Mentionsy
Jak budować sprawczość?
Gościnią tego odcinka podcastu „Pozytywna furia” jest Marta Niedźwiecka, psycholożka kliniczna, autorka książek, certyfikowana coachka, twórczyni bijącego rekordy popularności podcastu „O Zmierzchu”, promotorka nauki. Rozmawiamy o tym, na czym polega sprawczość i dlaczego opresyjne – chociaż dla wielu wygodne – jest myślenie, że kobiety są wspólnotowe i opiekuńcze, ale nie sprawcze, decyzyjne i konkretne. I dlaczego tak ważne jest, aby tę sprawczość budować, bo poczucie sprawczości jest niezbędne, aby czuć się potrzebnym w świecie.
Podcastu „Pozytywna furia” możesz posłuchać na platformach Spotify, Apple Podcasts oraz oglądać na YouTube.
Szukaj w treści odcinka
Witaj, dzięki za zaproszenie.
A powiesz więcej, bo to ciekawe w sumie.
Zmieńczyć ton w pewnym sensie.
Nie.
we mnie czy w kobietach, które są postrzegane jako zdecydowane, że one w pewnym momencie czy na skutek swojej decyzji czy jakichkolwiek zbiegów okoliczności zaczynają mieć głęboko w nosie to, czy ludzie uważają je za miłe czy nie.
Absolutnie.
I mówi, no nie, no dziękuję, ale nie.
Absolutnie.
Od urodzenia, wiesz, są takie brutalne... Mimo trwały feminizm, mimo wszystkich zmian, to tak naprawdę radia dalej.
To się zmienia, ale stężenie, wiesz, no to potrzebujemy czasu, żeby to jakoś się rozpropagowało w społeczeństwie.
Które są tulone.
I teraz, jeżeli czegoś z tym nie zrobimy na mocy własnej woli, to to, jak wygląda organizacja kultury, ten słynny patriarchat, który może być dystrybuowany przez kobiety, to nie jest... Wiemy wiele.
No różnie pewnie bywa, ale... Ale już nie robi się tego tak łatwo.
To nie znaczy, że to nie istnieje.
To są ci najbardziej odpowiedzialni za robotę ogarniacze.
Znaczy ogarniaczki, tak, ale... Podprowadzają pięknie projekt do punktu, aż będzie można go już dobrze zamknąć.
No więc my jesteśmy w takim miejscu, okej, no już możemy awansować, ale pewne rzeczy ciągle są trudno dostępne.
I głosować i w ogóle, ale ciągle jest tak, że dobrze jakbyśmy znały swoje miejsce w szyku, bo inaczej będziemy rozwydrzone właśnie, rozbisurmanione, bossy, aroganckie, bezczelne.
Kocham słowo rozbisurmanione.
Absolutnie.
Ale z drugiej strony też zresztą wspominałaś kiedyś o takich badaniach, które robicie, są realizowane w Gender Studies, że z jednej strony oczywiście kobiety nie są systemowo wspierane do tego, żeby awansować i żeby zagarniać przestrzeń i iść po swoje, mówiąc kolokwialnie.
Niepewności, którą trzeba umieć, jak to się mówi w slangu terapeutycznym, skontenerować, czyli zmieścić w sobie.
Tak, dokładnie.
Będziemy uczyć tego, że one też mogą stawać na podium, być liderkami, być charyzmatyczne, być ambitne.
I na wiecznym wdechu i na wiecznym gra o sumie zerowej, którą widzimy teraz w polityce.
Długo zarabiać pieniądze, to nie tylko musimy być jakoś konkurencyjni ten, ale nie możemy stracić kadru po 10 latach, nie możemy, oczywiście musimy sobie dać radę z jakimiś nie wiem, konkurencyjnymi pomysłami, ale to nie polega na spuszczeniu całego świata z dymem, tylko to polega na znajdywaniu sobie miejsca adaptacyjnie.
Musimy wstępować w biznesowe święto związki małżeńskie, tylko że po prostu łączymy się w jakimś projekcie.
To, że małe psy czy małe dzieci pełzają bardzo szybko, żeby się rozglądać po świecie.
Po prostu chcą rozszerzyć obszar swojego wpływu i zobaczyć, co tam się dzieje.
