyczne, i bardzo ładne, bo potem na tych kolejnych płytach one już są takie, wszystkie są takie same i tak trochę nie ma tego, co jest tutaj.

No tak, bo tu masz taki typowy bęger truskulowy, masz jakiś sample gospelowy, masz jakąś gitarkę, ale bardzo hip-hopowo ciągle, nie?

I tu zaczyna zwrotkę o tym, że trochę już minęło, odkąd ostatnio byłem z kobietą.

No i tam rozkminia, dlaczego tak jest, że on by chciał jakiegoś głębszego uczucia, że nie chce sobie, jak to nawinął mało lat, nie znalazł chuja w śmieciach, żeby wkładać w beleką prosty tekst.

Taki uroczy love song się z tego robi, ale zaczyna go takimi bardzo charakterystycznymi, nieco dziwnymi słowami.

A tak o tych bęgerach truskulowych mówisz, no to numer dwa, nie wiem czy z jego kariery, ale z tej płyty na pewno, to jest No CD.

Ten refren jest świetny i ten gość jest bez sensu oczywiście, niepotrzebny, on się przewija przez całą płytę.

Dobrze, że się pokłócili później.

Ale na bitach ja go dalej nawijał, tylko już mnie nie rapowali.

I był taki kawałek, gdzie... Crispy?

Dlaczego kawałek się tak nazywa?

Crispy, tak.

Ale tak, no mnie troszkę ten gitarowy bicik, bo mówisz o tym na OCD, to mi tak sobie, ale to jest bęger, nie?

Nie dla mnie bęger, bo ja gitarowych bitów nie lubię, ale tak.

Hip-hop, zajawa, czysta zajawa.

No i takie proste rymy, bo tam jest... No to śmieszne z tym OCD, któremu każe układać wszystko idealnie.

Przydałby ci się taki Loyle Carner, co?

Ale to chyba ADHD z tym się wiąże, tak?

Nie wiem, nie znam, nie miałem, więc nie wiem.

No nie wiem, bo ja mogę dalej o tej płycie pierwszej w sensie, bo tam jest jeszcze to Mrs. C. No, też mocny numer, nie?

Znaczy, to brzmi trochę tak jakby, wiesz...

Jakby był właśnie w szkole i chciał tak na projekt jakiś robił, nie?

O kimś, wiesz co mi chodzi, nie?

Że to jest bardzo nienaturalne, żeby raper właśnie tak publicznie taki numer komuś, wiesz, dedykował, rozumiem swojej matce, ale matce koleżanki, która zachorowała, wrzucić to jeszcze na płytę, na legalny debiut powiedzmy, tak?

Znaczy powiedzmy, no na legalny debiut, to jest odważne trochę, no bo kurwa, kogo to obchodzi, nie?

Ale wiesz, co chodzi, nie?

Tak, tam sprecyzuję kawałek dla matki koleżanki, która zachorowała na raka, w sensie matka, nie koleżanka.

I to jest totalnie taka dedykacja, że mówi o tym, że będzie dbał o tą Elizę i że pani C robi bardzo dobre jakieś tam ciasto czy coś.

Nie hip-hopowe, w sensie takie, kurczę, bardzo ładne pod ludzkim względem, ale takie, kurczę... Ale dziwne mimo wszystko, nie?

W sensie, że taki kawałek jest na płycie, a nie nagrać i puścić jej to, albo zarapować, kurczę, nie wiem, list napisać, wiesz, jakiś wiersz czy coś, nie?

To by miało chyba więcej sensu, nie?

Tak, i ty wiesz, cały czas, gdyby to było gdzieś później, jakby już chłop miał jakąś tam ugruntowaną pozycję i robi taki jeden kawałek, ale nie, on tak jakby totalnie nie jest...

No i co?

Im dalej, tym bardziej tak samo trochę, nie?

Nie wiem, mi się podoba, w sensie mówimy już o drugiej płycie, tak?

