Mentionsy
26. A co twoja stara wrzuca na Facebooka? - o sharentigu i prywatności
Twoje zdjęcie z nocnika nie trafiło do internetu tylko dlatego, że w latach 90. nie było Wi-Fi. Dzisiejsze dzieci nie mają tego szczęścia.
Ten odcinek to ostra diagnoza sharentingu – od psychologicznych skutków dla dzieci, przez obszerny ślad cyfrowy budowany bez zgody, aż po zagrożenia bezpieczeństwa.
Do tego dorzucamy garść badań, kilka anegdot i sporą dawkę ironii, żeby pokazać, że dzieci nie są contentem – nawet jeśli dobrze wyglądają w matchy-matchy piżamkach.
Wspomniani twórcy:
• https://www.instagram.com/magbigaj
• https://www.instagram.com/fathering_daily
• https://www.instagram.com/fundacja_ico
• https://fdds.pl/
Szukaj w treści odcinka
Zobowiązuje się do tego, żeby w tym sezonie jeszcze więcej zaskoczyć osoby, które nas słuchają pięknem języka polskiego i jego wulgaryzmów i wszystkiego tego, co ta brukowa łacina jest w stanie nam również zaoferować oraz także, że będzie jeszcze więcej spektakularnego jebania po różnych ideach, po różnych konceptach, po różnych ludziach.
gdyż dajemy się ponosić tutaj naszym fantazjom, naszym impulsom, naszym mózgom, naszym neuroatypowościom i neuroróżnorodnościom, ale także temu, co ten świat będzie miał nam do zaoferowania.
Bo jest to temat mega złożony, jest to temat, który w momencie, w którym social media są już w swoim czwartym cyklu funkcjonowania jest mega istotne, ale w momencie, w którym były już trochę tematy mamowe, były już trochę tematy związane...
I myślę, że te trzy słowa, jakby tak każdy z takich rodziców, który idzie w jakąś przesadę, przestudiował ze spokojem, bez narzucania czegokolwiek.
miejsca zamieszkania, no po prostu szczegóły takie, że głowa mała tak naprawdę.
Tutaj też na pewno wiemy o jakie osoby chodzi, bo też są to jakieś takie mamy nagrywające na TikToku czy na Instagramie, które w sumie na poleceniach wyprawek dziecięcych, na poleceniach pakowania torby do porodu, na polecajkach wyprawki przedszkolnej, na polecajkach bucików na jesień, czy na polecajkach...
Twórcy i twórczynie, którzy mają 4 lata i sobie tak wzrastają, ze swoim chyba też jakimiś takim odbiorcami, bo zazwyczaj to są inne jakieś małe dzieci, co znów trochę nas tutaj prowadzi do zadawania pytań dotyczących tego, czy to jest nawet...
to ona blokowała te osoby, blokowała możliwość dodawania komentarzy i dalej dodawała filmy, które były takim bejtem.
Doszliśmy do tego momentu, bo to faktycznie jest jeden z takich koronnych i nawracających i powtarzających się argumentów, to znaczy dotyczący narażania dzieci na cyberprzemoc, na takie ryzyko, że właśnie pedofile po prostu pobierają sobie, czy wykorzystują te zdjęcia i jakkolwiek to nie zabrzmi, pół biedy, jeżeli to jeszcze się dzieje gdzieś tam na własny użytek, że ktoś sobie tutaj rozładuje swoją energię do tego,
Uwierzcie nam, że w momencie, w którym ktoś ma takie zainteresowania, to nie musi chodzić na plażę i wypatrywać gołych dwulatków, tylko wystarczy, że sobie wejdzie w jakiegoś darkneta albo wejdzie sobie w jakiś nadmiernie szarentingujący profil.
Natomiast ten argument, on jest praktycznie od zarania internetu obecny i on zawsze jest jakoś tak dziwnie wyśmiewany.
Natomiast kojarzę, że były jakieś takie badania, czy przyglądy, czy w ogóle dane udostępniane na temat tego, że w tej chwili, kiedy ktoś wpada, wpada ktoś, kto ma pornografię dziecięcą na przykład na komputerze i idzie za to siedzieć, albo gdzieś tam toczą się procesy prawne.
No, albo są robione jakieś przeszukiwania twardych dysków i nie wiem, miękkich dysków i różnych innych rzeczy w domu takiego podejrzanego.
