Mentionsy
Przyjaciółki Projektantki "Dom do życia, czy do portfolio" rozmowa z Kingą Szwej
Jest projektantką wnętrz, która niezawodnie pomaga rozstrzygnąć rozterki swoich klientów. Teraz przyszło jej zmierzyć się z rozpoznaniem własnych potrzeb i oczekiwań. Jak się projektuje dla siebie? Czy warto pokazywać ten proces w kontekście współprac barterowych, albo jakie niesie to ryzyko? Zapraszam Was do posłuchania rozmowy o tych wszystkich trudnościach ale i spełnianiu marzeń. Jak buduje się dom pod presją social mediów i czasu? Partnerem podcastu jest Purapuri - showroom AGD i akcesoriów meblowych.
Szukaj w treści odcinka
Bardzo trudno jest w ten sam sposób podejść do siebie, bo nikt nie jest w 100% obiektywny, jeżeli chodzi o siebie, nie?
Bo mówisz, że z zespołem całkowicie zdalnie.
Partnerem podcastu jest Purapuri, showroom sprzętu AGD oraz akcesoriów meblowych.
Myślę, że tutaj jesteśmy bardzo blisko ludzi, którzy nie mają nic wspólnego z architekturą, ale z drugiej strony przez to, że jesteśmy otwarte na tak wiele wariantów projektowych,
Myślę, że my też przy każdej współpracy się angażujemy i też się trochę utożsamiamy z każdym projektem kolejnym.
I bardzo trudno jest w ten sam sposób podejść do siebie, bo nikt nie jest w 100% obiektywny, jeżeli chodzi o siebie, nie?
Byliśmy zgodni co do założeń domu, co do tego, jakie podstawowe założenia, co on ma spełniać.
Ale przez to, że stwierdziliśmy, że się tak dzielimy, to ja miałam spokój, więc też nie chciałam już w to wchodzić, a z drugiej strony miałam spokój w momencie, kiedy była ta kolejna część, wykończenie wnętrz, nie?
A jak spojrzysz na cały ten proces od wyboru działki, pewnie, do przeprowadzki, to co było takie najtrudniejsze, ale nawet nie logistycznie, nawet nie organizacyjnie, ale tak emocjonalnie?
Nawet może wiesz o kim mówię, bo to jak taka nasza wspólna znajoma.
Więc samo to już świadczy o tym, jak trudny to jest proces, kiedy specjaliści od tego procesu wolą sobie odpuścić.
Gdzie musieliśmy wyprowadzić się z naszego mieszkania, które zostało sprzedane i mieliśmy taki transfer pomiędzy taką opcję tymczasową na szybką chwilę pomiędzy sprzedażą mieszkania, wprowadzeniem się do siebie, no ale umówmy się, tam trzy miesiące, kto by się przejmował, nie?
I pytanie, w ogóle dochodzenie takie, kto zawinił, co się stało, badania, jakieś takie ekspertyzy.
Bardzo techniczne kwestie i ciężko znaleźć też człowieka, który podejmuje się tej ekspertyzy i który zna się na rzeczy.
Tak, żeby nie uszkodzić tego ogrzewania podłogowego, tak żeby to potem uprzątnąć, czyli trzeba było zdjąć to ogrzewanie podłogowe, ale już nie można go było jakby wypiąć, tylko już trzeba było to spagetti podnieść.
Uprzątnąć pod spodem, wywieźć ten gruz, rozłożyć jeszcze raz.
Bardzo często romantyzuje się ten moment przeprowadzki, że tak w końcu jesteśmy u siebie, o Boże, na kartonach, ale u siebie, to jest takie wspaniałe.
I muszę wam powiedzieć, że ja w momencie, kiedy się przeprowadziliśmy i spędziliśmy pierwszą noc w tym naszym nowym domu, to jak wstaliśmy rano, to zapytałam mojego męża, czy jak będzie nam się źle w tym domu mieszkało, to czy my ten dom możemy sprzedać, nie?
I że czasami takie historie wychodzą bokiem właśnie w takich najmniej oczekiwanych momentach, ale w takich, że spodziewamy się zupełnie innych emocji, że możemy być czasami rozczarowani też takimi historiami.
Myślę, że warto o tym mówić, bo to jest ciekawe, bo jakby po pół roku mieszkania mieszka mi się absolutnie super i bym tego domu nie zamieniła na żaden inny, jakby nie chcę go sprzedawać ani się wyprowadzać.
