Mentionsy
Broń masowego rażenia w praktyce. Rozmowa z mjr Łukaszem Romaniukiem. Radiostacja Ratunkowa. OKRM.
W kolejnym odcinku Radiostacji Kongresowej rozmawiamy z żołnierzem pełniącym funkcję specjalisty ds. zagrożeń CBRNE, który na co dzień prowadzi szkolenia specjalistyczne w Wojskowym Centrum Kształcenia Medycznego (WCKMed) w Łodzi. To szczera i bardzo merytoryczna rozmowa o realnych zagrożeniach wynikających z użycia broni chemicznej, biologicznej, radiologicznej i nuklearnej, a także o tym, jak wygląda szkolenie i przygotowanie do działań w środowisku skażonym.
W odcinku poruszamy m.in.:
🔸 Jak wyglądają szkolenia CBRNE w wojsku?
🔸 Z jakimi scenariuszami żołnierze mierzą się podczas ćwiczeń?
🔸 Czego uczą w WCKMed na temat działań w skażeniach?
🔸 Jakie są realne zagrożenia bronią masowego rażenia – i co faktycznie powinno niepokoić służby cywilne?
🔸 Co powinien wiedzieć ratownik medyczny i personel PRM, aby nie narazić siebie i zespołu?
🔸 Jakie błędy są najczęstsze podczas działań w potencjalnym środowisku CBRNE?
🔸 Jak przygotować się psychicznie i sprzętowo?
To odcinek dla ratowników, medyków, studentów kierunków medycznych, strażaków i wszystkich, którzy chcą zrozumieć, czym naprawdę jest CBRNE – poza filmami i mitami.
⸻
👉 Jeśli chcesz więcej rozmów ze specjalistami – zasubskrybuj kanał!
👉 Podziel się w komentarzu: jakie tematy związane z CBRNE powinny pojawić się w kolejnych odcinkach?
#CBRNE #PRM #RatownictwoMedyczne #WCKMed #BrońMasowegoRażenia #PierwszaPomoc #RadiostacjaRatunkowa #RatownikMedyczny
A oto "parę" słow o naszym rozmówcy:
🫡Major Łukasz Romaniuk - z wykształcenia diagnosta laboratoryjny i specjalista z Laboratoryjnej Toksykologii Medycznej. Służy Wojskowym Centrum Kształcenia Medycznego już ponad 10 lat. Początki w roli wykładowcy w cyklu Obrony Przed Bronią Masowego Rażenia i Epidemiologii Wojskowej. Awanse na kolejne stopnie oficerskie do dnia dzisiejszego pozwoliły na objecie stanowiska na etacie Kierownika tego Cyklu. Doświadczenie i nabyte umiejętności wykorzystuje jako instruktor w kursach i szkoleniach m. in. NAEMT Combat Lifesaver (CLS) oraz w kursach organizowanych przez cykl OPBMR i EW, gdzie szkoli i przekazuje wiedzę żołnierzom z zakresu udzielania pomocy medycznej skażonym i porażonym czynnikami broni masowego rażenia i toksycznymi środkami przemysłowymi oraz w kursie Awarie Chemiczne, prowadzonym wspólnie z Akademią Sztuki Wojennej. Uznany specjalista z dziedziny medycyny w zdarzeniach CBRNE, również na arenie międzynarodowej. Opiekun Wojskowego Koła Naukowego Obrony przed bronią masowego rażenia założonego przez podchorążych AWL oddelegowanych do WCKMed (lekarski).
Obecnie kierownik i autor programu i jednego z przedmiotów szkolenia CBRN w czasie kursu prowadzonego w ramach misji EUMAM, dotyczącego szkolenia sił zbrojnych Ukrainy, gdzie we współpracy z instruktorami czeskich sił zbrojnych prowadzone jest szkolenie w tematyce pomocy medycznej w zdarzeniach CBRNE. W WCKMed powierzono mu również zadania reprezentowania Centrum na arenie międzynarodowej.
---
Będziemy bardzo wdzięczni za kciuki w górę oraz subskrypcje!
—
Radiostacja Ratunkowa – tu medycyna spotyka się z rzeczywistością, a rzeczywistość bywa zaskakująca. Mówimy o ratownictwie, medykach i zdrowiu bez zadęcia, z niewielką dawką wiedzy i naszego doświadczenia. Czasem poważnie, czasem z przymrużeniem oka – bo w tym fachu humor to też element pierwszej pomocy. Wskakuj na pokład, nie musisz mieć tytułu doktora, żeby słuchać!
—
Wesprzyj nas na Patronite: https://www.patronite.pl/radiostacja.ratunkowa
—
Seminaria dla medyków - Krakowska Szkoła Ratownictwa: https://www.krakowskasr.pl
—
Blog Ratownictwo i Edukacja: https://www.ratownictwoiedukacja.com.pl/blog
—
Szkolenia z Pierwszej Pomocy: https://www.ratownictwoiedukacja.com.pl
—
Facebook: https://www.facebook.com/radiostacja.ratunkowa
—
Instagram: https://www.instagram.com/radiostacja.ratunkowa/
—
Nasz filmy montuje Ingenium Studio: https://www.instagram.com/studio_ingenium
Szukaj w treści odcinka
Naszym gościem jest major Łukasz Romaniuk z Wojskowego Centrum Kształcenia Medycznego.
