Mentionsy
Sowieci podbijają Polskę w 1945 roku. Koszmar pierwszych powojennych miesięcy milionów Polaków.
W najnowszym odcinku serii „Powojnie” zająłem się tematem wkroczenia Armii Czerwonej do Polski w ostatnich miesiącach II wojny światowej. Potem przez dziesięciolecia komunistyczna propaganda przekonywała, że był to akt "wyzwolenia" spod niemieckiej okupacji. Rzeczywistość okazała się jednak znacznie bardziej brutalna. Jeden terror został zastąpiony kolejnym. Miejsce gestapowców i esesmanów zajęli funkcjonariusze NKWD oraz żołnierze sowieckiej armii. Wraz z ich pojawieniem się rozpoczęła się fala grabieży, przemocy i samowoli. Najeźdźcy ze wschodu rabowali majątek prywatny i państwowy. Dochodziło do podpaleń i zbrodni. W tym czasie sowieccy komendanci wojenni przejmowali pełnię władzy, nie licząc się z polską administracją ani lokalną społecznością. „Wyzwoliciele” bardzo szybko pokazali swoje prawdziwe oblicze.W wielu miejscach początkowo witano ich z nadzieją — były kwiaty, uściski dłoni, atmosfera ulgi po latach niemieckiego terroru. Jednak nie wszędzie. W części miejscowości od pierwszych dni dochodziło do brutalnych działań. Więcej na ten temat w najnowszym odcinku serii „Powojnie”.
Szukaj w treści odcinka
Komunistyczna propaganda przedstawiała wkroczenie Armii Czerwonej do Polski jako wielki akt wyzwolenia spod niemieckiej okupacji.
Rzeczywistość wyglądała jednak inaczej.
Owszem, nadejście Armii Czerwonej przyniosło wielu ludziom chwilę wytchnienia po latach wojennej traumy, lecz bardzo szybko miliony Polaków zorientowały się, że z jednego koszmaru wpadły w kolejny.
Z jakim reżimem przyszło się Polakom wtedy zmierzyć jako jedni z pierwszych przekonali się ci, którzy tuż po rozpoczęciu wojny, po 17 września 1939 roku trafili do obozów NKWD.
Opowiada historię młodego polskiego pianisty, którego do współpracy próbuje nakłonić Vasily Zarubin, doświadczony agent sowieckiego wywiadu pełniący wówczas funkcję pełnomocnika operacyjnego w obozie w Kozielsku.
Już 13 lipca Armia Czerwona przy wsparciu żołnierzy AK zajęła Wilno.
Plan Polaków, aby wkraczających czerwonoarmistów powitać w roli gospodarzy zakończył się całkowitym fiaskiem.
Następnego dnia Stalin wydał rozkaz, aby jego oddziały nie zawierały żadnych porozumień z Polakami.
Polecił jedynie aby jak najszybciej przystąpić do ich rozbrajania.
Walki toczyły się także na południu, w rejonie Lwowa, który Niemcy ostatecznie opuścili 28 lipca.
Tego samego dnia Niemcy opuścili Kraków.
Ich potęga na ziemiach polskich rozpadała się jak domek z kart.
Wkrótce Armia Czerwona zajęła także Olsztyn i Bydgoszcz.
26 lipca 1944 roku PKWN podpisał porozumienie ze Związkiem Radzieckim faktycznie oddając Polskę w sowiecką strefę wpływów.
Pod koniec wojny w sowieckich więzieniach i obozach przebywało ponad 50 tysięcy Polaków.
Około połowa z nich należała do AK.
Na wschód wyłożono także pracowników polskiej administracji, kolei i poczty.
Część siakowców osadzano w obozach filtracyjnych i jenieckich, gdzie po brutalnych przesłuchaniach stawali się pozbawioną praw, darmową siłą roboczą.
Niezależnie od tego jak zachowywali się Sowieci na polskich ziemiach tuż po tak zwanym wyzwoleniu, w pierwszych dniach ich nadejście w wielu miejscach przyjęto z ulgą.
Dla znacznej części ludności pojawienie się Armii Czerwonej oznaczało w praktyce koniec wojny i trwającego latami koszmaru.
Społeczeństwo było skrajnie wyczerpane i potrzebowało jakiejkolwiek stabilizacji, dlatego w wielu miejscowościach Sowietów rzeczywiście witano z nadzieją.
Mieszkańcy wywieszali biało-czerwone flagi, a kościelne dzwony biły na znak końca wojny.
Część z nich była wytworem późniejszej propagandy, jednak na pewno nie wszystkie.
Nie wszyscy jednak radowali się widokiem Sowietów.
Część Polaków przewidywała, że w Krusce niemiecki reżim zastąpi sowiecki.
Poza tym nie tylko do Niemców, ale i do Polaków docierały wieści o okrucieństwie czerwonoarmistów.
Ponieważ w mieście twierdzy podczas sowieckiego oblężenia zabrakło żywności, część mieszkańców zaczęło upatrywać we wkroczeniu Armii Czerwonej ratunku.
