Mentionsy

Radio Wnet
Radio Wnet
20.11.2025 09:43

Rafał Ziemkiewicz ostrzega, że Polska powiela schematy znane z upadku II RP, a życie publiczne zdominował „kundlizm” — mentalność, która rozbija wspólnotę i niszczy państwowość.

W dyskusji prowadzonej przez Wojciecha Surmacza w Radiu Wnet Rafał Ziemkiewicz wraca do jednego z kluczowych motywów swojej twórczości: tezy, że współczesna Polska powiela błędy II Rzeczpospolitej – zarówno na poziomie polityki państwa, jak i mentalności elit. Publicysta najwięcej miejsca poświęca diagnozie polskiej klasy politycznej oraz temu, co nazywa „kundlizmem” – zjawiskiem opisanym przez Melchiora Wańkowicza, a jego zdaniem wciąż żywym i widocznym w polskim życiu publicznym.

Ziemkiewicz przypomina, że wańkowiczowskie pojęcie nie dotyczyło „zawiści”, jak powszechnie się sądzi, ale głębokiej strukturalnej mieszanki cech szlacheckich i chłopskich, które w najgorszym wydaniu dały nowy typ polskiego polityka:

„Polak porozbiorowy stał się takim kundlem szlachecko-chłopskim, który wziął z każdego źródła cechy najgorsze. Po szlachcie – puszenie się i pogardę dla innych, ale bez honoru. Po chłopie – chytrość i donosicielstwo, ale bez pracowitości”.

To – jak tłumaczy – ma przełożenie na dzisiejsze konflikty polityczne, gdzie brak poczucia wspólnoty i demonstrowania realnej lojalności wobec państwa zastępuje walka partyjnych plemion.

W Polsce nie ma demosu. Są stronnictwa, które czują się ze sobą całkowicie niezwiązane. Każde uważa, że to ono jest szlachtą, a tamci to chamstwo, które trzeba wyplenić

– komentuje.

Drugim motywem rozmowy jest analogia między II RP a współczesnością.

Ziemkiewicz wielokrotnie podkreśla, że jego książka Jakie piękne samobójstwo nie jest publikacją historyczną, lecz ostrzeżeniem przed myśleniem, które już raz doprowadziło Polskę do katastrofy.

Publicysta pokazuje, jak w latach 30. elity polityczne II RP żyły w fałszywym poczuciu mocarstwowości i niezdolności do chłodnej kalkulacji. W jego ocenie ten sam schemat widać dziś — zarówno po stronie rządzących, jak i opozycji.

Wtedy sanacja i opozycja ścigały się, kto bardziej postawi Niemców do pionu. Dziś dzieje się to samo: polityka zagraniczna pod publiczkę, urojona mocarstwowość, wiara, że świat działa według jakichś zasad moralnych

– diagnozował.

Szczególnie krytykuje polityków, którzy – jak mówi – nie rozumieją natury sojuszy i międzynarodowych zobowiązań.

Jest jakieś złudzenie, że świat żyje w porządku moralnym, że sojusznicy są dobrem i nie zdradzą. Tymczasem polityka to nie walka dobra ze złem, tylko interesów

– zaznaczył.

Ziemkiewicz twierdzi też, że w polskiej polityce wciąż żywy jest „gen Targowicy” – odwoływania się do sił zewnętrznych, gdy w kraju przegrywa się polityczną walkę:

W tym ośmioleciu 2015-2023 korowody jeździły do TSUE i Brukseli, żeby pomogły się uporać z przeciwnikami. To jest współczesny odpowiednik tamtego myślenia

– stwierdził.

Mimo rozległości historycznych odniesień Ziemkiewicz sprowadza swoją tezę do prostego wniosku: Polska powtarza strukturalne błędy, bo nie zadała sobie trudu zbudowania nowych elit od 1989 roku.

Ziemkiewicz przekonuje, że w Polsce istnieje środowisko, które można uznać za elitę, ale jego zdaniem nie ma ono realnego wpływu na bieg wydarzeń. W praktyce państwem rządzą – jak podkreśla publicysta – układy i przyzwyczajenia wyrosłe jeszcze z PRL-u, wciąż funkcjonujące dzięki narracji, że to one odegrały kluczową rolę w obaleniu komunizmu.

 

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 11 wyników dla "Hitler"

Z jednej strony Hitler, z drugiej strony Stalin.

Chodzi o to, że całą rozmowę się sprowadza do takiego durnego hasła, a bo pan uważa, że trzeba było iść z Hitlerem, a z Hitlerem przecież wiadomo, że nie można, bo bylibyśmy po przegranej stronie wojny, więc zamknął koniec rozmowy.

Tymczasem słabość tego rozmowania polega na tym, że myśmy byli w sojuszu z Hitlerem.

No tak, i zaczyna się od tego momentu, że nagle Hitler postawił to ultimatum, zażądał Gdańska, Beck powiedział nie, tutaj non posumus, niemalże jak Wyszyński, Gdańsk to jest polska ziemia, nie możemy się z ziemią polską kupczyć.

No więc, że Polacy mają tego dość i przeszli, jak Hitler doszedł do władzy, który był przecież pierwszym nieprusakiem władzy, który nie mówił o drahnach Osten, tylko mówił o zagrożeniu bolszewickim, które było też Polska z bolszewikami wojny.

I wszyscy uważali, że Polska jest sojusznikiem Hitlera.

I nagle ryb, myśmy uważani powszechnie za sojusznika Hitlera, także przez samego Hitlera, który też uważał, że sprawy są z Polską z grubsza dogadane.

Tak, to znaczy było wiadomo, że głównym celem Hitlera jest Francja.

Absolutnie było wiadomo, że będzie dążył do rewizji i dlatego Hitler też wiedział, dlatego zaatakował Polskę.

No nie generalnie, sądy niemieckie po wojnie też orzekały i podtrzymywały wyroki hitlerowskie i były wyroki hitlerowskie w obiegu.

który pochodził z czasów carskich, czy cesarza tam Kajzera, któregoś Wilhelma II chyba, ale tak naprawdę został dopiero to więzienie zaostrzony przez Hitlera, to ten artykuł funkcjonował jeszcze po 2000 roku.