Mentionsy

Radio Wnet
Radio Wnet
14.01.2026 09:49

Port Haller na Bałtyku. Nowa brama handlowa i militarna Polski?

 

Port Haller to nowa inicjatywa Prawa i Sprawiedliwości zakładająca budowę pełnomorskiego portu Ro-Ro (czyli naczep drogowych, pojazdów kołowych oraz jednostek wojskowych) na Bałtyku. Ma on powstać w Choczewo, w bezpośrednim sąsiedztwie planowanej pierwszej polskiej elektrowni jądrowej. Port wypełniłby lukę w systemie transportowym i obronnym kraju.

Inwestycja ma zapewnić Polsce dostęp do dwóch nowych korytarzy handlowych: bałtycko-czarnomorskiego oraz adriatycko-bałtyckiego, które – według zapowiedzi – mają być gotowe w ciągu najbliższych pięciu lat. Jednocześnie port ma pełnić funkcję bezpiecznej bramy dla przerzutu wojsk sojuszniczych NATO, pozostając poza zasięgiem rosyjskiej artylerii dalekiego zasięgu z Obwodu Królewieckiego i w obszarze działania bazy antyrakietowej w Redzikowo.

O szczegółach koncepcji mówił na antenie Radia Wnet Kacper Płażyński, poseł Prawa i Sprawiedliwości z Pomorza, który podkreślał, że kluczową zaletą projektu jest jego powiązanie z inną strategiczną inwestycją państwową.

To jest trochę samograj. Do elektrowni jądrowej i tak budowana jest droga krajowa i kolej – inwestycje za prawie 5 miliardów złotych. Port ma być zaraz obok, więc wykorzystujemy już poniesione koszty

– wskazał.

Jak zaznaczył, chodzi nie tylko o logistykę cywilną, ale o przygotowanie Polski na zupełnie nową mapę europejskich przepływów towarowych.

Za pięć lat będą otwarte dwa nowe szlaki: Bałtyk–Adriatyk i Bałtyk–Morze Czarne. To, co dziś idzie przez Niemcy do Skandynawii i Wielkiej Brytanii, będzie mogło iść przez Polskę

– mówił.

Poseł wyjaśniał, że istniejące porty Trójmiasta nie są przystosowane do wielkoskalowych przeładunków Ro-Ro.

W Gdyni mamy mały port Ro-Ro w środku miasta. Takie ładunki zajmują ogromne przestrzenie – bocznice, place manewrowe, logistykę. W Europie takie porty buduje się poza dużymi ośrodkami miejskimi

– zaznaczył.

Port Haller miałby powstać w lokalizacji oferującej – jak podkreślał – wyjątkowo dobre warunki naturalne. Jak wskazał, „półtora kilometra od brzegu mamy głębokość 12,5 metra. Jak na południowy Bałtyk to jedne z najlepszych warunków geologicznych”.

Bezpieczeństwo i wojsko

Jednym z kluczowych argumentów za budową portu jest bezpieczeństwo państwa.

Porty w Gdańsku i Gdyni są w zasięgu rosyjskich haubic. W razie wojny nikt nie dowiezie tam sprzętu wojskowego. Sprzęt wozi się statkami Ro-Ro

– mówił Płażyński.

W jego ocenie nowy port byłby nie tylko cywilnym węzłem handlowym, ale elementem infrastruktury dual-use – cywilno-wojskowej, wpisującym się w unijne programy transportowe i obronne.

Szacunkowy koszt samej części portowej to – według rozmówcy Radia Wnet – 2–3 mld zł, przy czym znaczną część infrastruktury dostępowej państwo i tak sfinansuje w ramach budowy elektrowni jądrowej. Poseł nie wykluczał różnych modeli zarządzania portem – od pełnej własności Skarbu Państwa po współpracę z narodowymi podmiotami.

Naturalnym partnerem jest PKP Cargo, które działa międzynarodowo i mogłoby być beneficjentem tych nowych szlaków

– mówił.

W rozmowie pojawił się także wątek potencjalnej krytyki projektu – zarówno środowiskowej, jak i politycznej.

To projekt niezgodny z interesami niemieckimi, bo odbiera im monopol na obsługę tych szlaków. Trzeba się liczyć z próbami zniechęcania do tej inwestycji

– ocenił Płażyński.

Odpowiadając na głosy obaw o ingerencję w nadmorską przyrodę, podkreślał:

„To teren nieobjęty ochroną środowiskową. Pytanie brzmi: czy chcemy żyć w skansenie, czy rozwijać państwo i gospodarkę”.

/fa

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 10 wyników dla "NATO"

Natomiast za kilka lat to nie będzie jedna możliwa trasa i my musimy być na to gotowi, dlatego potrzebny jest nowy port specjalizujący się w... No ale panie pośle, tak, to nie wystarczają nam porty w Gdańsku i w Gdyni?

Natomiast są też inne możliwości.

Natomiast już trzeba było przedstawić konkretne inwestycje, na które to ma pójść.

Natomiast tutaj mamy coś, myślę, że coś idealnie się wpisuje w fundusz Connecting Europe, bo tak się ten fundusz europejski się nazywa.

No bo chyba, że chcemy być dalej zależni od portu w Antwerpii, portu Roro, który ma 125 hektarów, gdzie w razie wojny, tak jak mówiłem, posiłki z NATO będą tam przypływać, nie do Polski.

Nie, z koalicji rządzącej, z politykami to nie, natomiast z ludźmi z branży, którzy na przykład pracują dalej w zarządzie Morskiego Portu w Gdańsku, to owszem, rozmawiałem.

Natomiast grono osób, które też mi doradzają przy tym projekcie i z którymi też współtworzyliśmy ten projekt, tą koncepcję w zasadzie, bo ciężko mi, że to już jest gotowy projekt, ale bardzo zaawansowana koncepcja.

Natomiast mam nadzieję, że nie będą używać jakichś absurdalnych argumentów przeciw.

Natomiast tiry na tory, ja się z tym w zupełności zgadzam.

Natomiast co może społeczność międzynarodowa?