W Platformie „coś pękło” po aferze pedofilskiej w Kłodzku
Koalicja Obywatelska przez wiele dni miała unikać tematu pedofilii, który w Kłodzku stał się sprawą publiczną i polityczną jednocześnie. Marcin Torz mówi wprost: w partii „coś pękło”, bo po tygodniu milczenia pojawił się pierwszy mocny głos z wewnątrz regionalnych struktur KO.Według Torza od początku dominowała strategia przeczekania, a wypowiedzi polityków KO były rzadkie i ostrożne. Jego zdaniem przełomem było to, że po raz pierwszy jeden z działaczy KO z Dolnego Śląska publicznie wezwał partyjne kierownictwo w regionie do jasnej reakcji.
Bo przypomnę, że Monika Wielichowska, wicemarszałek...
Monika Wielichowska do tej pory ani słowem się nawet nie zająknęła o tych strasznych rzeczach, które działy się pod jej okiem w powiecie kłodzkim.
A dlaczego właśnie pani wicemarszałek Wielichowska, no powiedział pan redaktor, że była protegowaną?
Pani Wielichowska popierała Kamilę w wyborach samorządowych.
Także głównika Wielichowska nie wyprze się znajomości z tą kobietą, a proszę zauważyć, że o tym, że coś w tym domu Kamili dzieje się złego, plotki o tym krążyły już dawno po Kłodzku, czego dowodem są rozmowy z mieszkańcami.
No i pytanie, dlaczego Monika Wielichowska nie potępia tego wszystkiego, co się działo pod jej okiem?
I oczywiście nie mam tutaj na myśli jakichś niecnych spraw związanych z działalnością pani Moniki Wielichowskiej, no ale być może, podkreślam, być może na przykład ktoś zwracał jej mailowo uwagę na temat zachowań tej pani Kamili, członkini Platformy Obywatelskiej i być może Monika Wielichowska takie maile zignorowała.
Nie wiem, nie wiem, ale Monika Wielichowska milczy, a dlatego takie teorie po prostu rosną jak grzyby po deszczu.
No bez zmian, tak jak Maciej Awilżeń był szefem Kłodzkiej Platformy Obywatelskiej, a Monika Wielichowska jego zastępczynią.
Pokazano wszystkie 9 dopasowań. Transkrypcja generowana automatycznie i niesprawdzana ręcznie — może zawierać błędy.
Kliknij, aby znaleźć fragmenty, w których pada.
Koalicja Obywatelska przez wiele dni miała unikać tematu pedofilii, który w Kłodzku stał się sprawą publiczną i polityczną jednocześnie. Marcin Torz mówi wprost: w partii „coś pękło”, bo po tygodniu milczenia pojawił się pierwszy mocny głos z wewnątrz regionalnych struktur KO.
Według Torza od początku dominowała strategia przeczekania, a wypowiedzi polityków KO były rzadkie i ostrożne. Jego zdaniem przełomem było to, że po raz pierwszy jeden z działaczy KO z Dolnego Śląska publicznie wezwał partyjne kierownictwo w regionie do jasnej reakcji.