Mentionsy

Radiostacja Ratunkowa
Radiostacja Ratunkowa
17.07.2025 07:30

Ratownik w strefie skażenia. Zdarzenia CBRNE - część 2. Radiostacja Ratunkowa. Odcinek 11.

W drugiej części dotyczącej medycyny w zdarzeniach CBRNE rozmawiam z Sebastianem Pilarczykiem: członkiem Systemu Wczesnej Interwencji Terapeutycznej (SWIT) CM UJ i ratownikiem medycznym w Zespole Pomocy Humanitarno-Medycznej, ale przede wszystkim specjalistą z zakresu działań przedszpitalnych w środowisku skażonym.

Jak sobie radzić z pacjentem w takich warunkach? Jak rozpoznać użycie broni masowego rażenia? Jak zabezpieczyć ratownika? O tym w naszej rozmowie.

Będziemy bardzo wdzięczni za kciuki w górę oraz subskrypcje!

-----

Radiostacja Ratunkowa – tu medycyna spotyka się z rzeczywistością, a rzeczywistość bywa zaskakująca. Mówimy o ratownictwie, medykach i zdrowiu bez zadęcia, z niewielką dawką wiedzy i naszego doświadczenia. Czasem poważnie, czasem z przymrużeniem oka – bo w tym fachu humor to też element pierwszej pomocy. Wskakuj na pokład, nie musisz mieć tytułu doktora, żeby słuchać!

-----

Wesprzyj nas na Patronite: https://www.patronite.pl/radiostacja.ratunkowaSeminaria dla medyków - Krakowska Szkoła Ratownictwa: https://www.krakowskasr.pl Blog Ratownictwo i Edukacja: https://www.ratownictwoiedukacja.com.pl/blogSzkolenia z Pierwszej Pomocy: https://www.ratownictwoiedukacja.com.plFacebook: https://www.facebook.com/radiostacja.ratunkowaInstagram: https://www.instagram.com/radiostacja.ratunkowa/Nasz filmy montuje Ingenium Studio: https://www.instagram.com/studio_ingenium

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 538 wyników dla "N"

Więc chcemy zrobić tak naprawdę jak najmniej, jak najszybciej, ale tak, żeby temu pacjentowi pomóc na tyle, żeby on przeżył do dalszego leczenia.

Myślę, że w dwie osoby, tak jak teraz funkcjonuje nasz system ratownictwa medycznego, takie zdarzenie jest nie do ogarnięcia.

Teraz, jak jeździmy w zespołach ratownictwa medycznego, to najczęściej jeździmy w naszym pomarańczowym Polarze, który przyjmuje na siebie wszystkie czynniki.

Czyli to też jest jakiś środek ochrony indywidualnej?

Zostaliśmy rozebrani.

Było zero stopni i padał śnieg.

Zero nie było chyba, bo jakby było zero, to nie wiem czy byśmy do końca dotrwali.

To co rozmawialiśmy jest najtrudniejsze, czyli mieć z tyłu głowy, szczególnie przy tym co się dzieje teraz na świecie, że tacy pacjenci mogą się w Polsce pojawiać.

Radiostacja Ratunkowa.

Witamy Państwa bardzo serdecznie w kolejnym odcinku Radiostacji Ratunkowej.

To już jedenasty odcinek, w którym będziemy kontynuować nasz temat CBRN, czyli zdarzeń chemicznych, biologicznych, radiacyjnych i nuklearnych.

Mam dla Państwa dzisiaj kolejnego gościa, natomiast zanim przedstawię naszego gościa, to tak jak w każdym odcinku bardzo serdecznie zapraszam do subskrybowania, do wszelkich reakcji, lajków pod naszym filmem oraz komentarzy.

Zapraszam również na naszego Patronite'a.

Wystarczy w wyszukiwarce Patronite'a wpisać Radiostacja Ratunkowa i tam będziecie mieli możliwość wesprzeć naszą działalność.

Jak widzicie rozwijamy się z miejscami do nagrywania, z naszym sprzętem audio i wideo.

Pamiętajcie, że te najmniejsze kwoty są najważniejsze.

No i co?

Przechodząc do naszego gościa, prezentuję i przedstawiam.

Sebastian Pilarczyk, po pierwsze ratownik medyczny pracujący w pogotowiu ratunkowym między innymi w Krakowie, chyba tylko w Krakowie.

Ale także Ratownik w Systemie Wczesnej Interwencji Terapeutycznej Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie i Zespół Pomocy Humanitarno-Medycznej przy.. Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, tak to się nazywa.

Dzięki, bo sam bym tego, nie wiem czy bym dał radę sam.

No i właśnie, rzadki specjalista, bo niewielu takich mamy w Polsce, jeżeli chodzi o zdarzenia CBRN i postępowanie przedszpitalne i kolejny element, kolejny członek zespołu CBRN Medycyna.

Cześć Sebastian.

Mocno powiedziane specjalista, ale mam nadzieję, że nasza rozmowa to zweryfikuje.

Ja mam nadzieję, że na plus nasza rozmowa to zweryfikuje.

Tak jak powiedziałem wcześniej, kontynuujemy temat CBRN i właśnie postaramy się dzisiaj wejść trochę głębiej w tę tematykę postępowania przedszpitalnego, czyli chyba coś, co będzie jednym z bardziej interesujących tematów, jeżeli chodzi o CBRN.

No i co?

Jedziemy, Sebastian.

Czy prehospital w CBRN to jest czarna magia?

Czy to jest rzeczywiście takie trudne i skomplikowane jak się wielu ludziom wydaje?

I dlaczego nie?

Myślę, że sam sobie już odpowiedziałeś na to pytanie.

Myślę, że to zależy od wielu czynników.

Dla mnie na przykład ALS na początku był czarną magią.

Jak zaczynałem pracę, to też nie wiedziałem jak to wygląda, a wszyscy inni dookoła ogarniali ten temat idealnie.

Więc myślę, że CBRNE nie jest czarną magią, aczkolwiek trzeba o nim mówić, trzeba troszkę się zagłębić w temat.

Jeśli mówimy o tym poziomie, który jest tak naprawdę potrzebny dla prehospitalu, czyli dla Zespołów Ratownictwa Medycznego, no to tutaj nie ma dużo skomplikowanych rzeczy.

Musimy wiedzieć kilka tak naprawdę informacji mieć na temat środków ochrony indywidualnej, co zrobić, żeby dla nas było bezpiecznie.

Co zrobić, żeby było bezpiecznie dla naszego otoczenia, dla społeczeństwa, jeśli na przykład mówimy tutaj o pacjencie biologicznym.

No i tak naprawdę musimy też wiedzieć, jak zorganizować logistykę tego zdarzenia, bo to będzie najbardziej skomplikowany temat chyba, czyli organizacja i współdziałanie wszystkich służb.

No bo możemy wchodzić też tutaj w mówienie o odtrutkach, antidotach.

Ale na poziomie takiego zespołu ratownictwa medycznego, który obecnie funkcjonuje, no tych odtrutek poza atropiną tak naprawdę nie posiadamy.

Czym się będzie różnił ten CBRN i działania przedszpitalne od tego, co my robimy w karetce na co dzień?

Czym się to będzie różniło?

Myślę, że COVID dał nam taki przedsmak tego, jak to mogłoby wyglądać.

Czyli środowisko, w którym moglibyśmy pracować jako ratownicy medyczni w tym CBRNE, to będzie środowisko dla nas i dla naszego pacjenta niebezpieczne.

Dlatego tutaj wchodzi w grę używanie środków ochrony indywidualnej.

Dlatego tutaj wchodzi w grę dekontaminacja na miejscu zdarzenia, żeby ten czynnik nie rozprzestrzeniał się poza miejsce zdarzenia.

Tak naprawdę różniło to od zwykłego zdarzenia, do którego jeździmy teraz.

Dobra, to zacznijmy sobie od tych środków ochrony indywidualnej.

Co to powinno być?

Tak ogólnie bardzo, nie mówimy tutaj o firmach, o normach, tylko ogólnie jak to powinno wyglądać, jaka jest koncepcja CBRN Med i co się z tym wiąże, z tą pracą w środkach ochrony indywidualnej.

Dobra, to zaczynając od początku, teraz jak jeździmy w zespołach ratownictwa medycznego, to najczęściej jeździmy w naszym pomarańczowym Polarze, który przyjmuje na siebie wszystkie czynniki.

Czyli to też jest jakiś środek ochrony indywidualnej?

Po drugie mamy maski teraz chirurgiczne bądź FFP3 i mamy kombinezony ochrony biologicznej, które obecnie znajdują się już w Zespołach Ratownictwa Medycznego.

