Mentionsy

Powiem to pierwszy raz
Powiem to pierwszy raz
26.12.2025 14:00

Mika Urbaniak: Tacie zawdzięczam wiarę w marzenia

– Gdy nagrywałyśmy rozmowę, wierzyłam że wszystko będzie dobrze, że tata wyzdrowieje. W podcaście mówiłam o sile miłości w moim życiu, ale gdyby nie mój tata, przecież nie poznałabym jej smaku już jako dziecko – mówi w rozmowie z portalem tvp.info Mika Urbaniak, wokalistka, córka zmarłego przed kilkoma dniami Michała Urbaniaka, światowej sławy jazzmana.Rozmowę z Miką Urbaniak w ramach podcastu „Powiem to pierwszy raz” nagrałyśmy 16 grudnia. Choć Mika jeszcze przed nagraniem mówiła o chorobie ojca, to cały czas z nadzieją, że ta historii zakończy się „happy endem”. Że Michał Urbaniak wróci do domu, do bliskich, ale też będzie dalej zachwycał słuchaczy swoją muzyką.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 338 wyników dla "Y"

Ja bym powiedział Mikuś, kocham cię bardzo, musisz się leczyć, musisz pójść do szpitala.

Jak ona przytyła, nie?

Ile ona przytyła i takie straszne moje zdjęcie, nie?

I to nie jest fajne, to nie jest fajne, ale to też znowu wracamy do pierwotnej, najważniejszy element w tym wszystkim.

Trzeba mieć dystans i prócie humoru.

Dzień dobry, witam Państwa w podcaście Powiem to pierwszy raz, a dzisiaj pewnie niektóre rzeczy pierwszy raz powiem Mika Urbaniak.

Dzień dobry Miko.

Dzień dobry, bardzo się cieszę, że tu jestem.

Dziękuję za zaproszenie i witam wszystkich serdecznie.

Piękny masz sweter.

Myślę sobie, że taki sweter jest dowodem na to, że masz dużo dystansu do siebie.

Tak, tak i mój partner mi bardzo w tym pomaga.

Mam dystans do siebie.

Ale w wybieraniu garderoby ci pomaga, czy w budowaniu tego dystansu?

Budowanie tego dystansu i też mi podpowiada pewne rzeczy czasem, bo umiem nieraz założyć coś, co myślę, że mi pasuje, a okazuje się, że mi nie pasuje, to on mi tam zwróci uwagę na to, ale tak, mam dystans do siebie.

A jak zaczynam za poważnie pewne rzeczy traktować to poczucie humoru jest najlepszym lekarstwem na to właśnie, żeby budować to poczucie humoru.

Ale ten dystans do siebie zawsze miałaś, czy to jest właśnie teraz efekt jakiejś twojej pracy nad sobą?

Powiedziałabym, że pracę nad sobą i też duży wpływ, który Wiktor, mój partner, ma na mnie z jego poczuciem humoru, bo on po prostu ze wszystkich sytuacji może zrobić coś, może spojrzeć na to właśnie z tym dystansem i śmiesznym sposobem i rozśmiesza mnie po prostu.

Mnie rozśmiesza to, jak ja się martwię czymś.

Albo coś nie idzie po mojej myśli, to on mówi spokojnie, spokojnie i coś tam jakiś kawał poopowie.

On bardzo dużo mnie to nauczył.

Myślę, że przede wszystkim oprócz terapia i oprócz pracy nad tobą taką moją, to on ma ogromny na mnie wpływ z tym sposobem.

A zastanawiasz się czasem nad tym, co by było, gdybyś na niego w swoim życiu nie trafiła?

Nie chciałabym o tym myśleć.

Bardzo mnie wspiera i dużo przeszliśmy razem i nie wiem, jak moje życie by wyglądało, ale nie byłoby tak kolorowo i byłoby na pewno trudniej, powiedziałabym mi.

Mówisz, że bardzo cię wspiera, ale czytałam w jednym z wywiadów z tobą, że on kiedyś postawił ci ultimatum.

Takie życiowe ultimatum.

Tak, ja akurat wtedy chorowałam na depresję, bo ja choruję na chorobę dwubiegunową, o której mówię otwarcie.

Niebezpieczna depresja i myślę, że brakowało mi odwagi, brakowało mi motywacji, brakowało mi właśnie... W tym momencie byłam w takim złym stanie, że nie mogłam z siebie wykrzesnąć jakiejkolwiek mocy, żeby cokolwiek z tym zrobić.

On się mną wtedy opiekował, byliśmy w Londynie akurat wtedy.

I on powiedział, Mikuś, kocham cię bardzo, musisz się leczyć, musisz pójść do szpitala.

