Mentionsy
Co się dzieje w PiS? Ziemkiewicz: Rozkład i dekadencja
Gościem Poranka Radia Wnet był Rafał Ziemkiewicz – dziennikarz, publicysta i pisarz, który postawił tezę znacznie szerszą niż bieżący spór o ustawę budżetową. W jego ocenie obecna sytuacja w Polsce to efekt głębokiego kryzysu ustrojowego, w którym państwo znalazło się w stanie trwałego zawieszenia.
Punktem wyjścia rozmowy była ustawa budżetowa – jedyna, której prezydent nie może zawetować, ale którą może skierować do Trybunału Konstytucyjnego. Ziemkiewicz nie wyklucza takiego scenariusza, wskazując, że obecny rząd wielokrotnie działał poza granicami prawa.
Ten rząd robi mnóstwo rzeczy, do których nie ma prawa, więc nie zdziwiłbym się, gdyby prezydent odpłacił pięknym za nadobne
– powiedział. Jednocześnie zaznaczył, że byłby to ruch ryzykowny, bo pogłębiający destrukcję państwa. Jego zdaniem sam budżet jest wadliwy nie tylko politycznie, ale i ustrojowo. Jak komentował, „to jest budżet dramatycznego zadłużenia państwa. Skoro nie ma pieniędzy nawet na obsługę środków z KPO, to o czym my w ogóle rozmawiamy?”.
Publicysta przypomniał zapowiedzi rządu o rezygnacji z kolejnych miliardów euro z KPO z powodu braku wkładu własnego.
Jeżeli państwo nie jest w stanie znaleźć pieniędzy na kluczowe inwestycje, to co tu gadać o służbie zdrowia czy innych podstawowych sprawach– zastanawiał się.
„Potworek konstytucyjny” i państwo w „glitchu”
Zdaniem Ziemkiewicza problem jest jednak znacznie głębszy niż jeden dokument finansowy. Źródła tej sytuacji upatruje w samej konstytucji.
Zaprojektowano potworka. Konstytucję, która dzieli władzę wykonawczą pomiędzy dwa ośrodki, dając prezydentowi możliwość blokowania, ale nie dając mu możliwości rządzenia– powiedział.
W jego ocenie dokument ten jest dziś niewydolny i nie odpowiada na realia polityczne.
Ta konstytucja jest po prostu nic nie warta. Jak długo będziemy się jej trzymać, tak długo będziemy tkwić w zawieszeniu– zaznaczył. Publicysta określił obecną sytuację mianem systemowego „glitchu” – momentu, w którym państwo przestało działać, a żaden z ośrodków władzy nie jest w stanie przejąć realnej odpowiedzialności.
Kryzys dojrzewa. Wybory coraz bliżej?
Ziemkiewicz wyraził sceptycyzm wobec tezy, że Polska dotrwa w obecnym stanie do wyborów planowanych na 2027 rok.
Ja nie wierzę, żeby Polska w tym stanie dotrwała do 2027 roku. Te wybory trzeba zrobić jak najszybciej– mówił. Jednocześnie ostrzegł, że nawet wcześniejsze wybory mogą zostać zakwestionowane, co tylko pogłębi chaos.
Już dziś słychać zapowiedzi, że wybory będą podważane, że system jest niewiarygodny. To prowadzi do bardzo niebezpiecznej sytuacji– zwracał uwagę. W jego ocenie kraj znajduje się w stanie „półdyktatury”, ale – jak dodał – wyjątkowo nieudolnej, bo pozbawionej sprawczości.
Rozpad sceny politycznej i próżnia po prawej stronie
Drugim istotnym wątkiem rozmowy była kondycja polskiej sceny politycznej. Zdaniem Ziemkiewicza społeczeństwo wyraźnie przesuwa się w prawo, ale nie znajduje tam stabilnej reprezentacji. Szczególnie krytycznie ocenił sytuację w Prawie i Sprawiedliwości.
To, co się dzieje w Prawie i Sprawiedliwości, jest zdumiewającym jakimś rozkładem i dekadencją. Oczywiście są to skutki decyzji, która została podjęta po przegranych wyborach, to znaczy po pierwsze nie przyjmujemy do wiadomości, że przegraliśmy, mówimy, że wygraliśmy te wybory, trzymając się arytmetycznego wyniku, a nie praktycznego skutku, jakim była utrata władzy.Po drugie, jak to powiedział Jarosław Kaczyński, za nic nie będziemy przepraszać, bo żadnych błędów nie popełniliśmy. Wyborcy jednak wyraźnie uznali, że PiS jakieś błędy przez 8 lat popełnił. I jest taka zasada, jeżeli się bawimy w demokrację, to się nie kłócimy z wyborcami. Jak wyborcy mówią, popełniliście błędy, to wy się macie uderzyć w piersi, powiedzieć przepraszamy, popełniliśmy błędy, naprawimy. A nie tupać nogą i mówić wyborcom, głupi jesteście, durnie jesteście, żeście na nas nie zagłosowali, jeszcze do nas na kolanach z płacem wrócicie, jak zobaczycie, prawda?– komentował.
