Mentionsy

Prof. Antoni Dudek: Rzeczypospolite
Prof. Antoni Dudek: Rzeczypospolite
31.03.2026 19:10

To on stał za zbrodnią pomorską w 1939 roku. Polakożerca Ludolf von Alvenslebe

Ludolf von Alvenslebe był nazistą z przekonania, wiernym "ideałom" partii, zaufanym człowiekiem Heinricha Himmlera. Gdy III Rzesza najechała Polskę, kierował na podbitych terenach Selbstschutz Westpreuβen – paramilitarną formacją, słynącą z okrucieństwa. Przyczynił się w ten sposób do śmierci tysięcy Polaków, głównie przedstawicieli inteligencji. Nie znał litości. Był absolutnie przekonany o słuszności swoich działań. Gościem Atoniego Dudka jest dr Filip Gańczak, autor książki "Polakożerca". To efekt kilkuletniego śledztwa dziennikarskiego, w którym autor odtwarza losy nazistowskiego zbrodniarza.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 50 wyników dla "Alvensleben"

Jest to historia Ludolfa von Alvenslebena, nazistowskiego niemieckiego zbrodniarza z czasów II wojny światowej.

Muszę powiedzieć, że do czasu lektury tej książki mnie się nazwisko Alvensleben kojarzyło głównie z tzw.

konwencją Alvenslebena, jednego z przodków bohatera pańskiej książki.

No i dotąd on był tym takim, w moich oczach, najbardziej srogim Alvenslebenem walczącym z Polakami, a tymczasem okazuje się, że jeden z jego potomków, bo to taki tam odłam rodziny, bardzo rozgałęzionej, starego, niemieckiego, arystokratycznego rodu, Ludolf von Alvensleben się okazuje znacznie groźniejszy dla Polaków.

To właśnie był Ludolf von Alvensleben.

Dowiedział się, że ojcem jego był właśnie Ludolf von Alvensleben, którego jak twierdził znał już nawet z czasów szkolnych, gdzieś tam z jakiegoś podręcznika jako zbrodniarza.

Przejdźmy teraz już do sedna pana książki, do historii owego Alvenslebena.

No Niemcy przegrały, że to była klęska i oczywiście za tą klęskę ktoś jest winny i zdaniem Alvenslebena to są oczywiście wszyscy z wyjątkiem samych Niemców.

NSDAP zaczęła puchnąć po dojściu Hitlera do władzy, gdzie się masa różnych koniunkturalistów zapisywało, a Alvensleben był nazistą, można powiedzieć, ideowym.

W czasach Republiki Weimarskiej, czyli czasach tych międzywojennych, Alvensleben kierował NSDAP tymi strukturami powiatowymi już od samego początku, kiedy związał się z partią w 1929 roku, kiedy ona jeszcze cieszyła się niewielkim poparciem społecznym.

Alvensleben dostał się nawet do parlamentu, do Reichstagu i związał się też w 1934 roku jednak z SS.

No dość, że Alvensleben zostaje tak zwanym głównym adiutantem Himmlera po pewnym czasie, co czyni go już osobą bardzo wysoko stojącą w hierarchii SS, a de facto aparatu przymusu nazistowskiego.

Tutaj i Himmler i Alvensleben chętnie odwołują się do tzw.

Od, że tak powiem, struktur tych oficjalnych gestapo, SS, które tam przyjechały gdzieś z głębi Niemiec i na czele właśnie tego zelbszucu, na obszarze województwa pomorskiego przedwojennego mniej więcej, zostaje bohater książki Pana, przypomnę, że Pan dr Filip Gańczak jest dzisiaj Państwem moim gościem, właśnie ów Ludolf von Alvensleben.

I można powiedzieć, że to jest jakby centralny punkt pana książki, tak zwana zbrodnia pomorska, a więc gdyby pan zechciał opisać, jak długo trwa ta operacja wymierzona w Polaków, jaka jest jej skala, czy da się więcej oszacować liczbę ludzi, którzy na polecenie Alvenslebena zostają zamordowani w 1939 roku?

W gruncie rzeczy to urzędowanie Alvenslebena w Bydgoszczy jest krótkie, bo od drugiej dekady września 1939 roku do ostatnich dni listopada i w ciągu tych kilku tygodni udaje się Niemcom rozpętać machinę dużego terroru,

I może nie wszystkie idą na konto Alvenslebena, bo również inne niemieckie formacje działały na tym terenie.

No ale pokaźna część tych ofiar idzie niewątpliwie na konto Alvenslebena i Selbstschutzu.

Generał Max Bock z dowódców, zdaje się, Wehrmachtu na tym terenie wręcz pisał pismo, że trzeba zrobić coś z tym Alvenslebenem, ponieważ on destabilizuje jakby struktury w ogóle generalnie rozpętując tak chaotyczny terror.

Alvenslebena nie spotkały za to żadne konsekwencje, ale to pokazuje, że ta skala terroru budziła też zaniepokojenie innych struktur w ramach państwa niemieckiego.

Ale były też osoby takie chociażby jak Albert Forster, Gauleiter, Gdańska i później również Prus Zachodnich, które przeciwstawiały się Alvenslebenowi z innych zupełnie powodów, bynajmniej niehumanitarnych.

Rozwiązany, część jego członków została wcielona po prostu do SS, a Alvensleben wyjechał z Bydgoszczy.