I jeżeli kobiety od bardzo wczesnego wieku są uczone, że ich dominium to jest dom i toaletka, czyli uroda i ognisko domowe.
No to robienie czegoś na zewnątrz znowu je będzie peszyło i będzie nienaturalne.
I będzie czymś, do czego się trzeba będzie napiąć, a nie będzie wychodziło samo z siebie.
I że... To nie jest nowe lotnisko.
Nikt nie broni, ale jeśli masz jakieś talenty, to próbuj je utylizować nie tylko w tej chałupie, ale na zewnątrz, bo świat ich potrzebuje.
No i to jest następne, że jakby kategoria wieku dotyka nas bardzo wcześnie.
Nie, no nie wyobrażam sobie.
To są psztyczki, mikroopresje takie.
Tak, czyli że matka dzwoni i mówi, no a na Wielkanoc znowu będziesz kupować jedzenie.
I ty sobie myślisz, jestem najgorszą gospodynią na świecie.
Ja miałam kiedyś w podcaście taką rozmówczynię, która opowiadała o takim tradycyjnym modelu małżeństwa, który w pewnym momencie realizowała i mówiła, że ona tam sporo podróżowała w związku z pracą i że...
Usmażone kotlety i przygotowane jedzenie w lodówce.
Ponumerowane.
Poporcjowane.
Dostawcy jedzenia, sklepy, tego typu historie.
A tak naprawdę... Prawda jest taka, że się nigdzie nie wyrabiasz, po prostu robisz tak wszędzie, tak z własnego doświadczenia tak na 70% może.
Albo będą to robić jakoś wystarczająco skutecznie.
One się proszą o wypalenie zawodowe, o choroby autoimmunologiczne czy psychosomatyczne.
To nie jest tak, że my się możemy przez 15 lat eksploatować, zasuwając 20 godzin na dobę, numerować kotlety i być na 100% albo 110% w każdym projekcie.
Tak, i gadajcie.
Ale być może firanki to nie jest najważniejsza rzecz na świecie.
Ufryzowane.
I śnieżno-białe.
Trzeba patrzeć skąd to rośnie.
Czas na recovery po zjeździe, bo wiesz czytam na przykład przez parę tam dwa tygodnie przed zjazdem te wszystkie rzeczy, które mam zadane.
Potem tam się na tym zjeździe dużo dzieje i ja nie mogę, wracam z Krakowa w piątek wieczorem i ja wiem, że następnego dnia w sobotę ja pójdę na trening i będę robiła totalne minimum, totalne.
Odzyskany, Marta, właśnie.
I jeżeli ja wtedy się zakatuję poczuciem winy, bo to jest następna rzecz, która bardzo mocno wpływa na sprawczość kobiet w Polsce.
Ja wiem, że to jest ogólnonarodowe.
I dlatego mówię, że perfekcjonizm jest absolutnie przeciwskuteczny w osiąganiu czegokolwiek i budowaniu swojej sprawczości, bo on nas niczego nie uczy o tym, jak się robi rzeczy, gdzie my jesteśmy naprawdę sprawcze i jak, przepraszam za ten kolokwializm, how to get shit done.
To jest to zrywanie się, nie podważając akurat fajnej książki Five AM Club, ale też tak szczerze.
I serio, to jest najbardziej, znaczy jeden z bardziej opresyjnych mitów właśnie o efektywności, ale też takiej hiperproduktywności, która potem właśnie powoduje to, co mówisz, że nie jesteś w stanie naprawdę ruszyć ręką ani nogą nagle.
Mamy po prostu większe zużycie.
I teraz to pierwsze.
Hiperplanowania, takiego free controlizmu, czasami nawet zaburzeń obsesyjno-kompulsywnych, ale przede wszystkim nadmiarowego pragnienia wprowadzenia swojej kontroli w świecie.
Czasem by się chciało oczywiście.
To ja zrobię obejście.
To zrobię obejście.
Chociaż cel w trakcie też czasami ulega zmianie.
Oczywiście, ale... Tak, ale to jest na oddzielną rozmowę, ale tak.
Wymusić swoje na świecie.
Umordujemy się potwornie, umordujemy całe nasze otoczenie.
Efektywność tego jest bardzo niewielka, dlatego że nasza efektywność zależy od adaptacyjności, czyli od możliwości odpowiedzenia na bodźce ze środowiska w taki sposób, żeby zrobić rzeczy pasujące do tego, co się dzieje.