No to ja wypisałem sobie z tego, bo już Piotr Szkowak powiedzieliśmy, o matce jest, ale The Engine mi się podoba, jak on rymuje w tym, bo to jest coś takiego cause I can run, run away when it's all finished, diminished, just been is.

I to jest tak podane, także on wie, jak te rymy brzmią, że to jest podwójne, ale one są takie proste, troccringe'owe i on je podaje w taki sposób taki... Podoba mi się, jak parę takich, tak z jajem podchodzi do rymowania i zaznacza te sylaby tak bardzo truskulowo, jakby chciał, ale tak, faktycznie, później tak właściwie do ostatniej płyty to jest tak znowu, Weisswater jest o tym, jak poznał laskę.

Jakąś tam... O, bo mówiłeś o tej hip-hopowości, to ci wejdę w słowo pre-icewater, no bo to jest nawiązanie do rekwona, nie?

Do ice cream?

A nie, nie wyłapałem, kurde, faktycznie, pewnie tak.

No, Looking Back jest na pewno takim kawałkiem wybijającym się, bo tu jest żywa nawijka i on jak tak energicznie rapuje, to też rapuje bardzo fajnie.

Tym bardziej, że tam jest bardzo mocna ta rozkmina, bo to jest o tym, jak sobie... O tym rasizmie, powiedzmy.

Powiedzmy, że tak, ale tutaj ma taki wers na koniec, że rozkminia sobie, że jego prapradziadek mógł być właścicielem tego drugiego prapradziadka, nie?

I że tego trochę go to mierzi.

Tak, no ale to poza tym są też te rozkminki, jak on ma się zachowywać.

Czy ma mówić tego n-worda, czy ma nie mówić, bo tu jest za biały na to, za czarny na to i tak...

Już pomijając innych ludzi, to sam ze sobą nie wiedział, jak się zachować, tak jak Logic i Drake czasami mieli.

Tak, to też ten wątek rasowy jest ujęty w kawałku hejt rozpoczynającym Hugo, po polsku będę mówił.

Słuchać to mojego złość, nie?

To rzadko u niego złość słychać akurat, a tutaj no jest to taki mocny track na pewno.

Też złość, ale on jak później nawija tam pod koniec, I love the fact that they're so fucking grateful, I love the fact that my plate's full, I love money in my bank, it's disgraceful, nie?

I tak też sobie nie wiedział, że jak mu tak dobrze idzie i czemu mu tak dobrze idzie i wiesz, i że niby to lubi, ale wcześniej jest, że wszystko, że nienawidzi tego czym jest i czym nie jest i tak, no takie kurde...

Później już na zwrotce to co rapuje to jest normalnie bum cyk bum cyk, ale jest dużo takich talerzy, to taką przestrzeń robi właśnie takiego agresywnego wejścia, jak się zwrotka zaczyna.

Zupełnie inne otwarcie, znaczy inny kawałek niż te dwie poprzednie płyty razem wzięte, bo jest energia w końcu, bo faktycznie tamte można powiedzieć, że jakby go wyciąć to by się tak naprawdę nic nie zmieniło, jak chcesz tylko posłuchać w tle, by była ładna muzyczka, a tutaj już wchodzi i kurwa macie go słuchać, wiesz co chodzi.

Z tym, że to, bo tak znowu będzie, że my nieładnie mówimy, że chłop zamula.

To możesz słuchać, wiesz... To trzecie zdanie, nie?

Tak, możesz słuchać tego jako tylko muzyczka, która leci w tle i ładnie leci, a możesz się wczuć też w te teksty, nie?

A tutaj już wczuwasz się w jego nawijkę na tej trzeciej płycie, bo napierdala, nie?

Tak, tak, jak już idziemy do tej trzeciej, to ja z dwójki jeszcze chcę wyróżnić kawałek z Jorion Smith, bo świetny numer, najlepszy kawałek na płycie, świetny vibe taki, no kurde, pasują do siebie i spoko.

Trust, I wish you've been there when my dad died, I wish you've been there when my mother cried.