Łukasz jest diagnostą i specjalistą z laboratoryjnej toksykologii medycznej.
Jest absolwentem wyższej szkoły wojsk lądowych we Wrocławiu i obecnie i od 2014 roku jesteś właśnie w WCK Medzie.
Proszę, powiedz jeszcze więcej parę słów o sobie na swój temat, bo to twoje bio wrzucimy, całe długie twoje bio wrzucimy pod film, ale ono by nam pewnie zajęło pół odcinka.
No to jak powiedziałeś, od 2014 jestem w Wojskowym Centrum Kształcenia Medycznego.
Zajmujemy się głównie
Zajęciami związanymi z bronią masowego rażenia i tu skupiamy się też na udzielaniu pomocy poszkodowanym, bo trzeba też rozróżnić takie można powiedzieć działania takie techniczne, że mamy oczyszczanie terenu, oczyszczanie sprzętu od działań medycznych, gdzie postępuje się z poszkodowanymi.
I praktycznie od tamtego czasu skupiamy się na rozwoju kursów i można powiedzieć całych zagadnień, jeżeli chodzi o udzielanie pomocy poszkodowanym po zdarzeniu właśnie tym Sibirenem.
Prowadzimy kursy tego typu, również we współpracy z Akademią Sztuki Wojennej utworzyliśmy kurs pt.
Awarie chemiczne, gdzie już mamy takie można powiedzieć bardziej techniczne i nawiązanie dla służb ratunkowych chemicznych, gdzie tam już bardziej takie można powiedzieć poziomy zaawansowania troszkę wyżej.
I również teraz od paru lat też wspieramy również szkolenie wojsk ukraińskich, które przyjeżdżają do nas celem odbycia kursu, który stworzyliśmy, miesięcznego kursu takiego można powiedzieć medycznego.
I jednym z tych elementów tego kursu jest właśnie też moja działka, czyli udzielanie pomocy poszkodowanym w zdarzeniach sybiren.
I również ze współpracy z instruktorami sił czeskich prowadzimy tego typu zajęcia, gdzie ci Ukraińcy są szkoleni właśnie jak
Radzi sobie z poszkodowanym, jak dekontaminować się, jak ewakuować tego poszkodowanego w bezpieczny sposób.
Jesteś diagnostą, tak?
Laboratoryjnym.
Skończyłem diagnostykę laboratoryjną na Uniwersytecie Medycznym w Łodzi.
Po jakimś czasie ukończyłem specjalizację z toksykologii.
Można powiedzieć mój konik, jeżeli chodzi o tego typu rzeczy jak toksykologię, właśnie zatrucia.
I to właśnie próbuję wdrażać też w tych zajęciach, które prowadzimy wraz z moim zespołem, który już można powiedzieć dzielnie się rozwija.
No problem polega na tym, że jesteśmy bardziej skupieni na żołnierzach.
Świat cywilny póki co jeszcze, można powiedzieć, to jeszcze granica.
Aczkolwiek, to już mogę chyba zdradzić tą tajemnicę, że
Nawiązujemy współpracę też ze światem cywilnym, jeżeli chodzi o współpracę ze strażakami, z ABW, z służbami policyjnymi i innymi służbami, które może nie są wojskowymi, ale też zajmują się tymi zagadnieniami, jeżeli chodzi o CBN.
Powiedz mi, skąd diagnosta laboratoryjny w CBN-ach, w medycynie CBN się znalazł?
Ciężko powiedzieć, jak to się zaczęło.
Kończyłem diagnostykę laboratoryjną jako cywil, później natrafiła się okazja, żeby trafić do wojska.
Poszedłem do wojska, skończyłem kurs oficerski, potem trafiłem do Centrum Reagowania Epidemiologicznego Sił Zbrojnych.
Tam byłem w Zespole Reagowania Biologicznego, gdzie zajmowaliśmy się stricte bronią biologiczną, czyli tak można powiedzieć akcją, gdzie wchodzimy w strefę skażoną, pobieramy próbki biologiczne, materiały czy środowiskowe, czy biologiczne, analizujemy je i ewentualnie transportujemy do
Laboratorium Referencyjnych.
Od tego momentu zaraziłem się tym wakcynem, jeżeli chodzi o broń masowego rażenia.
Dużo ciekawych książek wyszukiwałem, znajdowałem.
Później tą wiedzę chciałem się przekuć na wiedzę praktyczną.
Jestem łodzieninem od urodzenia, więc chciałem wrócić do tej łodzi.
Okazało się, że jest taka możliwość i wrócić do tego naszego centrum i zacząć tworzyć coś jednocześnie związanego z medycyną, jednocześnie z bronią masowego rażenia.
