Mentionsy

Radiowóz
Radiowóz
20.11.2025 14:57

Kuba Karaś: Historiami o związkach się nie dzielę

Kuba Karaś o miłości do samochodów i plotkach na swój temat. Jakim samochodem jeździ? I czy jest "bawidamkiem"? O tym w nowym Radiowozie.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 310 wyników dla "G"

Pamięć, jak jeżdżę po ulicach Warszawy, to nie wiem, czy mam ten sam gust muzyczny z właścicielami G-klas, które jeżdżą po Wawie, wiesz?

Lubię też jakby sportowe samochody i tak dalej, ale te głośne tłumiki to jest strasznie upierdliwa rzecz.

I to też jest takie blokujące, bo jak robisz tyle muzyki, to nie masz chody robić kolejnej, bo tyle jest jeszcze jej do wydania po drodze i żeby to wszystko gdzieś tam rozdysponować.

Podcast Drogi.

Mój menadżer mi tylko powiedział, że będziemy rozmawiali o motoryzacji, ale widzę, OK, let's go.

I w sumie będzie... Skarneli was jakoś grupowo?

Nie, bo byłem z kolegą.

Akurat grałem na urodzinach klubu Lustra jako DJ.

I to w ogóle będzie jakoś równo rok teraz.

Słuchaj, grałem następnego dnia koncert w Katowicach, więc nie było wyboru.

Słuchaj, no zacząłeś poza przedłączeniem mikrofonów jeszcze w taki sposób, że już nie mogę się doczekać.

No mówiliście o poprzednim gościu.

Ok, zacznijmy od samochodów, bo my mamy akurat tą komfortową sytuację, że jak podjeżdżają do nas goście, to mamy dobrą ziorkę z góry i widzimy, czym ludzie podjeżdżają.

Mam na myśli G-klasę?

Zależy, jak ciężką się ma nogę.

To jest 2002 rok, więc też dosyć taki egzemplarz sprowadzony ze Stanów wiekowy.

Czyli jeździsz w trybie czołg.

W trybie czołg, tak.

Nie, może bez flag akurat.

Ale tak, ludzie dla ciebie dobrze reagują na ten samochód.

Też nie zainstalowałem żadnych czujników do parkowania, więc to jest jakby ciekawa nauka akurat z takim samochodem, jak się czasami trzeba gdzieś ustawić, ale to jest do zrobienia wszystko.

I zarysowałeś gdzieś tam troszeczkę?

Ale to jest, jak to się mówi, samochód do używania, nie do oglądania.

Faktycznie jest bardzo wygodne.

Często się używa tego określenia.

I zostało dużo płyt, które były po poprzednim właścicielu do tego stopnia, że było nawet jakby playlista, którą ktoś wypalił na CD, nie wiem, czy dla właściciela, czy właścicielki, czy jakby znajomych.

Nie słyszałem tego słowa sto lat.

I to z nie takich do końca znanych zespołów, typu Portugal D-Man.

Niech pograją w przyszłym roku koncert w Warszawie.

Mieli ostatnio taki hit Feel It Still, który poszedł bardzo globalnie na świecie.

Chyba znał oryginał bardziej.

Ale tak, w ogóle ciekawe to było, bo okazuje się, że

Przyjmujesz samochód po właścicielu i masz ten sam gust muzyczny, więc... No wiesz, skoro masz ten sam gust motoryzacyjny, no to jest spora szansa, że... Pamiętaj, jak jeżdżę po ulicach Warszawy, to nie wiem, czy mam ten sam gust muzyczny z właścicielami G-Class, które jeżdżą po fabie, wiesz?

To w jakim gronie... Chyba wiesz, o co mi chodzi.

No to powiedzmy... Oni nie słuchają Portugal Demon raczej.

Powiedzmy wprost, Kuba jeździ srebrną Gelendą.

Nie, bo to są kierowcy Galen, którym się po prostu nie zgina łokieć.

Czy masz takie, kurczę, zadzwoniłbym do niego?

Nie wiem, to Atlanta też mi się tam... Szukałem dziur po kulach generalnie w tym samochodzie jeszcze.

Napropo dobrej gangsterki.

Ale fajnie, że w ogóle zaczęliśmy od tej G-klasy.