I wtedy poszłam do szpitala i zaczęłam się leczyć, bo wiedziałam, że jeśli tego nie zrobię, on by już dalej nie mógł... Jego siły po prostu nie wystarczyły na tą sytuację i na komukolwiek to by nie wystarczyło, bo to jest już...

Terapia potrzebna, leki potrzebne i taki ultimatum mi postawił, że albo szpital albo po prostu już nie może przy tym być.

Pomyślałam o tym, czy zapytałam cię o to, dlatego że mam wrażenie, że często mówimy o ludziach, którzy chorują, którzy mają różne problemy w swoim życiu i patrzymy ich oczami na pewne kwestie, czy przez ich pryzmat, natomiast rzadko skupiamy uwagę na tych ludziach, którzy są obok tych chorujących, tych potrzebujących wsparcia, tych potrzebujących czasami ultimatum.

Pod tytułem musisz się leczyć, chcę dla ciebie dobrze, zrób to, bo jak nie to koniec.

I dlatego chciałabym się skupić na nim.

Zresztą zapraszając cię do tej rozmowy powiedziałam, że niech to będzie rozmowa o sile miłości i o tym co ona właśnie

Sprawiła w twoim życiu, jak bardzo to życie zmieniła, ale także o tej drugiej osobie, która okazała się absolutnie niezbędna do takiego zdrowienia twojego.

Ja mówię szczerze, że czasem się szczypie, tak się mówi?

Czasem się szczypie.

Czy to jest jakiś sen?

Czy to jest możliwe?

Bo my jesteśmy tak dopasowani, tak stworzeni dla siebie,

I masz rację, bardzo często partnerzy i rodziny osób chorujących nie dostają wystarczająco uwagi, nie dostawają wystarczająco pomocy w takich sytuacjach, bo to jest dla nich bardzo stresujące i bardzo trudne.

I myślę, że to co nas ratuje jest komunikacja, jest rozmowa, jest

To, że on jest też bardzo dobry w przekazywaniu swoich uczuć i mówienie o tym, co on czuje i bardzo dużo rozmawiamy.

Kocham te rozmowy nasze, przeróżne, nawet jak są trudne.

Takie okresy, kiedy ja wysłuchuję, jaki wpływ ma ta choroba na niego i to jest bardzo trudne, ale dzięki temu, dzięki tych rozmów, my możemy przetrwać, my możemy

Zrozumieć siebie, ja mogę wyjść z siebie i skupić się na niego i też dać mu to wsparcie, które on potrzebuje.

On jednak jest jeden z tych, który sam nie chodzi na terapię i raczej bardzo dużo refleksji i tak jakby

Dużo przerabia sam swoim sposobem i też dzięki rozmowy ze mną i swoimi przyjaciółmi, najbliższymi.

No i tak to wygląda.

I tak idziecie przez świat razem, ale ostatnio zaczęliście tworzyć w sieci takie wspólne, śmieszne filmiki i zastanawiam się, czy to wynika z potrzeby puszczenia oczka do odbiorców, przekłuwania takiego balonika pod tytułem, że wszystko tak na poważnie w tym życiu.

I że wy chcecie uczyć dystansu też, bo wy go pokazujecie.

Czasami robicie takie rzeczy, które inne pary niekoniecznie demonstrują tak oficjalnie.

Tak, powiem, że to wynikało, w ogóle to wyszło bardzo spontanicznie i absolutnie za tym jest nasza potrzeba, żeby wzmacniać to w naszym życiu, żeby cały czas to było obecne.

I żeby pokazywać innym ludziom, oczywiście, poczucie humoru i dystans to jest, właśnie od tego zaczęliśmy tę rozmowę i to jest najważniejsze w życiu, poczucie humoru i dystans.

Tak mi się wydaje, że to leczy wszystko.

Nawet w najtrudniejszych sytuacjach można znaleźć jakiegoś...

Coś pozytywnego.

Po prostu uczymy to i wzmacniamy to w sobie robiąc te filmiki też i to jest taka wspólna terapia i bardzo odbiorcy, którzy piszą

Jak nas kochają i że rozweseliłam, dla mnie to bardzo dużo znaczy, jak ktoś napisze na przykład miałam zły dzień i dzisiaj i ten filmik mnie rozweselił.

Zawsze to była moja misja, nawet przed tym jak zaczęliśmy te filmiki, żeby dawać ludziom nadzieję i dlatego między innymi mówiłam o te trudne rzeczy i mówiłam o te najtrudniejsze rzeczy po prostu mówiąc o tych wszystkich trudnych rzeczach.

O moich doświadczeniach, o moim życiu i o tym, jak ja z tego wszystkiego wyszłam i wychodzę.

Bo zakładam, że Państwo wiedzą, o czym ty dotychczas mówiłaś, ale gdyby nie wiedzieli, to jakbyśmy tutaj taką gwiazdkę zrobiły, to mówisz o chorobie afektywnej dwubiegunowej, mówisz o doświadczeniu uzależnienia, mówisz o leczeniu w szpitalu psychiatrycznym.