Powiedziałeś o tych różnych szkoleniach, że nawiązujecie współpracę ze strażą, z innymi środowiskami, ale rozumiem, że na razie cywilny ratownik u was szkolić się nie może.
I tak i nie, bo trzeba pamiętać, jestem żołnierzem, nie prowadzę własnej, prywatnej firmy, tylko robię to, co mi każą, czyli jako żołnierz wykonuję rozkazy.
Więc jeżeli będzie taka potrzeba i gdzieś tam odgórnie, gdzieś cywilne jednostki się... Mogą zaprosić jako instruktorów was do współpracy.
Jeżeli dostaniemy takie polecenie, żeby nie powiedzieć, że ja sobie zdecyduję, że tak chcę robić.
Jeżeli dostanę takie polecenie jak żołnierz, to wykonuję po prostu takie szkolenie.
Jesteśmy otwarci oczywiście na współpracę.
Mamy dużo naprawdę przedsięwzięć związanych właśnie z broń masowego rażenia, bo trzeba wiedzieć, że to się robi coraz popularniejsze.
To, co się dzieje na Ukrainie, widzimy sytuację gdzieś na zewnątrz, jakie zdarzenia mogą nas czekać, no to wiemy, że to się robi popularniejsze, a wiedza jest cenna.
Każdy chciałby wiedzieć coś z tej dziedziny jednak więcej.
Ale wydaje się, że my medycy w Państwowym Ratownictwie Medycznym wcale dobrze nie czujemy się w tych tematach.
One są mimo wszystko dla nas jeszcze takie trochę nieodkryte.
Czy masz jakąś taką radę, jak systemowo powinniśmy się szkolić?
Czy od czego zacząć, żeby trochę dogonić Was specjalistów w tej dziedzinie?
No trzeba pamiętać, że wiedza to podstawa, czyli praktyka i wiedza gdzieś oczywiście zaczerpnąć, informacji też trzeba mieć od kogo.
Są firmy można powiedzieć w Polsce, tutaj mogę uśmiechnąć się w stronę Kamila Białego, który gdzieś tam też jako strażak i główny można powiedzieć też mentor.
Razem z nim współpracujemy, jeżeli chodzi o wymianę doświadczeń.
Są osoby, które, można powiedzieć, zajmują się tą medycyną związaną z CBRN-em, aczkolwiek powiedzmy sobie szczerze, w Polsce to jeszcze kuleje.
Mieliśmy covida, mieliśmy sytuacje związane właśnie z akcją z wirusem
Minęło już powiedzmy dwa lata, czy coś się zmieniło w tej służbie naszej zdrowia, więc niewiele można powiedzieć.
Każdy można powiedzieć zapomniał o tym zagrożeniu, już przeszło to do porządku dziennego.
Teraz jak kaszlący pacjent, no to już tam maseczki już nie będziemy się zakładać.
Może tam kombinezon już nie będzie myślał.
Czyli musimy wiedzieć jak bezpiecznie założyć ten kombinezon, jak odpowiednio się zabezpieczyć i jak
Jak bezpiecznie wyjść z tej strefy, czyli oczyścić się, zdekontaminować, oczyścić pacjenta i jak bezpiecznie zdjąć ten kombinezon, żeby, tak jak mówię, nie zabierać pracy do domu, czyli nie przenieść tego skażenia gdzieś, nigdzie.
No i to jest właśnie najważniejsze, bezpieczeństwo własne.
Czyli też szkolimy się tak, żebym ja miał pewność, że to co robię będzie bezpieczne dla mnie, a w drugiej kolejności to co robię będzie bezpieczne dla pacjenta i otoczenia.
Czyli przede wszystkim szkolenie i ćwiczenie tych czynności po prostu w symulacji takich zdarzeń.
Bo jakby my zawsze patrzymy na ten CBRN, może nie my, ale duża część ludzi patrzy jako zdarzenie, które będzie bardziej przeznaczone do działania dla Wojska i Straży Pożarnej, ale pacjent będzie medyków, prawda?
Tak, w pierwszej kolejności oczywiście strażacy już mają szkolenia, wiedzą jak postępować.
Pozdrawiam JRG6 z Poznania, którzy naprawdę fachową wiedzę mają, dysponują fachowymi ludźmi.
I medyk jednak też będzie na tym miejscu zarażenia i też musi wiedzieć, że wejście do tego środowiska może zagrażać jego życiu i zdrowiu, więc też odpowiednie przeszkolenie dla nich powinno występować właśnie jak odpowiedni kombinezon, rękawice, maski, bo powiedzmy sobie szczerze, zwykłe rękawice nitrolowe, które mamy na stanie,
Trzeba wiedzieć, że to można powiedzieć złudne wrażenie właśnie po prostu, że daje jakąś ochronę.
Przed biologią oczywiście jak najbardziej.
Ale jeżeli skaleczymy się z taką rzeczą i przebijemy kombinazon, przebijemy rękawiczki, to dostanie się do naszego organizmu i będziemy również zakażeni.