Serio, że tak się do niej przeczepimy, ale skoro menadżer powiedział ci, że będzie o samochodach, to postaram się wyciągnąć z tego wszystko, co potrafię.

Ten mit o tym, że jest jeden taki mega charakterystyczny dźwięk, który wydaje to auto.

Brzmiącego tak samo jak zamykanie drzwi w tym modelu.

Chciałem Cię zapytać, czy miałeś w ogóle... Trzeba mocno trzaskać.

To mój mechanik, który tylko w G-klasach się specjalizuje.

Świetny człowiek w ogóle.

Ma takie powiedzonko, że za gruby jest ten żart.

Oprócz tego, że za gruby?

Mamy specjalistkę w studiu, oceńmy, czy to jest gruby żart.

Dla mnie grozi demonetyzacja.

Dlaczego o to pytam?

Bo to był taki wstęp do kolejnego pytania.

Czy ty szukasz gdzieś dookoła siebie takich rzeczy?

Cichy domek, to tego raczej nie samplujesz.

Okazuje się, że paradoksalnie on jest dużo wspólnego z motoryzacją.

Dlaczego paradoksalnie?

Albo jak odłamują fragmenty tych samochodów.

Paradoksalnie dlatego, że tak na przykład ostatnio wątpiłem przyjemność występowania parę razy przed kamerą i często reżyserowie klipów myślą, że skoro robisz muzykę, to na pewno też potrafisz tańczyć i to jest takie rzucone typu, dobra, to teraz zatańcz.

Ale wiesz co, też fajnie, że o tym wspominasz, bo i to absolutnie nie odbierz tego źle, ale właściwie potrafisz to jako komplement z mojej strony, bo mam wrażenie, że ze świata artystów, też w jakimś sensie celebrytów czy influencerów jesteś takim gościem, o którym mało ludzie wiedzą.

Czy to w ogóle przypadkiem tak wychodzi?

No, G-Classem to ciężko.

To można huragan.

To jest innego rodzaju szarża.

Może to innego rodzaju szarża, zdecydowanie.

Kurczę, że jest przestrzeń do tego, żeby poruszać się, wiesz, w tempie jakby ruchu ulicznego, chyba że go nie ma.

Jak on tu ładnie mówi w ogóle o zap***aniu.

To znaczy, no tam, gdzie się można rozpędzić, to myślę, że to jest jakby w ramach jakiegoś takiego rozsądnego...

W ramach rozsądnego.

Bardzo zgłośno.

Myślę, że ten samochód i tak już na siebie tyle zwraca uwagę, że nie trzeba tego robić.

Czyli nie masz takiego guziczka, nie masz tam otwierania przelotu w wydechu.

Wiesz, że to jest irytujące, bo mieszkałem przez parę lat w takim miejscu, gdzie bardzo blisko siebie były budynki i to było przedłużenie Mostu Świętokrzyskiego.

I to jest jakby... No nie wiem, lubię też sportowe samochody i tak dalej, ale te głośne tłumiki to jest strasznie upierdliwa rzecz.

Jeżeli to będzie wprowadzone, to ja jestem fanem zdecydowanie tego rozwiązania.

To jest głupie po prostu.

Na razie jeszcze niestety nam to nie grozi.

Ja jestem po prostu... Bo ty jeszcze nie wiedziałeś, że jesteś z drugiej strony tutaj.

Mam nadzieję, że nie przejdziemy na drugą stronę.

Tego też nawet nie słyszałem.

Taką opinię o tobie, że jesteś trochę takim warszawskim, trochę bawidamkiem, trochę takim... Wagabundą.

Słuchajcie, demagog doda nam taką weryfikację słów, których używamy w tym podcaście.

Że lubisz się pobawić, że jesteś, wiesz, często widywa... Ja, jak już ustaliliśmy, nie jestem z Warszawy, ale tak mówią, że często cię można spotkać gdzieś w mieście, że lubisz się pojawić wieczorową porą, że raczej nie na śniadanku rano, tylko... Co leży?

Ani jedno, ani drugie.

Gdybyśmy się znali 10 lat i byś mnie tak nazwał, no to może bym się przejął.

To jest tak, jak masz przestrzeń do tego, żeby się rozpędzić społecznie.

Żeby zamiast powiedzieć, że lubię przygrzać, lubię imprezy, nie, to trzeba mieć przestrzeń.