To jest to, żeby zespoły zostały przeszkolone i potrafiły używać masek pełnotwarzowych z filtrami odpowiednimi do zagrożenia i kombinezonów, które będą też nie tylko ochroną biologiczną, ale jednocześnie ochroną przeciwko czynnikom chemicznym bądź przeciwko radiacji.

Ok, czyli jakby kombinezony mamy, czyli czy my te zestawy białych, cienkich kombinezonów możemy sobie użyć do CBRN-u każdego?

Pytanie, czy one będą działać.

Jeśli mówimy tutaj o chemii, to te kombinezony niestety się do tego nie nadają.

One nie spełniają tych norm, które byśmy chcieli posiadać.

Więc to, co mamy obecnie, będzie wystarczało jedynie do zdarzeń o charakterze biologicznym.

Potrzebujemy coś bardziej uniwersalnego?

Możemy mieć kombinezony o wyższej klasie ochrony, które będą zabezpieczały nas przed wszystkimi tymi literkami z akronimu CBRN.

Więc jeśli nie znamy czynnika jako zespół ratownictwa, jeśli po przyjeździe na miejsce zdarzenia, no to ubieramy jak najwięcej jesteśmy w stanie ubrać.

Później możemy redukować ten stopień ochrony, czyli na przykład zmienić ten kombinezon, no właśnie ten kombinezon ochrony biologicznej, jeśli mamy informacje od służb innych,

Ale zaczynamy od tej najwyższej klasy ochrony po to, żeby dla nas było bezpiecznie.

Czyli maska pełnotwarzowa, rękawice, buty plus kombinezon, który będzie nas chronił przed wszystkim tak naprawdę.

Ok, czyli to o czym rozmawialiśmy wcześniej również z Karolem w poprzednim odcinku, z Karolem Łyzińskim.

W zdarzeniu CBRN w tych warunkach przedszpitalnych bardzo często, czy tak naprawdę w prawie wszystkich sytuacjach nie będziemy wiedzieć z czym mamy do czynienia, z jakim czynnikiem.

Niekoniecznie będziemy wiedzieć, że od razu na pewno to jest tylko chemia bez radiacji albo tylko biologia bez

Odcinek 11.

Radiostacja Ratunkowa.

Odcinek 11.

Radiostacja Ratunkowa.

Odcinek 11.

Radiostacja Ratunkowa.

Dlatego zakładamy ten najgorszy scenariusz.

Jak powtarzamy, że w ZRM-ie my zazwyczaj jesteśmy pesymistami, jeśli chodzi o to, co może się z naszym pacjentem dziać i to, co zostaniemy na miejscu zdarzenia.

Dlatego z założenia, w koncepcji CBRN Med, zakładamy na siebie najwyższą dostępną ochronę i później po weryfikacji tego, z czym mamy do czynienia, możemy tą ochronę redukować.

Ale w założeniu, taką, którą byśmy chcieli, żeby to funkcjonowało,

Żeby ratownicy medyczni byli przeszkoleni i posiadali ze sobą w karetce, w ambulansie te kombinezony, które będą dawały nam tą ochronę.

Dobra, to teraz tak, powiedziałeś, że jak będziemy wiedzieć, że jest zdarzenie CBRN na miejscu zdarzenia, jakby do kombinezonów i do ośrodków ochrony indywidualnej sobie jeszcze wrócimy, ale jakbyś powiedział parę słów na ten temat, skąd my w ogóle będziemy wiedzieć, że mamy do czynienia, że możemy mieć do czynienia z CBRN-em?

To również zależy, bo CBRNE jest zdarzeniem intencjonalnym i wszystko teraz będzie zależało od tego, czy osoba, która doprowadziła, wywołała to zdarzenie, będzie chciała na przykład dać znać, że takie zdarzenie miało miejsce.

Jeśli mówimy o biologii, to jest to zdarzenie, które będzie tak naprawdę bardzo mocno odsunięte w czasie.

Więc jeśli mówimy tutaj o pacjencie i o skażeniu biologicznym, użyciu czynnika biologicznego, to bardzo ciężko będzie nam powiedzieć, że do tego zdarzenia doszło, jeśli nie zostanie wypuszczona taka informacja przez osoby, które do niego doprowadziły.

Bo sugerować nam może to, że jest skażenie to biologiczne, jest użyta broń biologiczna, to że pojawiają się podobne przypadki np.

w obrębie jednej dyspozytorni medycznej.

To dyspozytorowi już powinno dać do myślenia, że coś mogło być takiego użyte.

To, że pojawiają się objawy, które nie występują w naszej szerokości geograficznej, w naszym klimacie.

To, że wirus czy bakteria nie odpowiada na normalne leczenie, które do tej pory było stosowane, więc coś mogło być już tutaj zmodyfikowane z tym patogenem.

Więc wszystkie takie czynniki, które zaświecą nam tą czerwoną lampkę, że coś tutaj nam nie pasuje, nie składają się nam te puzzle, może nam sugerować użycie czynnika biologicznego.

Jeśli chodzi o chemię, no to chemia zazwyczaj jest prostsza do wykrycia, bo ona będzie działała od razu albo z małym odsunięciem czasowym,

Ale zazwyczaj jest to dość łatwe do wykrycia, chociażby patrząc pod względem dojazdu na miejsce zdarzenia.

Będzie jakaś chmura, będzie nietypowy zapach, będzie w zgłoszeniu do dyspozytorni powiedziane, że coś się rozlało, rozpyliło.

Zazwyczaj jest to bardziej widoczne.

Plus objawy pacjentów.

Objawy pacjentów też są dość specyficzne.

Jeśli ktoś jest przeszkolony w tym, to na poziomie prostego akronimu jesteśmy w stanie zróżnicować sobie, oceniając pacjenta, na co był narażony, jeśli mówimy tutaj o chemii.

Z grubsza nie mówimy o konkretnym czynniku, ale o grupie środków, które mogą być użyte.

No więc tak, żeby wykryć takie zdarzenie CBRN nie potrzeba bardzo dużej wiedzy, ale trzeba być wyczulonym na niektóre, tak naprawdę czynniki, na niektóre parametry, które możemy zebrać na podstawie wywiadu dyspozytorskiego albo no niestety na poziomie pierwszego ZRM-u, który wszedł na to miejsce zdarzenia i dopiero się dowiedział o tym, że to może być użyty czynnik CBRN.

Czyli ważna rzecz, że musimy w to zaangażować dyspozytornie, w całe przyjęcie zdarzenia, żeby wpaść w ogóle na to, że mamy do czynienia z CBRN-em.

Pierwszym etapem jest dyspozytornie.

Rola dyspozytorni tutaj jest tak naprawdę kluczowa, bo jeśli nie będzie tej informacji ze strony dyspozytorni, że mogło być coś użyte, co stanowi zagrożenie dla zespołu ratownictwa, to pierwszy zespół ratownictwa po dojeździe na miejsce zdarzenia wchodzi bez środków ochrony indywidualnej.

I w tym momencie mamy już skażonych ratowników albo no niestety ratowników, którym też już musimy udzielać pomocy, bo weszli w środowisko skażone chemią.

Czyli niestety taka żywa detekcja trochę, nie?

Troszkę takie rozpoznanie bojem, jeśli na poziomie dyspozytorni ten wywiad nie mówię, że zostanie przeoczony, że po prostu nie będzie tych czynników, tych haseł kluczy, które pozwolą nam wyłapać to, że coś jest nie tak.

Ale one też nie zawsze będą.

Nie zawsze.

To jest właśnie ten problem, że często np.

pacjent biologiczny, jeśli nie wyłapiemy tych informacji sugerujących atak, to będzie po prostu pacjent, który będzie nam zgłaszał gorączkę, kaszel, złe samopoczucie, wyjazd jak wiele innych w obrębie Krakowa i całej Polski.

Więc tak naprawdę zespół wchodzi jak na każdy inny wyjazd.

Chyba, że połączymy te kropki, że to może być niestety ten CBRN.

Okej, wracamy Sebastian do środków ochrony indywidualnej.

Mamy dwóch ratowników w kombinezonach, w maskach pełnotwarzowych z filtrami, bo tutaj już na poziomie tej medycyny przedszpitalnej to nie wchodzimy na przykład w aparaty oddechowe, tylko zostajemy na poziomie maski

Zdarzenia CBRNE.

Odcinek 11.

Radiostacja Ratunkowa.

Odcinek 11.

Radiostacja Ratunkowa.

Odcinek 11.