To są bardzo takie rzeczy nie tabu.

To znaczy tabu, przepraszam.

I ja zdecydowałam dawno temu, ja pamiętam jak byłam w Londynie, pamiętam tą rozmowę i zaczęłam wychodzić z jednych moich depresji i płakałam przez telefon z radości, że się lepiej czuję i zadzwoniłam wtedy do mojej mamy i rozmawialiśmy i powiedziałam jej,

Ja bym chciała pomóc ludziom jak będę mogła kiedyś z moimi doświadczeniami.

To są bardzo trudne doświadczenia, ale myślę, że to jest tak jakby część mojej misji.

I teraz jest następny etap.

Tak jakby...

Bardzo mi zależy na tym, żeby w tym świecie wysyłać tą dobrą energię i te wszystkie filmiki, które my robimy to jest właśnie ten następny etap.

Następny etap dawanie ludziom szczęścia w inny sposób.

Pierw było przekazywanie wszystkie moje doświadczenie.

Taki swoisty coming out, prawda?

I teraz jest utrwalanie, wysyłanie dobrej energii, pozytywnej do wszechświata, do ludzi, naszym

Ale rozumiem, że już czujesz, że masz takie zasoby, że masz te możliwości, że ty już na tyle się wzmocniłaś przez te lata, że możesz to wysyłać ludziom, że to nie jest już tak, że rozpaczliwie walczysz o kawałek szczęścia dla siebie samej, tylko możesz z tym wychodzić do świata.

Mam swoje trudniejsze momenty, mam swoje trudniejsze dni,

Ale już jestem na takim etapie, że jestem tak jakby wypełniona pewnego rodzaju takiego spokoju i pewności siebie i właśnie te zasoby, które budowałam przez te lata i te wsparcie, które dostaję i dostawałam od bliskich moich i od Wiktora i od rodziny.

I właśnie jestem na takim etapie w moim życiu.

I na całe szczęście dla odbiorców, bo mam wrażenie, że my dzisiaj bardzo potrzebujemy dobrych wiadomości.

Dużo się niestety bardzo przykrych, złych rzeczy dzieje.

Jest taki dziwny ten świat teraz.

Zawsze był trudny.

Ale teraz szczególnie idzie w taką stronę nieciekawą i szczególnie młode osoby potrzebują bardzo dużo wsparcia.

Myślę, że to nie jest ciekawe.

Ubolewam na pewnych rzeczach.

Oczywiście złe wieści.

Musimy karmić się dobrymi wieściami.

Musimy uważać na te wszystkie newsy i to jest bardzo łatwe, żeby je dopuszczać do siebie, ale trzeba dawkować te wieści i po prostu starać się budować w naszym świecie na tyle dobrą energię, żeby

Żeby być innym, żeby móc to wszystko tak jakby przetworzyć jakoś i nie zwariować, bo to jest trudne po prostu.

Wystarczy dzisiaj spojrzeć do serwisów informacyjnych czy obejrzeć jakieś wydanie programu informacyjnego w telewizji, by złapać się za głowę i zadać sobie pytanie, dokąd ten świat zmierza.

Ja osobiście czuję się przytłoczona momentami.

Ja też, ja też się czuję czasem przetłoczona i myślę, że w tych momentach robienie właśnie nagrywanie i robienie te filmiki i myślenie o jak można dawać ludziom najwięcej szczęścia i powspierać

Tak jak powiedziałam, że to jest terapia dla nas i dla tych osób, którzy nas tak jakby obserwują.

A muzyka działa dalej na ciebie terapeutycznie?

Bo to nie jest tak, że teraz będziesz instagramerką i porzuciłaś muzykę.

Nie, to jest tak jakby rozszerzenie naszej możliwości.

Pracujemy nad płytą.

Muzyka jest cały czas moją wielką miłość.

Byliśmy teraz

W Poznaniu mieliśmy koncert i byliśmy, mam taki obraz tej pięknej choinki, gdzie byliśmy w Poznaniu na jarmarku i śpiewaliśmy kolędy i świąteczne utwory i było tak pięknie.

Ja kocham, ja kocham śpiewać, kocham muzykę i planujemy jak wszystko pójdzie dobrze z planem, żeby wydać nową płytę na marzec.

I to będzie duetowa płyta z Wiktorem i to będzie utwory Motown lata 60.

I cały czas, cały czas muzyka jest we mnie i cały czas ona mnie leczy i to jest niesamowite.

Ja naprawdę po koncercie czuję się, koncerty dla mnie to jest jak pigułka szczęścia.

Koncerty po prostu dawają mi tyle radości i ja po prostu kocham to, kocham to na maksa i to jest tak jakby moja pierwsza miłość.

