Mentionsy
Michał Marszał o prezydencie Nawrockim: Dla mnie, memiarza, idą złote czasy
Subskrybuj "Punkt zwrotny" w Spotify i oglądaj pełne odcinki podcastu w wersji video - https://creators.spotify.com/pod/profile/radio-tok-fm0/subscribe
Pełnej rozmowy słuchaj w aplikacji TOK FM - https://audycje.tokfm.pl/premium/promo/punktzwrotnyyt
“Myślałem, że po Andrzeju Dudzie, to już nic lepszego nas nie spotka” - żartuje Michał Marszał w rozmowie z Karoliną Oponowicz. Znany polski twórca memów, dzienikarz i influencer mówi nie tylko o swoich preferencjach politycznych oraz o profrekwencyjnej kampanii zorganizowanej w czasie ostatnich wyborów prezydenckich, ale też o wieloletniej pracy w tygodniku “Nie”. Jak Lecha Wałęsa zareagował na propozycję pracy u Jerzego Urbana? Który wiceminister chciał uciec na wódkę z sali sejmowej? O pierwszych memach i najbardziej udanych żartach, ale też o pracoholizmie i próbach odklejenia się od telefonu Michał Marszał opowiada w najnowszym odcinku wideopodcastu TOK FM, zatytułowanym “Punkt zwrotny”.
Sponsorzy odcinka (1)
"zakładłem Instagram, który i tak założyłem ja, żeby promować gazetę"
Szukaj w treści odcinka
Ale nie powiedziałeś tego, co jest o tobie napisane w Wikipedii, czyli, że jesteś memiarzem i dziennikarzem, że byłeś w Szczecinie i że dowiedziałeś się, że Szczecin naprawdę istnieje.
Oczywiście ja sobie te żarty z PiSu robiłem i pewnie jeszcze będę robił za dwa lata.
Znaczy mam takie wrażenie niestety, że to co miało być, a to co jest po tych wyborach, no niekoniecznie jest tym na co liczyliśmy i przez to ten PiS gdzieś tam zaraz wróci.
No bo kampania, najpierw jeszcze rządy PiSu, rzeczywiście nie dało się nie umrzeć ze śmiechu, oglądając twoje memy, a też memy Make Life Harder, bo tutaj w takim jesteście sklejeni.
Udało się temu PiS-owi utrzeć nosa, ale to się skończyło przy ostatnich wyborach prezydenckich.
Już mnie też ten PiS znudził w tym sensie, no co tam jeszcze mogło być, no znowu jakaś afera, nie no nikim nie robiła wrażenia.
Bo mówię, część ludzi po prostu ma ochotę odpisać na coś, że he he, a ta wiadomość na Instagramie wyświetla się tak samo jak taka, gdzie ktoś powie kto zabił Kennedy'ego i ma na to dowody.
Ktoś do mnie napisał, że widzi takie ogłoszenie, bo to jest jego parafia.
A tego dnia wyszła afera kolejna PiSu, że 500 zł Sakiewicz dostawał inni za jakieś pogadanki w wiadomościach, chwalące rząd.
Ale to pokazuje siłę tej społeczności, że tam faktycznie... Śmialiśmy się, że z perspektywy księdza nie było nagrane, ale generalnie ludzie chcą, jadą, piszą i trochę mamy taką relację kumpelską.
No i ja wiem, że jak to publikuję w ten sposób, no to zaraz dostanę tysiąc wiadomości, że tu się pisze przez uzwykłe, a nie ukreskowane, więc poprawiam to sam, żeby ten człowiek też nie musiał się z tym wozić, że coś wspaniale skomentował, no ale zrobił błąd ortograficzny.
To znaczy ja zarabiałem z pisania tekstów do prasy i im gorzej było w prasie, tym mniej było oczywiście pieniędzy, więc to było słabsze.
Tak jest, obleśne i tak dalej, więc to mi się podobało, że to jest coś nowego, innym językiem pisane i takim zrozumiałym dla mnie.
No i wtedy zacząłem czytać tygodnik nie i po latach różnych prac, call center, kleiłem koperty, jakieś tam fizyczne prace, no różne takie kiepskie miałem, to postanowiłem, że może spróbuję, bo może coś tam umiem napisać, to znajdę pracę w dziennikarstwie i oczywiście wszyscy mnie olali, Polityka, Newsweek i wprost, kto tam był wtedy.
Zgłaszałem się do nich, no i nic mi nie odpisali, nawet nie chcieli rozmawiać i tylko w tygodniku nie potraktowali mnie poważnie.
Ale żebym napisał coś porządnego, a nie pisał jakieś głupoty, CV mu przynosił czy coś.
Więc napisałem reportaż z tego, on się spodobał i kazali, żebym coś jeszcze tam pisał.
Nie wiedziałem, o czym drugi tekst napisać, bo pomysł miałem tylko na jeden, ale jakoś to tam chwyciło i pisałem teksty.
No i robiłbym coś ciekawego, bo generalnie… Zresztą miałem tę pracę ciekawą przez kilkanaście lat, bo jeździłem po Polsce głównie i pisałem reportaże z różnych miejsc, różne szaleństwa.