Czy czujesz swoją zmianę w podejściu do współpracy z klientem z czasów przed budowy domu, a z czasów po budowie domu?
Czyli, czy jesteśmy studentem po studiach, czy jesteśmy matką z dwójką dzieci, czy mamy pod opieką osobę z jakąś niepełnosprawnością.
Powiedziałabym, że bardziej różne życiowe doświadczenia, na które oczywiście składa się też wykańczanie swojego domu, projektowanie swojego domu, czy swojego mieszkania, czy to, że mieszkanie projektuje się inaczej niż dom, ale wrzuciłabym do takiego worka życiowych doświadczeń, które wpływają na to, jak odbieramy przestrzeń, jaka przestrzeń z nami najlepiej koresponduje.
46-47 czasami w sportowych butach mojego męża, które są takie czasami obudowane i takie większe.
Powoduje to problem w przechowywaniu moich, bo mam za głęboko, żeby je dobrze wyeksponować i żebym wszystkie widziała, a z drugiej strony w dwóch liniach też już niewygodnie się w ogóle korzysta.
Jakby ja je absolutnie kocham i uważam, że się sprawdzają wszędzie, w garderobach, w szafach na buty i w ogóle, że to jest super opcja, ale ludzie tak...
Trochę to jest tak, że jeżeli jesteśmy super ekstra specjalistów w koloryzowaniu włosów i umiemy robić ombre od różowego do niebieskiego, to nie zawsze oznacza, że musimy takie nosić na głowie.
Czy jest to właśnie dom, który ma być spełnieniem marzeń?
I dla nich to jest spełnienie ich marzeń.
I jakby wydaje mi się, że właśnie dom jako wizytówka jest bardzo takim trudnym i obciążającym aspektem dla głowy.
Natomiast w związku z tym, że mam bardzo dużo współprac związanych z budową domu i wielu producentów zdecydowało się na takie współpracę, no to jestem zobowiązana, żeby te produkty pokazać, pokazać jak one działają, no fajnie je pokazać w ładnym otoczeniu.
Myślałam sobie, dobrze, to nie ze wszystkim, żeby presja cię, Kinga, nie zjadła, żebyś, wiesz, nie wylądowała po prostu w szpitalu psychiatrycznym po budowie tego domu z jakąś głęboką depresją, to powoli, spokojnie, a potem jest takie, nie, ale muszę to wszystko zrobić, bo jak to będę pokazywać, to ludzie będą mnie oceniać.
W pewnym momencie warto sobie zdać sprawę z tego, że dom jest miejscem, naszą oazą spokoju, a nie naszym konkursem.
I nie naszym portfolio, tylko naszym miejscem spokoju.
I to już jakby mam w sobie, natomiast to też była jakaś droga i trochę takich myśli niespokojnych po drodze mi towarzyszyło i w kontekście mojego domu.
To, co chciałam powiedzieć, to to, że jeżeli ktoś myśli sobie, a myślę, że są takie osoby, które czasami popadają w jakieś takie spadki nastroju, bo myślą o tym, że ich dom musi być ich wizytówką, to nie, nie musi.
Dom ma być miejscem spokoju, a wizytówką niech będzie nasze portfolio, nasza praca i to, co robimy z klientami i tak jak z nimi pracujemy, a dom to jest dom.
A jeszcze w kontekście nawiązywania współpracy.
Fajne było to, że rzeczywiście producenci decydowali się na tę współpracę.
Czyli powiedzmy, że są to takie rzeczy sprawdzone czy takie, które rzeczywiście testowałam na przestrzeni lat, ale
Umówmy się, też bardzo wielu producentów nie weszło w takie współprace, nie?
To nie jest tak, że każdy, z którym ja chciałam nawiązać taką współpracę, powiedział o, super i tutaj oczywiście.
Tylko wiadomo, że to jest jakaś tam ograniczona część i jest dosyć duża swoboda, ale na przykład jedną z takich rzeczy, takich presji oczywiście jest to, że na takie współprace, wiesz, masz podpisaną umowę, masz warunki, masz terminy.
I jakby jedyny aspekt takiej ciśnięcia jest może ciśnięcie, źle to nazwałam, jakiejś takiej wiesz presji, która nie wynika ze złej woli czyjejkolwiek, tylko jak masz właśnie te półtora roku opóźnienia.