I że w momencie, w którym my próbujemy krytykować trochę ten sharing, czy pokazywać palcem na rodziców nadmiernie szerujących i mówić, nie róbcie tego, to jest niebezpieczne, to jest przesadne, to oni po pierwsze zasłaniają się wielkim banerem, nie ma na to dowodów naukowych, nie ma badań,
W ogóle dzieciofobii i nienawidzenia dzieci i traktowania dzieci jako ułomnych, głupich, niemogących samostanowić albo właśnie będących własnością swojego rodzica.
Ty masz pełnię praw do decydowania niejako o nim, ale w nawiązaniu do tego, że chcesz czynić jak najlepiej, że wykorzystujesz te swoje prawa rodzicielskie do tego, żeby jak najlepiej sprawować opiekę rodzicielską i tę pieczę rodzicielską i chronić swoje dziecko.
Ale to prawo nie uprawnia Ciebie, czy nie daje Tobie prawa do decydowania zamiast niego.
Szorowania.
Na tym polega Twoje prawo do wychowywania dziecka w zgodzie z własnymi przekonaniami, że wykorzystujesz to prawo, ale nie wykorzystujesz go przeciwko dziecku.
No, także jeżeli tutaj jest kwestia odwoływania się do tego, co powinno wygrać, czy prywatność dziecka, czy samodzielne podejmowanie decyzji przez rodzica, kurwa, gdybyśmy mieli inteligentnych wszystkich rodziców, którzy wiedzą, co robią, znają swoje dzieci i czynią dla nich tylko i wyłącznie dobre rzeczy, to nie prowadzilibyśmy tej dyskusji.
pracy w zawodzie psycholożki, pracy w zawodzie seksuolożki, pracy w zawodzie psychoterapeutki, ale też obcowania z pedagogami, pedagożkami, nauczycielami, nauczycielkami, osobami, które pracują z dziećmi w poradniach psychologiczno-pedagogicznych, w szkołach, w placówkach oświatowych, w placówkach wychowawczych.
Trochę może jeszcze na temat, żeby złapać ten moment, gdzie prawo do decydowania czy prawo do wychowywania zgodnie ze swoimi poglądami i przekonaniami łączy się gdzieś też z tą cielesnością, z tą prywatnością.
Żyliśmy w takiej kulturze naprawdę ukrycia i schowania, nie?
I takiego podporządkowania tej otoczce trochę takiej konserwatywno-katolickiej, gdzie faktycznie taka seksualność to w domku pod pierzynką i rączki na stole.
Więc gdzieś pojawi się potrzeba dbania i rozwoju o swoją prywatność i ubrania to w swoje własne jakieś takie...
To znaczy wjeżdżają tam z buta komuś do pokoju, bez pukania, otwierają, a tam pytają, a co, a walić się, trzepiesz już gruchy czy nie, bo tata to w twoim wieku coś tam.
taką psychologiczną zagwarantujecie tym dzieciom czy osobom w waszym otoczeniu i ta kwestia związana z tą kulturą udostępniania wizerunku i w ogóle z taką decyzyjnością na temat obecności dzieci w sieci czy w ogóle dla mnie to jest bardzo podobne do tej seksualności że to działa na podobnych mechanizmach że odbierasz komuś taką prawo do samostanowienia
Nie dbania w ogóle o prywatność dzieci w sieci, a jest to post niczyj inny jak Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę, która jest w ogóle, jak chcecie coś gdzieś mądrzej co jakiś czas popatrzeć, poczytać, to absolutnie odsyłam do wszystkich treści spod skrzydeł czy spod strzechy Fundacji, bo to jest w ogóle ultimate polecajka, tam zawsze jakościowo, tam zawsze na podstawie EBM, no sensownie.
To jest w ogóle jakieś takie moje imperium rzymskie, czyli refleksja nad tym, dlaczego osoby komentujące uznają, że to, co mają do skomentowania w ogóle kogokolwiek obchodzi, kogokolwiek interesuje.
Druga kwestia, którą porusza FDDS to jest ryzyko wykorzystania seksualnego online, czyli to, że nawet niewinne zdjęcia mogą przecież trafić do niewłaściwych rąk i to jest ten wątek, który sobie tutaj, czyli że sprawcy przemocy seksualnej, grumerzy czy producenci jakichś nielegalnych materiałów mogą wykorzystywać te zdjęcia czy materiały nie tylko w celach seksualnych, ale i to jest bardziej niebezpieczne, do budowania zaufania dziecka albo jego szantażowania.