Radiostacja Ratunkowa.

Dobra, czego się spodziewać po tej pracy w środkach ochrony indywidualnej?

Myślę o trudnościach.

Myślę, że Covid już po części pokazał i większość osób, które pracuje na SOR-ze czy w ZRM-ie domyśla się jak to może wyglądać.

No musimy na pewno spodziewać się tego, że będzie nam bardzo gorąco, no bo nie jest to lekka i przewiewna odzież, która będzie nam oddychała, więc jak zamkniemy się w tym kombinezonie, no to odcinamy się od środowiska zewnętrznego, więc tam od razu robi się jak w tropikach, jest wilgotno, gorąco, więc dla naszego organizmu to jest wzmożony wysiłek, jeśli mówimy o jakiejkolwiek pracy fizycznej.

A ratownictwo medyczne jest po części tą pracą fizyczną, no bo jeśli musimy wejść na czwarte piętro, znieść tego pacjenta, uciskać klatkę piersiową czy wnieść rzeczy do tego pacjenta, no to jest to nieduży, ale jednak wysiłek fizyczny, który w kombinezonie będzie się potęgował, więc szybciej będziemy się pocić, będziemy się gorzej czuć.

Nasza kondycja musi być troszkę wyrobiona, żebyśmy byli w stanie w tym kombinezonie pracować.

Jeśli mówimy o pracy w masce pełnotwarzowej, no to w przeciwieństwie do aparatów oddechowych, aparatów powietrznych, one nie będą działały w trybie nadciśnieniowym.

Czyli maska pełnotwarzowa będzie generowała opory podczas oddychania.

Więc musimy troszkę o ten oddech powalczyć, troszkę więcej energii użyć na to, żeby ten oddech wziąć.

Musimy pamiętać też o tym, pracując w maskach pełnotwarzowych, że warto byłoby się ogolić do nich, więc my jakbyśmy do takiego zdarzenia jechali, to szybkie golenie przed takim wyjazdem.

Co więcej, ten filtr też ma swój czas, tak jak mówiliśmy, zdatności do użycia, w zależności od użytego czynnika.

Ale on z czasem też będzie wilgotniał, więc te opory będą wzrastały.

My będziemy coraz bardziej zmęczeni, więc to wszystko się składa w to, że jest to bardzo wycieńczająca fizycznie praca, bardzo wycieńczający wyjazd do takiego pacjenta, więc tutaj też musielibyśmy wziąć pod uwagę to, co mówię, że to jest dwóch ratowników, którzy będą długo w tym kombinezonie działali, więc tu już wchodzi to, o czym ja z kolei mówiłem, o logistyce, że warto byłoby ich podmienić, czyli z takiego jednego pacjenta

Już prawdopodobnie do niego będzie zaangażowane więcej tych zespołów niż jeden, bo po prostu fizycznie tych dwóch ratowników nie da rady obsłużyć całego zdarzenia od początku do końca.

Maska, filtr, kombinezon, gorąco.

Ten filtr jeszcze powoduje, bo jakby pamiętajmy, że to nie chodzi tutaj o filtr P3, który mieliśmy często w maskach przy covidzie, gdzie ten opór jest niewielki.

P3 są takie malutkie i cieniutkie.

Nie wiem, część z naszych słuchaczy pewnie zasadniczą służbę wojskową przechodziła.

To mówimy tutaj o takich filtrach, które możemy właśnie spotkać w wojsku, w straży pożarnej czy w innych służbach.

One są dość duże, ciężkie.

Duży, ciężki, on powoduje opór przy nabieraniu powietrza, prawda, przy oddychaniu, co w ogóle dodatkowo jeszcze wpływa negatywnie na nasz układ krążenia również.

Jakby my zmieniamy trochę te ciśnienia przy oddychaniu.

Gorąco, czyli trzeba też pamiętać o tym, żeby wcześniej się odpowiednio nawodnić.

Z drugiej strony, jak się wcześniej odpowiednio nawodnimy i będziemy długo w tym kombinezonie, to generuje nam dodatkowe problemy.

Fizjologia się odezwie w pewnym momencie.

Dwie osoby na początek, dojście do pacjenta, zabezpieczenie, później wyniesienie, gdzieś transport do tego szpitala.

To już jest w ogóle dla dwóch osób kosmiczne wyzwanie.

Fizycznie nawet.

Fizycznie tak.

Myślę, że w dwie osoby, tak jak teraz funkcjonuje nasz system ratownictwa medycznego, takie zdarzenie jest nie do ogarnięcia.

Więc tutaj wchodzi cała logistyka współdziałania służb, organizacji transportu, przygotowania transportu i miejsca docelowego do przyjęcia takiego pacjenta.

Więc to się też będzie różniło, odpowiadając na twoje poprzednie pytania, że to się będzie różniło w takim zdarzeniu.

Zdarzenia CBRNE.

Odcinek 11.

Radiostacja Ratunkowa.

Odcinek 11.

Radiostacja Ratunkowa.

Odcinek 11.

Radiostacja Ratunkowa.

Jak nie więcej, bo wiemy, że więcej osób ćwiczymy na kursach ALS.

Można to zrobić.

Pytanie, czy tak to powinno wyglądać i czy to jakościowo będzie dobre.

Bo pamiętajmy o tym, że tutaj jeśli... Wracam do tego pacjenta biologicznego, ale tak samo będzie ze wszystkimi innymi czynnikami.

Jeśli zrobimy to źle na miejscu zdarzenia, źle go zabezpieczymy, to my narażamy całe społeczeństwo w tym momencie.

Bo jeśli takiego pacjenta będziemy ewakuować np.

I nie zabezpieczymy go poprawnie w komorę izolacyjno-transportową na przykład, to my roznosimy to po całej klatce schodowej albo po całej korporacji, z której tego pacjenta zabieramy.

Więc w tym momencie generujemy już skażenie otoczenia, społeczeństwa i ten wirus się dalej roznosi.

Wirus, patogen, bakteria.

Jeśli nie dokontaminujemy dobrze tego pacjenta, a w dwie osoby tego nie zrobimy dobrze, to tak samo ten czynnik się roznosi.

No więc tutaj musimy porzucić troszkę to myślenie, że jeden zespół, jeden pacjent.

Czym się będzie różniło, już trochę o tym wspomniałeś, czym się będzie różniło postępowanie w B, czyli w biologii,

Okej, jeszcze nam się będzie N. Też cię o to zaraz zapytam.

N-ka nam się będzie różniła od całej reszty troszeczkę.

Natomiast ta biologia czym się będzie różniła od postępowania na przykład w chemii albo w radiacji?

Dobra, jakby zaczynając od tego, czym się będzie różniło B od całej reszty.

Przede wszystkim tym, że w literce B, czyli w biologii, to pacjent jest zagrożeniem dla otoczenia, a nie otoczenie dla pacjenta.

Bo jeśli mamy pacjenta, który został zakażony jakimś patogenem, dajmy na to wąglikiem, postacią płucną, no to on w momencie oddychania będzie ten patogen rozprzestrzeniał w otoczeniu.

Więc to my musimy odizolować pacjenta od całej reszty

No to tutaj jak najszybciej chcemy tego pacjenta wyciągnąć z tej strefy skażonej, bo im dłużej on w niej będzie przebywał, no tym gorzej jest dla tego pacjenta.

Więc co się będzie tym różniło?

Tu spędzamy więcej czasu zabezpieczając pacjenta, tutaj trochę mniej i jak najszybciej uciekamy, że tak powiem, z tej strefy skażonej.

Mamy ratownika ubranego, zabezpieczonego.

Wiemy, że to jest CBRN.

Powiedz mi, czym się będzie różniła medycyna, ta przedszpitalna, w stosunku do dnia codziennego?

Na co my musimy zwrócić uwagę?

Co będziemy robić inaczej?

Tak naprawdę myślę, że tutaj jakiś dużo większych zmian nie będzie, jeśli chodzi o medycynę w stosunku do dnia codziennego.

Różnicą tutaj jest to całe otoczenie i to jest najtrudniejsze w tych zdarzeniach CBRN.

Jeśli mówimy o postępowaniu, musimy zwrócić uwagę na kilka rzeczy tak naprawdę, jeśli będziemy tego pacjenta zabezpieczać.

Możemy sobie tutaj powiedzieć też tak naprawdę o akronimie MARCH do kwadratu, MARCH SQUARE, jakbyśmy to zwali... Trochę mi o to chodzi.

MARCH akronim myślę, że każdy ratownik teraz kojarzy albo zna.

