Mentionsy
Losy braci Gierymskich - Nieregularnik literacki - 28.09.2025 r.
Jakie relacje łączyły Maksymiliana i Aleksandra Gierymskich? Czym skutkował epizod powstańczy starszego z rodzeństwa? Co ogniskowało uwagę malarską młodszego brata?
Szukaj w treści odcinka
Wtedy, kiedy Maksymilian poszedł do powstania, on wiedział, że Max poszedł do powstania.
Potem, kiedy wrócił po tej tułaczce po upadku powstania, kiedy Max wrócił,
Ojciec wprawdzie tymi swoimi grubymi palcami łożył na studia Maxa w nowo powstałym elitarnym Instytucie Politechnicznym i Rolniczo-Leśnym w Puławach.
Ale to nie były pieniądze właściwe, bo, jak myślał Max, prosto od rządu ani przez chwilę nie znajdowały się w rękach swobodnych ludzi.
Max ocalał.
W jakimś szaliku bezsensownie zielonym wobec całej tej krwawej jatki Max dostrzegł białą, jak zastygły śmietankowy budyń, piękną twarz Hilarego Aureliusza Kokulara.
Max krył się, uczepiony potężnej sosny.
Cały pobyt Maxa w powstaniu i to podobno w randze oficera pozostanie w domysłach.
Wiemy tylko, że po jadce w Mięcmierzu Max błąkał się w Płockiem za oddziałem Józefa Oksińskiego.
gdzie dowódca pojmany zakończy swój udział w wyzwoleńczym czy niezbrojnym i gdzie w koniec polskim szpitalu, o czym Max się dowie kilka lat później, kolega z Puławskiego Instytutu Politechnicznego, Adam Chmielowski, ranny podczas potyczki w pobliskim Mełchowie, za cenę pozostania przy życiu zostanie pozbawiony zgangrenowanej nogi?
Jeżeli Max wtedy tam jeszcze był, to co robił przez pięć miesięcy, zanim zastukał do domu rodziców w Warszawie?
Czy Aleksander poszedłby w ślady Maxa, gdyby Max cierpiał niedostatek w tym zadziwiająco przychylnym dla polskich malarzy monachium?
Mógłby przecież Max powiększyć grono wyrobników sztuki, takich jak choćby ułomny Franciszek Strait.
Max tak nie musiał.
Za jeden nastrojowy pejzaż Max Gierymski brał 30 razy więcej niż jego koledzy, o dłuższym stażu za wielkopostaciowe kompozycje.
Max, który nie dość, że uniknął represji, to jeszcze po krótkotrwałym studiowaniu w warszawskiej klasie rysunkowej pod okiem Wojciecha Gersona uzyskał stypendium na studia w Królewskiej Akademii w Monachium.
Stypendium od samego hrabiego Berga, namiestnika w Warszawie, zachwyconego podarowaną mu kompozycją Maxa.
Gdyby Max w Monachium biedował, Oleś znalazłby sobie inne zajęcie, choćby jako inżynier w prężnie się rozwijającym kolejnictwie.
Tymczasem Max, nie dość, że wręcz błyskawicznie sławny, zasilał dom rodzinny w Warszawie nielichym groszem.
Ostatnie odcinki
-
Maciej Hen z Nagrodą Reymonta. „Tratwą z pomara...
24.04.2026 16:12
-
„To trwa w każdej rodzinie”. Ormianie pamiętają...
24.04.2026 15:48
-
Elektrownia jądrowa w Choczewie zagrożona? Prof...
24.04.2026 15:43
-
Pracownicy ZUS wyjdą na ulice: obowiązków przyb...
24.04.2026 15:27
-
Nowe przepisy a Dom Chłopaków w Broniszewicach....
24.04.2026 15:03
-
Sadownik alarmuje: jabłka w sklepie po 6 zł, ro...
24.04.2026 14:40
-
Koncert pamięci Ormian w Warszawie. Wieczór muz...
24.04.2026 13:50
-
„Czyste Powietrze” pod lupą CBA. Orzeł: to pira...
24.04.2026 12:40
-
Były premier Republiki Irlandii przeprasza za s...
24.04.2026 11:23
-
Müller: w PiS jest porozumienie. Morawiecki i C...
24.04.2026 11:08