Mentionsy

Rachunek sumienia
Rachunek sumienia
26.10.2025 11:00

"Śnią mi się czasem ludzie, których skazałem na najwyższą karę" - spowiedź sędziego Tuleyi #Onet Audio

[AUTOPROMOCJA] Pełnej wersji podcastu posłuchasz w aplikacji Onet Audio   Sędzia Igor Tuleya, twarz walki o praworządność w Polsce, opowiada o osobistych doświadczeniach związanych z presją polityczną, hejtem, inwigilacją i lękiem o najbliższych. W szczerych słowach przyznaje, że w chwili desperacji sugerował synowi zmianę nazwiska, by chronić go przed konsekwencjami swojego zaangażowania. Wspomina też traumatyczny moment, gdy dowiedział się, że minister sprawiedliwości przegląda jego akta osobowe - wydarzenie, które uodporniło go na kolejne lata walki. Tuleya mówi o swojej wierze - nie tylko religijnej, ale przede wszystkim w sens działania. Choć przyznaje, że bywa przygnębiony, nie traci nadziei na naprawę wymiaru sprawiedliwości. Wierzy, że możliwa jest zmiana, szczególnie jeśli na czele reform stanie Waldemar Żurek. Jeśli jednak straci tę wiarę, deklaruje, że odejdzie z zawodu. Rozmowa porusza również temat etyki sędziowskiej, ciężaru odpowiedzialności za wyroki, a także „choroby łańcuchowej" - syndromu Boga, który dotyka młodych sędziów. Tuleya mówi o swoich wątpliwościach, snach, w których ścigają go skazani, i o tym, jak ważne jest rozstrzyganie wątpliwości na korzyść oskarżonych. To odcinek pełen refleksji, emocji i gorzkiego humoru. Sędzia Tuleya pokazuje, że za togą kryje się człowiek - z lękami, wątpliwościami, ale też z niezłomną wiarą w sens walki o sprawiedliwość.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 36 wyników dla "G"

Żeby dopalić tego papierosa, musiałem go położyć w popielniczce i jakoś tak się garbić, żeby zaciągać się tym dymem.

W takiej chwili głębokiego przygnębienia, desperacji i troski o te osoby najbliższe, nie wiedząc już, jak mogę ich chronić, powiedziałem mu, że powinien zmienić nazwisko.

Kiedy taki młody człowiek, niedoświadczony sędzia wychodzi na salę rozpraw, to ma wrażenie, że po prostu jest takim Bogiem.

Miewam sny, gdzie niektórzy oskarżeni po prostu mnie ścigają, gonią, ja uciekam i oni koniecznie chcą się dowiedzieć, jeszcze raz usłyszeć, dlaczego zostali skazani na taką najsurowszą karę.

Magdalena Rigamonti, Tomasz Sekielski, podcast Onetu i Newsweeka.

Naszym gościem jest sędzia Igor Tuleja.

Pan sędzia gości w naszym podcaście w związku z książką, która się ukazuje, Mogłem milczeć, to jest wywiad rzeka...

Mogłem milczeć.

To opowieść o sile wartości, cenie odwagi i o Polsce widzianej ich oczami.

Panie sędzio, pan się ciągle boi?

Ja się ciągle martwię.

Natomiast na pewno się martwię, no bo ja się bardzo zaangażowałem w te kwestie praworządnościowe i to jest taka wartość, taki temat, o którym nie tylko...

głębokiego przygnębienia u mnie i takiej desperacji i troski o te osoby najbliższe, nie wiedząc już, co jeszcze mogę zrobić, jak się mogę bronić, jak mogę ich chronić.

A w tych chwilach największego przygnębienia to się Pan modlił?

Szukam gdzieś pomocy, czy odwołuję się do siły wyższej.

Było warto tak się angażować, jak pan, panie sędzio patrzy teraz dwa lata po wyborach 15 października?

Jeśli pan redaktor w ten sposób zadaje pytanie, czyli rozumiem, że mam dokonać jakiegoś szybkiego bilansu, to tak, wydaje mi się, że tak.

Trudno było się spodziewać jakiegoś cudu, który mógłby się wydarzyć w ciągu dwóch lat w sytuacji, kiedy ta praworządność była niszczona przez osiem lat.

Może dlatego, że też pewnie widzi z boku, że ciągle staram się coś robić i jakby żyję tymi tematami.

No i jestem ciągle zaangażowany, próbuję przynajmniej.

Ale wciąż jest też pan, mimo tego, że zmieniła się władza w Polsce, jest pan obiektem hejtu.

To zawsze wyciągają mnie, także jestem członkiem justicji, twarzą próby powstrzymania w cudzysłowie reform ministra Ziobry.

Była taka sytuacja w 2006 roku, udajże, kiedy się pan dowiedział, że minister Ziobro, zarządów pierwszego PiS-u, minister Ziobro ma na stole wszystkie dokumenty na pana temat, że chce pana sprawdzić i znaleźć haki.

Schyłek pierwszego rządu PiS.

Schyłek tuż po tych spektakularnych zatrzymaniach ministrów Kaczmarka, komendanta Kornatowskiego i innych osób.

Po konferencjach prasowych, po sprawie doktora G?

Doktor G był wcześniej.

Tak, natomiast wyrok w sprawie doktora G to chyba 2013, natomiast ten 2007 to była ta afera kręcona na wicepremiera Lepera i to były wtedy te zatrzymania.

Ja rozpoznawałem zażalenie ówczesnego ministra Kaczmarka na jego zatrzymanie, no i jakby przyznałem rację Januszowi Kaczmarkowi.

Później była ta konferencja ministra Ziobro i jego wypowiedzi i też w pewnym momencie dowiedziałem się, że minister Ziobro z zainteresowaniem studiuje jakieś moje akty osobowe.

Kolega, który był na jakiejś imprezie z sędziami, urzędnikami z ministerstwa i to usłyszał, przekazał mi.

No i pamiętam, że tak mi zaczęła drżeć ręka, w której trzymałem papierosa, że żeby dopalić tego papierosa, musiałem go położyć w popielniczce i...

Jakoś tak się garbić, żeby zaciągać się tym dymem.

Od tego czasu, jak już palę, to jednocześnie dwa papierosy, żeby każdy w jednej ręce żył, bo łatwiej, jak coś się wydarzy.

W ogóle nie powinniśmy mówić o paleniu.

To był szok dla mnie, że minister interesuje się jakimś szeregowym sędziom.