Wojna na Ukrainie trochę przybliżyła ten temat medycyny taktycznej, czyli tutaj mówimy o akronimie badania i postępowania z pacjentem, który jest używany w ratownictwie taktycznym.

Jeśli mówimy o CBRNE, żeby było łatwo zapamiętać to postępowanie, to do każdej litery z akronimu MARCH dołożyliśmy drugą literę.

Mam nadzieję, że to w miarę zrozumiale tłumaczę.

Czyli jeśli przy literce M robiliśmy Massive Bleeding, no to w CBRNE będziemy też mówili o MASK, czyli o zabezpieczeniu dróg oddechowych, o izolowaniu ich od otoczenia.

I tak do każdej litery dokładamy sobie poszczególną czynność z zakresu CBRN, dzięki czemu ułatwiamy naszemu pacjentowi przeżycie, a nam zbadanie go i usystematyzowanie sobie tego.

Ale możesz spróbować, bo tak, M-kę mamy, nie?

Mamy Massive Bleeding i maskę do założenia temu pacjentowi.

Maskę do założenia albo do sprawdzenia, bo może to być na przykład ratownik ze straży pożarnej, może to być żołnierz, który już ma tą maskę na sobie.

Czyli tutaj byśmy myśleli o sprawdzeniu, czy ona działa poprawnie, czy na przykład aparat oddechowy u strażaka ma dalej to powietrze w sobie.

Tak i fajnie powiedziałeś, że u strażaka, bo my sobie najczęściej, to o czym rozmawialiśmy z Karolem też o tych CBRN-ach, to częściej myślimy tam o warunkach takich bojowych, wojennych.

A tutaj już mówisz o strażaku, że czy ma założoną dobrze maskę i fajnie, że w ogóle to powiedziałeś, fajnie, że to wszerłeś, bo schodzimy na ziemię, nie?

Możemy zrobić taką dygresję małą, bo CBRN i w ogóle to, o czym mówimy tutaj, to są wytyczne pisane przez wojsko, przez NATO.

Ale tak naprawdę to, o czym my rozmawiamy, czy w naszym gronie, czy gdzieś na konferencjach,

No to jest to, że my chcemy przygotować system ratownictwa na działania cywilne, bo tak naprawdę to, z czym się możemy spotkać, wojsko sobie poradzi.

Wojsko ma swoje zasoby, wojsko ma swoje struktury do działania z CBRN-em, a my tutaj rozmawiamy o tym, że może dojść do takiego zdarzenia i działo się to już na świecie w środowisku cywilnym.

Więc dlatego w takim środowisku to strażacy będą zazwyczaj wchodzili w tę strefę niebezpieczną, więc my musimy być przygotowani na pomoc strażakom, musimy być przygotowani na pomoc cywilom, których to dotknie i będą to robiły cywilne zespoły ratownictwa medycznego, więc też troszkę musimy zmienić swoje myślenie, że to nie będą działania wojenne czy bojowe, tylko mogą to być działania po prostu

Odcinek 11.

Radiostacja Ratunkowa.

Odcinek 11.

Radiostacja Ratunkowa.

Krwotoki sprawdzone, maska założona albo sprawdzona szczelność tej maski, która była wcześniej założona.

No i co dalej?

Następnie mam literkę A. Literka A.

Drożność dróg oddechowych, jeśli mówimy o podstawowym marczu i podaż antidotów.

Antidotów, nie wiem jak się to poprawnie i ładnie odmienia.

Antidotów.

Podaż odtrutek już w strefie niebezpiecznej.

No i z racji tego, że to było pisane przez wojsko, no to tutaj będziemy mówili głównie o odtrutkach na środki paralityczno-drgawkowe.

Bo nawet żołnierze przy sobie w strefie działań, czy polscy żołnierze też posiadają przy sobie gotowe ampułkostrzykawki z pralidoksymem, z atropiną, z diazepamem.

No i tutaj chodzi o to, żeby na poziomie tego wczesnego działania już podać środek, który będzie przeciwdziałał środkom paralityczno-drgawkowym.

Ale mówimy tutaj o wszystkich środkach, które moglibyśmy podać na miejscu zdarzenia, żeby przerwać działanie czynnika niebezpiecznego.

No, czyli ten ISAS to tak się nazywał?

ISAS to on jest taki chyba najbardziej popularny, ale możliwości podawania odstrutek to mamy dużo, dużo więcej.

On jest chyba taki najprostszy do podania?

On jest najprostszy, on jest do podania na poziomie żołnierza, który nie ma wykształcenia medycznego, więc on musi być prosty do użycia.

Czyli taki poziom KPP trochę też, no nie?

Pytanie powstaje, czy w zespołach ratownictwa mamy te odtrutki na to, z czym możemy się spotkać.

No ale po prostu zaznaczmy to, że możemy już rozważać użycie, jeśli mielibyśmy coś celowanego na miejscu zdarzenia.

Mamy nalokson, mamy atropinę i mamy relanium.

A prawie to ksymonię.

Tak, no i mamy Flumazenilisi, będziemy mówili o benzodiazepinach.

Literka R. W literce R, jeśli mówimy o CBRNE, to tutaj będziemy mówili o Rapid Spot Decontamination, czyli nie mówimy o dekontaminacji całego pacjenta w strefie niebezpiecznej, będziemy tutaj mówili tylko o przetarciu widocznych ran, będziemy mówili o przetarciu tych części ciała, które są odsłonięte,

I po prostu wyciągnięciu tego pacjenta ze strefy gorącej.

Bo warto też wspomnieć, że MAR, te pierwsze trzy literki, robimy jeszcze w tej strefie niebezpiecznej.

Dobra, ale to jest ta czerwona?

Ta czerwona.

Czerwona, niebezpieczna, różne jest nazwisko w zależności od wytycznych służb.

Chodzi po prostu o strefę, gdzie pacjent jest ciągle narażony na czynnik.

Tak, ale jakby mamy możliwość, bo żeby to nam się nie pomieszało, że mamy możliwość zrobienia tego, bo jeżeli zagrożenie jest takie bardzo duże, to my robimy to, co w medycynie pola walki, czyli to jest takie care under fire trochę, no nie?

Tak, i te wytyczne właśnie o tym mówią, że tam w tej strefie niebezpiecznej narażonej na czynnik CBRN powinniśmy się zachowywać, jakbyśmy byli po to strzałem cały czas.

Bo de facto można uznać, że jesteśmy pod ostrzałem tego czynnika niebezpiecznego.

Więc te trzy pierwsze literki pozwolą nam zabezpieczyć tego pacjenta na tyle, żeby on przeżył wyciągnięcie do strefy do ewakuacji, do strefy w miarę bezpiecznej, tej strefy żółtej.

I co jest też ważne, te trzy pierwsze literki tak naprawdę są w stanie wykonać ratownicy na poziomie KPP czy CLS.

Czyli nie trzeba być medykiem.

Medyk teoretycznie nie musiałby wchodzić w taką strefę.

Bo te litery jesteśmy w stanie wykonna poziomie kwalifikowanej pierwszej pomocy czy kursu CLS.

Sebastian, powiedziałeś o strefach i to chciałem wyjaśnić, bo te strefy w CBRN-ach, one się troszeczkę, to znaczy mamy trzy.

Gorącą, ciepłą i zimną.

Tak, mamy trzy strefy, tak jak w ratownictwie taktycznym.

W medycynie pola walki też mamy trzy.

Ale one się trochę między sobą różnią.

Już kto dokładnie słucha, to mógł się zorientować, że ta strefa gorąca, to my jej nie rozpatrujemy, tak jak w medycynie pola walki, jako takie typowe underfire, że ktoś nam strzela bezpośrednio do nas.

My się schowamy za zasłonę i już jest bezpiecznie, czy w miarę bezpieczniej.

Natomiast w CBRN-ach będzie trochę inaczej, no nie?

Tak naprawdę te strefy w obecnym systemie i tym, jak to funkcjonuje, będzie wyznaczała Państwowa Straż Pożarna, może Agencja Atomistyki, jeśli mówimy tutaj, ale raczej to będzie działanie Państwowej Straży Pożarnej.

Ewentualnie Policję czy jakieś tam służby.

I tutaj o strefie niebezpiecznej mówimy, gdzie stężenie czynnika jest na tyle duże, że stanowi dla nas i dla naszego pacjenta znaczne zagrożenie.

Odcinek 12.

Radiostacja Ratunkowa.

Odcinek 13.

Radiostacja Ratunkowa.