I nie ostatnie, bo kolejne się pojawiają w twoim życiu.

Ale powiedziałaś o tym, że byliście w Poznaniu, śpiewaliście kolędy.

Państwo ten odcinek, jego premierę zobaczą w takim okresie pomiędzy świętami a Nowym Rokiem.

Ale mówię o tym dlatego, że zastanawiam się jak ty podchodzisz w ogóle do takich tradycji świątecznych.

Czy dla ciebie to jest dzisiaj istotne, ważne w dalszym ciągu?

I przede wszystkim, żeby być razem blisko z rodziną i z najbliższymi ludźmi.

I myślę, że jest coś bardzo, jest bardzo coś takiego uroczego i pięknego w tych tradycjach.

Właśnie jakiś punkt zaczepienia w tym wariackim świecie, że robi się to i poczucie należności też, które jest oczywiście bardzo ważne.

Bo dzisiaj taka toczy się dyskusja, czy na przykład osoby, które są trochę dalej od Kościoła, czy one mogą kultywować te tradycje bożonarodzeniowe.

Właśnie, a jakie ty masz zdanie na ten temat?

Ja jestem bardzo otwarta, jeśli chodzi o te sprawy i wydaje mi się, że przede wszystkim wszystko, co reprezentuje tak w dogłębi Kościół, jeśli chodzi o

Kościół nie jako instytucja, a religia, Jezus i Bóg.

I jak ktoś robi coś symbolicznie, z miłością, a nie chodzi do kościoła i nie jest totalnie wierzącym, to ja uważam, że to jest absolutnie akceptowalne.

I wydaje mi się, że otwartość jest potrzebna.

Miłość jest najważniejsza w tym wszystkim i akceptacja.

Czyli jesteś przeciwniczką wykluczania ludzi.

Wszyscy jesteśmy ludźmi, wszyscy pragniemy miłości i potrzebujemy miłości i należności.

I każdy człowiek na tym całym świecie tak naprawdę chce to samo.

A czy ta tęczowa flaga na twoich okularach, to ona jest jakimś też symbolem?

Przyjaciółka Zuzia Kłowacka, którą znam od dzieciństwa, ma fundację Warsaw House, która zajmuje się bezdomnych LGBT.

Ja unikam politycznych rozmów ogólnie, ale jeśli chodzi o

Social humanitarian, humanitarne takie różne sprawy, to ja jestem absolutnie otwarta i za niewykluczaniem LGBT, za niewykluczaniem ludzi, za jakiekolwiek tak jakby otwartość przede wszystkim i miłość do wszystkich.

To jest bardzo, bardzo ważne w moim życiu.

Ale jak wróciłaś do Polski, przyjechałaś do Polski, osiedliłaś się tutaj, to doświadczyłaś takiego szoku kulturowego, że jednak w Polsce nie wszyscy pielęgnują te same wartości czy wyznają te same wartości, które są dla ciebie bliskie?

Ja myślę, że ta multikulturalność, która jest w Nowym Jorku, pierw jak przyjechałam wtedy w latach 90. do Polski, to brakowało mi tą multikulturalność.

Tak, wiem, że są różne poglądy na ten temat, ale to się zmienia i myślę, że przede wszystkim ja myślę, że jest dużo miłości i dużo akceptacji, mimo tego, co pewni ludzie myślą czy mówią, że w Polsce jest dużo miłości i dużo akceptacji.

Tylko może my też ulegamy tej negatywnej narracji czasem, że słyszymy właśnie te fatalne komunikaty i myślimy sobie, że tak jest wszędzie, albo że wszyscy myślą tymi kategoriami, a tak nie jest.

Zresztą to widać na ulicach, to widać w tym, co się dzieje w sieci, więc lepiej spoglądać w tę dobrą stronę.

Wiesz co, to słowo miłość w tej rozmowie pojawiło się już kilka, może nawet kilkanaście razy.

Czyli to faktycznie jest tak, że ty wierzysz w siłę miłości?

To jest wszystko.

Miłość jest wszystko.

Wiesz co, dobrze kiwam głową, bo fantastycznie, że jej doświadczyłaś, ale znajdę fragment rozmowy z tobą, bo powiedziałaś właśnie o swoim partnerze Wiktorze coś takiego.

Kiedy patrzyłam w oczy Wiktora, czułam, że jestem w domu, jestem u siebie, że to jest moje miejsce na świecie.

I myślę, że on mógłby powiedzieć to samo.

To czy na ustach miałam szminkę i czy miałam zrobione włosy naprawdę nie było tak istotne jak to, jakie uczucia mamy wobec siebie.

Tak, ja myślę, że ta akceptacja jest szalenie ważna w miłości.

Myślę, że empatia i też, że my się uczymy od naszych partnerów.

Ja się uczę od Wiktora, Wiktor się uczy ode mnie.

