Mentionsy

Powiem to pierwszy raz
Powiem to pierwszy raz
05.12.2025 14:08

Onkomama wyznaje: widzę strach w oczach rodziców | Agnieszka Kaczmarek-Bukała

Zawsze myślała, że oddział onkologii dziecięcej to najsmutniejsze miejsce na świecie. Dziś, dzięki osobistemu doświadczeniu towarzyszenia w chorobie 11-letniego syna, Jasia, już wie, że to także oddział, na którym dzieją się cuda. Gościnią podcastu „Powiem to pierwszy raz” jest Agnieszka Kaczmarek-Bukała.– Jaś ma złośliwy nowotwór kości. Na początku leczenia myśleliśmy, że wrócimy do normalności, ale teraz już wiemy, że takiej normalności jak sprzed choroby już nie będzie. Będzie inna, ale też jej chcemy. My już też nie jesteśmy tacy sami – podkreślała gościni Pauliny Sochy-Jakubowskiej. Jak dodała, „choroba zmienia priorytety”. – Dziś mówię znajomym, by wzięli te naszą historię jako coś, co sprawi, że będą się cieszyć z małych rzeczy, z tego, czego na co dzień się nie zauważa.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 14 wyników dla "Jasia"

Wtedy Jasiem się najbardziej zajęto, bo akurat odwiedzili szpital Herosi i zapytali Jasia... Czyli wolontariusze.

Na krzywdę dzieci i jak zobaczył Jasia, bo po biopsji Jasiu się zachowywał tak normalnie, ok, jak wrócił z tej biopsji, natomiast jak z portu wrócił, to widać było, że się źle czuł, kaszlał, wiadomo, dziecko jest w narkozie, różnie te narkozy na dziecko wpływają, także miał bardzo dużo plastrów.

Ty jeszcze tęsknisz za tym życiem sprzed choroby Jasia?

Mamy około, mam nadzieję, przed 20 grudnia dostać informacje pooperacyjne Jasia z badania histopatologicznego.

Pokazywał, że nie ma żadnej reakcji świecenia się, żadnego odbioru glukozy, która jest w tym badaniu, że nic się nie świeci, że ten nowotwór u Jasia w nodze jest zupełnie nieaktywny.

Tak jak dziewczyny, szczególnie jeśli dziewczynki, Jasia siostry, widać, że bardzo za mną tęsknią, to wtedy się zamieniamy.

W jasia sytuacji mieliśmy, uważam, w tym pechu, bo tak to trzeba powiedzieć, to był po prostu traf.

I to nie była nasza wina, to nie była Jasia wina, to był po prostu przypadek, ale mieliśmy też dużo szczęścia, że u niego ten nowotwór, oprócz tego, że był w kości, w piszczeli, to również wyszedł tak, że był widoczny, bo u niego, Jasiu zauważył po lekkoatletyce, po zajęciach lekkoatletyki, zauważył, że ma jakiegoś guza.

Ciekawe jest to, że wtedy, kiedy był ten pierwszy rezonans u Jasia, kiedy już było podejrzenie, ja go wzięłam również na badania krwi z CRP.

Przynajmniej mi ta radość Jasia, jak widzę, że on się dobrze czuje, jak się śmieje, jak żartuje, to i widzę dokładnie teraz po jego samopoczuciu, czy jest okej, czy nie, to to też dużo daje i uważam, że rodzicom bardzo ułatwia, znaczy ułatwia, pomaga może tak, więc to jest, to działa w dwie strony i wydaje mi się też, że jeśli się ma

I zastanawiałam się, co wtedy dzieje się, wiesz, w głowie ciebie jako matki, w głowie Jasia, czy wy o tym rozmawiacie, jak wygląda wtedy to...

Kubuś był chłopcem wieku mniej więcej Jasia i to właśnie jego mama pomogła nam, Ania pomogła nam na początku.

Niech to będą życzenia nie tylko na te nadchodzące święta, ale na Nowy Rok i w ogóle na przyszłość dla Jasia.

Mama Jasia.