Mówię pacjent i otoczenie, no bo może być to czynnik chemiczny, gdzie to otoczenie będzie niebezpieczne, może to być pacjent już po zdekontaminowaniu, po usunięciu z niego odzieży, po tym jak już nie będzie tego patogenu na przykład, ten patogen nie będzie się z niego wydobywał lub, no bo jeśli mówimy tutaj o biologii też, troszkę namotam teraz, jeśli mówimy o biologii, no to ten pacjent będzie za sobą przenosił tą strefę czerwoną.

Czyli my sobie tą strefę czerwoną wieziemy z pacjentem razem.

Tak, bo ten pacjent jest tą strefą czerwoną.

Ten pacjent cały czas będzie dla nas stanowił zagrożenie, więc tak naprawdę jej nie jesteśmy w stanie usunąć.

Jeśli mówimy o innych czynnikach, to ta strefa też będzie dość płynną strefą, bo może zawiać inaczej wiatr.

Może zacząć padać deszcz i nam tą strefę trochę ograniczy, bo ten czynnik będzie już na ziemi, a nie w powietrzu.

Więc tutaj też nie możemy się ograniczać do tego, że strefa czerwona ma powiedzmy 200 metrów i poza nią już jest bezpiecznie.

Mogę ściągnąć maskę i odpalić papierosa.

Chociaż nie palisz?

Chociaż nie palę.

Chociaż to będzie bardzo płynne, więc o tym musimy pamiętać, że te strefy są wyznaczone.

Ale one mogą się cały czas przemieszczać, cały czas to może się zmieniać, więc o tym musimy pamiętać.

Promieniowanie chyba by było takim dobrym sposobem do zobrazowania tych stref, że mamy miejsce czy obszar, gdzie to promieniowanie jest bardzo duże i w ogóle wyciągamy stamtąd pacjenta i nie ma nas tam za chwilę.

Czyli chcemy jak najbardziej zmniejszyć narażenie, ale mamy później obszar... Gdzie to promieniowanie jest, ale jest już takie, że możemy w nim dłużej przebywać.

Chwilowo akceptowalne, że nasz organizm sobie z tym poradzi.

Tutaj nie będziemy mówić o poziomach, bo nie o to chodzi.

Natomiast to jest chyba dobry obraz, jak te strefy w CBRNE... Im dalej od tego źródła będziemy, tym dłużej możemy w tym miejscu przebywać, przyjmiemy inną dawkę.

No i później ta strefa bezpieczna, czyli ta zimna,

W której, jak już wiemy, nigdy nie jest w 100% bezpiecznie, bo samo wewleczenie pacjenta skażonego już tam jest dla nas wszystkich jakimś tam zagrożeniem.

To pokazuje nam historia i to, co się działo na świecie, że tak naprawdę nigdy, dopóki nie potwierdzimy tego, badając pacjenta, dopóki nie bierzemy z niego próbek i one wyjdą negatywne, to nie traktujemy go jako już czystego i bezpiecznego.

Pacjent w Wielkiej Brytanii był 11 razy dekontaminowany, o ile dobrze pamiętam, już w warunkach szpitalnych.

I dopiero wtedy on był czysty i bezpieczny dla personelu.

No więc tutaj tak naprawdę te strefy będą się przenosiły razem z pacjentem.

No i tak, nawet na SOR-ze może się okazać, że wcale nie jesteśmy już w strefie zimnej w pełni bezpiecznej, tylko dalej pracujemy w środkach ochrony indywidualnej.

No tak, szczególnie jeśli mówimy tutaj o dekontaminacji, aczkolwiek dekontaminacją aż tak bardzo gdzieś się nie zajmuje, więc są lepsi ludzie od tego, no to dekontaminacja na miejscu zdarzenia nigdy nie będzie tylko dekontaminacją dokładną, która da nam 100% gwarancji.

Dobra, to co my możemy z tego dekonu zrobić na miejscu zdarzenia?

Możemy ściągnąć ubranie z pacjenta i to już według badań, które widziałem, będzie nam mówiło o tym, że 90-95% tego czynnika powinno nam usunąć.

Możemy tego pacjenta umyć, tylko nie mówię tutaj o myciu o mokrym dekonie, bo od tego też już powoli świat odchodzi, tylko mówimy o dekonie suchym, czyli przetarciu go dedykowanymi rękawicami ze środkiem, który będzie nam absorbował ten czynnik szkodliwy.

Bądź też wytyczne mówią o tym, że pacjenta np.

biologicznego powinniśmy po prostu umyć wodą z mydłem.

Tylko nie mówię o wsadzeniu go pod prysznic czy do wanny, tylko po prostu szmatkami, tym co będziemy mieli na miejscu zdarzenia.

Jeśli będziemy mieli dedykowany sprzęt, super, jeśli nie, no to improwizowany też powinien zadziałać i po prostu ograniczymy ilość tego czynnika szkodliwego na skórze pacjenta.

Tylko tu mówisz o pacjencie biologicznym, który jest skażony biologicznie, a nie zakażony z objawami.

Zakażony z objawami po kilkunastu godzinach, czy kilku godzinach od narażenia.

Już nie ma sensu tak naprawdę go dekontaminować, jeśli była to biologia i to zakażenie było 3 dni temu.

Bo wytyczne o tym mówią, że jeśli to też był pacjent, który był zakażony tydzień temu, 3 dni temu,

No to ta dekontaminacja go niewiele nam zmieni.

To logistycznie większy problem, bo on był w domu, w sklepie, w pracy.

No tak naprawdę pół miasta musielibyśmy zdekontaminować.

Poroznosił to wszędzie.

No właśnie.

Dobra, czyli tak, Sebastian.

Niebezpiecznej.

Tam, gdzie chcielibyśmy być jak najkrócej.

Tam, gdzie chcielibyśmy być jak najkrócej, ale z racji na rozległość tych stref, tej strefy, bo ona może mieć właśnie te 200 metrów, o którym Ty mówiłeś i to dla nas nie jest problem, bo my tego pacjenta wrzucimy szybko na jakieś przyrządy do transportu i przerzucimy go do strefy bardziej bezpiecznej, ale to może być tak jak w działaniach bojowych dużo, dużo dłuższe, czy jak przy promieniowaniu dużo dłuższy transport, więc

Wychodzimy z założenia, że w tych CBRN-ach będziemy chcieli dla tego pacjenta zrobić najwięcej w tej strefie, jak jesteśmy w stanie zrobić, przy okazji, że to jest dla nas w miarę bezpieczne.

Tutaj w tej strefie chodzi tak naprawdę o zabezpieczenie podstawowych funkcji życiowych po to, żeby ten pacjent przeżył do przeniesienia do innej strefy.

Więc chcemy zrobić tak naprawdę jak najmniej, jak najszybciej, ale tak, żeby temu pacjentowi pomóc na tyle, żeby on przeżył do dalszego leczenia.

Czym ja się mam najpierw zająć?

Obrażeniami pacjenta czy leczeniem skażenia?

To wszystko tak naprawdę zależy, bo te wytyczne to są tak naprawdę guidelines, czyli wskazówki do naszego postępowania.

Tym, co ci pierwsze zabije tego pacjenta tak naprawdę.

Bo po to jesteśmy medykami, po to mamy wykształcenie, doświadczenie i intuicję, czy też po to badamy tego pacjenta, żebyśmy wiedzieli, co nam pacjenta tak naprawdę zabija pierwsze.

Czy to jest czynnik CBRN, czy są np.

wtórne obrażenia powstałe w wyniku eksplozji, która ten czynnik uwolniła.

Więc to będzie zależało od tego, co tam się zdało na miejscu zdarzenia.

Nie da się na to tak naprawdę odpowiedzieć jednoznacznie.

Czyli można powiedzieć, że żeby ogarniać CBRN medycznie to też trzeba być już dobrym medykiem na jakimś poziomie.

Albo przeciętnym, ale po prostu trzeba znać się na swojej robocie.

Czyli żeby ta medycyna ratunkowa nie przeszkadzała.

Myślę, że to co powiedziałeś jest tutaj takie najważniejsze, że nie możemy w CBRN zastanawiać się w którym miejscu algorytmu, w którym miejscu akronimu, czy w którym miejscu postępowania z pacjentem jestem, bo dojdzie mi tyle czynników stresujących, tyle utrudniaczy i dystraktorów,

Tak jak mówisz trzeba być dobrym medykiem, żeby mnie to nie rozpraszało.

Następna literka C. Tutaj Circulation i Countermeasures.

Czyli stabilizujemy układ krążenia naszego pacjenta i to już wykonujemy w strefie, gdzie jesteśmy w stanie trochę dłużej sobie z nim spędzić, trochę więcej się z nim pobawić, jeśli tak kolokwialnie umiemy.