No ale tak wybrał, ale naprawdę stworzył jedyną wolne pismo, moim zdaniem, w tym kraju, jakie było totalnie wolne, bo był właścicielem jedynym, nikomu nie musiał się tłumaczyć i mógł robić, co chciał.
Tam jest prawda nawet napisana.
Myśleli, że gdyby wcześniej to weź przestań i co ty w ogóle robisz, ale z czasem też zauważyli, że ja mam swoje poletko tam w tym tygodniku, no czyli jeżdżę po Polsce i staram się śmieszne rzeczy opisywać.
Mówię poważnie, bo nie pamiętam na przykład, jakbyś mnie zapytała, co ja robiłem trzy dni temu, to musiałbym się bardzo zastanowić albo do maila spojrzeć, kto mi tam co pisał.
Pisałem co będzie w gazecie, czyli tam w najnowszym numerze ABCD, tam teksty takie.
I jednego dnia też zrządzenie losu z PiSu, tam ministrowie mieli ileś wypadków, chyba były trzy wypadki jednego dnia, czy tam w ciągu dwóch, trzech dni.
No i zrobiłem takiego mema, wziąłem zdjęcie karambolu, podpisałem zjazd polityków Prawa i Sprawiedliwości.
Ja memy muszę robić, a nie pisać, co tam będzie w gazecie.
Kiedyś miał jakieś tam liczydło elektroniczne czy tam jakieś maszyny do pisania i to wszystko, ale z tego też zrezygnował.
On ręcznie pisał felietony.
Wszystkie teksty pisał ręcznie, długopisem.
A ja siedziałem i tam, jak tu PiSowi zepsuć dzień.
Czerwonym jakimś długopisem?
Pisało się tekst, wysyłało do redakcji.
No i tam na kartce, każdy jak po przeczytaniu tekstu pisał, co tam o tym sądzi.
Jak czasem było, jak Urban napisał pyszne, to był wyjątkowo zadowolony.
Ja mówię, muszę sobie przypomnieć co ja pisałem, bo ja mam mnóstwo fajnych historii.
I to była historia, po której Urbana pisał pyszne.
Kupiłem starter w sejmowym kiosku i pisałem SMS-y z trybuny sejmowej tam do posłów, widząc, że siedzą.
I tam do posłanki z PiSu Sobeckiej, że ojciec Ryzyk pilnie wzywa do telefonu, bo tam w Toruniu czeka.
Do agenta Tomka pisałem, jak on był wtedy posłem właśnie, że taki jest przystojny, żeby tam... Ja mówię, proszę się natychmiast przedstawić, bo zgłoszę do prokuratury, coś tam.
I do niego napisałem, co tu będziesz siedział, takie nudy, dawaj tam na wódkę do pokoju 105, nie?
No ja tak widzę, wyjmuję ten telefon, patrzy, patrzy, podpisuje mi, ja patrzę.
Też pyszne mógł napisać... Jakiś reportaż z Lesbos przysłałem.
Też jest świat, w którym chciałbym żyć i stąd to moje zaangażowanie w atakowanie PiSu.
Napisałem do niego takie ładne pisemko i tak dalej.
No i on na to, że odpisał, że cytuję, tak, Wałęsa pisze, ale to wszyscy wiemy.
Tak odpisał na maila, z czym ja poszedłem do Urbana, no i mówię... A chyba sam te maile obsługuje?
Tego stylu pisowni nikt nie podrobi.
I Wałęsa wówczas nie tylko tak odpisał, tylko wrzucił u siebie tam gdzieś na jakieś swoje social media mojego maila, a ja w mailu tam w stopce miałem telefon.
No i generalnie nie wyszło to, żeby Lech Wałęsa pracował, ale później przy jednej okazji napisaliśmy do niego z kolegą, pamiętam zrobiliśmy taki niby oficjalny list od NASA, że wysyłają nasienie najwybitniejszych jednostek w kosmos i czy Lech Wałęsa byłby tak dobry, żeby trochę tego nasienia udostępnił swojego.
Ostatnie odcinki
-
“Do zapachu śmierci można przywyknąć”. Zbigniew...
01.04.2026 17:00
-
Paulina Młynarska o rozstaniu z telewizją: "Moj...
25.03.2026 18:00
-
Adam Bodnar o wejściu do polityki: "Czułem, że ...
18.03.2026 18:00
-
Wszyscy chcieli być Magdą M. Joanna Brodzik o s...
11.03.2026 18:00
-
Paweł Sołtys (Pablopavo): "Kiedy znika trema, p...
04.03.2026 18:00
-
Eliza Kubarska o kulisach pracy z Dodą. "Polski...
25.02.2026 18:20
-
Czy doktorowi „wypada” nagrywać na TikToku? Ada...
18.02.2026 18:00
-
Lęk nie znika od czytania poradników”. Jak Marc...
11.02.2026 18:00
-
"UFO to najmniej ważne z moich odkryć". Robert ...
28.01.2026 18:00
-
Fenomen, którego nikt się nie spodziewał. Joann...
21.01.2026 18:00