Mentionsy
Poradnik językowy - ciąg dalszy. Odpowiedzi na listy
Rozmowy Małgorzaty Tułowieckiej i dr Agaty Hąci o języku polskim. Rozwiązujemy zagadki językowe, rozwiewamy wątpliwości słuchaczy, objaśniamy, jak się mówi i pisze poprawnie i dlaczego właśnie tak. Zastanawiamy się nad tym, skąd się biorą słowa, jak się zmienia polszczyzna i czy należy się tym niepokoić, czy wręcz przeciwnie. Tym razem odpowiadamy na listy.
Szukaj w treści odcinka
A my przeplatamy Państwa pytania językowe, które do nas płyną.
Odpowiadamy na nie i obszerniej wyjaśniamy różne sprawy.
Doktor Agata Hącia, Małgorzata Tułowiecka i ciąg dalszy Poradnika językowego.
W branży logistycznej jest kluczowe, jednak jedyna definicja ze słownika języka polskiego wskazuje na twór językowy, który nie jest nadal uznawany przez żadną z poradni językowych.
Nie wiem dlaczego tak jest, ale to słowo jest niewątpliwie środowiskowe, jest branżowe.
Jeżeli w branży logistycznej tego właśnie słowa się używa, zatowarować, to znaczy, że jest ono potrzebne.
Tak się często zdarza, że różne środowiska, różne zawody, różne grupy zawodowe mają swoje słowa, których nie znamy z języka ogólnego, no bo w świecie poza branżą nie mamy takiej potrzeby, żeby nazywać takie sprawy, takie rzeczy czy takie czynności, które koniecznie chcemy nazwać, będąc wykonawcami jakiejś czynności, także jakiegoś zawodu.
I jeżeli właśnie ta branża towarowa chce mówić o zatowarowaniu czegoś,
Niech mówi, to jest poprawne, tak.
To jest słowo środowiskowe, całkowicie poprawne.
Zresztą poprawność w ogóle językowa nie jest taka czarno-biała, to nie jest zero-jeden.
Czasem jakieś słowo jest lepsze, czy jakaś forma jest właściwsza w jakimś kontekście, w jakiejś sytuacji, a w innej jest gorsza.
To jest wszystko stopniowalne.
Trzeba tylko uważać na źródła, na które się powołujemy, gdy szukamy rozstrzygnięć poprawnościowych.
Są źródła przygotowywane przez profesjonalistów i są źródła przygotowywane przez amatorów, miłośników.
Na przykład jest słownik skrablistów, który tworzą po prostu miłośnicy tej gry.
Takie, z którymi się często w języku ogólnym nie spotykamy, bo właśnie to jest słownik robiony na potrzeby tej gry.
Jego autorzy wyszukują rozmaite smaczki, takie rzadkości językowe.
Ale też pamiętajmy, że to jest właśnie słownik robiony przez miłośników gry, a nie przez językoznawców, więc trzeba mieć tego świadomość.
To prawdopodobnie znaczy wprowadzić towar do obiegu albo do jakiegoś wykazu towarów.
Zatowarowaliśmy tę skrzynkę na przykład z piłkami albo z jakimiś tam odważnikami.
Wprowadziliśmy ją do obiegu.
Więc w takiej polszczyźnie ogólnej mogłoby to słowo sprawiać kłopot.
Pisze do państwa celem rozstrzygnięcia sporu, jakie wywołało słowo gawieć wśród części kibiców drużyny żużlowej Celfast Wilki Krosno w rozgrywkach ligowych w meczu przeciwko stali Rzeszów.
Otóż w transmisji telewizyjnej komentator powiedział,
Tak się bawi gawiedź krośnieńska, bo właśnie wyjście z drugiego łuku to jest ich miejsce.
Dzisiaj dwa tysiące ludzi, proszę bardzo, jak oni się bawią?
Ale nic dziwnego, to jest sześciopunktowe prowadzenie i od zwycięstwa wilków dzieli już naprawdę, naprawdę niewiele.
Wyjście z drugiego łuku to miejsce sektora gości tego spotkania.
Czy słowo gawieć, pyta kibic, jest jednoznacznie negatywne i obraźliwe?
Czy też może opisuje tłum, zbiorowość, masę ludzi, a w tym przypadku kibiców?