Czyli jeśli potrzebujemy, to tutaj już możemy założyć jakiś dostęp dożylny do szpikowy.

Countermeasures, to znaczy, że będziemy tutaj już wdrażali leczenie, takie podstawowe leczenie.

Nie mówię tutaj o intensywnej terapii, tylko o takim leczeniu na miejscu zdarzenia.

Czyli jeśli pacjent tego wymaga, to będę przetaczał mu płyny, będę podawał mu leki, włączę mu na przykład azopresory jakieś, jeśli jest to pacjent sceptyczny z tego czynnika biologicznego, po prostu wstępnie już go zabezpieczę do dalszego transportu.

Odtrutki jak nie daliśmy wcześniej pewnie też, nie?

Albo jeśli nie mieliśmy ich na miejscu zdarzenia, no to ktoś może nam te odtrutki już na przykład dostarczyć, bo to też zajmie czas.

Przygotowanie całej logistyki, dekontaminacji szpitala, no więc my prawdopodobnie z tym pacjentem na miejscu zdarzenia trochę czasu spędzimy.

Albo to też jest moment, gdzie w ogóle, bo mówiliśmy na początku, że to mogą nie medycy zabezpieczać pod względem tego MAR pacjenta.

I tutaj dostaje medyk, on sobie to MAR musi zrobić, ale jakby przyjmuje go dalej i wdraża po prostu medycynę.

Nie pierwszą pomoc taką powiedzmy, czy kwalifikowaną pierwszą pomoc?

Tylko już te medyczne czynności ratunkowe powinny być wdrożone.

Bo to może być już na przykład po przeniesieniu pacjenta przez pierwszy dekon, który rozwinęli strażacy na miejscu zdarzenia, czyli ten pacjent dalej jest w tym czynniku prawdopodobnie w jakimś stopniu skażony, ale jest on już w stopniu akceptowalnym.

Czyli on jest utytułany dalej trochę w tym czynniku, ale jest na tyle mało brudny, że już możemy z nim bezpieczniej pracować.

Bo tutaj już mówimy o tym, że będziemy bardziej inwazyjnie ingerować w ciało pacjenta, więc on raczej powinien być już w miarę zdekontaminowany.

C. Następną literką mamy literkę H. I tutaj będziemy mówili o hipotermii i head wounds, czyli urazach głowy.

Chyba tego tłumaczyć nie trzeba.

Jest dużo osób, które o tym mówią dużo mądrzej niż ja.

A jeśli chodzi o urazy głowy, no to tutaj będziemy sobie chcieli zróżnicować, czy zaburzenia świadomości u pacjenta wynikają z działania czynnika CBRN, czy z urazu.

Czyli to jest też to, co pytałeś, co będzie mi pierwsze zabijało pacjenta.

Więc tutaj tak naprawdę head wounds, ale chcemy rozważyć to, czy zaburzenia świadomości wynikają z urazu głowy na przykład, czy z tego, że był użyty środek.

A jeszcze wracając do tej hipotermii, bo to o tym urazie głowy i o środku to jest bardzo ważne, natomiast hipotermia.

Pamiętasz jak byliśmy sami poza randami, no nie?

Przy R, czyli raport spod decontamination, zostaliśmy rozebrani.

Było zero stopni, padał śnieg.

Zero nie było chyba, bo jakby było zero, to nie wiem czy byśmy do końca dotrwali.

Było chyba 8 stopni na plusie.

Było 8 stopni.

Zostaliśmy przepuszczeni przez działanie na miejscu zdarzenia.

Przejście przez dekon mokry w tym przypadku.

Aczkolwiek dekon sam w sobie był całkiem przyjemny, bo była ciepła woda w nim, najgorsze było położenie na zimną deskę.

To co było po dekonie było najgorsze.

Tak, zimna deska to o czym też często nie pamiętamy, że deskę przykrywamy pacjenta od góry, a to co się dzieje z plecami zazwyczaj jest zapomniane.

I tak, i u nas wtedy przy tym Rapid Spot Decontamination zostaliśmy rozebrani do samej bielizny.

Najpierw byliśmy w budynku, prawda?

W miarę wysportowani.

W miarę wysportowani, najedzeni, bez realnych obrażeń, a po kilkunastu minutach się trzęśliśmy jak galaretami.

Tak, nie mieliśmy podanych leków, które by nam wyłączyły te drżenia mięśniowe, bo to też jednak troszkę ciepła generuje.

Więc po tym jak przeszliśmy ten cały ciąg i trafiliśmy w końcu do szpitala polowego, to z tego co pamiętam jak nam zmierzyli to ja miałem H36.0, a ty 35 stopni.

No więc de facto jeśli byłbyś pacjentem urazowym to już byłbyś w hipotermii.

Czyli znowu jakby CBRN CBRN-em, ale nam zostają proste rzeczy z tej naszej podstawowej medycyny, żeby to zapewnić pacjentowi.

Tak, tutaj to się wszystko musi złożyć w całość i to jest problematyczne, że jest więcej tych rzeczy, więc więcej rzeczy może pójść nie tak po prostu.

I ostatnia E. Ewakuacja.

Jak tego pacjenta wyewakuować sensownie w CBRN-ach?

Tak naprawdę odpowiedź na to jest złożona.

Czyli to znowu to zależy.

Jakby ten odcinek będzie pod hasłem to zależy.

To zależy dlatego, że musimy rozważyć, na jaki czynnik był ten pacjent narażony, do którego ośrodka docelowego go chcemy transportować, czy ośrodek jest już przygotowany na przyjęcie tego pacjenta.

Tak samo należy rozważyć to, czy będziemy go transportować np.

do najbliższego SOR-u i czy on będzie w stanie mi go zabezpieczyć, czy to będzie transport np.

do szpitala o najwyższej referencyjności, bo tylko on będzie w stanie przyjąć tego pacjenta.

Więc tutaj chodzi też o zorganizowanie całego systemu, który będzie w stanie dalej zabezpieczyć tego pacjenta.

Jeśli mówimy tutaj o pacjencie biologicznym, no to mówimy też o przygotowaniu i dostarczeniu na miejscu zdarzenia komory izolacyjno-transportowej.

Jeśli mówimy o czynniku CBRN czy czynniku intencjonalnym, no to pytanie, czy też inne służby porządkowe, mówię tutaj na przykład o Policji czy o Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, też nie będą chciały razem z tym pacjentem jechać, bo będzie to potencjalny świadek.

Więc musimy zorganizować i skoordynować działanie wielu służb po to, żeby tego pacjenta przetransportować.

A jeśli będzie to transport do ośrodka

Odcinek 11.

Radiostacja Ratunkowa.

Odcinek 11.

Radiostacja Ratunkowa.

Odcinek 11.

Radiostacja Ratunkowa.

Odcinek 11.

Radiostacja Ratunkowa.

Odcinek 11.

Radiostacja Ratunkowa.

Odcinek 11.

Radiostacja Ratunkowa.

Odcinek 11.

No właśnie, jakby wszedłeś w temat pacjenta biologicznego i komory, jakbyś jeszcze bardziej to rozwinął.

Bo wiemy, że potrzeba pacjenta zamknąć w tej komorze.

No i to będzie nam generowało pewne problemy.

Są głosy, że my zawsze możemy otworzyć tą komorę i coś tam przy tym pacjencie zrobić, ale to nie o to chodzi.

Tylko że wracamy do tego, co już mówiliśmy, że jeśli otworzymy tą komorę, no to tworzymy sobie znowu strefę czerwoną w środku ambulansu, na środku klatki schodowej czy na ulicy.

No to jak tego pacjenta przygotować?

Na co trzeba zwrócić uwagę?

Ogólnie, bez szczegółów.

Tak naprawdę musimy sobie po pierwsze przygotować tą komorę do użycia.

Jeśli dostajemy komorę, ona jest złożona, musimy ją sobie rozłożyć.

Jeśli włożymy tego pacjenta do środka, to będziemy chcieli mieć go zamonitorowanego, będziemy chcieli podawać mu tlen, leki, płynoterapię, czy będziemy chcieli mieć cewnik u niego założony.

Bo mówimy też o pacjencie takim ciężkim, bo to pacjent, którego chcemy zapakować do komory i on nie ma niewydolności krążeniowo-oddechowej, jest przytomny, to on pewnie będzie wymagał tylko jakiegoś tam lekkiego nawet zsedowania czy uspokojenia, bo sam transport w komorze jest średnio przyjemny.