Jak jest... Wiesz, jak siedzisz cały dzień w studio, to potem trzeba głowę przywietrzyć jednak innymi sytuacjami, bo patrzysz przez cały dzień w ekran komputera i na klawisze, to widzisz tylko czarne i białe już.

Czy ty w ogóle czytasz komentarze o sobie?

Znalazłbyś jakiś taki mega farmazon na swój temat.

Mega farmazon?

Tak, że ktoś w komentarzu napisał, o, widziałem tego typa ze zminiętą stówą w nosie, leżał gdzieś tam na nożnym świecie.

Wiesz co, aktorzy chodzą nago po mieszkaniach.

Jakoś nie przywiązuje się, nie mam ulubionego komentarza na swój temat.

Co ci wpadło do głowy, że... Co nie p... tak naprawdę o mnie?

Nie mam czegoś takiego.

Mamy chyba lepsze rzeczy do roboty ogólnej.

To w ogóle nawet nie jest 23 grudnia.

Wiesz co, odnajdujesz się... Myślę, że w ogóle jeśli chodzi o związki, to jest trudny temat i skomplikowany przy takim trybie życia, który ja prowadzę i w ogóle przy tym wszystkim, co się dzieje ostatnio.

Też w ogóle społecznie.

Więc tak, ale jeżeli chcesz rozmawiać o związkach, to to zetnę od razu trochę, bo myślę, że... Wiem, że mieliśmy grać o motoryzacji, ale... Cały czas gadałam o motoryzacji.

Ale może uda nam się... Musisz nazwać Pussy Wagon, to wiesz, do Killbilla byśmy się odwołali, to byłoby bliżej.

Już od nowego sezonu.

Twój zespół, mam na myśli The Dumplings, ekipa, z którą grasz, to też był kolektyw, tam nie byłeś na pierwszym planie.

Nawet będąc na paru występach duetu Karaś-Rogucki, to też wiadomo, że Piotr gdzieś tam bryluje na scenie, ty raczej, z mojej obserwacji podkreślam, lubisz trzymać się... Jako fanakomy.

To ciekawe, żeby to inaczej wyglądało z twojej perspektywy w ogóle.

Po prostu jestem fanem muzy i byłem na paru występach też Karaś Rogucki.

Z płyty Karaś Rogucki?

A widzisz, ja wiem, że masz, bo już to powiedziałeś przed nagraniem, jakieś solowe wystąpienie, wyjście z cienia, być może?

Solowe wystąpienia to już odbyły się w tym roku i to cztery i powoli gdzieś tam ta formuła się buduje i faktycznie w trochę innej roli będę występował, w sensie frontmana, to jest może dużo powiedziane.

Po prostu przygotowuję solowy materiał i solową płytę, więc to wszystko się dzieje i dlatego też mam teraz taką przerwę od koncertowania, bo trzeba się nad tym wszystkim zastanowić, wyjść z roli, bo ja naprawdę przez ostatnie 10 lat byłem cały czas w trasie praktycznie, więc to jest ciekawy moment, żeby się zastanowić nad tym, jak wygląda życie poza trasą.

Jak byś chciał, żeby wyglądał?

Nie, to nazwa filmu biograficznego Ewy Farney.

Jakby to był film o Piotrku Roguckim, to bym wiedział.

Jak zapytałeś o presję wcześniej, mieliśmy wrócić do tego pytania, to tak też występuje, istnieje.

Będzie gaz do dechy.

Wiesz co, w każdej roli, w sensie, bo i jako producent, i jako kompozytor, i jako wokalista, i jako osoba, która też wybiera trochę skład, bo będzie dużo gości, to wszystko się gdzieś tam krystalizuje jeszcze.

Czy nie ma po co robić płyty, jak się nie chce grać koncertów?

Chociaż dobra, czekaj, może w drugą stronę.

To nazwisko swoje to już chyba pracuję też przez ostatnie lata gdzieś tam.

Ale decyzja wynika z tego, że podjęliśmy taką decyzję, żeby zrobić sobie przerwę z Piotrem.

Z Justyną też ustaliliśmy, że też Justyna swoją solową płytę przygotowuje, więc no tak naturalnie gdzieś tam to wyszło.

I to też jest takie blokujące, bo jak już robisz tyle muzyki, to nie masz chody robić kolejnej, bo tyle jest jeszcze jej do wydania po drodze i żeby to wszystko gdzieś tam rozdysponować.