Ale nic się nie zmieniło.

Jeszcze ten śmieszny pociągowy kawałek, to Otolęgi, gdzie tam miesza też... Bo ten Otolęgi to jakiś kucharz, tak?

Bo ten wątek kucharski też jest... Tak, bo jest Carluccio ten jeszcze.

Tak, w ogóle ważny wątek, bo on ma szkołę kucharską dla dzieci z ADHD.

Bardzo dokładnie, tak żeby wybrał tę grupę docelową.

Fajnie, że robi takie rzeczy totalnie poza rapem.

Takie polski beat trochę, ten tak cyka, nie?

Te sample są tak zniekształcone jakby je na SP ten ziomek robił, ale tak bardzo truskulowo, hip-hopowo.

Bo później już te Homerton, kurczę, nie wiem jak to przeczytać, już takie znowu jazzujące jak na pierwszej płycie, nie?

Taki sobie to jest bardziej bit dla abstrakcyjnego rapera, nie?

Niż dla niego, który wiesz, narymuje 500 słów i nie będziesz wiedział o co mu chodzi.

Takie odhaczanie bingo trochę też, to nie wyróżnia się, według mnie, ten kawałek.

A tam to brzdęka, jakby to nie był podpisany madlib, no to by był kawałek na płycie i tyle, no.

Z tej płyty jeszcze na pewno BLOOD ON MY NIGHTS.

Mocny, mocny, mocny, fajnie opowiedziany.

No i HGU, gdzie ma wersję o tym, jak założyć MATA w czterech ruchach.

Ale w ogóle chyba bardziej mi się podoba Hugo niż ta druga płyta, wiesz, niż NOT WAVING, BUT DROWNING.

Nie wiem, jak u Ciebie.

Hierarchia.

Zobaczę, czy oceniałem w ogóle.

Ale kurde, no słuchałem, wiesz, dzisiaj po dwa razy każdej.

No tak, Hugo mam na cztery, poprzednią mam na trzy i pół i pierwszą mam na cztery.

No i w tym kawałku Philadelphia przede wszystkim jest, ale później też są takie breaki się pojawiają, jest ten werbel charakterystyczny dla takiej downtempowej muzyki, jest takie programowanie inne.

ZA CO GO LUBIMY?

Wiesz, co chodzi.

Jest ten zespół, który... Każdy instrument gra praktycznie tak samo i tylko ta perkusja się wyróżnia, która mi się podoba akurat.

No, Fischer Madde.

Nie słucham.

No to jest coś takiego.

Słuchaj, jak ci się to podobało.

Dużo totalna fiszyzacja, jeśli chodzi o nawijkę i jeśli chodzi o teksty.

Są parę fajnych kawałków, nie wiem, Horcrux o tych dzieciach, okej, chociaż ta rozkminia z Horcruxem, kurwa, ile można.

Ogólnie jest bardzo, bardzo o dzieciach, nie?

I o tym jego podejściu do rodzicielstwa i trochę o tym oczekiwaniu na drugie dziecko, no bo już chyba jedno miał, nie?

No ale w tym line na przykład… Już chyba dwójkę miał na tym etapie, wiesz?

Chyba się rodziła córka wtedy.

Miał syna i córka, tak jak zrozumiałem z tego, że właśnie w tym line, jak oczekuje na te narodziny, no to znowu jest praktycznie śpiewany kawałek i to takie zamula, nie?

Bo w Time To Go na przykład jest truskulowy beat, klasyczny, bum cyk, bum cyk, sobie leci.

Fajne talerze, bo to tak się rozchodzi bardzo przestrzennie, znowu ta laska śpiewa i są te harmonie, ale znowu później wchodzi znowu śpiewanie, znowu śpiewanie, znowu ta gitara, chyba najbardziej zamulona z tych wszystkich jego płyt.

Tak, i takie, nie wiem, rozkminne wersy już też taką poetyzację skręcają, bo nie wiem, czy ptaki wiedzą, że są szczęśliwe, że mogą latać, czy może spoglądają zazdrosne w niebie.