Dla pacjenta też będzie mało komfortowe, więc tutaj prawdopodobnie trzeba będzie rozważyć jakieś delikatne sedowanie tego pacjenta, żeby on to lepiej zniósł, ale takiego pacjenta też będziemy chcieli monitorować w trakcie transportu, gdyby on się zaczął pogarszać.

Ale zabawa się zaczyna z pacjentem ciężkim.

No i więc wszystkie te dreny, kable musimy sobie wyciągnąć na zewnątrz tej komory.

Czyli przeplatanie tych wszystkich kabelków i dreników zajmuje nam trochę czasu.

Jeśli już mamy to zrobione, mamy je przeplecione, przygotowaną komorę,

Rury od respiratora, czy będzie też na przykład przełożyć.

Policzyć sobie, czy wystarczy mi tlenu na czas transportu.

Więc to jest też taki aspekt, o którym zazwyczaj nie myślimy transportując pacjenta, a tutaj warto byłoby to rozważyć w zależności od czasu transportu.

Mamy już to wszystko przygotowane, przełożyliśmy sobie pacjenta.

Taka rzecz, o której też rzadko pamiętamy w czasie transportu, no to jest to, że ten pacjent prawdopodobnie będzie potrzebował pompersa i cewnika, no bo ten transport może być trochę dłuższym transportem, a nie zrobimy przerwy na siku, no bo on jest zamknięty w komorze.

Jeśli już mamy to zrobione, to warto byłoby przemyśleć, co może pójść nie tak w czasie transportu i sobie część z tych rzeczy włożyć do komory.

Mówię tutaj np.

o dostępie dożylnym, że ten pacjent może tę kaniulę nam usunąć.

Czy będzie miał spoconą skórę i ona się po prostu wyciągnie?

Czy ja pociągnę za dren niechcący?

Co się też nie powinno zdarzyć, bo wszystko powinno być zabezpieczone i zaklejone wielokrotnie.

Czyli jeśli mamy pacjenta zaintubowanego, no to ta rura może nam się przemieścić, może się zatkać, może pójść coś nie tak i stracimy możliwość wentylacji tego pacjenta.

Więc do tej komory fajnie byłoby włożyć sobie jakąś alternatywę, bo zaintubowanie pacjenta w kombinezonie będąc, w rękawicach swoich, w rękawicach od komory

I nachylając się nad tą komorą będzie naprawdę bardzo trudne.

Tak samo założenie drugiego dodatkowego dojścia dożylnego przed włożeniem do komory będzie myślę sensownym rozwiązaniem, bo później znalezienie żyłki i założenie jej w dwóch parach rękawiczek będzie no dość skomplikowane.

Dlatego tutaj na przykład przychodzi nam z pomocą dostęp do szpikowy, który jesteśmy w stanie założyć dość szybko i sprawnie i nie potrzebujemy aż tak dużej precyzji jak przy dostępie dożylnym.

No więc musimy, to co wracamy do tego co powiedziałeś, być dobrym medykiem, żeby przewidzieć to co może pójść nie tak w czasie transportu.

No i jeśli już mamy to przygotowane, możemy zamknąć tą komorę i w teorii jesteśmy gotowi do tego, żeby tego pacjenta transportować.

Ja się tak ostatnio zastanawiałem nad tym, czy jak ciężki pacjent, to jest nasz pierwszy pacjent transportowany kiedykolwiek przez nas w komorze, czy to jest w ogóle dobre wyjście, żeby go transportować w komorze.

Nie wiem, czy to jest dobre wyjście.

Dlatego, że jakby jest skomplikowanie.

Chodzi mi o taką sytuację, że ja dostaję komorę, nigdy nie miałem okazji tego przećwiczyć, nigdy nie miałem okazji spróbować akurat tego sprzętu, jak się na tym działa.

Dlatego znajomość sprzętu, na którym pracujemy jest istotna.

Nie mam za bardzo pojęcia o co w ogóle w tej komorze chodzi, to tak naprawdę czasami, a muszę ten transport wykonać.

To pytanie, czy nie lepiej czasami tego pacjenta trochę inaczej zabezpieczyć.

I nie przejechać na brudno po prostu do szpitala.

I nie przejechać na brudno do szpitala, spróbować ambulans w jakiś sposób zabezpieczyć tego pacjenta, nie wiem, owinąć wielokrotnie w różne rzeczy w worki na zamek i inne takie sprawy.

Dla ratownika też jest duży czynnik stresowy.

No ale taki transport, tak, no jest to jedna z opcji, którą też gdzieś rozważaliśmy, no bo jest to możliwe do wykonania i myślę, że tutaj też to zależy od stanu pacjenta klinicznego.

Jeśli to będzie pacjent, który tu i teraz już wiemy, że jest ciężki i że potrzebuje intensywnej terapii, zabiegu chirurgicznego jak najszybciej, no to może warto byłoby odpuścić tą taką pełną izolację, tylko zrobić ten transport na brudno.

I później zdekontaminować całą karetkę, cały ambulans, sprzęt i nas.

Tak, ale jak mamy potwierdzoną ebolę albo innego wysoko zjadliwy patogen, to już się dwa razy zastanowimy, czego tam nie wsadzić jednak, nie?

No tak, więc tak jak mówię, to wszystko zależy od tego, z czym się spotkamy na miejscu zdarzenia, co chcemy osiągnąć, jaki jest stan naszego pacjenta, co jesteśmy w stanie mu zaproponować na miejscu, a co jesteśmy w stanie mu zaproponować w placówce.

Dobra, Sebastian, jak ja jako ratownik medyczny mogę się sam na taki CBRN przygotować?

Czyli co ja mogę zrobić, nie narzekając na pracodawcę, żeby się do takiego CBRN przygotować?

Tak naprawdę ciężka jest odpowiedź na to pytanie, bo wiem, że zmierzasz w stronę tego, że powinienem się szkolić, szukać kursów, ale w Polsce obecnie jest problem z tymi kursami, bo tak jak my szukaliśmy gdzieś zaczynając pracę z tym CBRNem, no to ciężko było coś znaleźć.

Tak naprawdę możemy pojechać za granicę, odbyć takie szkolenie, możemy czytać książki.

Fajnymi takimi wytycznymi są te wytyczne natowskie.

One są anglojęzyczne, nie ma tłumaczenia na polski, ale bardzo fajnie opisują krok po kroku postępowanie z takim pacjentem, na co zwrócić uwagę.

Więc myślę, że po pierwsze to bym się skupił na literaturze, na poszukaniu dostępnej literatury.

Przeczytanie tych wytycznych, ale myślę, że też dobrym pomysłem byłoby przedyskutowanie w swoim miejscu pracy tak naprawdę takiego case'u, czyli usiąść z kolegami w dyżurce, tak jak zazwyczaj robimy to rano i pijemy razem kawę i po prostu przedyskutowanie tego, a co gdyby, czyli gdzie mamy komorę izolacyjno-transportową, gdzie mamy środki ochrony indywidualnej, jak byśmy rozwiązali ten problem, tamten problem.

No bo tak naprawdę w Polsce mamy wielu dysponentów.

Każdy dysponent funkcjonuje trochę inaczej, więc te wytyczne dają nam wskazówki, ale musimy je dostosować do lokalnych warunków.

Więc co będzie funkcjonowało w Krakowie, niekoniecznie będzie funkcjonowało tak samo w Trójmieście.

Więc warto byłoby usiąść i się zastanowić w ramach swoich zespołów, w ramach swoich dysponentów, jakby to mogło u nas wyglądać.

Czy wiemy jak obsługiwać chociażby taką głupią rzecz się wydaje radio i jak nawiązać połączenie z Państwową Strażą Pożarną, żeby się z nimi na miejscu zdarzenia dogadać.

Więc po prostu myślę, że też takie przedyskutowanie i przemyślenie jak to by u nas wyglądało też może dużo dać.

No i pewnie też sprawdzenie, co my mamy w swoim rejonie operacyjnym, czyli czy mamy jakieś zakłady chemiczne, czy coś się może takiego wydarzyć.

Oczywiście to jest bardziej Hazmat niż CBRN.

Ale Hazmat z CBRN jest dość płynny, bo jeśli mamy zakłady chemiczne i przypadkowe uwolnienie z nich będzie z Hazmatem.

No to tyle.

Podłożenie czegoś pod te zakłady będzie już CBRN-em.

Celowe odkręcenie zaworu już będzie CBRN-em, nie?

Więc to jest dość płynne.

Hazmat CBRN będzie się sprowadzał praktycznie do tego samego, tylko tutaj jeszcze wchodzi nam ta celowość rozproszenia substancji czy patogenu.