A takie pytanie, skoro mówisz, że przez ostatnie dziesięć lat ciągle w trasie i tak dalej, to wyobraź sobie sytuację, spróbujmy się zabawić w takie, a co by było gdyby.

Czy był taki moment, w którym pomyślałeś sobie, dobra, jebać to będę robił co innego?

I jaki jest twój drugi pomysł?

Dowiedziałem się ostatnio, że taki mój ulubiony barman, kiedyś z ulubionego baru, który już nie istnieje, Gęba, teraz właśnie zajmuje się wędkarstwem zawodowo.

Dlaczego?

Była taka sytuacja w Polsce, że takiego największego suma, który to miał, nie wiem, 2,5 metra.

W zeszłym tygodniu, no.

Tak, że to jest bestialstwo, że go wypuścili, żeby inni mogli się nacieszyć.

Tak, tak, widziałam coś takiego.

A tak na serio ten zawód, który ci przyszedł do głowy?

Swoje wydawnictwo, menadżer, szef wytwórni, szefa generalnie.

Pracownicy by mogli płakać z tego tytułu.

Nie masz trochę od kogo się odbić.

Którzy też właśnie w różnych gatunkach operują, to się tych możliwości robi bardzo dużo i trochę wszystkiego się chce naraz, więc trzeba to jakoś wypośrodkować.

Tak, no właśnie ja w sumie mam podobne doświadczenie przychodząc z innych dziedzin komedii do stand-upu, że jak wspólnie coś piszesz z kimś, no to zawsze ktoś może powiedzieć, wiesz, może przesuńmy to trochę dalej, w inne miejsce, a potem nagle jesteś sam i masz takie, czy to jest w ogóle dobre, co ja robię, czy to jest, a może to jest świetne.

Więc jest bardzo trudno siebie w ogóle wyróżnić.

Z tego, bo trochę się też zakumplowałem z Abelardem Gizą na przykład, no to wiem, że on na przykład robi testy też takie na mniejszej publicy po prostu i często stand-uperzy chyba testują.

Z muzyką też jest podobnie, że można zagrać, puszczać do łówki znajomym albo po prostu zagrać jakieś mniejsze koncerty.

No właśnie stary, bo stand-uperzy robią jeszcze lepiej, bo teraz od dłuższego czasu, pewnie Karolina potwierdzi, oni po prostu sprzedają bilety na swoje testy, czyli już monetyzują.

No więc słuchaj, ale też powiedziałeś o małych koncertach, w sensie jesteś w stanie na przykład... Ja po swoim pierwszym koncercie usłyszałem od mojego dobrego znajomego, że Kuba... To nie powinien być koncert.

A jeszcze obok mnie była taka dziewczynka, która siedziała na barana u swojego ojca i powiedziała do taty, że nie ma gitar, to nie może być dobry koncert.

Zaczynasz trochę od zera znowu kolejny projekt, bo The Dumpings to jest jeden projekt.

Wiele lat zajęło, żeby go umiejscowić na jakimś poziomie.

Z Rogucem też mieliśmy początki.

Chcesz, możemy do niego zadzwonić zaraz, stary?

Jezu, jakbyśmy mogli.

Wspomniał też o Giję, wiesz?

Kolega z nowych ludzi.

Zagraliśmy sześć koncertów i nagle jest przerwa dwumiesięczna czy tam trzy, więc też nie było najłatwiej.

Powiedziałeś wcześniej, że nie wiem czy już byliśmy w nagraniu czy nie, że nie za bardzo słuchałeś czy słuchasz polskiej muzy?

Ze względu też na swoją pracę też, bo dużo, wiesz, młodych utalentowanych teraz artystów jakby zaczyna i dobrze jest trzymać rękę na pulsie.

Ja bardzo lubię też... Wiedzieć kogo wykopać.

Ale są tacy ludzie, na przykład na polskim rynku muzycznym, którym najchętniej byś powiedział w oczy, że stary, w ogóle przechodzisz obok muzyki, w sensie, że mijasz się... Przechodzisz obok muzyki, to jest bardzo ładne określenie na powiedzenie, że robisz bardzo złe rzeczy.

