Mentionsy
Relacje Polaków w roku 1980. Wokół książki "Solidarność znaczy więź". Gość: prof. Zbigniew Stawrowski
Solidarność to nie tylko logotyp, transparenty, strajki i podpisane porozumienia, lecz przede wszystkim doświadczenie więzi i współodpowiedzialności za świat. Jej fundamentem jest żywa relacja międzyludzka i wyrastające z niej zobowiązanie, które podjęły miliony Polaków w roku 1980. Ale może, 45 lat później, te wartości straciły już w praktyce na znaczeniu? Gościem Michała Nowaka jest prof. Zbigniew Stawrowski - filozof z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, dyrektor Instytutu Myśli Józefa Tischnera, autor książki "Solidarność znaczy więź".
Szukaj w treści odcinka
Filozof z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, dyrektor Instytutu Myśli Józefa Tischnera, autor szeregu esejów poświęconych Solidarności, które zostały zebrane w tomie Solidarność znaczy więź.
Ale pan pokazuje, że ta łódź również się odnosi do solidarności.
Którą możemy nazwać Solidarnością.
Za Solidarnością też kryją się różne metafory.
No ale żeby w ogóle porozmawiać o Solidarności, cofnijmy się do tamtych lat i zapytam pana, jaka świadka wydarzeń.
Ja sobie też stawiałem pytanie, czym był ten ruch Solidarności?
Te zwykłe, rzadko dostrzegane przejawy Solidarności wysychały ze względu na sytuację społeczną, w której żyliśmy.
Sytuacja, gdzie zwykłe ludzkie odruchy pomocy, także solidarności, wsparcia, troski były zakazane i karane.
Mówi się często o Solidarności, że był taki jeden ruch, prawda?
Strajki, najpierw jeszcze na Lubelszczyźnie, Kraśnik, potem na Wybrzeżu, potem to się rozlało na całą Polskę, a potem powstał Związek Zawodowy Solidarności i te kilkanaście miesięcy do stanu wojennego.
które możemy określić właśnie generalnie mianem międzyludzkiej solidarności przestały być zakazane, a wcześniej były.
Są tępione, ale w związku z tym pytanie, czy dopiero na tym tle, czy potrzeba tej negatywności właśnie, tego świata, który przeciwdziała Solidarności, żeby to stało się tak silne i tak mocno jednoczące ludzi?
Ten negatyw, czyli świat, który jest wrogi Solidarności, wrogi człowieczeństwu powiedzmy jeszcze mocniej,
No właśnie, więc wtedy nie widać Solidarności, bo ona jest wyjątkowa, heroiczna, męczeńska.
Przede wszystkim o tym, że pojęcie solidarności w życiu publicznym w Polsce pojawiło się w 1977 roku.
Studenci jego koledzy zorganizowali czarny marsz protestacyjny w czasie juwenaliów oraz ogłosili powstanie Studenckich Komitetów Solidarności.
Tym bardziej, że oczywiście niemal wszyscy członkowie Studenckich Komitetów Solidarności odnaleźli się potem w ruchu Solidarności.
To słowo się pojawia trzy, cztery razy w jego homiliach, wystąpieniach, ale to przesłanie, które ma do Polaków odrodziło się potem w Solidarności.
W zasadzie było podstawą Solidarności.
Czyli studencka gałąź Solidarności.
Mamy opowieści, mamy świadectwa o tej Solidarności z perspektywy tych przywódców związkowych.
Od strony tych ludzi, którzy świadomie zaangażowali się i budowali wspólnotę Solidarności w różnych miejscach.
To jest bardzo ciekawe jeszcze do tego napięcia pomiędzy tą Solidarnością oddolną i tą z elit, z wyżyn.
Ten czas Solidarności to jest czas, kiedy ludziom urosły skrzydła.
W czasie Solidarności członkowie PZPR, których było 3 miliony,
Zostało 2 miliony, ale przecież wielu członków PZPR było również w Solidarności i nikomu to nie przeszkadzało, prawda?
No więc on jakby dostarczył języka, to jest ta jego słynna książka, Etyka Solidarności, zbiór, można powiedzieć, takich krótkich tekstów, w których Tischner budował język, albo przywracał nam raczej język, normalny, niezakłamalny język mówienia prosto o rzeczach najważniejszych.
To jest klucz do Solidarności, nie tylko tej Solidarności w 1980-1981 roku, ale generalnie, w ogóle, do zwykłej Solidarności międzyludzkiej.
Te więzi łączące ludzi, którzy właśnie w geście Solidarności coś wspólnie przedsiębiorą, na pewno są niezwykle mocne, ale jeszcze jest jedna rzecz,
I my to dostrzeżemy, no to nasza nawet naturalna potrzeba pomocy czy solidarności z innymi jest podważona.
Rzecz w tym, że w czasach Solidarności, ze strony ludzi Solidarności kwestia władzy, czy przejęcia władzy od komunistów, ona została wzięta w nawias.
I dlatego ta wspólnota Solidarności była w minimalnym stopniu naznaczona tymi konfliktami o władzę.
Właściwie nie są tymi najlepszymi dziedzicami w Solidarności albo przynajmniej nie mają tego doświadczenia, a w związku z tym i opowieści ich trzeba traktować z przymrużeniem oka.
Ja bym powiedział tak, no to doświadczenie realnej Solidarności, ruchu Solidarności było różne w zależności od tego, kto jakie miejsce zajmował.