No to wynika presja z terminów, które masz zapisane w umowie, a nie, wiesz, no jak ktoś wchodzi w jakąś współpracę, to też oczekujemy... Znaczy, rozumiem, że te firmy chciały promować coś, co aktualnie, na przykład, tak, są sprzedawne.
A to, wiesz, no raz, że jak umawiasz tę współpracę, no to jakby to musi się zadziać jakimś wyprzedzeniem, żeby wiedzieć, czy w ogóle jesteś w stanie to wpleść w...
I na przykład teraz moja siostra skończyła SP i właśnie podarowała mi trzy przepiękne linoryty, które dopiero oprawiałam.
Więc myślę, że poniekąd jest to zwieńczenie tego ciężkiego etapu budowy, ale sama też jestem ciekawa, co się wydarzy w perspektywie tam jeszcze dwóch, trzech, dziesięciu lat, jak on będzie wyglądał.
Takiego poczucia, nie wiem... Niespoczucie próżności.
Niespoczucie próżności, że o tak to ja nie będę mieszkać.
Znaczy zdarzały się jakieś takie małe rzeczy, które miały być zrobione i przez pięć lat nikt tego nie zrobił i mieszkanie sprzedawaliśmy nadal w takim samym punkcie.
I na mnie to naprawdę, albo gdzieś wiesz, stała jakaś ukośnica do czegoś, jakiś sprzęt, coś.
W ogóle sam proces projektowy, moim zdaniem, też bardzo często otwiera naszych klientów na różne, na zupełnie inne spojrzenie na swoje wnętrze, takie to wnętrze personalne, ale i właśnie wnętrze mieszkania.
I oni jakby podczas całego tego procesu potrafią zmienić w ogóle optykę, w sensie jakby zupełnie inaczej spojrzeć na daną rzecz i zmienić zdanie, co może być odbierane jako o matko, kolejna zmiana, ale tak naprawdę on się czegoś dowiaduje, on tak jakby widzi to po raz pierwszy i musi na przykład prowadzić jakiś wewnętrzny proces, czasami walkę z jakimiś przekonaniami, właśnie które wyniósł z domu albo z jakiegoś związku poprzedniego i w ogóle.
Spokojnie pobyć z tym projektem, popatrzeć na to, przespać się, zastanowić, czy nam to pasuje.
Natomiast ja z kolei prowadziłam bardzo dużo negocjacji odnośnie współpracy i to trwało dobry rok.
To bardzo ładnie tak wygląda na Instagramie i się wydaje, wiesz, że ktoś tam wrzuca filmik, że współpraca, że coś i obejrzysz filmik 15 sekund i się wydaje, że to wszystko tyle trwa, 15 sekund, nie?
No właśnie negocjowanie takich warunków, podpisywanie umów, odsyłanie umów, spotkania w tym zakresie.
No wpłynęło tak, że firma mi się wtedy też bardzo prężnie rozwijała i bardzo dużo jednak zadań spadło, zostało zdywersyfikowanych do różnych osób, które pracowały w biurze i jestem absolutnie wdzięczna losowi.
I sobie, że potrafiłam sobie taki fajny zespół znaleźć.
Tylko mieliśmy jakby zatrudnioną ekipę, która... Ale z systemem gospodarczym, rozumiem.
Bo nagle myślę, że to jest bardzo wyniszczające też organizm, bo przyzwyczajasz się do tego adrenaliny, stresu i jak zaczyna być spokojnie, to sobie szukasz tego czegoś.
I żeby w ogóle zdać sobie sprawę, że to jest wyniszczające.
Potem pojawiły się i choroby, i spadki nastroju bardzo duże.
Żeby to spiąć w całość, wszystko, żeby wszyscy przeżyli, żeby dzieci przeżyły.
No i Inka też jakby ma w końcu swój pokój, bo na przykład jak mieszkaliśmy w mieszkaniu, to była jeszcze na tyle mała, że spała z nami w sypialni.
Nie, no tak, no jakby spokojnie.
No tak, tak, oczywiście, no a to jest jakby taka perspektywa, którą jesteś w stanie znowu zrozumieć, jak już paru rzeczy w życiu doświadczysz i ci się poukłada w głowie, bo jak przeżywasz to po raz pierwszy, to ci się to inaczej układa niż jak przeżywasz to po raz któryś, nie?