Jeżeli coś sprawiasz, ludzie wychodzą z domu i są szczęśliwi w jakimś miejscu i to jest jedno i to mi połączy już z takim drugim zdaniem, że nie ma złej muzyki, tylko są złe okazje do jej słuchania.

I niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto nie był na weselu i nigdy mu nóżka trochę nie pochodziła do disco polo, wiesz o co mi chodzi.

Bo wrócimy do związków, przysięgam.

Każdy szuka czegoś innego chyba w muzyce i to jest chyba jedna z takich dziedzin, że każdy myślę, że ma prawo mieć swoje zdanie na ten temat.

Chociaż uważam, że są takie... Bardzo politycznie odpowiedziałem, ale ty w ogóle jesteś dobry w to.

Czy masz takiego artystę, o którym sobie myślisz,

To powinienem być ja, na jego miejscu.

I dlaczego to jest Piotr Rogucki?

Nie domyślam się w ogóle.

Co prawda G-klasa z 2002, ale jest.

No to Mercedes GLA.

Oj, to dosyć późno wszedłeś w ogóle w motoryzację.

Wiesz, my graliśmy w pewnym momencie tak 80 koncertów rocznie średnio przez dobre parę lat, więc nie mam czasu na robienie prawa jazdy.

Tylko jeden egzamin.

Czyli, czekaj, GLA, zostałeś potem już w marce do końca?

No miałem parę... Mam to szczęście, że znam trochę osób, które siedzą też w motoryzacji i są dziennikarzami i zawsze zasięgałem gdzieś tam języka.

To trzeba mieć kawał bica do tego, wiesz.

Dlatego ci kierowcy tak odbierają.

To jest twoja... Sorry, tak będziemy zaglądać.

Może nie bezpośrednio do portfela, ale do garażu.

Znaczy marzy mi się, ale ta druga, która mi się marzy, to myślę, że jeszcze chwila, no.

Wiesz co, jestem fanem i też miałem okazję pojeździć przez tydzień Mercedesem GT AMG.

Te drzwi w górę.

Jak jest przestrzeń finansowa do rozpędzenia się w kierunku wydawania na Mercedesa GT?

Mówisz, że twoje życie w pewnym momencie to było głównie bycie w trasie i wtedy jesteś cały czas z innymi osobami, z którymi tworzysz zespół, no i są tarcia.

Ale naokoło do tego szła, do tego pytania.

Nie, czy miałeś po prostu kiedyś taką... Czy oskrzywdziłeś kiedyś Piotra Roguckiego?

Różne są momenty, ale to znaczy wynika ze zmęczenia, jakiegoś takiego problemu z komunikacją.

Wszyscy, no przysięgam, wszyscy płakali po ostatnim koncercie w zeszłym roku, Karaś Rygucki.

Mogło być gorzej.

Mogło być gorzej.

Nie no, akurat chyba w tej ekipie to tak był spokojny skład, no nie wiem, ja na przykład Holdena kojarzę jako bardzo spokojnego człowieka.

Ale znaczy, nie no, jest bardzo spokojny, tylko on, nie wiem, czy chodzi ci teraz o spięcia, czy styl życia... Spięcia, raczej... A nie, spięcia, nie, my się lubimy po prostu, inaczej byśmy ze sobą nie grali, to jest taka podstawa, wydaje mi się.

Alongada w ogóle.

Wracając jeszcze do takiego życia w trasie.

Czy to jest prawda, że po prostu gdyby nie stacje benzynowe

O nie, to gaz po 22.

Wiesz, chodzi o jedzenie hot dogów i tak dalej.

Czy da się w ogóle w trasie...

Nie trzeba jeść hot dogów.

Gorsze czasami jest jedzenie w miejscach, w których grasz.

No nie wiem, czy znacie panierkę na przykład, że masz z hubowego w panierce z cornflakesów?

No jest coś takiego.

Tak, tak, jest coś takiego.

Ja teraz wychodzę na jakiegoś... Wiesz, płatki śniadaniowe są chyba od innych rzeczy.

Nie, bo to się w ogóle tłucze.

To jest coś, co mi tak najbardziej odkwiło w głowie, a...

Ale to wszystko wynika z tego, że, nie wiem, twój rajder jest jakiś taki prosty?

Raczej polegamy, tak, na dobrym guście organizatora.

W ogóle są deski i sery.

Ale miałeś taki moment, że zachłysnąłeś się życiem w trasie i miałeś takie... Sex, drugs i rock'n'roll.