Ochronny, najważniejsze.
Oczywiście też do identyfikacji.
Trzeba pamiętać, że niektórych gazów bojowych nie widać, nie czuć, a stanowią śmiertelne zagrożenie.
Radiologii nie jesteśmy w stanie wyczuć.
Jeżeli nie mamy odpowiedniego dozymetra, nie mamy genoradiometra, nie dowiemy się, że cokolwiek obok, przykładowo szklanka wody, czy nie zawiera jakiegoś radionukleidu.
Siedzimy tutaj chwilę, jestem w stanie trzymać dawkę promieniowania, że dopiero po jakimś czasie domyślę się, że cokolwiek mógłbym to zaszkodzić.
No ale są sytuacje, że Polon-210 dodany do herbaty, czy parę innych substancji, które gdzieś tam z historii dodawane były do różnych substancji, substancji szkodliwych, które były dodawane do pokarmów, trafiały właśnie w przypadku pana Nawalnego, czy Litwinienki, które działały jak działały.
A w tej kwestii, bo tak, sprzętowo wiemy, kombinezon, maska, odpowiednie rękawice, musimy jakby sobie wewnątrz tego kombinezonu stworzyć tą strefę bezpieczną dla nas, prawda?
A od takiej kwestii, od strony medycznej, postępowania z pacjentem, jakbyś mógł dać jakieś wskazówki, na co zwrócić uwagę u takiego pacjenta CBRN?
Nie mówimy o konkretnym jakimś na razie skażeniu, o konkretnej literce, tylko jakby bardzo ogólnie.
Jeżeli mówimy o działania CBRN, tutaj już tak jak w medycynie pola walki mamy procedury Marcha.
Amerykanie stworzyli procedury March Quadrat albo March CBRN, nazwali w ten sposób, które też ułatwiają procedury postępowania.
My w swoich szkoleniach i w wymianie doświadczeń stworzyliśmy takie procedury, można powiedzieć dużo, dużo wcześniej, ale nie nazwaliśmy tego March Quadrat.
W strefie czerwonej nie jesteśmy w stanie praktycznie nic zrobić z pacjentem, tylko go zabezpieczyć, żeby nie miał kontaktu z trucizną, czyli albo go odizolować poprzez założenie kaptura ewakuacyjnego, założenie maski przeciwgazowej, jeżeli żołnierz, ewentualnie jak już nie mamy nic pod ręką, jak najszybciej wyniesienie go z tej chmury gazu, z tego niebezpieczeństwa.
Zabezpieczyć krwotoki, które widzimy, czyli jak mamy Care Under Fire w TC3, w zależności od polu walki, założyć stazę i jak najszybciej uciekać z tamtego miejsca, żeby nie zagrażało to mi.
Może tam do mnie nie strzelają, ale też istnieje ryzyko niebezpieczeństwa, przykładowo środka chemicznego.
Więc wynieść i dopiero procedury medyczne, jeżeli mówimy o takim stricte badaniu urazowym, to można dopiero wykonać już po dekontaminacji.
Albo ewentualnie, jeżeli mamy czas i miejsce, odpowiednie siły i środki w trakcie dekontaminacji.
Nie możemy nic wcześniej
Przykładowo, nie wiem, zrobić wkłucia, zaintubować, jak to niektóre by takie teorie też padały, żeby właśnie przed zdekontaminacją już działać z pacjentem.
Współpracujemy też z Amerykanami, gdzie właśnie oni te procedury z Marcha, Marcha Kwadrat próbowali wdrażać.
Kilka takich, można powiedzieć, nieścisłości też, jeżeli między naszymi procedurami, a ich
Amerykanie uważają, że odtrutki trzeba podać jak najszybciej, jak najskuteczniej.
I oni jeszcze dodają do tego, że trzeba to zrobić np.
w strefie skażonej.
W naszych procedurach i liczniczeniach udowodniliśmy, że jednak to może mieć większe szkody niż pożytek, bo chwila między wyjściem od czerwonej strefy, a dojściem do kontaminacji
To jest, można powiedzieć, może niewiele czasu.
Oczywiście wszystko zależy od odległości i czasu postępowania, ale wyobraźmy sobie, że poszkodowany jest oblany jakąś substancją.
Mamy zadymienie, pracujemy w nocy pod wpływem stresu, w maskach, rękawicach.
Podajemy odtrutkę, to akurat w przypadku wojskowych autostrzykawek, głęboko do mięśniowo.
Nakłucie takiego pacjenta z taką substancją na przykład głowa na łudzie.
Powoduje to, że ta substancja szkodliwa, a to są bojowe środki trujące, bardzo toksyczne, dostaje się do naszego krwiobiegu i praktycznie go możemy w tym momencie zabić.
Więc te procedury też trzeba ewoluować pod wpływem tego, co inne jednostki, inne służby też ćwiczą.
Tak samo my na przykład bierzemy, zaczerpniemy informacji trochę od straży pożarnej.
Zaczerpniemy też informacje z innych krajów.
