Mentionsy
03.09.2025 Strefa Niepotrzenbych Słów i Dźwięków - Piotr Szauer
"Strefa Niepotrzebnych Słów i Dźwięków" to autorska audycja Piotra Szauera poświęcona szeroko rozumianej piosence literackiej i autorskiej, czyli gatunkom często pomijanym przez media, "niepotrzebnym"... Jedyna taka audycja w północno-wschodniej Polsce!
Na antenie Radia UWM FM gości od listopada 2008 r. (z kilkumiesięczną przerwą) i jest kontynuacją programu "Źródło".
Usłyszycie tu zarówno artystów uznanych, jak i tych, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę ze sceną - rozmowy z nimi oraz ich piosenki (dźwięki i słowa...). W programie także zapowiedzi muzyczno-literackich wydarzeń, ciekawi goście w studio oraz relacje z miejsc, gdzie śpiewa się prawdziwie i z sensem...
Szukaj w treści odcinka
Przed tygodniem całą naszą audycję wypełniliśmy głosem, piosenkami, opowieściami o Stanisławie Sojce.
Dziś jeszcze jeden taki radosny utwór z ważnym przesłaniem, że są na tym świecie rzeczy, których nie ma.
No i dodam tylko na początku tego naszego dzisiejszego środowego spotkania, że w najbliższy poniedziałek pożegnamy Stanisława Sojkę z Pocznie na cmentarzu wojskowym przy ulicy Powązkowskiej w Warszawie.
A dziś troszkę wspomnień, ale też premierowa piosenka już teraz, która jakoś tak ładnie mi się splotła z tym hasłem Pożegnanie.
Żyjemy w czasach zorientowanych na tu i teraz, na mieć, a nie być, bez refleksji nad przemijaniem, nad kruchością naszej egzystencji.
Wiersze Karola Wojtyły do jego muzyki wykonywali także w ostatnich latach Andrzej Piaseczny i właśnie Stanisław Sojka.
Pięknie nam się ta opowieść piosenkowa nowa splata z tym pożegnaniem wielkiego artysty.
Pożegnanie to właśnie tytuł utworu, który zapowiada płytę autorską zatytułowaną Bliznę.
Dzięki za oglądanie!
Igor Jaszczuk, jego pożegnanie, a zarazem powrót, zapowiedź kolejna płyty, która ma się ukazać pod koniec tego roku.
I jeszcze jedna piosenkowa premiera, Pola Hobot, znana nam dotąd także ze sceny piosenki literackiej, bo przypomnę nam sobie nasze spotkanie chociażby podczas maratonu piosenki osobistej w Świeciu, gdzie z Adamem Baranem, bo w takim duecie występowali przez lata, prezentowali swoją twórczość.
Znów się coś zaczyna Jeszcze nie wystygłam, a już iskra tnie To twoja wina Znów się oparzyłam Krew mi kipi w żyłach, ja spokoju chcę Ale ten ostatni raz, zanim zaszląpę
Łapiesz mnie w swe dłonie Które z nas wygasi płomień To twoja wina Wola być niczyja Wyjdę zanim się rozzłościsz Czy ja chcę takiej miłości?
Ale ten ostatni raz Zanim zaczną pękać w drzwach
Nie zobaczysz mnie już w biegu Z niebem w ciszy łap mój węzeł Resztę wyspowiadam wierszą Ale ten ostatni raz Zanim zaczną plecie
Dziękuje za oglądanie!
W Olsztynie jesteśmy w Kartowie na plaży nad jeziorem Ukiel i przypomnieć spotkanie mojej redakcyjnej koleżanki Marty Wróblewskiej z Renatą Przemyk.
To spotkanie miało miejsce podczas tegorocznej edycji Olsztyn Green Festiwalu, gdzie Renata Przemyk pojawiła się.
jak się usamodzielnię, jak będzie praca taka, która da mi szansę utrzymania się.
