Mentionsy

Radio Wnet
Radio Wnet
08.12.2025 10:50

Na czym polegał fenomen twórczości Melchiora Wańkowicza? - Nieregularnik literacki - 07.12.2025 r.

Czy pisarz wykazywał aspiracje polityczne? Co łączyło go z wywiadem? Skąd czerpał wenę literacką? Między innymi o tym opowiada Łukasz Garbal, autor książki "Wańkowicz. Życie na kraterze".

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 74 wyników dla "Wańkowicz"

Porozmawiamy o jego książce zatytułowanej Wańkowicz.

Książka imponująca, opasła, pełna szczegółów, pełna sekretów odkrywania, odkrywcza, ale zaskoczyło mnie na początku, że porównuje pan Wańkowicza do Churchilla.

Wańkowicz miał jakieś aspiracje polityczne, ale wybrał pióro, na szczęście bym powiedział.

No tak, ale to było dla mnie... Fizjonomią trochę się... Gabarytami, o. Ja porównuję, to porównanie się zrodziło już na koniec pisania książki, kiedy szukałem jakiejś dobrej postaci, żeby trochę tego Wańkowicza pokazać też inaczej.

Wańkowicz, a nie zrealizowanym politykiem.

I to faktycznie się potwierdziło, no bo Wańkowicz był jednym z liderów konspiracyjnego PET-u jeszcze przed I wojną światową.

No i to brzmi z perspektywy dzisiejszej szukująco, no bo Wańkowicza bardzo, bardzo cenimy, lubimy.

I tutaj ten Chechci bardzo mi, nie tylko z powodów aparycji pasował, ale także dlatego, że jeden i drugi, i Chechci i Wańkowicz pochodzili ze znakomitych rodów, z tradycji osadzonej w państwie.

I tak samo Wańkowicz, który też nie dał się wpasować i ciągle był czy z jednej, czy z drugiej strony

No a Wańkowicz, który zaczynał od bycia politykiem, żeby zostać reporterem.

Żeby nie było nieporozumień, bo w książkach Wańkowicza literatura faktu przeplaca się z konfabulacją,

Zresztą Wańkowicz na ten temat też napisał wiele.

Ale pomyślałem o jednym, że jeżeli anegdota, a jest ich wcale nie mało w pana książce, bo sam Wańkowicz je tworzył, uczestnikiem bywał w rozmaitych sytuacjach, kreował takie sytuacje zabawne.

Jest nie tylko biografia samego Wańkowicza, ale to jak podejść do tego życia, które było sprzedawane jako produkt.

I to jest coś fascynującego, bo tutaj przedstawiam Wańkowicza jako jakiegoś takiego wielkiego instagramera, który buduje obraz pewnej rzeczywistości.

I jak kredyt, który sprawił, że Zofia Wańkowiczowa musiała szukać lokatorek, żeby móc spłacać raty i to, że trzeba było przez jakiś czas mieszkać poza tym domeczkiem w innym mieszkaniu.

Daję nawet przepis do tej legendarnej sceny, jak Wańkowicz miał dobijać do bramy więzienia na Rakowieckiej,

Myślę, że to jest bardzo ważne dla debaty o dzisiejszej literaturze faktu, dla dezinformacji, fake newsów, które bardzo się do Wańkowicza przyczepiały, właśnie także do różnych mitów.

Ale odpowiadając po tym przydługim wstępie na pana pytanie, to różnica polega na tym, że ja oczywiście wychodzę od tych tekstów Wańkowicza autobiograficznych, bo w sumie cała jego twórczość była autobiografią.

To znaczy na przykład w liście Wańkowicza do Tadeusza Romera, który był jego bliskim przyjacielem.

I nie chodziło mi o to, żeby zrywać maski jakiejś z Wańkowicza, bo ja go traktuję jako osobę, którą po prostu...

To bardzo poruszające listy, dlatego go cytuję, bo pokazuje tego Wańkowicza.

To potem przecież jedna z pierwszych prac Literecki-Wańkowicza powstała na tej kanwie szpital w Cichiniczach.

