Mentionsy

Puls Trójki
Puls Trójki
08.04.2026 17:30

"Gdyby USA zgodziły się na wycofanie z Zatoki Perskiej, to byłoby coś historycznego"

Trwa dwutygodniowe zawieszenie broni między USA a Iranem. - To nie są równorzędni partnerzy, a mimo to Iran będzie traktowany jako partner albo raczej jako podmiot, a nie przedmiot. To jest niezwykłe oraz poważne osiągnięcie i o to w dużej mierze chodziło reżimowi Ajatollahów, który wyrósł na buncie wobec tego, jak Ameryka traktowała Iran przed 1979 rokiem - tłumaczył w "Pulsie Trójki" ekspert ds. Bliskiego Wschodu Paweł Rakowski. Gościnią radiowej Trójki była również Julia Sochacka (PISM).

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 22 wyników dla "Iran"

Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump ogłosił zawieszenie bombardowań na Iran.

Powiedzmy krótko, jakie oczekiwania ma Iran?

Iran chciałby wrócić do statusu kwała, właściwie do statusu nawet lepszego niż taki, z jakim w tę wojnę wchodził, dlatego że jego plan pokojowy zakłada zarówno utrzymanie kontroli nad dziesiątą Ormus, jak i zniesienie sankcji za przestanie oczywiście działań zbrojnych na wszystkich frontach, na których one teraz się odbywają.

To znaczy, czego Iran chciałby, czego będzie żądał, o czym będzie negocjował, jeśli chodzi o kwestie wzbogacania uranu.

Dobrze, to są bardzo maksymalistyczne oczekiwania Iranu i gdyby one rzeczywiście weszły w życie, gdyby Stany Zjednoczone je zaakceptowały, to byłby to duży sukces chyba strategiczny Iranu.

Widziało w Iranie swojego lidera, no bo tak to trzeba powiedzieć, że z tej pozycji, gdyby Amerykanie się zgodzili wycofać się z Zatoki Perskiej, no to mamy zupełnie inne realia.

Też trzeba podkreślić to, że Iran i Stany Zjednoczone to nie są równorzędni partnerzy, a mimo to Iran będzie traktowany jako partner, albo raczej jako przedmiot, znaczy jako podmiot, a nie przedmiot.

I o to chodziło też w dużej mierze Reżimowi Ayatollahów, który wyrósł na takim buncie wobec tego, jak Ameryka traktowała Iran przed 1979 rokiem.

Ale chciał Iran zagrać właśnie taką wysoką kartą i przedstawić ten dziesięciopunktowy plan, no jednak ciężki chyba do zrealizowania w niektórych punktach, chociażby jeżeli chodzi o kwestie wzbogacenia Uranu.

Tak, no Iran od samego początku miał program, miał wizję jak tą wojnę prowadzić i czego oczekują, w przeciwieństwie do Amerykanów, którzy

A jest to jeden z punktów w dziesięciopunktowym planie, który przedstawił Iran, prawda?

Tak, wydaje się, że dla Iranu jest istotne nie tylko własne przetrwanie, ale również oczywiście utrzymywanych przez siebie proksi.

To jest właśnie teraz ta konfrontacja, ponieważ Iran nie może wizerunkowo odpuścić Libanu, szczególnie Hezbollah.

Dzielnica szyjska w Bejrucie jest od tego, żeby być bombardowana i ja wcale się nie zdziwię, jeżeli ona zostanie odbudowana za te słynne myto, które będzie Iran pobierał.

Natomiast Iran ratując Hezbollah pokazuje to, że to swoje ukochane dziecko, pierwsze dziecko, to Hezbollah jest takim specjalnym projektem i produktem.

No dobrze, będziemy jeszcze do tej cząstki świata też powracać, ale powróćmy jeszcze do Iranu i do częściowego otwarcia cieśniny Ormus.

Tutaj w zależności od tego, na co Iran się zgodził.

Co Iran pokazał nam właśnie w tym konflikcie związanym chociażby z blokadą ciśnienia Ormus, pani Julio?

Była jakaś jego kluczowa rola w relacjach z Iranem?

Pojawia się kwestia dość rozbieżnych punktów i tej pozycji wyjściowej, co do Iranu wiemy, jaka ona będzie, co do Stanów Zjednoczonych prawdopodobnie nie.

Znaczy, jeżeli mocarstwo, jakim są Stany Zjednoczone, na polu bitwy miało przewagę i Iran tak właściwie tutaj sprytnie wykorzystał swoje możliwości, tak jak przy stole negocjacyjnym, no to pamiętajmy o tym, że Iranczycy to starodawne imperium, a kadrowo naprawdę zaimponowali światu swoją jakością, jeśli chodzi o działania dyplomatyczne i propagandowe.

I to też, wydaje mi się, będzie znaczące, bo ta wojna w perspektywie Iranu też ma uregulować wszystkie sprawy pomiędzy Waszyngtonem i Teheranem ostatecznie.