Mentionsy

Radio Lena
Radio Lena
09.02.2026 08:53

ANIMIZM W TAJLANDII. Czy duchy pomogły nam znaleźć mieszkanie?

Kiedy w Bangkoku nie możesz znaleźć mieszkania, w którym zgodzono by się na psa, trafiasz pod dach tradycyjnej tajskiej rodziny i ich niezwykłego hostelu. Tam stajesz się świadkiem animistycznych praktyk – i nie mówię o domkach duchów, codziennej wymianie wody czy składaniu kwiatów. Mówię o karmieniu lwów surowym mięsem.


Jak te wierzenia pomogły nam w końcu znaleźć mieszkanie?


Zapraszam do wysłuchania najnowszego odcinka Radio Lena.



Mój przewodnik po Bangkoku:

https://www.livedguides.pl


Najnowsze wydanie magazynu podróżniczego:

https://www.livedguides.pl/products/lived_01

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 14 wyników dla "Mamci"

I tak przedłużaliśmy z tygodnia na tydzień nasz pobyt u mamci.

Codziennie jakieś smakołyki z targu, cukiereczki do podbierania, a gdy staliśmy się już częścią rodziny, to i obiad, którym mamcia nas częstowała.

Mamcia pracuje codziennie, 7 dni w tygodniu.

Po czym widzę, że mamcia tego samego dnia

A mamcia mówi, że jutro ma wolne.

Więc tak wygląda dzień wolny Mamci, który zdarza się pewnie raz na kilka miesięcy.

I tak zmienia cały czas fryzury i zmienia również pracującą na recepcji mamcie.

Do tego jest jeszcze siostra, która wpada do hostelu dość często, ponieważ razem z mamcią opiekują się ojcem, który ma jak się dowiedzieliśmy 96 lat.

Są w podobnym wieku i bardzo podobne do mamci.

No i do tej czwórki dzieci dołączamy również my, bo któregoś dnia właśnie rozmawiając z mamcią i wypytując ją o jej członków rodziny mówimy ok, czyli dwie córki, dwóch synów and two more, Paweł and Lena.

Przychodzi pewnego dnia siostra mamci.

Siostra mamci przynosi ogromną srebrną blachę, wkłada to mięso do tej blachy, zapala kadzidła, wychodzi z nimi na zewnątrz, wbija je w ziemię przed hotelem i wracając do domu zbiera ze wszystkich półek drewniane lwy, które w ogóle pierwszy raz dostrzegłam tego momentu.

Takie, które jest dwie uliczki dalej od naszego Tiny Talat Noi, czyli naszego kochanego hostelu, do którego chodzimy co kilka dni witać się z mamcią do tego stopnia serdecznie, że dzisiaj widząc mnie przytula.

Gdzie opowiadamy jej właśnie o tym jak nam smutno jest bez tych wszystkich członków rodziny, jak jesteśmy tylko we dwójkę i przychodzimy tam czasami żeby zjeść banana, którego mamcia oczywiście nam wpycha gdy tylko nas widzi.