Na tym tle rosnąć ma poparcie dla Grzegorz Braun, które Ziemkiewicz interpretuje przede wszystkim jako wyraz emocji i protestu. Jak mówił, „popularność Brauna napędza irytacja i chęć wymierzenia innym partiom policzka. To nie są jeszcze stabilne podstawy polityczne”.
Równie krytycznie odniósł się do Konfederacja, która – jego zdaniem – utraciła swój antysystemowy charakter.
Na koniec Ziemkiewicz zwrócił uwagę na słabość zaplecza rządowego Donald Tusk.
Władza Tuska wisi na bardzo kruchych głosach. Wystarczy odejście kilkunastu posłów, by tej większości nie było– mówił.
Szczególnie niepewna jest przyszłość Polska 2050.
Ta partia w sondażach jest poniżej progu, a wybory będą dla niej polityczną śmiercią. To dla Tuska wcale nie jest dobra wiadomość– dodał.
Dokąd to zmierza?
Zdaniem Ziemkiewicza obecny kryzys będzie narastał, aż do momentu, w którym społeczne przyzwolenie na radykalne zmiany stanie się faktem.
„Sytuacja jeszcze dojrzeje. Przyjdzie poważny kryzys i wtedy pojawi się zgoda na środki nadzwyczajne”./fa
Szukaj w treści odcinka
Jeżeli ten rząd, dla którego właściwie głównym powodem, że on istnieje, to to, że Polakom namącono w głowach, że dostaną jakieś pieniądze, jak wybiorą Tuska, a póki nie wybrali Tuska, to tych pieniędzy nie dostaną.
No, elektorat Tuska łyka wszystko, co mu Tusk podaje, ale ten elektorat się zmniejsza i oczywiście jeżeli prezydent nie podpisze, to będzie jazgot, że to wszystko przez prezydenta, bo on nie podpisał.
I to, że Jarosław Kaczyński atakuje Brauna, odcina się od niego, mówi, że Brauna to jest głos na Tuska, absolutnie tego procesu nie zmieni.
że głos na Tuska to jest głos na prawda.
No bo kto, jeżeli będziecie głosować na Tuska, to ja, to tak mówił Orban.
To jeszcze na zakończenie spójrzmy na premiera Donalda Tuska, bo może w kategoriach emocji, czy on może się ucieszyć, albo czy poczuł entuzjazm, jak obserwował, czy obserwuje to, co dzieje się w Partii Polska 2050.
Agaton Koziński tutaj wskazał w pierwszej godzinie, że to już w ogóle prawie nie ma znaczenia i de facto jakby tej partii już nie ma, ale to chyba jest dobra wiadomość dla premiera Donalda Tuska.
Natomiast ci posłowie tam są i na nich wisi władza Donalda Tuska, bo on ma w tej chwili 240 głosów.
To jest mniej więcej wystarczy, że 12, 11 czy kilkunastu posłów odejdzie z tego klubu, no to nie ma Tuska w tym momencie i się zaczyna głęboki kryzys.
Więc na miejscu Donalda Tuska wcale bym się nie cieszył z tej sytuacji.
Ostatnie odcinki
-
Sędzia o prezydenckim projekcie naprawy sądów: ...
21.02.2026 13:56
-
Opowieści wielkopostne; Pamięć o Sybirakach; Pr...
21.02.2026 11:55
-
Igrzyska na finiszu. „Polska wyszła z nich obro...
20.02.2026 17:42
-
Wyciek w Wojsku Polskim. Prywatne maile zamiast...
20.02.2026 17:02
-
Międzymorze jako tarcza regionu. „Europa musi w...
20.02.2026 16:30
-
Epstein, Starmer i Farage. Brytyjska polityka w...
20.02.2026 16:03
-
Polityka klimatyczna UE pod ostrzałem. „To się ...
20.02.2026 15:30
-
Tomasiak porwał Wilkowice podczas powitania. „M...
20.02.2026 14:48
-
Prof. Arkady Rzegocki: Dyplomacja to obowiązek ...
20.02.2026 13:02
-
Rita Tamašunienė – Studio Wilno – 19.02.2026 r.
20.02.2026 12:41