Sex, drugs, kontroli i niezdrowe jedzenie w tej kolejności.

Pizza, gruby benek.

Zamawiamy, teraz mamy w Raiderze wpisaną pizzę zawsze po koncercie, bo jednak trochę kalorii się pali na scenie, jak się gra.

Piotr Rogucki.

Graliśmy kiedyś w Włodzisławiu Śląskim i z Kamilem poszliśmy na piwko pokoncertowe i spotkaliśmy takich bardzo przyjaznych górników, którzy tam w tym barze do mnie byli meblami tak zwanymi, ale bardzo sympatycznymi, takimi wiecie.

Ale w porównaniu do tych górników, to wiesz co, to jest 2 metry wzrostu prawie i taka stylowa Peaky Blinders w kaszkiecie, ręka taka mniej więcej jak moja głowa i częstowali nas tabaką na przykład, ale w taki bardzo obfity sposób i kazali nam ze sobą pić, więc trochę nie mieliśmy wyboru.

Kochanie, przywiązali mnie do krzesła i wlewali mi do gardła.

Ale nie, bo to było ciekawe, bo byli z żonami, który próbował ich wyciągnąć i to było takie, wiesz, tylko ręka się ruszała, bo nie, my dalej z wami zostajemy jeszcze.

A, czekaj, oni byli w ogóle na koncercie.

Bardzo głośny Karaś usłyszałem, jak weszliśmy do tego baru.

To prawda, co prawda nie miały zbyt długiej historii te samoloty Karaś, ale twoja historia akurat... Tak, no, loty też się zdarzyły, nie?

Zabroniłeś to, wiesz, to nie mówię w ogóle o związkach.

Ja chciałem cię zapytać o to, czy w ogóle twoje zdania na temat medialnych związków już...

O tą relację zawsze w medialnym związku, przynajmniej ja tak to widzę, jest lokomotywa i jest wagonik.

To znaczy, że ktoś kogoś za sobą...

Albo Dwa Wałgoniki, to też nie pojedzie, nie?

Na podstawie też chyba koreańskiego oryginału, nie wiem, czy to nie była książka.

Tam jest taka sytuacja, że jest ten główny Snowpiercer i jest...

Ten drugi Snowpiercer, nie powiem, on też miał chyba swoją nazwę.

To jest taka sytuacja, że Ziemia zamarzła i ludzie żyją tylko w pociągu i tak jest pierwsza klasa, druga i tak zwany ogon i tam są ci, którzy nielegalnie tam przebywają.

Jest też druga lokomotywa.

Słuchaj, no powiem Pomidor, ale jak mówisz, ty powiedziałeś o związkach, że tak wiesz, jest wagoniki i lokomotywa.

Ale nie, ale ty wiesz co... O kurde, no widzę właśnie, że tutaj paluszki nagie.

Nie, teraz tak, ale jestem drugi raz zaręczony.

O, gratulacje.

Wydaje mi się, że medialny jest o tyle trudny, bo czujesz, że gdzieś tam jesteś obserwowany i taka obserwacja może dużo zepsuć tak naprawdę.

I to są takie rzeczy, które tym bardziej trzeba chronić, tak jak w ogóle swoje związki.

Wiesz, tak to jest z przyjaciółmi, że zabierasz swojego partnera albo partnerkę na imprezę i np.

ktoś ci potem z twoich znań mówi, że kogoś lubi albo nie lubi, albo widzisz, że nie do końca się wkleił w towarzystwo, no i wtedy podjmujesz decyzję,

Więc zawsze jakieś takie, wiesz, zewnętrzne głosy raczej komplikują, bo ty zaczynasz czasami coś wątpić, różne są sytuacje, jak w zespole, wiesz, czy się dogadujesz, czy nie.

Jeżeli tym zewnętrznym głosem są, kurczę, media?

Czy wiesz, no to co to jest za głos?

Ale z tą lokomotywą i wagonikiem, wiesz co, różne są sytuacje.

No tak, tylko ja się w ogóle... Czasami się ma dredy, czasami się nie ma, no.