Lech Wałęsa, eksperci byli najbardziej oddaleni od tego źródłowego doświadczenia Solidarności, o którym mówię, czyli tego doświadczenia budowania wspólnot, przywracania normalności światu, bo oni w dużej mierze zajmowali się negocjacjami z komunistami na różnych szczeblach.
No ale naprawdę nie na tym polegała istota ruchu Solidarności, że człowiek doskonalił się w tym swoim małym cwaniactwie.
Ja myślę, że nie chodziło wówczas o wzmacnianie poczucia solidarności.
Już w osiemdziesiątym roku na jesieni było takie poczucie, pamiętam jak byliśmy z delegacją naszej Solidarności i studentów na odsłonięciu pomnika w Gdańsku.
No tak, ale skoro cud, to od razu się rodzi pytanie w związku z tym, no bo mamy też te sprzyjające okoliczności, chociaż nie sprzyjające, ale ostatecznie właśnie sprzyjające w tym sensie, że potęgowały czy intensyfikowały to zaangażowanie ludzi w te gesty solidarności i w odbudowę Polski.
Pozytywna wspólnota, na przykład wspólnota Solidarności, to jest wspólnota ludzi, którzy mają te same wartości.
To nie znaczy, że te relacje Solidarności zanikły, ale one zostały zmarginalizowane.
No ale również wtedy pojawili się młodzi ludzie, którzy nie mieli tego doświadczenia pierwszej Solidarności, mieli doświadczenie lat 80., doświadczenie antykomunizmu, demonstracji, potem strajków, również tak zwane knucie, prawda?
Oczywiście odwoływali się do symboliki solidarności, ale nie mieli tego doświadczenia twórczego solidarności.
Znaczy było, tylko w 80, 81 też było, ale to nie był główny czynnik działania Solidarności.
Doświadczenie tej pierwszej solidarności okazało się klęską.
No właśnie, to jest ciekawe, że te doświadczenia, o których pan wspominał, te katakumbowe doświadczenia Solidarności, nie wyszły po 1989 roku.
W pewnym sensie nawet z okresu pierwszej Solidarności to też była polityka, to co było pozytywne, ale polityka inaczej rozumiana.
I to było doświadczenie pierwszej Solidarności.
Do solidarności nie można przymusić kogokolwiek.
Na tym poziomie jesteśmy, kiedy mówimy o tej solidarności.
Nie o tej w 1980 roku, ale zwykłej międzyludzkiej solidarności.
Ale nie można wymuszać solidarności.
Chociaż niektórzy próbują, tylko oczywiście to jest zafałszowane, kiedy się ogłasza podatek solidarnościowy.
Ja muszę powiedzieć, że zawsze miałem kłopot, jak młodym pokoleniom opowiedzieć o Solidarności.
I te rodziny, te kobiety przede wszystkim z dziećmi z Ukrainy, które przekraczały granicę Polską, spotkały się właśnie z Solidarnością.
To jest właśnie dokładnie to samo doświadczenie zwykłej ludzkiej solidarności, to znaczy taka umiejętność rezygnacji z samego siebie, poświęcenia siebie dla kogoś innego, bo on jest w potrzebie.
Pojawiły się nadużycia tej Solidarności, nie tylko ze strony konkretnych ludzi, myślę, że ich nie było tak dużo, ale także ze strony państwa ukraińskiego, polityki prezydenta Zeleńskiego.
To jest właśnie pewien ideał Solidarności.
To jest też gest Solidarności.
Te akty solidarności wyjątkowe, pożar, pandemia, wojna, one są jednak czymś wyjątkowym, a to, że my jesteśmy gotowi i wiemy, że trzeba natychmiast pomagać, wiemy, prawda, bo za dwa dni będzie za późno, odsłania to, co w nas najpiękniejsze.
Nie ma tu wielkiego aktu solidarności, ale także nie ma dziobania.
Czyli wystarczy taka możliwość aktualizacji tej solidarności, która gdzieś brzemie w nas, w jakichś głębszych podkładach, ale tutaj wrócę do tego pytania o rolę państwa.
I tu jest też kwestia czy rola mediów, to znaczy jeśli siejemy wszędzie strach, jeśli siejemy wszędzie podejrzenia, to ta wspólnota solidarnościowa ma bardzo duże trudności, żeby rozkwitnąć.
A co nam daje w ogóle ta wiedza o tych czasach, o tym cudzie, jak to pan nazwał Solidarności dzisiaj?
I to nam pokazuje to doświadczenie I Solidarności.
Drugi warunek pojawiania się Solidarności w wymiarze społecznym, w szerszym wymiarze, no to jest dobrze zorganizowane państwo.
Ostatnie odcinki
-
Próba powrotu do doświadczania. Co wiemy o uważ...
04.04.2026 21:30
-
Neuroestetyka muzyki, czyli między neuronem a p...
21.03.2026 23:00
-
Równość i przywileje. Rozmowa z Janem Hartmanem
07.03.2026 23:00
-
Asceza. Gość: prof. Piotr Domeracki
21.02.2026 23:00
-
Doświadczenie czasu nie jest moralnie neutralne...
07.02.2026 23:00
-
Strumień, który słyszymy: o zagęszczaniu i rozc...
24.01.2026 23:00
-
Rytuał. Gość: prof. Piotr Domeracki
10.01.2026 23:00
-
Akceptacja. Rozmowa wokół książki "Endo. Sztuka...
27.12.2025 23:50
-
Kultura profilowania, dbanie o wizerunek. Gość:...
13.12.2025 23:00
-
Wincenty Lutosławski. Filozof, platonik, jogin
15.11.2025 23:00