Właśnie z czeskimi siłami zbrojnymi też oni działają w ten czy inny sposób.
Rozmowa z mjr Łukaszem Romaniukiem.
Rozmowa z mjr Łukaszem Romaniukiem.
Rozmowa z mjr Łukaszem Romaniukiem.
Rozmowa z mjr Łukaszem Romaniukiem.
Owoce, jeżeli chodzi o, tak mogę powiedzieć, skuteczne.
No i też tu mogę też trochę się pochwalić, że docelowym naszym działaniem jest po analizie tych wszystkich sytuacji stworzenie takiego można powiedzieć almanachu handbooka, który będzie dostępny na początku dla sił zbrojnych, czyli taki podręczny kajecik gdzieś tam na smyczy, żeby
Informacje, że jak postępować z pacjentem, który np.
był skażony bojowymi środkami parzącymi albo został napromieniowany albo ewentualnie miał kontakt z czynnikiem biologicznym.
Taki właśnie handbook później ewentualnie może do tego świata cywilnego też gdzieś opublikujemy.
Mam nadzieję, że się uda prędzej niż później.
No ale na razie nad tym pracujemy.
Ja już poczułam, żebym się czuła trochę bezpieczniej mając w kieszeni czy w aplikacji dostęp do takiej wiedzy, bo przecież zakres tych zagrożeń jest bardzo szeroki i też trudno wymagać, że każdy cywilny ratownik będzie to wszystko wiedział i znał, prawda?
Znaczy sam pomysł to może nie jest nowy, bo jak współpracowaliśmy z Gwarią Narodową z Chicago w Illinois, to właśnie oni tam gdzieś, tak jak u nas jest, każdy musi wszystko wiedzieć.
U nich jest po prostu osoba odpowiedzialna za jedną rzecz, druga osoba za drugą rzecz, a drugi nie wie co robi pierwszy.
I to oni się do tego sprowadzają na najprostsze rzeczy.
U nas to jest jedna osoba musi wiedzieć praktycznie wszystkie elementy.
Więc dobrym patentem jest właśnie to, że jak czegoś nie wiem, to nie muszę tego wiedzieć, mieć w głowie, bo Anu się pomyla albo źle policza albo cokolwiek innego, wezmę handbooka,
Przerzucę karteczki, znajdę.
Krok po kroku zaprzepuszczam krowie na między wyjaśnione po prostu ma zrobić to, zrobić to, zrobić to i postępować ewentualnie następne kroki w ten sposób.
Zobaczymy jak wyjdzie.
Jakie się pojawiają najczęstsze błędy w takim działaniu medycznym w trakcie CBRN?
Najczęstsze błędy?
Pierwsze i podstawowe to bezpieczeństwo własne, tak jak powiedziałem, czyli chronimy kombinezon, chronimy buty, chronimy rękawice, chronimy maska, ewentualnie inne elementy.
Jeżeli wchodzę do tego środowiska, to jedyny kontakt z podłożem to tylko i wyłącznie podeszwa butów.
Częstym odruchem jest takie, jak trafię już do tego pacjenta, który leży w tej czerwonej strefie, robimy takie środowisko, że tam praktycznie nie ma widoczności, jest zaciemnione, zadymione, trochę tam coś błyska.
Pierwszy odruch to jest klęczenie.
I zawsze, zawsze jak kogoś łapiemy za to kolano, to jest taki, można powiedzieć, odruch, bo jak w wyjściu w tej kombinezonie, to ten żołnierz musi dzieśnić pompek.
Od ruchu klękania niwelujemy.
Jak postępujemy z poszkodowanym,
Narażamy się na przykład na wejście w kałuże gdzieś tam rozdanych substancji.
Ale trzeba pomyśleć na przykład, żeby nie iść prosto do tego pacjenta, tylko jednak faktycznie go ominąć.
Nie zbliżać się do źródła skażenia, żeby nie narażać siebie na większe... Bardziej niż trzeba.
Bardziej niż trzeba, tak?
Czas przebywania musi być jak najmniejszy, najkrótszy.
No bo oczywiście im dłużej, tym większe ryzyko, że coś mi się stanie.
I tego próbujemy jakby z podstaw wdrożyć taki można powiedzieć odruch dla naszych szkolonych żołnierzy.
Tak jak powiedziałem, inne kursy staramy się wdrożyć.
To powstało, można powiedzieć, w czasie covidu, kiedy już tych kursantów mieliśmy mieć mniej przesyłać, a więcej bardziej w teorie, więc mamy część e-learningową i przyjeżdżają do nas do centrum na część praktyczną.
Jednocześnie to będzie powiązane z tym, że ratownicy będą otrzymywać oczywiście punkty edukacyjne związane z tym naszym szkoleniem.
To jest maska, tak się ją zakłada.
To jest hiperyt, to ci może zrobić.
Tu myśleliśmy sobie takie scenariusze, że na przykład atak moździerzowy na umocnione jednostki właśnie z wykorzystaniem broni chemicznej.