Nie jeździsz latem na łyżwach po jeziorze.
Tak, że tak naprawdę wyszło, że jesteśmy słabe.
I pracowałaś, ale... Ale to się wydarzyło po kilkudziesięciu latach zawodowych zmagań pod tytułem nic co robię nie przynosi efektów.
Taki leadership, o jakim mówiłam, że właśnie to nie jest spiżowy, wiesz, pomnik na zasadzie.
I jak ktoś nie wierzy, to osoby, które pamiętają mój pierwszy taki duży projekt Pussy Project, który był fantastyczny, miał fantastyczne założenia, takie ideologiczno-edukacyjne, ale był biznesowo po prostu źle pomyślany, bo ja nie...
Walczysz z tym, co jest nieuniknione.
Że ono jest strasznie niszczące psychicznie.
No tak, tylko jak tak myślisz, to tam musi być jakiś obraz siebie, osoby, która właśnie jest brana niepoważnie.
Czarne scenariusze są bardzo wyraziste.
I z tego jakby się wychodzi potem w gabinetach psychoterapeutycznych latami, między innymi dlatego, że ludzie bardzo wierzą, że kontrola daje...
To coś, co daje poczucie wewnętrznej sprawczości, ten rodzaj siły, wiesz, mocy, napędu, takiej dobrej motywacji nie daje.
To jest to pytanie.
To jest temat na dużą rozmowę, bo to jest pytanie o to, jak, trochę zataczamy krąg, jak nie dawać kulturze i naszemu otoczeniu wmawiać nam, co jest dla nas ważne.
Rodzice też nie pomagają i wiesz, chcemy się dostosować społecznie.
Ale już nie E. I nie F. Nie, nie, nie.
F to już w ogóle nie.
Piesiu, tak fajnie.
No nie, nie.
I że odpowiadanie sobie na pytanie, o co mi chodzi w życiu, ale naprawdę czasami trzeba sobie na nie odpowiadać codziennie, czasami można sobie odpuścić, ale o co mi chodzi w życiu, w sensie jaką ja jestem osobą, o czym ja jestem, bo może to wychowanie dzieci, a może po prostu, rozumiesz, objechanie Azji na rowerze.
I to jest też duże przyzwolenie.
I zgoda na to, że... Raz papierowy kubek i bieg do spraw.
Zajednym wszystko wszędzie naraz plus, że nawet w tych wybranych rzeczach, czyli powiedzmy decydujemy się objechać Azję na rowerze albo robić sprawy na chybotliwych szpilkach, że też musimy być selektywne.
I mówić, okej, to mnie interesuje.
Z Azji te trzy kraje.
Absolutnie.
No właśnie, czyli to pożycie kompletności też sobie trochę budujemy, tak jak to zbliżenie się do samego siebie.
I to jest super ważne.
Kiedyś użyłaś takiego sformułowania w wywiadzie.
Wraca i nie można tak sama dla siebie.
One są dozwolone.
W ogóle...
W ogóle dowolnie.
Trochę takim wyrazem takiej żywotności i kreatywności, wiesz o co chodzi, że kurde, spoko jestem, coś potrafię powiedzieć, coś potrafię zrobić w tym świecie, to to zrobię, bo to fajne.
I to jest naprawdę dobre odczucie.
Fajnie.
Złapałaś mnie na pozytywnym akcencie.
To się wcześniej nigdy nie wydarzyło, także naprawdę punkt dla mnie.
Ostatnie odcinki
-
Dlaczego warto być szczerą?
25.02.2026 05:00
-
Jak stawiać granice?
21.01.2026 05:00
-
Jak zacząć żyć po swojemu?
07.01.2026 05:00
-
Kiedy pomoc to kontrola?
24.12.2025 05:00
-
Jak być gotową do zmian?
10.12.2025 05:00
-
Jak się zmieniać i pozostawać w formie?
26.11.2025 05:00
-
Jak zarządzać małą wsią i wielką marką?
12.11.2025 05:00
-
Jak uniknąć wypalenia?
29.10.2025 05:00
-
Jak łączyć wiele ról?
18.06.2025 05:00
-
Jak osiągnąć równowagę życiową?
04.06.2025 05:00