Jednak gdy tak się już stało, czerwonoarmiści bynajmniej nie zachowywali się
Tymczasem tuż za frontowymi oddziałami podążały wojska tak zwanego drugiego rzutu, których głównym zajęciem była grabież.
W praktyce oznaczało to m.in.
oszerzenie wrogiej propagandy mogły zakończyć się dla oskarżonego śmiercią.
Do walki z polskim podziemiem szybko wciągnęli także polskie formacje pomocnicze.
Bez skrupułów zatrzymywali rodaków i nierzadko przy użyciu tortur wymuszali zeznania dotyczące działalności konspiracyjnej.
W Białogardzie przedsiębiorstwa, które początkowo przekazano Polakom, wracały do dawnych niemieckich właścicieli.
Podejmowali decyzje bez jakichkolwiek konsultacji informując Polaków post factum.
W takich okolicznościach absurd gonił absurd.
Żołnierze odbierali je Polakom bez pytania jak tylko je zauważyli i mali się podstępów.
Zdobyczne zegarki sołdaci przypinali sobie do rąk, a gdy brakowało miejsca, również do nóg.
W zasadzie wszystko, co miało jakąkolwiek wartość.
Były to jednak słowa, które rzadko przekładały się na rzeczywistość.
Latem 1945 roku w Parczewie pijani żołnierze wystrzelili rakietę, co doprowadziło do pożaru.
Polacy bali się tak zwanych wyzwolicieli.
Jakikolwiek sprzeciw mógł się dla nich zakończyć tragicznie.
Wielu żołnierzy zanim dotarło do domów starało się zgromadzić jak najwięcej dóbr.
Źle działo się również na tak zwanych ziemiach odzyskanych.
W efekcie wielu Polaków, zwłaszcza mieszkańców wsi, porzucało swoje gospodarstwa i uciekało w głąb kraju do centralnej Polski.
Ale i taka wyprawa mogła zakończyć się tragedią.
Niebezpiecznie było zarówno na prowincji jak i w miastach.
W listopadzie 1945 roku wszczytnie doszło nawet do ataku na polskich żołnierzy.
Mimo ich skrajnego wyczerpania i tragicznego stanu wypytywano ich o zegarki, biżuterię i wszelkie przedmioty mogące mieć jakąkolwiek wartość.
Pozbawiony broni żołnierz zabrał ją swojemu już wtedy martwemu koledze i zastrzelił Polaka z zimną krwią.
Propaganda przekonywała, że Gruszczyński zginął z rąk Niemców, ale jaka była prawda mieszkańcy Gliwicy doskonale wiedzieli.
Zagrożone były zarówno osoby bardzo młode, jak i te w podeszłym wieku.
Przemoc miała charakter masowy i systemowy.
Z zakładów pracy i okolicznych wsi porywano kobiety.
O grabieży polskiego przemysłu mówiłem już w odcinku poświęconym sowieckim reparacjom, dlatego teraz jak to wyglądało opowiem dosłownie w telegraficznym skrócie.
Sowieci zachowywali się jak szarańcza.
Zabierali wszystko co przedstawiało jakąkolwiek wartość.
Wiele zakładów przemysłowych zostało całkowicie ogołoconych ze sprzętu.
Tam jednak znaczna część zrobowanego majątku niszczała na placach pod gołym niebem.
Brakowało ludzi zdolnych nie tylko do jego zinwentaryzowania, lecz także do obsługi.
Zarówno w ramach oficjalnych decyzji, jak i nieformalnych grabieży.
Tylko w ostatnim roku wojny z województwa białostockiego Sowieci zrobowali 14 tysięcy ton zbóż i 20 tysięcy ton ziemniaków.
Jak wyglądały ich kolejne lata w Polsce, to już temat na osobny odcinek serii Powojnie.
Ja tymczasem dziękuję za uwagę i przypominam, że już 27 lutego swoją premierę będzie miał film Pojedynek, opowiadający o losach Polaków, którzy trafili w ręce NKVD po rozpoczęciu wojny.
Ostatnie odcinki
-
Sowieci podbijają Polskę w 1945 roku. Koszmar p...
20.02.2026 17:00
-
Ślub i wesele w ZSRR. Miłość w szponach komuniz...
13.02.2026 17:00
-
Brytyjska bomba atomowa. Jak Brytyjczycy przegr...
06.02.2026 17:00
-
Powstanie Gromu. Amerykanie uderzają na Haiti. ...
30.01.2026 17:00
-
Zima która pogrążyła Gierka. Jak Polska przegra...
23.01.2026 17:00
-
Tajna baza USA na Grenlandii. 600 głowic pod lo...
16.01.2026 17:00
-
Jak ropa utopiła ZSRR. Tajny plan USA i Arabii ...
09.01.2026 17:00
-
Masakra w Wilnie w 1991 roku. Litwini chcą niep...
02.01.2026 17:00
-
Pijana Polska Bieruta. Jak alkohol niszczył kra...
26.12.2025 17:00
-
Upadek Żukowa. Spisek Stalina i brudna gra Beri...
19.12.2025 17:00