To było absolutnie fantastyczne miejsce do mieszkania w czasach takich, wiesz, kiedy z moim mężem wtedy, z moim chłopakiem sobie tam mieszkaliśmy, to tam się świetnie żyło, tam życie społeczne.
Specyfika miejsca Warszawa, Warszawa, jakby infrastruktura, to jakie to jest osiedle.
To też jest bardzo ciekawe takie społecznie, ale tak doświadczeniowo bardzo cenne, cenna lekcja życia.
Pracują zawodowo, rodzina mojego męża jest spod Częstochowy, więc jakby też nie mieliśmy żadnych tam takiego życia rodzinnego.
Zmieszne latawce, wiatraki z tym logo takim, że ja widzę, że on codziennie o tej samej godzinie, że koło naszego domu, codziennie o tej samej godzinie ktoś idzie sobie pobiegać w lesie, że to jest ta osoba, że to małe miasto ma taki cykl i rytm życia, który gdzieś w jakimś sensie daje taki dla mnie spokój i to poczucie, że jakby trochę jesteśmy bliżej wszystkiego i że też jesteśmy bliżej rodziny.
Życie jest nadal szalone i wiadomo, nie jesteśmy w stanie się codziennie z każdym spotykać i się nagle, że wszystko się zmieniło i teraz to się super odwiedzamy i codziennie u siebie jesteśmy.
Że to w ogóle uczy takiej innej perspektywy i jakby mi daje duży spokój.
Że to jest absolutnie świetne i to daje dużo spokoju.
Bo mówisz, że z zespołem całkowicie zdalnie.
Ja z całym zespołem pracuję w 100% zdalnie.
W zasadzie powiedziałabym, że mamy zespół z całej Polski, ale niektóre osoby mieszkają na świecie.
W Warszawie spotykamy się z klientami.
Oczywiście teraz bardzo dużo showroomów oferuje takie możliwości, że można się spotkać z klientami, zobaczyć rozwiązania i nie ma z tym najmniejszego problemu.
Natomiast bardzo duża część procesu projektowego potem następuje rzeczywiście zdalnie, w sensie spotykamy się na jakichś takich
Ciężko czasem znaleźć w dzisiejszych czasach moment, kiedy trzy albo cztery osoby będą miały w grafiku czas na to samo spotkanie i że to długo trwa.
I że ten świat taki online'owy i też tych spotkań online'owych jest już teraz tak bliski i tak dostępny i tak normalny dla każdego.
Myślę, że wartość taka jak współpraca ze sprawdzonymi ekipami, jak współpraca ze sprawdzonymi producentami, z takimi elementami, które
Jeszcze tak reasumując nawet i wracając do tego tematu tych współprac, to sądzę, że bo chyba nie powiedziałyśmy o tym, że jest jeszcze właśnie takie dodatkowe poczucie ciężaru i odpowiedzialności, które możemy mieć na sobie realizując takie współpracę, że ty polecisz i powiesz, że dobre i że zrobiłaś.
W sensie takim, że faktycznie już najbardziej chyba naturalnie wychodzą te współpracy, gdzie faktycznie w projektach wcześniej to wykorzystywałaś i teraz stwierdziłaś na pewno chciałabym mieć to w swoim domu.
Myślę, że to, jakie te relacje były wcześniej, przenosi się na to, jakie one są w trakcie trwania tego procesu współpracy.
Ostatnie odcinki
-
Przyjaciółki Projektantki "Energia miejsca, ene...
01.12.2025 07:00
-
Przyjaciółki Projektantki "Od remontu do specja...
24.11.2025 07:00
-
Przyjaciółki Projektantki "Szkolenia, które nie...
17.11.2025 06:45
-
Przyjaciółki Projektantki "ADHD - tajna moc, cz...
10.11.2025 14:06
-
Przyjaciółki Projektantki "Dom do życia, czy do...
03.11.2025 06:50
-
Przyjaciółki Projektantki "Intuicja i rozsądek ...
27.10.2025 06:50
-
Przyjaciółki Projektantki "Z intuicją w świat" ...
02.06.2025 16:05
-
Przyjaciółki Projektantki "Moje social media, m...
02.06.2025 16:00
-
Przyjaciółki Projektantki "Sztuka bycia sobą" -...
02.06.2025 15:54
-
Przyjaciółki Projektantki "Biznes na swoich zas...
18.05.2025 09:22