Jesteśmy tak jakby naszymi największymi nauczycielami.

Ja tak to czuję, że miłość uczy też.

Miłość uczy.

Like tough love jest takie powiedzenie po angielsku, że ktoś ci powie prawdę, która może ci zabolić, ale to jest też miłość i to nas kształci i nas tak jakby... Wzmacnia, tak?

I nie bać się mówić o tym, co czujemy.

Nie bać się mówić o naszych potrzeb.

Nie bać się mówić o tym, co nam nie pasuje.

I to jest codzienna tak jakby pielęgniacja, powiedziałabym może.

Trochę inaczej, ale taka pielęgniacja, taka wysiłek, wysiłek w dobrą stronę.

Oczywiście, żeby cały czas myśleć o tej drugiej osobie.

Budować w sobie najlepsze, najszlachetniejsze cechy charakteru.

Myślę, że to do tego dąży w miłości takiej głębokiej.

Co jest takim czymś, co cię napędza do działania?

Przede wszystkim muzyka.

Przede wszystkim muzyka i koncerty i te spotkania z ludźmi.

Nieraz jak podpisuję książki po koncertach, ludzie przychodzą do mnie i mówią, dzięki twojej historii coś tam zaczęłam się leczyć albo zrozumiałam moją córkę lepiej albo coś.

Napędza mnie muzyka, napędza mnie ludzi i ta miłość, o której mówimy tak tutaj, że to mnie napędza do działania.

A ty wyznaczasz sobie jakieś cele?

No właśnie, czy wyznaczasz sobie w ogóle cele?

Czy żyjesz w takim trybie, że musisz zaplanować kilka kroków do przodu, czy raczej na fali jesteś i po prostu czekasz, co się wydarzy?

My mamy wspólne plany z Wiktorem.

Mamy tam określony

Plan działania to też jest unikalna relacja z powodu tego, że jesteśmy razem, jesteśmy parą i też pracujemy razem i mamy nasze cele i wszystko tak sobie wyznaczymy.

On jest bardziej poukładany niż ja i ja troszkę czasem lecę na falę i potem on mnie trochę tak mówi, ok, ale to zapisz sobie, musisz to zapisać.

I tak jakby muszę ściągać siebie do porządku w pewnym sensie.

Nieraz, żeby tak nie falować.

Ale widzisz, nawet mówiąc o tym się uśmiechasz, ale zastanawiam się, czy czasami zdarzać siebie samą krytykować za coś, czy być dla siebie zbyt ostra w ocenach, zbyt ostrą w ocenach.

Pewnie, zdarza mi się, przyznaję się do tego i staram się, to ja myślę, że wzmacniam w terapii bardzo często, w rozmowach, żeby być łagodny.

Z każdym terapeutą, bo ja miałam różne terapie, myślę, że przede wszystkim

Zaczyna się od compassion, od współczucia wobec siebie, od bycia miły wobec siebie i taką delikatność wobec siebie.

I zdarza mi się, że coś złego zrobię albo coś się zdenerwuję i powiem o Jezu jak mogłam albo coś tam, ale staram się po prostu wyrzucać to jak najszybciej i mam to myślę dobrze wypracowane już, że to wyrzucam jak najszybciej, ale zdarza mi się oczywiście.

A ty dalej jesteś w terapiach?

Tak, zrobiłam przerwę przez kilka miesięcy i zaczęłam niedawno, zaczęłam znowu.

A z czego to wynikało, że musiałaś wrócić?

Czy chciałaś wrócić?

Chciałam wrócić, bo miałam taką potrzebę, żeby uporządkować parę spraw jeszcze u siebie.

Myślę, że tak naprawdę to praca nad sobą jest na forever.

To cały czas, cały czas zmieniamy się, cały czas są nowe wyzwania, cały czas i miałam taką potrzebę, tak poczułam, że chciałam zrozumieć pewne rzeczy, jeszcze zmocnić moje, jeszcze zmocnić moją relację ze sobą.

I tak jakby przepracować parę rzeczy.

Ale czujesz dzisiaj, że odzyskałaś kontrolę, w sensie, że kontrolujesz to swoje życie, tą swoją chorobę i że możesz odpychać z ulgą?

Dosyć dobrze sobie radzę, tak.

Myślę, że jest na pewno najlepiej niż kiedykolwiek było.

I wzmacniam to cały czas.

Cały czas to wzmacniam.

Ostatnio zaskoczyłaś wszystkich, bo powiedziałeś, że wzmacniasz to także tańcząc na rurze.

Czy pokazałaś tą swoją pewność siebie, czy tą swoją kobiecą stronę?

To było trochę wariackie, tak.

Zaczęłam tańczyć na rurze.

Robiłam coaching somatyczny przez jakiś czas z tą dziewczyną, z tą kobietą, która robi ten taniec na rurze i zaryzykowałam to.