W cudzysłowie terrorystów, którzy gdzieś tam w piwnicy mieszali jakieś środki chemiczne i coś wybuchło i trzeba udzielić cywilom pomocy.
Więc również zapraszamy do współpracy Straż Pożarną, tutaj akurat z Łodzi.
Zapraszamy jednostki, które też związane są właśnie też np.
z chemią jak Centrum Reagowania Epidemiologicznego, Wojskowe Ośrodki Medycyny Prewencyjnej, Chemików Stanowiskich Gór, Ześremu, z Brodnicy do współpracy.
Czyli te jednostki wyspecjalizowane.
Ale oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, żebyśmy zaprosili jednostki wojskowe komandosów.
Też mają kontakt z takimi substancjami.
Też można powiedzieć pełni służbę, taki pies bojowy.
Więc rozwijamy się cały czas, więc każdy pomysł, który gdzieś tam ewentualnie zaczerpniemy, staramy się wdrożyć, właśnie utworzyć taki można powiedzieć ogólny kurs, który można powiedzieć by dwa tygodnie wyczerpał praktycznie wszystkie tematy jeżeli chodzi o działanie z CBIRENem.
Od właśnie początku wojny na Ukrainie trochę się ten temat CBRN-ów ruszył, że tak brzydko powiem.
Powiedz mi dzisiaj, na dzień dzisiejszy, której z tych literek CBRN bać się najbardziej?
Na początku wojny wszyscy padli w pańkę ze względu na literkę R, czyli radiologia.
Było to związane z działaniami w okolicy Lasu Czerwonego, w okolicy elektrowni atomowej w Czarnobylu.
Było to związane oczywiście, tam jeździły czołgi, żołnierze się okopywali, działania wojenne, coś się wybuchło, coś przeleciało, ale to były, można powiedzieć, niewielkie zagrożenia.
Trzeba powiedzieć sobie, że strefa Czarnobyla jest powiedzmy sobie w miarę bezpieczna.
Oczywiście poza paroma miejscami, gdzie lepiej nie przebywać.
Przed wojną oczywiście były tam wycieczki.
Promieniowanie jest na tyle niewielkie i bezpieczne, można powiedzieć, że niektóre miejsca w Warszawie mają większe promieniowanie.
To jest fakt naukowy.
Oczywiście mówię blisko sarkofagu, czy gdzieś tam w pobliżu szpitala, ale tak jest bezpieczne.
Problem polega na tym, że wokół tej strefy są rozstawione detektory.
Detektory te są ustawione na bardzo niskim poziomie, bardzo wysoko czułe, więc jakikolwiek pyłek, który gdzieś tam przez wybuch, czy czołg, czy żołnierz przemaszerował, unosił się w powietrze i trafił na ten detektor, powodował odczyt.
Informacja poszła światu oczywiście, że zwiększone promieniowanie.
Tylko nikt nie podał jaka skala, bo to były w rzędu...
Bardzo niewielkie ilości, można powiedzieć trochę więcej niż tło, ale trzeba powiedzieć, że było odczytywane.
No i później Pańka oczywiście, że informacja, że to zagrożenie gdzieś tam później, znowu Czarnobyl 86 się pojawi, że przejdzie chmura radionuklidów nad Europą, wszyscy poumieramy, idźmy wszyscy kupować płyn Lugola.
No oczywiście pańka powstała, więc gdzieś tam w media poszło, ale ci, co byłem trochę rozsądniejszy, też trochę zaczerpnęli informacji i nie bali się takich rzeczy, bo powiedzmy sobie szczerze, ten pył, który tam istnieje, może być radioaktywny, ale on nie przemieści się tak, jak można powiedzieć, co było w strefie w czasie katastrofy w 1986.
Jeżeli Rosjanie by wpadli na pomysł, żeby podpalić, zniszczyć i tak dalej, to być może miałoby miejsce taką sytuację.
Strefa jest chroniona i raczej zagrożenia radiologicznego nam nie ma.
Płyn Lugola, czyli można powiedzieć, że to jest odczynnik laboratoryjny, to nie jest lek.
Jod w kajotku, czyli ten dedykowany, przepisywany przez lekarzy i ten jod, który nie jest radioaktywny, który miał na celu wysycenie tarczycy, miał zabezpieczyć naszą tarczycę przed wyniknięciem tego jodu toksycznego, radioaktywnego.
Problem polega na tym, że obecnie w Czarnobylu nie ma tego jodu 131, tego radioaktywnego, bo okres połowicznego rozpadu to jest mniej więcej 8,5 dnia.
Czyli od 1986 roku minęło już dużo tych rozpadów połowicznych, więc nie ma tam tych... Więc branie płynu Lugola czy tego właśnie... Nie płynu Lugola, nie reklamuję płynu Lugola.
Branie tego jodu zabezpieczając się tarczycy, to proponowało większej, więcej szkody niż potrzeby.
Obecna nawet sytuacja opisywana.