W jakim języku mówią w twoich snach?

Ja niekoniecznie wolę jednak hip-hop i niech mi daje z towarców o tym, że nie wiem, jest mu źle i nie może wyjść z domu, tak, bo mu ADHD nie pozwala albo dziewczyna mu złamała serce, chociaż te złamane serca to tylko na pierwszej płycie, bo on jakoś tak szybko sobie życie ogarnął.

Taki chyba spoko chłop ogólnie się wydaje po tych albumach.

Truskulowy nerd, który tam troszkę umie się emocjonalnie otworzyć, ale z takich normalnych, w takim podejściu do życia to chyba normalny.

Właśnie z tym gotowaniem na przykład, bo i tam w telewizji występował, gotował z tymi dzieciakami, jakiś tam program prowadził, o normalnych rzeczach rapuje tam.

Na tej ostatniej płycie faktycznie taki poetycki próbuje być, ale w tym jak mówi, to mówi tak jakby mówił polski truskulowiec.

No i tak wiesz, te płyty, Hugo szczególnie, no to te kawałki jakoś tam się słuchały, bo to są milionowe wyświetlenia.

No, ten Otolęgi nawet ma stówę, czy tam ten Damsul Fly z drugiej płyty z kolei, więc no...

On w Polsce może być mniej znany, bo jakoś tak rzadko widuje jakieś recenzje czy w ogóle wspominanego go gdziekolwiek teraz poza debiutem.

W każdym razie nawet po tym sukcesie nie odwaliła mu szajba jakaś.

Dalej jest normalnym ziomkiem, który ma takie rozkminy raczej, żeby być bardziej dojrzałym człowiekiem.

No tak, ale nie jest też w tym nachalny i upierdliwy, nie?

Taki nie narzuca nic, tylko sobie mówi, co tam u niego w serduszku, tu znowu załoba, znowu grywin, znowu coś tam.

Normalny taki, mówi po prostu, co się u niego dzieje, nie każąc ci wyciągać nawet wniosków z tego, co się u niego dzieje, nie?

Tak jest, to co?

Oceniamy wszystkie, hierarchizujemy czy po prostu kończymy i... No ja mówiłem, jakie mam oceny, no najlepsza jest chyba...

Pod kątem hip-hopowym to mi się chyba najbardziej podoba pierwsza, ale obiektywnie najlepsza jest pewnie Hugo.

To tak mi się wydaje, ale dla mnie do słuchania pod kątem hip-hopowości to debiut jednak.

Kocham, pozdrawiam.

Not waving, but drowning, taka mocna szósteczka, lubię, okej.

Ogólnie polecam zawodnika, a najśmieszniejsza chyba historia jest taka, że nazywa się Coil Larner, tylko się nie potrafił podpisać, bo ma dyslekcję.

Dobra, także dziękujemy widzowie, że dotrwaliście do końca.

Myślę, że zrobimy sobie jeszcze parę takich zbiorczych odcinków o pojedynczych rapperach albo o skualach.

Za chwilkę odniesiemy się do czatu i na razie.

LOYLE CARNER.pl

Jerego, Frediego, Bartłomieja, Jana, Marcina, Michała, Andrzeja, Johna, Kiwiego, Mateusza i Aberdyn Dream.

Przypominam, że podcast Rap Matters możecie wspierać w serwisie Patronite.

W ten sposób otrzymujecie dostęp do naszego Discorda, rozmów na czacie głosowym oraz do darmowych rzeczy.

Jeśli chcecie, żebyśmy omówili wasz singiel, zapraszamy na stronę buycoffee.to slash rapmatterspodcast.

Za wirtualną kawę pochylimy się nad waszym materiałem.

Zapraszam też na nasze social media.

Możecie nas znaleźć na Instagramie, Iksie, Facebooku oraz na Discordzie Brak Kultury.

Płyty od chorego możecie kupować w serwisie iwoski.pl.