Mentionsy

Radio Wnet
Radio Wnet
30.12.2025 15:52

Gursztyn: Lewica „jak fundusz emerytalny”, a Tusk sam wpycha się w defensywę

W Popołudniu Wnet Łukasz Jankowski rozmawiał z Piotrem Gursztynem – publicystą, historykiem i dziennikarzem, o politycznym krajobrazie końcówki roku: kondycji lewicy, gestach rządu wobec jej agendy oraz o tym, dlaczego premier Donald Tusk – zdaniem rozmówcy – znalazł się w trudnej pozycji w relacjach międzynarodowych i w sporze z prezydentem.

Punktem wyjścia była przyjęta przez rząd ustawa o statusie osoby najbliższej – przedstawiana jako krok w stronę postulatów lewicy. Gursztyn z góry studził temperaturę sporu, twierdząc, że temat nie będzie szeroko „niósł się” społecznie. W jego ocenie skończy się na przewidywalnym, medialnym teatrze.

Gursztyn zgadzał się z diagnozą prowadzącego, że lewica traci „ideologiczny szwung”, a w polskiej polityce nie jest już postrzegana jako źródło „ciekawych pomysłów”. Zaproponował przy tym swoją, kąśliwą definicję współczesnej formacji Czarzastego.

Najlepszym ujęciem tego, czym oni teraz są, to jest coś w rodzaju funduszu emerytalnego

– stwierdził. Mówił o „fruktach” wynikających z obecności w instytucjach, o stanowiskach i mechanizmie trwania, a nie o ofensywie ideowej. Gursztyn poszerzył tę diagnozę, twierdząc, że lewica – nie tylko w Polsce – straciła dawną bazę społeczną i przestawiła się na agendę wielkomiejską, głównie obyczajową.

„Bosacki jak sabotażysta”. Tusk i kłopot z Ameryką

Druga oś rozmowy dotyczyła doniesień o słabszej pozycji premiera Tuska na arenie międzynarodowej i konieczności ułożenia relacji z prezydentem Karolem Nawrockim w kontekście rozmów o Ukrainie. Gursztyn zaczął od mocnej oceny słów wiceministra Bosackiego.

Wiceminister Bosacki zachował się jak jakiś sabotażysta. Niby chciał dobrze, a wyszło źle, bo wkopał premiera Tuska, pokazując go jako człowieka zlekceważonego

– mówił. W jego ocenie problem Tuska jest głębszy i nie sprowadza się do jednego „telefonu”.

Donald Tusk jest politykiem, który nie lubi w ogóle Ameryki. Nie chodzi o Trumpa, tylko o całą Amerykę

– komentował. Jednocześnie zaznaczał, że „z Amerykanami da się rozmawiać”, przywołując przykład relacji na poziomie resortu obrony.

Gursztyn mówił też o tym, że Tusk – jego zdaniem – nie zbudował sobie mocnej pozycji w Europie i w praktyce godził się na sytuacje, które tę pozycję osłabiały.

„Jak miał jechać do Kijowa, jechał w drugim wagonie… Polska obsługuje to połączenie, a on się na to zgodził.”

Gdy rozmowa zeszła na zapowiedź inicjatywy spotkania premiera z prezydentem, Gursztyn nie przesądzał, czy to dowód defensywy Tuska. Dopuszczał, że może to być także kontrolowany przekaz – próba pokazania „wyciągniętej ręki”.

Może jest tak, że rura trochę zmiękła premierowi… ale może to jest typowy dla Donalda Tuska teatr: on jest przyjazny, wyciąga rękę, a ten zły Nawrocki odtrąca

– zastanawiał się.

/fa

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 9 wyników dla "Donald Tusk"

A tu proszę, Donald Tusk postanowił pójść właśnie na rękę postulatom Lewicy.

Ale jak rozumiem, z jednej strony Donald Tusk tym postulatem chce chociaż trochę te topniejące w poparciu, ale ciągle istniejące i ciągle pewnie po stanie liberalno-lewicowej wpływowe środowiska feministyczne czy skrajnie lewicowe udobruchać, że jednak coś robi...

Premier Donald Tusk sam się tak urządził, no bo oczywiście jednym odcinkiem bardzo trudnym dla niego jest Ameryka rządzona przez Donalda Trumpa, ale wydaje mi się, że on mógł się pogodzić jakoś, mógł jakieś tam gesty...

Donald Tusk jest politykiem, który nie lubi w ogóle Ameryki, jakiejkolwiek.

No tak, odpowiada, tylko że z Donaldem Tuskiem też za bardzo, szczególnie to kanclerz Merz nie chce z nim rozmawiać, jak Merz ma coś do załatwienia.

A Donalda Tuska w tym nie ma.

Donald Tusk miał to w nosie tak w ogóle, że jego te sprawy międzynarodowe, dyplomatyczne, wewnątrze europejskie jakoś nie interesują.

Donald Tusk sam się ustawił w takiej pozycji.

Może tak nie jest, jak mówisz, że to chodzi o to, że po prostu rura trochę zmiękła premierowi, mówiąc kolokwialnie, ale może jest też tak, że to jest taki typowy dla Donalda Tuska teatr, że on jest taki przyjazny.