Tak naprawdę i to widzę po ludziach w różnym wieku, znajomych swoich kiedyś, kiedyś tam potem przez ich dojrzewanie, dorastanie, że my bardzo długo
Nie jesteśmy w stanie, jak się później okazuje, powiedzieć, czy ta bardziej ta mniejsza, czy ta większa zadecydowała o tym, jak potoczyło się nasze kolejne życie.
Odkryciem moim było wtedy to, to była taka pani, która się nie odzywała.
Pierwszy raz słyszałam na głos pewne rzeczy, które wychodziły ze mnie i tak naprawdę od tego się zaczęło jakieś tam moje odkrywanie
Odnajdywaniem swojej kobiecości.
Po prostu, nie wiem, tam kiedyś wydawało się tym kobietom, ludziom, naszym rodzicom i w ogóle naszemu dzieciństwu, ludziom, że to się samo stanie.
Tak samo jak para po prostu się spotka i ta noc poślubna, to ona się sama stanie.
Może jakoś to gdzieś tam natura się jest w stanie obronić i przetrwać.
Albo z kolei, z drugiej strony mamy na orbicie ciało pozytywność, czyli coś, czego jest ewidentnie dużo, ale zamiast promowania zdrowia, bo ja tu nie mówię, jesteśmy bardzo różne i to bardzo dobrze, że jesteśmy różne,
To jest na siłę wmawianie, że to jest okej.
Wiadomo, że ze względu na fizjologię też, ale różne tam uwarunkowania, ale też emocjonalność specyficzną.
Ja bardzo chciałam, żeby moja córka nie przechodziła przez takie bardzo chaotyczne poszukiwanie siebie, wstydzenie się swojego ciała, poczucie, że ono jest niewystarczające, poczucie, że u nas w domu ciało było oddzielone od ducha.
O tym jest Wera, jak być świadomą kobietą, jak się mierzyć z tym, co jest nam pisane, jak będzie cykliczność, będzie różnego rodzaju ból, jakby przystosowywanie się do tego, czego nie unikniemy, właśnie fizjologia, ale też to, że oswoimy swoją kobiecość, naturę i da nam możliwość radości, cieszenia się z tego bogactwa, jakie dostajemy.
to wtedy naturalną koleją rzeczy będzie to, że będziesz samodzielnym człowiekiem, ale możesz, musisz dostać ode mnie to, tą wiedzę o sobie i o świecie, która da Ci siłę przetrwania.
Idą młodzi ludzie w świat i nie radzą sobie kompletnie, nie znają podstawowych rzeczy, nie lubią siebie, nie godzą się ze swoim ciałem, nie są w stanie uwierzyć we własną wartość.
I danio i drogo, Poczywa i głuch, I orzech i owoc, I serce i brzuch, I łono.
Dzięki za oglądanie!
Ty zawsze bardzo wracałaś do tej swojej organicznej siły głosu.
Dla mnie śpiew biały, śpiew ludowy, w momencie kiedy wędrowałam po pograniczu i zbierałam białe pieśni, odkryłam, że ten świat pieśni zastępował świat rozmów.
Dawały szansę właśnie na mówienie wspólnym językiem w przygotowych tekstach i dawały szansę pobyć tak naprawdę razem bez konieczności rozmieniania tam wszystkiego na szczegóły.
Powędrowanie do wsi obok to była cała wyprawa.
Także gdzieś tam po prostu przesiąkali ludzie tą swoją wspólnotą i mieli swoje gotowe wzorce zachowań, świętowania i to jest bardzo cenne.
To jest od kiedy pamiętamy temat tabu i myślę, że on takim pozostanie i pewnych rzeczy nie jesteśmy w stanie przełamać, bo my się nigdy nie dowiemy jak tam jest.
Wiadomo było, że są pory roku, że jest pora siewu, pora zbierania, pora żniw, pora narodzin.
Umył się, ubrał, miał przygotowane najlepsze ubranie niedzielne, położył się do łóżka i umarł.
Choćbyśmy nawet mieli, Bóg wie ile lat, to jest takie podtrzymywanie.
Może to być wcześniej, może później, może być łagodnie, może nie daj Boże właśnie przy jakichś tam chorobach i bólu, ale to się stanie.