Absolutnie z tobą zgodzę, że to jest totalnie tak jak z każdym innym związkiem, tylko właśnie, wiesz, ludzie zwykli, normalni, codzienni, tacy jak ja i moja narzeczona, zmagają się tylko i wyłącznie ze sobą nawzajem i ewentualnie ze znajomymi, z jakimś gronem najbliższych, a w związkach medialnych różnica jest taka, że jeszcze się pakują z butami tam obcy ludzie do tego.

Dlatego o to chciałem zapytać.

To budzi jakieś zainteresowanie pewnie, ale tak jak się głębiej nad tym zastanowisz, to o co chodzi?

Nas to w ogóle nie interesuje, tak szczerze mówiąc.

Mieliśmy spotkanie kiedyś w Gdańsku po koncercie i w sumie byłem zaskoczony.

Tak gramy koncert i patrzę, Abelard Giza jest w naszym koncercie, tak okej.

I akurat tak wychodził i tam pogratulował i zapytałem, jak się podobało.

A to jest prawda, to jest taka rzecz, która leży chyba najbardziej w ogóle na koncertach, to jest mówienie do ludzi, bo chyba to nie jest o tym.

Ja myślę, że trzeba po prostu na kurs pójść do stand-uperów, którzy mówią przez godzinę do ludzi i jeszcze jest to zabawne.

Jak potrzebujecie kogoś tańszego, to my z Karoliną zawsze coś na ciepło zjemy.

Są koncerty, które są przegadane i to też tak nie powinno do końca wyglądać.

Ale jest to w ogóle takie trochę stand-upowe i na koncertach się zwraca na to uwagę?

Bo są artyści, którzy w ogóle decydują się np.

Ograniczajmy się do zwykłego dziękuję i zaczynamy kolejny numer.

Nie, każda skrajność... Kurczę, no... Jeśli ludzie przychodzą na twój koncert, to chyba też trochę akceptują, jakim człowiekiem jesteś i nie można się zmuszać do niczego.

Ale można też podejść do tego... Ja pomyślałem o tym w drugi sposób.

Jeżeli przychodzą na koncert, to chcą dostać może, wiesz, coś dodatkowego.

Nie tylko muza, ale też trochę ciekawego.

Ale nie, to jest ciekawa interakcja też wydaje mi się, że to są jednak ludzie, którzy wiesz, też chwilę czekają, to nie jest tak, że wchodzisz od razu po koncercie do ludzi, ale to są ciekawe interakcje i nawet trochę jakichś takich znajomości dłuższych z tego się wywiązało.

Ja w ogóle nie chcę rozmawiać o związkach i relacjach.

No w ogóle, w ogóle.

No dobra, a w takim razie... Jaki masz pomysł właśnie a propos tego prowadzenia, rozmawiania z publiką w swoim solowym projekcie, który nadchodzi?

Już nie pociągnie konferencji na scenie.

To bardzo zależy od tego, jak będzie show skonstruowane, bo na razie pomysły, które mam w głowie, jak to będzie wyglądało, to faktycznie nie będzie jakoś dużo przestrzeni na rozmawianie z ludźmi.

No bo to wybija trochę z jakiegoś takiego transu, a tutaj robię taki mocny powrót do muzyki elektronicznej i wydaje mi się, że jednak tak jak DJ grają sety i trochę wprowadzają w trans słuchaczy, to tak tutaj też... Znaczy to nie będzie DJ set, bo będą żywe instrumenty na scenie i też będę grał z Viki i trans, z którą gramy też w Karaś Rygucki razem i w Dumping w sumie też.

Więc tak, z Viki wszędzie gram.

Może raz na pół godziny można się odezwać.

Ja mam taki tik po prostu, jak kiedyś nie grało się na uszach, to żeby nie tracić rytmu, to tupałem nogą zawsze i to jest już coś, co ze mną zostało.

Jak się nie słyszysz, to żeby to raz gdzieś znaleźć.

Moja, ale to sobie tańcz tak przez półtorej godziny stojąc na jednej nodze, polecam.

Nie wiedziałem, że kiedyś będę miał czworo głowy.

Wiesz co, ja się tym zajmuję, cały czas mówię, wiesz co, ogólnie wymyślam takie rzeczy też i pomagam czasami innym artystom i też się tym interesuję, bo dużo chodzę na koncerty i to jest też część tej pracy.

Jak jesteś producentem muzycznym i w ogóle lubisz też to, co robisz, to jest istotne.

Bo ludzie w ogóle często powiem, w sumie czym ty się zajmujesz?

