Mentionsy
Popielata bluzeczka
Dwójka dzieci ucieka przed II wojną światową na wschód. Jednak w miejscu, do którego docierają nie znajdują spokoju, muszą wracać, ale każde z nową misją. Jurek wstępuje do Armii Krajowej, a Zosia ubiera popielatą bluzeczkę. Ma pomóc w akcji rozbicia więzienia. Na czym polegała misja Zofii? Dlaczego dopiero dziś mówi o wydarzeniach z czasów wojny? O tym w reportażu Magdaleny Galas-Klusek „Popielata bluzeczka”. Muzykę specjalnie do reportażu skomponował Grzegorz Salata, muzyk z Końskich, twórca KosmoFolk, a realizacją zajął się Michał Pastuszka.
Rozdziały (7)
Zofia opowiada o swoim przebywaniu na Ukrainie podczas II wojny światowej.
Jerzy opowiada o swoim przebywaniu na Ukrainie i trudnościach, jakich się tam spotkał.
Zofia i jej matka wrócili do Polski, podczas gdy Jerzy został dłużej na Ukrainie.
Jerzy opowiada o akcji burza i swojej roli w niej.
Jerzy popularyzował wiedzę o partyzantach i opowiada o swojej karierze po wojnie.
Zofia opowiada o swojej akcji podczas rozbicia więzienia w Końskich i o znaczeniu Popielatej bluzeczki.
Podsumowanie akcji i jej znaczenia w historii regionu.
Szukaj w treści odcinka
Dopiero mi potem ksiądz powiedział, że to jest już nieaktualne.
Możesz ludziom powiedzieć, że taki przypadek miałaś.
Znajomi, sąsiedzi, no i wszystko chciało uciekać, więc na wieś do rolników, który by chciał jako podwoda, żeby zabrać nas i uciekamy przed Niemcami w głąb Polski.
Taki samolot sportowy przewoził nas, a wóz jechał przez wodę.
Jak spaliśmy w stodołach, to byli Ukraińcy i Polacy tam mieszkali.
Pobiegłam, tak na górze był kościółek, pobiegłam tam z taką dziewczynką i uklękłyśmy, a tu mówię, i przestraszyłyśmy się i z powrotem...
Czyli to był prawosławny jakiś kościół.
Jak tam dojechali, tam u tego stryja, wszystkie dzieci musiały chodzić do szkoły.
Troje było tych Polaków, co nie znali w ogóle języka tego rosyjskiego.
Oni tam wykładali, ale tak wykładali, że oni nic właściwie nie rozumieli.
W tej klasie, tam gdzie było tych trzech tylko Polaków, to większość stanowili Żydzi, Ukraińcy i Białorusini, co tam się uczyć musieli.
Jak mieszkał tam, bo tam ponad rok chyba tam mieszkał, tam w tej miejscowości, u tego stryja, więc tam ciężko było z wyżywieniem, więc co mógł, to kupował.
Wspominał zawsze chleb, jaki tam był, to tak jakby był z otrąb zrobiony czarny, taki ciemny, taki ten chleb był, ale to jeść trzeba było coś i z głodu to musiał pożywiać się tym chlebem, taki jaki tam był wypieczony.
Jak się tam spało, było ciepło.
Jeden był Ukrainiec, drugi był Polak.
I ten Polak był bardzo biedny.
W tym domu nic tam nie było i taka żółta słonina, tam bunta wisiała i te dzieci też w jakichś takich łachmanach, a po przeciwnej stronie mieszkał Ukrainiec i miał córkę, ale nie wiem czy więcej dzieci.
I ona miała taki jak to kufry dawniej były i myśmy tam do niej biegały.
Piękna dziewczyna co prawda była i miała stroje takie piękne, takie kolorowe i ona nam pokazywała i myśmy były zazwyczaj, ale tam już było tak trochę na bogato.
A tutaj była taka bardzo bieda.
Jeden był suchy, właśnie ten Polak, taki wysoki i taki jak powiem, a ten był taki brzuchaty i ten brat.
Jerzy został dłużej, bo miał zakończyć na Ukrainie edukację.
Po jakimś czasie postanowił, że jednak stamtąd będzie musiał uciec.
Przygotowali tamtą podróż i po cichutku, bo wszędzie chodzili, te tatrole chodzili, także trudno było nawet jakoś się tam...
Wymknęli się i załadowali się jak do wagonu towarowego i dojechali do Lubomila.
Bardzo to przeżył i tak właśnie zawsze wspominał właśnie tą podróż, jak to ciężko było.
No ale jako dziecko, jako młody chłopak nie mógł jakoś się z tym pogodzić, że tak się dzieje, że człowiek jeden drugiemu robi takie rzeczy.
Czy rok, czy więcej, ile to trwało, to wiem, że mama rozpaczała, płakała, jak on wrócił.
Bardzo jak wrócił, wyrywał się po nocy, krzyczał.
Nawet teraz, jak już te zmiany, to on mówi, nie popierajcie tych Ukraińców, bo oni zachowywali się wobec Polaków ogromnie.
Jak już złożyli przysięgę no to otrzymał już przydział tych zadań jakie musiał wykonywać.