I chciałbym zapytać właśnie o to, no siłą rzeczy jest to do mitologizacja momentami, związki Wańkowicza z wywiadem.

Ja tutaj dzięki jego pracy, dzięki temu, że uzyskał od Wańkowicza nawet rysunek z pamięci po 50 latach Kalurzyc.

Jeżeli Wańkowicz w jednym pokoju na studiach przez lata

A to z kolei, że Libicki przekazał właśnie Wańkowiczowi kierowanie...

I Wańkowicz też wiele razy o tym i pisał.

Przecież naprzeciwko radia w Muzeum Przemysłu w 1918 roku Wańkowicz, o czym w książce pisze, wygłosił odczyt

Iwańkowicz wydawał dla nich, no Straż Kresowa wydawała dla nich gazety po polsku, ale drukowane cyrylicą.

A ten ówczesny pucz, to jest coś bardzo ważnego, no bo to Wańkowicz był wówczas jednym z ważniejszych członków konspiracji ponadzaborowej, konspiracji Piłsudczykowskiej, no po drugiej linii frontu.

Ja chciałem cofnąć do dzieciństwa Merkiela Wańkowicza.

I Wańkowicz miał ten temperament polityczny, publicystyczny bardzo, bardzo rozwinięty.

Iwańkowicz później także w Monte Cassino będzie walczył o to, żeby pokazać tę całą prawdę, że on pokazał bohaterstwo, ale napisał też o tym, że Monte Cassino wcale nie było tak, że Polacy zajęli szczyt, tylko że bokiem, no ale doszło do zwycięstwa, ale opisuje też trud tego zwycięstwa, jak ci żołnierze walczyli z własnym strachem, jak przedwyciężali własne ograniczenia.

Ktoś z rządu tego druku, a sam Wańkowicz, i to są fakty, znalazł się na indeksie tak naprawdę.

Bardzo istotne, bo zachowanie Wańkowicza, zarówno o tym, co właśnie pan mówi, w jaki sposób chciał uwiecznić...

Ja oczywiście starałem się dotrzeć i dotarłem do korekt i do notatek Wańkowicza, które znajdują się w Toruniu, w Książnicy Kopernikańskiej, do jego współpracy z Gliwą.

No tak, to mówiliśmy tutaj o arcydziele Wańkowicza.

No tak, to ten ostatni rozdział bardzo przypomina propagandę socrealistyczną i to była jedna z tych rzeczy, której Wańkowicz się wstydził i wprost o tym mówił.

Ale tutaj pokazuje się też Wańkowicz, który stara się bardziej wielowymiarowo na rzeczywistość.

Wańkowicz traktował po prostu książki jako prototypy.

Nie była czystą propagandą, dlatego że tutaj wychodzi Wańkowicz konstruktywista, który on naprawdę chciał, żeby Polska była silna.

Nawet w tym, nawet w tej fanfarze saozjańskiej, kiedy ten sam Wańkowicz jednak ostrzega przed tym, jak zachowywać się tam mamy, jako ci już okupanci niby, tak?

Wańkowicz nie był jedyny,

Wańkowicz pisał do niego z prośbą, czy ma coś publikować, czy nie, co on myśli.

I to też pokazuje, że jest ten mit, że Wańkowicz lgnął do władzy.

I to też pokazuje tego innego Wańkowicza.

Wańkowicza człowieka po prostu.

To będzie chyba odkrycie dla wielu entuzjastów i nawet znawców książek Wańkowicza.

A Domeczek znamy dzięki wspaniałemu źródł na kraterze, który bardzo bym chciał, żeby było czytane, ale czytane właśnie tak, jak Wańkowicz je pisał, bo ono jest czasem wbrew jego intencjom czytane jako zachęta do heroicznej śmierci.

Mianowicie, kiedy Melchior Wańkowicz został poproszony na sławną rozmowę z Władysławem Gomułką przez pierwszego sekretarza partii.