Tak naprawdę myślę, że w chwili obecnej to literatura, dyskusje lokalne, ewentualnie wytworzenie jakichś procedur wewnętrznych dla nas jako zespołów ratownictwa, konkretnego dysponenta, jak postępować.

Też zorientowanie się np.

czemu dysponuje lokalna straż pożarna, nie?

Straż pożarna, Państwowa Straż Pożarna teraz bardzo mocno rozwija ten komponent CBRN.

Powstają mobilne laboratoria, powstają struktury, które są przeznaczone do działania z CBRN-em, więc tutaj strażacy przodują, jakby jeśli mówimy o służbach ratunkowych w Polsce.

No tak.

Ok, to Seba na koniec.

Najtrudniejsza rzecz, procedura albo czynność w takim przedszpitalnym CBRNE, w postępowaniu przedszpitalnym w CBRNE, która jest dla Ciebie najtrudniejsza, sprawia najwięcej trudności?

Odcinek 11.

Radiostacja Ratunkowa.

Że byliśmy na stacji, zjedliśmy, napiliśmy się, ubieraliśmy kombinezon, później był problem z przekazaniem tego pacjenta i spędzaliśmy w nim 4 godziny.

No więc to z tyłu głowy zawsze gdzieś się działo, że trzeba pić na tyle, żeby być na granicy, ale żeby jeszcze nie chcieć.

Ale gdzieś pojawiły się później pamperce w karetkach dla zespołów.

Teoretycznie dla pacjenta to było, tak?

Tak, teoretycznie dla pacjenta, ale wszyscy widzieli po co to przyszło, nie?

Nie mówiąc i nie wskazując o konkretnych osobach, były wykonywane takie transporty, które trwały po naście godzin i tam wszyscy pod kombiny za nami mieli założone pampersy w razie czego.

Ja się nie dziwię w ogóle.

Więc to jest skomplikowane w tym CBRNE, ale jeśli mówimy o takich czynnościach już medycznych czy organizacyjnych, to myślę, że gdybym teraz miał pojechać do takiego zdarzenia,

To najtrudniejsza dla mnie byłaby logistyka i to, co dalej zrobić z tym pacjentem, bo obecnie nie mamy procedur, nie mamy sztywnych wytycznych, do kogo zadzwonić, kogo powiadomić, gdzie jechać, że to byłoby duża improwizacja w chwili obecnej w naszym systemie.

Więc myślę, że to byłoby najtrudniejsze i najbardziej stresujące, bo byśmy, jeśli ubralibyśmy się do tego pacjenta, byśmy wiedzieli, do czego jedziemy i mielibyśmy te środki ochrony indywidualnej,

To podejrzewam, że tutaj najwięcej nerwów byłoby stracone szukając rozwiązań i próbując spiąć te wszystkie klocki w tej układance.

Czyli wspólna procedura wszystkich służb, które biorą w tym udział, nie?

No bo myślę, że to jest pieśń przyszłości, ale w dobrą stronę to idzie, bo coraz więcej tego tematu jest podejmowanego, coraz więcej jakichś inicjatyw jest podnoszonych.

A jeszcze jest tak, że mówimy o jednym pacjencie cały czas.

Już nie rozmawiajmy o wielu pacjentach, bo to już w ogóle możemy zostać do wieczora.

Więcej, to już nie mówię o takiej typowej masówce, chociaż to wejście w masówkę, to co mówiliśmy z Karolem w poprzednim odcinku, że wejście w zdarzenie masowe, w zdarzenie o charakterze CBRN masowe, to jest w ogóle dużo niższy próg niż przy zwykłej masówce, prawda?

Podejrzewam, że te cztery osoby to już będą zdarzeniem, z którym siłami i środkami w Krakowie możemy sobie nie poradzić.

Pytanie, ile szpitale mają miejsc w ogóle na przyjęcie takich pacjentów w pełni izolowanych?

No tak, bo mówisz o transporcie do szpitala do jednostki wyspecjalizowanej.

Tak, bo my w prehospitalu uznajemy, że przekazują pacjenta do szpitala i już mój problem, to już nie jest mój problem, tak?

A tutaj myśląc o całej organizacji zdarzenia, no to musimy też pomyśleć, że szpital musi być na to przygotowany, że szpital musi mieć środki ochrony indywidualnej dla personelu w takiej ilości, żeby on się tam mógł uratować przed tym pacjencie.

Zdarzenia CBRNE.

Odcinek 11.

Radiostacja Ratunkowa.

Odcinek 11.

Radiostacja Ratunkowa.

Odcinek 11.

Radiostacja Ratunkowa.

Dobra Sebastian, czy myślisz, że COVID jakoś wpłynął na naszą zdolność działania w CBRN-ach?

Z jednej strony myślę, że tak, że wpłynął, bo zwiększyła się ta świadomość tego, że posiadamy środki ochrony indywidualnej, tego, że możemy ich używać i że powinniśmy ich używać, czy to, że do pacjenta tak naprawdę powinniśmy wchodzić w maseczkach, żeby nie zostać zarażonymi.

Ale myśl, czy chociażby to, że jest więcej tych środków ochrony indywidualnej, bo jak zaczynał się COVID, pracowałem na SOR-ze, gdzie mieliśmy dwa kombinezony na zmianę dwunastogodzinną, więc to było nierealne, żeby tego pacjenta dobrze zabezpieczyć, a z czasem tych kombinezonów pojawiło się więcej i mogliśmy już sobie spokojnie pracować z tymi pacjentami.

Ale myślę też, że COVID nie do końca zrobił dobrze, jeśli chodzi o system ratownictwa, bo troszkę pokazał nam to, że nie do końca musimy się dobrze z tego kombinezonu rozebrać, że nie do końca musimy się dobrze zabezpieczyć, no bo tak naprawdę nawet jeśli się zarażę, to chwilę będę kaszlał, kichał, złapię gorączkę, no ale tak naprawdę nie umrę na to.

No bo COVID ma dość niską śmiertelność.

Oprócz pierwszej fali pandemii.

Oprócz pierwszej fali, bo wtedy nie wiedzieliśmy z czym mamy do czynienia.

Dopóki nie weszły szczepionki, no to ta świadomość tego, że mogę zostać zarażonym była dość przerażająca.

Później jak już mieliśmy szczepienia, później jak już wiedzieliśmy jak to wszystko wygląda, no to już łatwiej się jeździło i to troszkę rozluźniło ratowników i medyków ogólnie.

Więc myślę, że zrobił dobrze, jeśli chodzi o świadomość tego... Obecności w ogóle zagrożenia.

Obecności w ogóle czynnika biologicznego, który może nam zagrozić, ale że też zrobił trochę złego pod względem tego, że możemy lekceważyć to, jeśli się zdarzy jakiś patogen, który będzie miał większą śmiertelność, bo podejdziemy do niego na luzie, tak jak teraz podchodzimy do covidu.

To Sebastian, ostatnie pytanie do Ciebie, czy prośba.

Co byś chciał przekazać jedną rzecz ratownikom, którzy, w ogóle medykom wszystkim, bo nie tylko ratownikom, ale też lekarzom, pielęgniarkom, którzy

Zdarzenia CBRNE.

Odcinek 11.

Radiostacja Ratunkowa.

Odcinek 11.

Radiostacja Ratunkowa.

Odcinek 11.

Radiostacja Ratunkowa.

Zresztą tak jak we wszystkich dziedzinach medycyny, że musimy się nieustannie rozwijać, musimy nieustannie myśleć i chodzić na kursy.

Przygotować się trochę psychicznie i fizycznie.

Psychicznie też.

No i tak myślę, że to, co możemy robić na co dzień, jeśli chodzi o CBRNE, to zwracać uwagę na takie czynniki alarmujące, żeby gdzieś tego pacjenta zero nie przegapić.

Bo to, co rozmawialiśmy, jest najtrudniejsze, czyli mieć z tyłu głowy, szczególnie przy tym, co się dzieje teraz na świecie, że tacy pacjenci mogą się w Polsce pojawiać.

Indziej nie u nas, ale musimy się pozbyć troszkę tego myślenia, bo jednak u nas takie sytuacje też mogą się zdarzyć.

A lepiej dwa razy podnieść alarm na daremno, niż raz taką sytuację przegapić.

Dobra i tym mądrym zdaniem na koniec zakończymy.

Dzięki Sebastian za znalezienie czasu.

Ja dziękuję również.

No i mam nadzieję, że do zobaczenia jeszcze.

Też mam taką nadzieję, do zobaczenia.

Radiostacja Ratunkowa.