Jeżeli by obecne służby medyczne dysponowały tą informacją, którą obecnie dysponują, niż tą, co dysponowali w 1986, nikt by się nie zgodził na podawanie właśnie tego jodu wtedy, w tej sytuacji, co było miejsce w 1986.
Więc no trochę sytuacja się zmienia, tak?
Zależy, można powiedzieć, od ilości informacji.
Dopiero później odczyty
Czy to w Szwecji czy Norwegii dały informację, że coś niepokojącego dzieje się w Europie.
No i dopiero ta informacja usłyszała, widziała, zobaczyła światło dzienne.
Czyli to już mieliśmy wtedy początek maja, czyli ciepło, pogody i tak dalej.
Więc trochę zmieniła się ta sytuacja.
Jeżeli chodzi o kolejne literki, to wiemy i mamy przesłania, że obecnie w czasie konfliktu na Ukrainie stosuje się broń wspomagającą chemiczną.
I to właśnie w postaci, można powiedzieć, środka również uważanego za bojowy środek trujący, chloropikryna.
W normalnych warunkach jest to środek drażniący, jest to środek niebezpieczny, powoduje ból, pieczenie, duszności.
w zamkniętym pomieszczeniu albo w małych pomieszczeniach, on działa dokładnie jak fosgan, czyli środek duszący.
Uszkadza płuca, powoduje niewydolność oddechową, może nawet powodować zgon.
Więc też ważny jest środek, czyli trucizna, ważna jest od ilości stężenia.
Prawo, według parcel słysza, wszystko jest trucizną, nic nie jest trucizną.
Czyli to co oni stosują jako środek wspomagający to oczywiście też wiadomo, że stosują celem
Wyewakuowano, może inaczej, celem opuszczenia umocnień przez wojska ukraińskie tego miejsca, no bo jeżeli puszczą chmurę z jakimś gazem, a akurat nie są zabezpieczeni żołnierze ukraińscy, no to cierpią, mają dyskomfort.
Ból, pieczenie, swędzenie i ewentualnie duszności, jeżeli nie mają środków ochrony, a też, mogę tak powiedzieć, że pierwsze kursy, które do nas przyjeżdżały, to właśnie było pierwsze pytanie, jak się zabezpieczyć przed chloropikryną.
Jak się macie zabezpieczyć.
No bo dla nich ważniejsze jest zabrać dwa magazynki przysłowiowe, dwa magazynki amunicji więcej, dwa granaty więcej niż tą maskę, która gdzieś tam się chyboce, przeszkadza i no nie jest potrzebna.
Po jakimś czasie właśnie, kiedy te szkolenia już tam poszły trochę dalej i też zauważyli, że Rosjanie stosują te środki chemiczne, to ta maska jednak gdzieś tam przy boku zawsze już jest stosowana, więc też to ewoluuje.
Powiedzmy sobie też, że ten sprzęt, który dysponują, to też nie jest najnowszej technologii.
Dysponują tym, co mają.
Są z zupełnie innej epoki.
Ale dają ochronę przed chloropigryną.
Powiedziałeś już o płynie Lugola.
Nie reklamujemy płynu Lugola, bo to nie jest medykament.
To inaczej sformułuje pytanie.
J w kajotku może.
Albo J po prostu.
To nie jest odczynnik do połykania.
Wiemy czego już nie powinniśmy robić w sytuacji informacji o skażeniu radiologicznym, a może są takie jakieś sposoby dla cywili, które tu i teraz mogliby wdrożyć, by zabezpieczyć się przed takimi zagrożeniami ze wschodu.
No, jeżeli bym doszło do takiej sytuacji, jak faktycznie miało to miejsce w 80-tych czasach z Czarnobyla, no to po pierwsze to oczywiście nie pańkujemy, tylko słuchamy rzetelnych wiadomości, informacji przesyłanych drogą, czy to telewizyjną, internetową, a nie jakichś można powiedzieć znachorów, nawiedzonych ludzi, czy ewentualnie, jak to mówią fachowców w internecie nie brakuje, czyli tak, coś rozproszenia informacji nieprawdziwe.
Prawda jest taka, że radiologia to jest pył radioaktywny.
Tak, to nie przemieszcza się, tak jak można powiedzieć promieniowanie kosmiczne, to musi mieć jakiś nośnik, czy pył radioaktywny, który gdzieś tam spożarzył, czy będzie się przenosił w chmurze.
Jak się zabezpieczyć?
Strój ochronny.
Trzeba pamiętać, że jakieś, nie wiem, można ponczo, środek ochronny, wystarczyłoby taki można powiedzieć dla zwykłego środowiska cywilnego i maseczka.
Maseczka FPP2, FPP3, czyli można powiedzieć takie bardziej zaawansowane, takie maseczki, które były stosowane w czasie covidu, czyli pyło ochronne, zabezpieczające drogi oddechowe.
Wystarczy, żeby ten pył zasiadł ewentualnie na mnie, na tym kombinezonie, który zaraz zdejmę.
Oczywiście też w pomieszczeniach, gdzie przybywamy zabezpieczyć wszystkie przewody wentylacyjne, zabezpieczyć okna, żeby ten, można powiedzieć, skażony pył nie dostała się do naszego organizmu.