A przecież, kurczę, to się dzieje od zarania dziejów, od wieków, tysięcy lat i tak po prostu będzie.
Bardziej niż śmierci boję się samego umierania.
I boimy się też rozstania z naszymi bliskimi, bo ich kochamy, bo oni nas kochają, bo im będzie smutno, bo nam będzie smutno, jak oni odejdą.
Nikt nie wie jakie przeżywanie przełoby jest tym idealnym, bo nie ma czegoś takiego.
I tworzyć sobie jakiś wizerunek, ale on jest bardziej na potrzeby kogoś niż nas samych, zanim tak naprawdę wejrzymy gdzieś tam do głębi siebie.
I to jest takie mocne i znaczące właśnie, że jak to jest powiedzieć, miałem fajne życie, Panie Boże, jestem gotowy, gotowa.
Zostawiam tu miłość, całe me kochanie Żeby ogrzewało to, co tu zostanie By nie było zimno temu, który kocha Śmierci się nie zwęknie, kochające serce
Zostawiam tu miłość, całe me kochanie Żeby ogrzewało to co tu zostanie By nie było zimno też
Zostawiam tu miłość, całe me kochanie, żeby ogrzewało to, co tu zostanie.
Miałam bardzo dużo sił, energii i wydawało mi się, że ciągle żyłam w jakimś takim gonitwie, jakimś niedostatku, poszukiwaniu czegoś.
Zanim się przygotujemy do własnej śmierci, musimy się oswoić z tym, że stracimy bliskich, stracimy przyjaciół.
I to też jest kolejna rzecz, że ani hipochondria, ani użalanie się nad sobą, ani udawanie przesadnego twardziela nie popłaca.
Po prostu tak jak idziemy do mechanika z samochodem, po prostu diagnozujemy, że to i to da się naprawić, no to naprawiamy.
Nie da się, no to łagodzimy, jeżeli coś tam się da i żyjemy dalej bez popadania skrajności, które mamy tendencję.
Mogę przyjeżdżać na takie koncerty, dostaję zaproszenia właśnie od fajnych kobiet na fajne śpiewanie, fajnych kobiecych.
Dotykam ciało moje Formujesz w moim ciele Mi znikasz wygładzone Przestrzenie rąk pieszczotą I tęsknot w ukochanie W przemienie nikt tak nie był
Nie ma świata płonących miast Ani drgnienia dalekich wojen Tylko kilka spłoszonych gwiazd I ta chwila pachnąca spokojem Nie ma świata płonących miast Ani drgnienia dalekich wojen
Nie ma świata płonących miast Ani drgnienia dalekich wojen Tylko kilka spłoszonych gwiazd I ta chwila pachnąca spokojem Nie ma świata płonących miast
Ani drgnienia dalekich wojen Tylko kilka spłoszonych gwiazd I ta chwila pachnąca spokojem
Jesiennych piosenek też pewnie niebawem nie zabraknie, bo to już przecież wrzesień w kalendarzu i pierwsze wrześniowe spotkanie w strefie niepotrzebnych słów i dźwięków dobiega końca.
Ostatnie odcinki
-
23.02.2026 Uwierz w Muzykę - Szymon Tołpa
23.02.2026 11:17
-
22.02.2026 RESET - Szymon Tołpa
22.02.2026 19:01
-
21.02.2026 To Mi Gra - Daniel Szczepański
22.02.2026 12:53
-
20.02.2026 Eurowizjer - Żaneta Kulawczyk i Pawe...
21.02.2026 10:43
-
20.02.2026 Uwierz w Muzykę - Michał Napiórkowski
20.02.2026 16:52
-
19.02.2026 Zakład Patologii Dźwięku - Kazimierz...
20.02.2026 08:22
-
19.02.2026 Audioalienacje - Krzysztof Buzderewicz
20.02.2026 08:18
-
19.02.2026 Rock Block - Nikodem Banach
19.02.2026 20:34
-
19.02.2026 Piórnik - Michał Napiórkowski
19.02.2026 20:32
-
19.02.2026 Uwierz w Muzykę - Piotr Szauer
19.02.2026 20:30