Tak, właśnie to jest ciekawe, bo mam wrażenie, że określenie producenta z języka angielskiego kontra określenie producent w języku polskim często się rozjeżdżają, ale to ja mam na myśli osobę, która odpowiada za kreatywny proces od pomysłu do MP3.

Ja takie ładne, ładną metaforę jakiś czas temu usłyszałem, że producent muzyczny dla artysty jest tak, jak idziesz, a propos fit świrów, idziesz na siłownię i artysta, wiesz, musi wcisnąć jakby sztangę, którą, powiedzmy, jest płyta i tak dalej, no i ty tak stoisz przy nim i możesz tak bardziej mu pomóc.

Trzymasz mocno tą sztangę?

No właśnie dzisiaj mam nagrania i trochę nauczyłem się, że mam wśród moich przyjaciół bardzo zdolnych też producentów muzycznych i trochę iść tam w formie jakby w innej roli, jako artysta, który przychodzi z jakimś pomysłem i oddać komuś po prostu stery, bo można zwariować, jeśli chce wszystko robić, no.

Ja lubię pracować w drużynach, tylko raczej takich zgranych.

No wiesz, na projekt orkiestra z Dumplings jest 8 osób, oprócz mnie, Justyny i Wiki jeszcze.

To wciąż nie jest jakieś takie potężne... No i potem jeszcze masz całego inżyniera dźwięku, inżyniera świateł.

Przypomniałem sobie, o co chciałem zapytać w kontekście tego producenta.

Czy ty masz taką czutkę i w ogóle potrzebę, żeby to było, żeby ten nowy projekt był

Fajnie bym do niego nie dokładał, no.

Ja nie wiem czy jakikolwiek, wiesz, ja jestem w Remefie pierwszy raz w rozmowie, w podcaście motoryzacyjnym, gdzie mnie pytają o związki, więc to jest jakby, u mnie nigdy nic nie było komercyjne.

Trochę mnie zgłupiał, bo ja myślałem, że ty wiesz, na czym polega radia.

Tylko, że jeszcze nie gadaliśmy.

Jeśli chodzi o komercję, to wiesz co, nigdy chyba nie robiłem jakichś komercyjnych rzeczy.

Nigdy się nad tym nie zastanawiałem.

Wiesz, zastanawiam się, gdzie jest ta wartość.

U nas zawsze ta największa wartość to były koncerty i spotkania z ludźmi, a to jak nagrania idą, czy płyty się sprzedają, teraz CD-ków się raczej już nie wydaje, to dużo się zmieniło przez te 10 lat, to jest jednak dekada.

Beatlesi przez ile lat nagrywali, wiecie?

To już powinienem zginąć w zespole, no nie wiem, jakby... I byłby katastroficzny.

Słuchaj, to równie dobrze mógłbyś być McCartneyem i rozmieniać się na drobne przez kolejne 60 lat.

To też jest jakaś droga.

Ale masz tak, że... Nagrywa cały czas mi o wszystkim.

...że nie ciągnie cię, żeby być influencerem?

Bycie influencerem, to jakby ja mógłbym tak jak z wami siedzieć teraz i rozmawiać, jakiś taki format robić, organizować rzeczy zupełnie z drugiej strony, ale bycie influencerem, w sensie i tak jestem trochę przez muzykę.

Jan Długosz.

Że wybierasz wpływ na ludzi po prostu, ale to co się dzieje teraz, że influencerzy zaczynają robić muzykę, bo zobaczyli kolejne pole, gdzie mogą jakby spieniężać swoją umiejętności.

W ogóle dużo rzeczy.

To my musimy zacząć robić vlogi tak naprawdę teraz.

No, myślę, że to jest mega kwaśne.

Chciałem powiedzieć, że już tak kończąc naszą rozmowę, że możemy założyć, że jeżeli po premierze twojego solowego projektu pojawisz się na ulicach Warszawy w Mercedesie GT, to znaczy, że komercyjnie się udało.

Mercedes GT.

Dzwonię, wtedy będziecie patrzeć z góry czym przyjechał tym razem.

Mam nadzieję, że będą grali już czwórkę.

A to był Radiowóz i niedługo kolejne odcinki, więc wyczekujcie, bo będzie dalej do was gadał Przemek Kubera.

To był podcast Drogi Radiowóz.