A Wańkowicz wręcz wymusił, żeby po niego samochód przysłano.

To jeszcze na koniec zapytam o emigrację Wańkowicza po II wojnie światowej.

Tak, ale to trochę jest wielomotkowe, bo Wańkowicz po wojnie oczywiście nie wracał.

To jest poruszające i pokazuje nam w innym świetle tego Wańkowicza, który jest postrzegany jako jakiś skąpiec.

No i Wańkowicz myślał, że trochę będzie mieszkał w Polsce, trochę będzie mieszkał w Stanach, będzie drukował i tu, i tu, i w ten sposób tę żelazną kurtynę jakoś będzie potrafił się przedrzeć.

z kilku miejsc wychodzi taki obraz, że Wańkowicz przyleciał do Paryża na Kongres Wolnej Kultury Polskiej i wówczas za własne pieniądze pojechał pociągiem najpierw do Poznania, pod Poznaniem w Buku, w ośrodku prowadzonym przez siostry Wizytki.

I na tym zakończyliśmy dzisiejszy nieregularnik literacki, w którym mieliśmy honor gościć pana Łukasza Garbala, autora książki Wańkowicz, Życie na kraterze.

Dzięki wysiłkom jednego z archiwistów ocalających pamięć o szlacheckich rezydencjach na wschodnich ziemiach dawnej Rzeczpospolitej zachował się opis z mitologizowanej posiadłości autorstwa Wańkowicza oraz jego siostry.

Wzdłuż drogi wjazdowej ciągnęła się Aleja Lipowa, spuścizna po pra-pradziadku pisarza Aleksandrze Wańkowiczu, który sadząc pierwsze drzewko wbił w nie żelazny około dwudziestocentymetrowy krzyżyk.

Siostra Wańkowicza wspominała, ojciec cierpliwie nas o nich uczył i co pewien czas egzaminował.

Praca najbardziej wówczas znanego z Wańkowiczów malarza Walentego, za którą w petersburskiej szkole dostał złoty medal.

Jak widać u Wańkowiczów, rubaszność i pruderia w jednym stały domu.

Podobnie jak przepięknych dywanów tkanych w Krasnej Górze majątku brata babki Antoniego Wańkowicza używanych jako wyścielenie siedzenia na wozach.

Kilka lat później w jerozolimskiej kawiarni Wańkowicz porozmawia z jednym ze spotkanych pod Czerwonym Lasem żołnierzy, który opowie mu ciąg dalszy tamtej historii.

Przekonani, że chroni ich konwencja Haska, szczęśliwi, że zabierają ich z miejsca, gdzie groziły rzezie ukraińskie, oficerowie ci wręcz prosili Sowietów, by jako jeńca wzięli oni też Wańkowicza.

Zatem Wańkowicz nie tylko spotkał wówczas przyszłe ofiary zbrodni katyńskiej, ale sam mógł być jedną z nich.

W czasie procesu Wańkowicza Stanisław Cat-Mackiewicz.

Wańkowicz w tej sytuacji dał władzą szacha, zrezygnował z apelacji i tym samym postawił je w kłopotliwym położeniu, zmieniając ich sukces w porażkę.

Tymczasem Wańkowicz potwierdził w telefonicznej rozmowie z córką, że nie zamierza odwoływać od wyroku i stawi się w więzieniu między 1 a 7 grudnia.

Wiarygodnym świadkiem jest ówczesny zaufany sekretarz Wańkowicza Antoni Kroch, który wyraźnie oddzielał to, co widział na własne oczy, od swoich interpretacji.

Co prawda nie widział owej legendarnej sceny przed więzienną bramą, ale przepisując w mieszkaniu na Puławskiej, Wańkowiczowskie teksty był świadkiem, jak pisarz brał szczoteczkę, zapowiadał, że idzie do aresztu, pakował się, a pani Zofia płakała.

– spytała pani Wańkowiczoma.

Zamiast przedstawienia w teatrze odbył się faktycznie benefic skazanego, nieposadzonego jeszcze Wańkowicza.