Budowanie zaufania, czyli grooming polega na tym, że ja wiem jak ma na imię Twój piesek, ja wiem jak ma na imię Twoja mama, ja wiem, że chodzisz do przedszkola imienia Koszałka Opałka, więc generalnie mówię Tobie, że ej, bo Ty chodzisz do tego przedszkola i tam w grupie, zaraz sobie szybko sprawdzam, to jest kolejny temat, który też sobie poruszymy, chodzisz do grupy z taką Anią i Ania z kolei ma kotka Leonka, prawda?
Również ryzyko wykorzystania danych osobowych, czyli pozbawienie kontroli nad własnym wizerunkiem.
Nie wiem, czy kojarzysz, była taka kampania reklamowa, gdzie zaproszono rodziców do kina, szarentingujących i przerobiono zdjęcia ich dziecka, które bardzo mocno szerowali na dorosłą osobę.
Nabieram takiego przekonania, że dobrze jest robić rzeczy, na które dobrze reagują inne osoby, nawet jeżeli to nie jest coś odpowiedniego, być może czy właściwego dla mnie w tym momencie.
Myślę sobie też o tym, bo to wiąże się z tym, co kolejne tutaj proponuje FDDS, czyli że to jest naruszenie dóbr osobistych, czyli w momencie, w którym publikujesz te treści, które bywają mega szczegółowe, to są jakieś dane medyczne, zachowania, miejsca pobytu.
No oczywiście jest to też kwestia naruszania prywatności i autonomii dziecka, czyli nie mamy tej zgody.
I odsyłam Was absolutnie do posta Kamila z 18 lipca tego roku, w którym Kamil przedstawia i przekazuje dalej badania naukowe dotyczące szarentingu i przekazuje m.in.
informację dotyczącą tego, jakie motywacje w badaniach podają rodzice szarentingujący, czyli tłumaczący dlaczego ten szarenting stosują.
Potrzeba uwagi, interakcji społecznych, uzyskania wsparcia, uznania akceptacji, budowanie ekspresji swojej tożsamości rodzicielskiej, ewentualnie presja ze strony innych.
Bo dla mnie edity akurat bardziej się kojarzą z pewną jakąś taką kulturą żartu, czy podawania dalej jakiegoś takiego... Niektóre były takie bezczelne.
Jest to element autoprezentacji i budowania swojej marki.
Kolejna rzecz, którą tutaj dr Janowicz jeszcze podpowiada, to to, że to są treści, które mają angażować społeczność, zwiększać poczucie zaufania ze strony odbiorców i zwiększać zasięg swoich kanałów, czyli co pomaga ciekawsze reklamy, czy ciekawsze pieniądze wyciągać.
I teraz myślę sobie tak, że jeżeli dziecko jest wytrychem do zaufania moich odbiorców,
Czyli to jest tak naprawdę działanie na rzecz utrzymania tego statusu quo.
Wśród dzieci uczestniczących w badaniach na ten temat przeważał negatywny stosunek do szarentingu i takich zachowań ze strony rodziców.
Dzieci preferują uzyskiwanie zgody ze strony rodzica i brak upubliczniania wizerunku lub informacji.
Dzieci, nastolatkowie, nie akceptują wykorzystywania ich wizerunku do budowania obrazu rodzica, do bycia przedłużeniem swojego rodzica.
Rodzice zaś mają tendencję do niedoszacowywania ryzyk związanych z szarentingiem, nie pytania dziecka o zgodę i dzielenia się większym zakresem informacji w środowisku, w którym czują się bezpiecznie.
i świetnie różne treści tłumaczy, powołując się także na badania naukowe.
Ciekawy jest też temat, ale myślę, że to na absolutnie inne rozważania, ale dajcie nam znać, co myślicie.
Ostatnie odcinki
-
38. Tego kocham, tego lubię: przegląd zawartośc...
10.02.2026 17:20
-
37. Zdradziłem, ale to było niechcący
27.01.2026 15:20
-
36. To NIE jest noc na debiut seksualny...
13.01.2026 15:04
-
35. 2025 - psychologicznie rok biorąc
30.12.2025 15:23
-
34. Do 11 razy sztuka. Tragedia "Ślubu od pierw...
16.12.2025 14:51
-
33. Polskie Towarzystwo Skandaliczne
02.12.2025 15:04
-
32. Roast podręczników WDŻ: BEST OF
18.11.2025 16:15
-
31. Paranormalnie rzecz biorąc
04.11.2025 15:02
-
30. Stawiamy słuchaczom tarota, a Jungowi laskę...
28.10.2025 15:00
-
29. W nienawiści do szkoły tak zostaliśmy wycho...
21.10.2025 14:50