Dlatego, że w pana książce w ogóle pojawia się kilku Alvenslebenów,

Ale pojawia się też taki krewniak Joachim von Alvensleben, o którym okazuje się, że trafia w pewnym momencie za swoją niewłaściwą postawę do obozu koncentracyjnego w Buchenwaldzie

Gdyby pan coś zechciał powiedzieć o tej historii z Joachimem von Alvenslebenem?

Joachim von Alvensleben to jest przed wojną ordynat w Ostromecku pod Bydgoszczą.

I kiedy wybuchła wojna, tam w Ostromecku właśnie pojawił się między innymi Ludolf von Alvensleben i jego inny krewny, też Ludolf, też zaangażowany w zbrodnie na miejscowej ludności polskiej.

Później w ślad za wycofującą się armią niemiecką wycofuje się też Alvensleben.

Tam zresztą Alvensleben jest świadkiem masowych nalotów w lutym 45 roku, alianckich na Drezno, które doszczętnie niszczą to miasto.

I z tego obozu bardzo szybko, bo już we wrześniu 1946 roku Alvenslebenowi udaje się uciec.

Alvensleben, Mengele, Eichmann, a jest jeszcze wielu innych, którym udaje się uciec głównie do Argentyny i to z całą pewnością w pojedynkę by sobie z tym nie poradzili.

W przypadku Alvensleben'a to był franciszkanin,

Ja przypomnę, że państwowym gościem jest dzisiaj pan dr Filip Gańczak, a rozmawiamy o jego książce Polakożerca, poświęconej postaci nazistowskiego zbrodniarza Ludolfa von Alvensleben.

Alvensleben, podobnie jak Eichmann, podobnie jak Mengele i cały szereg innych, trafia do Argentyny i wydaje się, że ten kraj jest rzeczywiście w Ameryce Południowej, choć nie jedynym, to głównym miejscem, gdzie ci zbrodniarze się próbują ukryć.

To jest jeden z tych kluczowych czynników, kiedy zbrodniarze tacy jak Alvensleben, czy Mengele, czy Eichmann przybywali do Argentyny, mieli oparcie miejscowych Niemców, mogli liczyć na pomoc w znalezieniu powiedzmy mieszkania, pracy, w ukrywaniu ich na tym pierwszym etapie.

Kto wie, gdyby dłużej żył Ludolf von Alvensleben, być może on również czułby się zmuszony opuścić Argentynę.

Do Alvensleben tam w Argentynie dołącza żona z trójką młodszych dzieci.

Jeden z krewnych mówił, że Alvensleben początkowo pracował w cyrku w Argentynie.

Czy władze polskie podejmowały jakieś próby ekstradycji Alvenslebena, ewentualnie innych niemieckich zbrodniarzy, którzy w Polsce dopuścili się zbrodni wojennych?

Właściwie ze znanych mi dokumentów wynika, że takie realne próby doprowadzenia do ekstradycji Alvenslebena po stronie polskiej były podejmowane jedynie w drugiej połowie lat 40., kiedy jeszcze przebywał w Europie.

W terenie przedwojennego województwa pomorskiego oprócz Forstera odpowiada właśnie też Alvensleben i postulował postawienie obu przed sądem w jednym procesie.

Z tym, że to był już ten moment po ucieczce Alvenslebena z brytyjskiego internowania i w tamtym momencie nie udało się ustalić, gdzie Alvensleben przebywa.

A kiedy Alvensleben znalazł się w Argentynie, właściwie nie widać prób ze strony władz PRL doprowadzenia do jego ekstradycji.

Na pewno co najmniej od początku lat 60-tych również wschodnioniemiecka Stasi wie, że Alvensleben przebywa w Argentynie, ale właściwie takie szerokie dochodzenia w latach 60-tych przeciwko niemu prowadzone są jedynie w RFN.

Tam rzeczywiście przesłuchiwanych jest wielu świadków, przede wszystkim byłych podwładnych Alvenslebena.

Alvensleben szybko staje się jednym z głównych podejrzanych i nawet dwa zachodnioniemieckie sądy w latach 60 wydają nakaz jego aresztowania, ale sprawa rozbija się w momencie, kiedy trzeba by wystąpić o ekstradycję.

Alvensleben przebywał w Argentynie już pod swoim nazwiskiem.

Więc moim zdaniem ustalenie miejsca pobytu Alvenslebena nie było jakieś strasznie trudne i ja rozumiem, że być może władze Argentyny by odmówiły wydanie Alvenslebena, ale dla mnie jest zdumiewające, że nikt w Polsce, której tyle się mówiło o tym, że trzeba ścigać zbrodniarzy hitlerowskich, potępiano RFN, że tam się właśnie ich ukrywa, że się ich nie ściga, że nie wystąpiły nigdy z wnioskiem o ekstradycję jego i nie wiem, czy w ogóle wystąpiły o kogokolwiek innego.

W przypadku Alvenslebena prokuratura w Monachium bardzo ślamazarnie prowadziła te swoje dochodzenia i ewidentnie nie była też zainteresowana nawet pomocą prawną ze strony polskiej, twierdząc w jednym z dokumentów, że polscy świadkowie rzekomo niewiele w tej sprawie są w stanie wnieść.

Przypomnę Państwa, moim gościem był pan dr Filip Gańczak, autor wydanej niedawno książki Polakożerca, biografii Ludolfa von Alvensleben, jednego z najbardziej znaczących zbrodniarzy wojennych z 1939 roku.