Nagrałam i wysłałam to na świat i myślę, że to miało

Dla mnie to było, żeby przełamać poczucie wstydu i żeby pokazać, że nie ma się czego wstydzić, opojętnie jakie ciało mamy, że jesteśmy piękni tacy, jacy jesteśmy.

Przełamać swój swyt.

I to tak działało terapeutycznie.

To przyświecała ci ta myśl, ale to też nie jest tak, że ty tę pewność siebie dostałaś czy wyssałaś z mlekiem matki, bo ty musiałaś też do tego dojść, prawda?

Bo ty mówisz też, że chce pokochać swoje ciało, chce się o nie zatroszczyć.

Że to jest ten moment taki, kiedy właśnie masz przestrzeń, żeby się na tym skupić.

Jak by to powiedzieć?

Myślę, że przede wszystkim, jak wrócę do tego pytania, o którym pytałaś, myślę, że dla mnie, mimo tych niesamowitych postępów, które zrobiłam w moim życiu, to jeszcze czasem brakuje mi

Takiego umiejętności maksymalnego dbania o siebie.

Tak jest o wiele lepiej niż było, ale pracuję nad tym i jeszcze potrzebuję trochę tak jakby wsparcia w tym, żeby dbać o siebie jak najlepiej.

Ale mówisz teraz o dbaniu takim psychicznym czy także tym fizycznym?

W fizycznym i psychicznym myślę, że to i to.

Żeby lepiej dbać o siebie.

W obydwu sferach.

Ale ten dystans do siebie.

Lepiej dbać o zdrowie przede wszystkim.

Chodzi ci o to, że trochę zmieniłaś postrzeganie tej troski o ciało, że to nie jest tylko...

Dbanie o to, co na zewnątrz widać, tylko to jest dbanie o organizm, który ma nas nosić na świecie przez długie, długie lata, czy stwarzać nam możliwość życia w zdrowym ciele.

I ja mam takie okresy, kiedy jest mi trudniej zapanować nad pewnymi nawykami, które powodują, że moje zdrowie cierpi wtedy.

I w tym potrzebuję wsparcia.

Chcę lepiej dbać o siebie, o moje ciało, przede wszystkim o zdrowie, tak, żeby codziennie brać regularnie witaminy, oprócz tych leki, które biorę, żeby chodzić na spacery, ćwiczyć, dbać o dietę.

Dla mnie jeszcze ten kawałek, tak jakby walczę z tym kawałkiem.

Ale to nie jest podyktowane jakąś taką presją otoczenia, że może wypadałoby dopasować się do pewnych norm, które funkcjonują w świecie show-biznesu?

Nie, to jest bardzo autentyczne i bardzo to jest zmartwienie o swoje zdrowie.

Takie po prostu zwyczajne myślenie o swojej zdrowie i swojego dobrego samopoczucia i też wiadomo, że teraz są tyle różnych badań i mówią o tym, że jak dieta wpływa na psychikę też i jak zaczęłam brać witaminy D regularnie, to zaczęłam też się czuć lepiej.

Muszę nad nim pracować, żeby lepiej dbać o swoje ciało, żeby lepiej dbać o swoje zdrowie.

Czy ty w ogóle ją jeszcze w jakimś aspekcie życia odczuwasz, że coś wypada, coś powinnam, coś mogłabym lepiej?

Czy jeszcze to masz?

Ja już jakby zostawiając ciało z boku, ale czy w ogóle, nie wiem, masz taką presję, że może powinnam tę płytę szybciej wydać?

Albo może kolejną książkę już powinnam kończyć?

Czy ja czuję presję?

Dystans.

Pomyślałam o Wiktorze.

Pewnie, że czasem mi się coś takiego włącza, ale głównie myślę o tym wszystkim z dystansem.

Staram się unikać tych rzeczy, które powodują, że czuję presję czy stres, które jest niezdrowe i tak podchodzić do tego z dystansem.

Nie czuję tak za bardzo tej presji, mimo wszystko, mimo tego świata biznesu, który...

Jest taki trochę brutalny bym powiedziała, ale jestem tak na uboczu trochę.

Trochę jesteś na uboczu, ale ten świat jest brutalny, ale trochę też jest kapryśny.

To znaczy pewne osoby są bardzo modne, stają się bardzo modne, a potem ja jako odbiorca odnoszę wrażenie albo zastanawiam się sama, gdzie się podział pan X czy pani Y, co się z nimi stało.

Dokładnie, to są takie pięciominutowe gwiazdy.

I myślę sobie, że konfrontowanie się z takim doświadczeniem też bycia taką pięciominutową gwiazdą też musi być trudne.

Chociaż ciebie to nie spotkało, bo u ciebie to chyba wszystko płynie, prawda?