Jeżeli mamy kontakt z osobą skażoną, no to też to nie jest tak na tej zasadzie, że on zaraz wszystkich pozabija dookoła.
Też taka informacja, że trzeba go po prostu umyć.
Zwykły prysznic, woda z mydłem, jeżeli się pozbędziemy tego środka radiologicznego, wtedy już on nie zagraża.
No chyba, że ten radioizotop gdzieś tam jest wbudowany już w skórę, czy ewentualnie jest w środku organizmu, mógłby przykładowo siać na otoczenie, ale to już można powiedzieć takie ekstremalne sytuacje i to już służby medyczne musiałyby wiedzieć, co dalej z tym postępować z tym pacjentem.
Jeżeli ma na sobie źródło skażenia, no to się pozbyć w ten czy inny sposób.
Straż Pożarna ma też środki do likwidacji skażeń.
Oczywiście też trzeba pamiętać, że tą wodę, którą spłukujemy z pacjenta, to też musimy jakoś odpowiednio zabezpieczyć.
Więc Straż Pożarna przykładowo ma te swoje procedury, że właśnie zbierają środki dekontaminacyjne i tą wodę skażoną i odprowadzają w odpowiednie miejsce, żeby to zutylizować.
No to oczywiście tak powiedziałem, informacje są już, można powiedzieć, procedury bezpieczeństwa podane przez rząd właśnie jak postępować w takiej czy innej sytuacji.
Proponuję właśnie też, też zareklamuję, że można powiedzieć jak tam postępować, czy to jest atak dronowy, czy to jest jakieś inne zagrożenia, katastrofy naturalne i tak dalej.
Dostępne na stronach rządowych takie informacje są?
Osobiście nie sprawdzałem, ale ponoć jest.
To Łukasz, na koniec tak już bardzo luźno.
Jakby ktoś ci kazał wybrać z tych literek CBN jedną i mógłbyś szkolić do końca życia tylko z tej jednej, to którą byś sobie wybrał i dlaczego?
Chyba jest najciekawsza.
Zawsze się śmieję, że jak mamy zdarzenie biologiczne to nuda, bo nic się nie dzieje, no bo co pacjent kaszle i w sumie tyle.
No radiologii nie widać, nie czuć, więc ewentualnie jak mam detektor radio, odpowiedni odbiornik, który gdzieś to promieniowanie wykryje, to tak fajnie można postępować.
No i też, jeżeli mogę mówić o środkach chemicznych, to już tak ostatnio mierzyłem czas, to taki miałem wykład, praktycznie trzy godziny gadania non-stop.
Więc też, i to nie jest tak, że ci słuchacze siedzieli po prostu i się nudzili, tylko fakt wcześniej, że jeszcze trochę mało.
No i też taki, można powiedzieć, taką dygresję miałem, jeżeli chodzi o mój egzamin specjalizacyjny.
Tu pozdrawiam moją panią opiekun, gdzie miałem właśnie na egzaminie specjalizacyjnym działania związków fosforo-organicznych.
Jak zacząłem mówić właśnie o tych związkach fosforograśnych, to mnie po prostu przerwali w dobra już wystarczy następne pytanie, bo tak po 20 minutach gadania wiedziałem, że już chyba ten egzamin był zaliczony, no ale doszliśmy jeszcze później dalej, to już, ale to tak dygresyjnie właśnie.
Więc o chemii, tak, zdecydowanie chemii, jeżeli chodzi o tę tyksykologię, związki, które wpływają na nasz organizm i ewentualnie jak się tych związków pozbywać, no to można powiedzieć, że chyba najbardziej zainteresowanie dla mnie.
OK, to jak będziemy mieć problem z chemią, to wiemy do kogo się zgłosić.
Dziękujemy bardzo za rozmowę.
Bardzo Łukasz dziękujemy.
I Państwu również dziękujemy.
Ostatnie odcinki
-
Mikrozmiany - makroefekt. Rozmowa z Krzysztofem...
17.02.2026 11:00
-
Po dwóch stronach paragrafu. Ratownik i adwokat...
10.02.2026 16:49
-
Broń masowego rażenia w praktyce. Rozmowa z mjr...
27.01.2026 09:00
-
Jak powstaje Kongres Ratowników Medycznych. Mag...
22.01.2026 11:58
-
Ludzka Twarz Prokuratury. Rozmowa z prokuratore...
20.01.2026 08:10
-
Zimny pacjent, gorący problem. Hipotermia w pie...
16.01.2026 15:16
-
SOR(RY), tu się ratuje życie! Dr n. med. Aleksa...
29.11.2025 09:30
-
Jak wygląda DOBRY kurs pierwszej pomocy? Radios...
06.11.2025 17:30
-
Psychologia, Ratownictwo i Safari. Rozmowa z dr...
03.10.2025 09:57
-
Ratownik w strefie skażenia. Zdarzenia CBRNE - ...
17.07.2025 07:30