I tu wspominał zawsze, kiedy miał odebrać z Czerwonego Mostu, to koło Końskich to jest, miał jakiś człowiek przyjechać z Tomaszowa i szukał kontaktu właśnie z podziemiem.
I miał być ubrany w niemiecki mundur, ale do końca nie wiedział jakiego go ma szukać.
Czy podchodzi do Polaka.
Także przerażony był bardzo, ale trafił, bo on rozwoził gazetki do Stąporkowa, tam do tej odlewni, która tam była w Stąporkowie.
Na szczęście, jak on wspomina, nie było nikogo, kto by zauważył.
Dostali rozkaz do realizacji akcji burza.
I miała ona polegać na początku na tym, że tylko mieli pracować jako dywersanci.
No mama była przerażona, ale jakoś pogodziła się z tym i przydzielili go wtedy do batalionu.
A dowódcą tego oddziału był jakiś kapitan Jerzy Niemcewicz, Warecki, Kłos i porucznik Antoni Piwowarczyk, Wąsowicz.
Wtedy to jeszcze tak mało mówili im o tym, że do Warszawy będą musieli iść, ale...
Ta sytuacja się zmieniła i potem musieli rozwiązać to działanie, bo jednak to nie wyszło tak, jak to było w planie.
O i takie rzeczy niektóre tak pamiętam i tak zostało w mojej głowie.
A teraz już nie mogę się zapytać, bo tak to zaraz jak coś mi tam tego, to się szłam i pytałam, a tu jak było, a czy jak, no to tam i powtarzał.
Myśmy zbierali jakieś pudełka takie po margarynie, potem te dzieci młodsze tych sióstr i ciotki za swoje pieniądze robiły kluski.
Tłuszcz roztapiały, rzucały takie zacierki, wysyłali chłopcom do lasu, a tym, co w Oświęcimiu byli, wysyłali do Oświęcimia.
Bo on sobie potem to roztopił w jakiejś tam zucie i było to takie treściwe, prawda?
A bracia cioteczni wszyscy byli waka.
Jednej z cioci, jak zaaresztowali tych chłopców AK-owców, co nastąpiło, potem rozbicie więzienia w Końskich.
Dowództwo AK na tym terenie u cioci Grychowej miało swój punkt.
Jedna siostra cioteczna świetnie mówiła po niemiecku, przekupiła tego strażnika, że brat cioteczny, chłopiec w moim wieku, chodził codziennie z takim śniadaniem i w tych śniadaniach tam były takie grypsy.
Akurat chodzili, kiedy tylko był strażnikiem ten jeden Niemiec.
I to trwało jakiś czas.
Ale potem doszli do wniosku, że jak nastąpi rozbicie, mu ktoś obserwował z Niemców, kto wchodzi do więzienia, kto wychodzi.
I dzień przed tym rozbiciem tego więzienia dostałam taką bluzeczkę.
Tu była taka kieszoneczka.
I tak się stało.
Aha, jeszcze mi przedtem powiedzieli tak, że gdyby ktoś akurat...
Jeśli tak się stało, że się ktoś będzie obszukiwał czy coś, to tą karteczkę połknij.
I byli tam i tak mniej więcej tych chłopców tam, jak się kręcili, a myśmy tam biegali, bawiliśmy się, to tych chłopców się znało.
A ja jak weszłam, a ten szlifta, idzie do mnie.
I stanęli tak, że ja jak potem spojrzałam, to tylko nogi ich widziałam.
Jedzenie tam rozpakowane było tego.
No i zakręcili się.
Po jakichś 10 minutach, czy może więcej, przyszedł ten strażnik i mnie wziął, wyprowadził.
I ja mówię, gdyby mi tak Niemcy wylali, to ja bym powiedziała, kto mi dał, gdzie.
Ale tak się nie stało.
Ale jak przyszłam, pamiętam, był taki wiatr, zabierucha taka.
Te buty, to pamiętam, że te... Tak mi nogi latały z tego, że wywaliłam ten węgiel z tego do cioci tej Męcino.
Oni kazali mi przysiąc, że ja nikomu nigdy nie powiem, ale ja nikomu, bo były sądy, młodzieży różne, to ja to wszystko przeżywałam, że ja bym mogła za to wszystko też odpowiadać, także nikomu nie mówiłam.
Ta bluzeczka wydaje mi się, że była taka właśnie popielata.
Jakaś taka niebiała, a taka ciemniejsza jakaś bluzeczka.
Brawurowa akcja przeszła do historii i co roku wspominana jest podczas Koneckiego Września, czyli największej patriotycznej uroczystości w regionie.
Ostatnie odcinki
-
Jo sie wsi nie wstydzę
13.03.2026 09:01
-
Jo sie wsi nie wstydzę
05.03.2026 19:10
-
Skrzynia pełna archetypów
04.12.2025 14:10
-
Druga opcja
25.09.2025 18:30
-
Byliśmy razem
24.04.2025 18:05
-
Tragiczna podróż
28.03.2025 07:50
-
Wołosatki - zgrywa w wielkim stylu!
28.02.2025 07:18
-
Stanowiliśmy jedno - dokument w rocznice 40-lec...
20.12.2024 11:53
-
Popielata bluzeczka
28.11.2024 13:32
-
Taki normalny człowiek, a biskup
07.11.2024 08:40