Nie, wszystko płynie, ale ja czułam, ja tą presję czułam.

Wcześniej, nie wiem, 15 lat temu, jak wydałam swoją, kiedy to było, nieważne, ale ja poczułam tą presję kiedyś.

Ona była bardzo przetłaczająca i bardzo trudna i stworzyłam sobie tak życie, że ona mnie trochę nie dotyczy, że jestem i tak jakby jestem na moich zasadach, jestem wtedy, kiedy chcę być i nie mam takiej strasznej nagonki, że muszę, bo coś tam, bo coś tam.

A czułaś kiedyś ciężar nazwiska?

Czy nazwisk?

Jak byłam młodsza, to tak.

Nie mogłam sobie to przepracowywać w mojej głowie.

Od razu po prostu wyobrażałam sobie, że muszę być jakaś tam nie wiadomo jaka.

Ale to też zastanawiałam się nad tym kiedyś.

Jak ja przyjechałam do Polski, ja miałam wiele rozmów, wiele wywiadów.

Bo dla wszystkich to było takie wow, że Mika Urbaniak, córka Urszuli Dudziak i Michała Urbaniaka, oto jest w Polsce.

Tak i myślę, że to spotkanie z dziennikarzami wtedy zaczęło wywoływać we mnie taka presja.

I jak parę razy pamiętam,

Jak zachorowałam, widziałam tą nagłówkę jak wyszłam ze szpitala i wtedy ludzie nie wiedzieli, że chorowałam na dwubiegunówkę i widziałam po koncertach, zaśpiewałam jakiś koncert i to było po tym jak przytyłam, bo miałam te problemy i przez leki też.

Jak ona przytyła, nie?

Ile ona przytyła i takie straszne moje zdjęcie, nie?

I to nie jest fajne, to nie jest fajne, ale to też znowu wracamy do pierwotnej, najważniejszy element w tym wszystkim.

Trzeba mieć dystans i prócie humoru.

I Wiktor mi w tym pomaga.

Od tego zaczęliśmy.

I pewnie na tym skończymy.

Myślę sobie, że to jest super sprawa mieć kogoś, kto sprawia, że to życie jest bardziej znoszne i kolorowe.

Ale chciałam wrócić jeszcze, że to było kiedyś.

Czyli wtedy cię to bolało, jeżeli czytałaś nagłówek, jak ona przytyła, co się z nią stało.

To jest bardzo krzywdzące.

Ale teraz chyba nikt nie pisze w tych kategoriach o tobie.

Właśnie napiszą bardziej nawiązując do książki albo do moich wyznań.

Oczywiście jak coś się dzieje, to jest więcej.

Jak płyta będzie, to będę tam w mediach częściej mówić o okresy.

Ale teraz ja nie odczuwam, że jest coś tak niemiłego ze strony mediów.

A nie masz wrażenia, że stałaś się bardziej ekspertką właśnie od choroby afektywnej dwubiegunowej?

Od uzależnienia, a trochę mniej panią od muzyki?

Może trochę i ja bym chciała, żeby to było...

Ja bym chciała, żeby była większa równowaga.

To, że ja zaczęłam o tym mówić jest wyzwalające i super, ale trochę tak jest.

I chciałabym, żeby ta muzyka była motywem przewodnim.

Ale taka była decyzja.

Zdecydowałam, żeby wydać książkę.

Ten wywiad Rzeka z świetną dziennikarką Magdalena Adaszewska napisaliśmy.

Zdecydowałam się na tym i zaryzykowałam.

I to jest tak jakby trochę konsekwencja tego, że... Tej decyzji twojej życiowej.

Ale żałujesz na przykład któregoś z tych wyznań?

Że na przykład dzisiaj powiedziałabyś, że byłabyś bardziej zachowawcza?

Nie, nie żałuję, bo myślę, że wszystko jest po coś i myślę, że jedyną rzeczą, którą nie chciałabym, ale to można zmienić też, to można zmienić poprzez po prostu mówienie o tym, że chciałabym to trochę zmienić, że nie chciałabym być tylko postacią, która choruje na dwubiegunówkę.

Ja daję nadzieję, daję pozytywności i daję... Właśnie, mam nadzieję, że tak ludzie na mnie nie patrzą.

Wiesz co, myślę, że może patrzyli tak na ciebie przez moment, bo faktycznie...

Książka, ale też to, co wokół książki się wydarzyło, te fragmenty przedrukowywane, te wywiady z tobą, w których ty opisywałaś te swoje doświadczenia, bardzo trudne.

Mogły wtedy sprawić takie wrażenie, czy wręcz takie współczucie u odbiorców na zasadzie, ile ta dziewczyna przeszła, ile ona musiała dźwigać na swoich barkach.

I teraz chciałabym przejść na następny etap.

Odcinać się trochę powoli od... Tak, bo to nie jest tak jakby... To jest moje życie i to jest duży kawałek mojego życia, ale to nie jest całe moje życie i ja też w sensie... Chciałabym, żeby ludzi...

Też zwracali uwagi na moją sztukę oczywiście, na moją muzykę, na mój śpiew, żeby też kojarzyli mnie z... The weather outside is frightful.

Kolędy, Christmas, Happiness.

Świat stał się łagodniejszy.

Byłoby pięknie, gdyby można było cię słuchać tak na co dzień.

Znaczy można ciebie słuchać, bo wystarczy włączyć sobie Mika Urbaniak i można słuchać.

Chodziło mi o to, że gdyby można było cię na żywo słuchać codziennie.

Może zamiast tych filmików na Instagramie to jakieś takie, wiesz, live ze śpiewaniem.

Też będziemy to robić, tak.

Właśnie będziemy w czwartek nagrywać kilka utworów.

Właśnie chcemy więcej muzyki robić na tych social mediach też.

Okej, ale to zapytam w takim razie jeszcze, bo pytałam cię, czy czujesz presję w ogóle w życiu jakąkolwiek, ale czy czujesz, że te media społecznościowe dzisiaj są takim obowiązkowym elementem każdego artysty, że musisz pokazywać, dawać kawałek siebie światu, żeby

żeby móc potem czerpać od tych obserwatorów.

Ja wiem, to jest bardzo silne narzędzie, to jest potężne narzędzie i ważne jest, że myślę, że przede wszystkim fajne w tym jest, że się ma kontrolę nad tym, co się pokazuje światem, tak jakby, że ty decydujesz, ja decyduję, ja i Wiktor, my decydujemy, co chcemy pokazać, ja decyduję, co chcę pokazać i to jest fajne, że

jest jakaś rozmowa albo ktoś coś powie w sieci i można odpowiedzieć i powiedzieć nie, tak nie było, to było tak.

Albo tak jakby dać swoją stronę w tym wszystkim.

Ale oczywiście są artyści, którzy w ogóle nie używają social mediów i to jest ok.

I ja myślę, że to nie jest jakiś ogromny wymóg.

Ja nie czuję, że to jest tak jakby wymagane do końca.

Nie wiem jak ty myślisz o tym.

Ja czuję na przykład delikatną presję.

Teraz ja sobie pozwolę na takie wyznanie.

Czuję presję, że jednak powinnam tam funkcjonować, dzięki czemu też być może docierać do większego grona odbiorców.

Bo wiesz, dziennikarze trochę jak artyści zabiegają czasem o tych nowych obserwujących, o nowych słuchaczy czy widzów, bo gdyby nie oni, to nasze działania w zasadzie nie miałyby sensu.

To tak jak z wami, muzykami.

Więc taka delikatna presja jest, że tak nie można tego telefonu zostawić na dwa tygodnie gdzieś w jakiejś skrytce.

Ty też byś nie zostawiła.

No tak, trochę jestem uzależniona rzeczywiście.

Mówiliśmy o tym przed wywiadem.

Ale warto znaleźć w tym balans, w tym takim świecie.

Tak, równowagę, zrozumieć, że to jest narzędziem, jest do tego dystans i czerpać z tego jak najwięcej pozytywności i starać się nie czuć właśnie jakąś tam presję, tylko jakąś tam misję wiązać z tym.

Z tym internetem.

Strasznym internetem, który już się stał po prostu elementem naszego życia.

Miko, czego ci życzyć na nowy rok?

Na nowy rok motywacje do dbania o swoje zdrowie, lepszego dbania o swoje zdrowie.

Tego sobie życzę i jakby ktoś chciał wysyłać jakąś tam energię, to żebym lepiej dbała o siebie, o moje zdrowie.

A ty odczuwasz taką energię od ludzi płynącą?

Tak, ja myślę, że to działa.

Ja myślę, że to działa, absolutnie.

Bo wiesz, czasami ludzie też, wracając do sieci, tworzą w sieci czy na Instagramie po to, żeby

Właśnie, żeby też czerpać te informacje zwrotne, te słowa otuchy, wsparcia, te pozytywne komentarze.

Oczywiście negatywne też się zdarzają, ale powiedzmy, że robimy to po to, żeby ktoś nas poklepał po tym ramionku.

Coś w tym jest.

Nie ukrywam, że to też jest fajny punkt w tym wszystkim.

Ja czuję, że ta energia wpływa i płynie do nas.

To życzę ci tej dobrej energii jak najwięcej.

I tej wytrwałości w dbaniu o zdrowie.

Jestem w tym samym teamie, także dbajmy o zdrowie.

Wszystkiego dobrego.

To był kolejny odcinek podcastu Powiem to pierwszy raz, a moją gościnią była Mika Urbaniak.