Gdybyśmy sięgnęli do słowników współczesnej polszczyzny, to przekonalibyśmy się, że słowo gawieć
Jest notowane jako nazwa dużej grupy ludzi, która pragnie zobaczyć jakieś wydarzenie, ale też słowniki notują informację, że jest to wyraz pogardliwy.
Chyba jednak budzi jakieś skojarzenia negatywne.
W języku prasłowiańskim miał on oznaczać dużą ilość czegoś drobnego.
To gawieć w drugim znaczeniu jest po prostu nazwą tłumu, dawną nazwą tłumu, ale już nie ma tego wartościowania.
A zatem widać tyle, że analiza historyczna pokazuje, że zmieniało się zabarwienie stylistyczne tego wyrazu.
Widać, że w tej wypowiedzi, słychać właściwie w tej wypowiedzi taki dość serdeczny ton.
Jak oni się bawią.
Jak oni się bawią, taki serdeczny stosunek do tych ludzi opisywanych właśnie i nazwanych gawiedzią.
Ale trzeba z takimi słowami uważać, dlatego tak ważna jest świadomość językowa, bo chociaż komentator nie miał na pewno niczego złego na myśli, to nie przewidział tego, nie wziął pod uwagę też tego, że słowo gawieć może być odebrane jako słowo wartościujące, takie negatywne, wręcz obraźliwe.
Czyli trzeba uważać na to, jakie słowa dobieramy i jak one mogą być zinterpretowane, że mogą być zinterpretowane przez naszych słuchaczy inaczej,
Szanowni Państwo, interesuje mnie definicja sformułowania spotkanie osobiste, kontakt osobisty.
Czyż nie jest tak, że kontakt osobisty odbywa się bez pośrednictwa mediów, na przykład internetu, telefonu, poczty.
Przy użyciu tych mediów to, jak mi się zdaje, już kontakt pośredni, a więc rozmowa na Skype z użyciem kamery także.
Właściwie rzeczywiście nie można, bo jest pośrednictwo.
To nie jest taki kontakt, który pozwalałby na dotknięcie ręki tej drugiej osoby, tylko no właśnie jest jakaś przeszkoda, jest coś po środku, dlatego jest to kontakt pośredni.
Zresztą wskazują też na to notacje słownikowe.
W słownikach języka polskiego wśród znaczeń wyrazu osobisty znajdziemy takie znaczenie, że to jest bezpośredni, czyli polegający na bezpośrednim uczestnictwie konkretnej osoby.
Siedzimy koło siebie, można się dotknąć, jeżeli oczywiście chcemy.
Tak, bo jesteśmy w jednym studiu, w jednym pokoju, w jednym pomieszczeniu, możemy się dotknąć.
A kontakt właśnie za pośrednictwem telefonu, czy komunikatorów internetowych, czy kamery i tak dalej i tak dalej, to już jest kontakt pośredni, bo za pośrednictwem.
Potrzebujemy jakiegoś urządzenia, żeby się skontaktować.
A my tutaj z panią redaktor, gdy jesteśmy w jednym pomieszczeniu, w jednym studiu, żadnej kamery, żadnego urządzenia nie potrzebujemy do tego, żeby się skontaktować.
No, czyli słuchacz miał rację.
Tutaj.
Czy nie powinno się wymawiać nazwiska ukraińskiego prezydenta w formie zieleński z wymową zi od przymiotnika zielony, tak jak polskie nazwisko zieliński?
W ukraińskiej telewizji słyszy się zieleński przez zi, a w rosyjskiej przez zi.
Utrwaliły się wersje Zełeński, Zelenski, prawdopodobnie pochodzące z transkrypcji angielskiej i wymowa taka jest trudniejsza od Zieliński.
Jest inaczej niż pan myśli.
A mogę tak powiedzieć dlatego, że udało mi się skonsultować tę sprawę z panią profesor Ireną Mytnik z Instytutu Ukrainistyki Uniwersytetu Warszawskiego i za tę konsultację bardzo pani profesor dziękuję.
Po pierwsze, właściwa wymowa ukraińska, ukraińska prezydenta Zełenskiego jest taka Zełenskyj, czyli twardo.
Załęzkyj.
Kyj i na końcu.
Nie kij, tylko kyj.
Czyli mamy dwa twarde miejsca.
Z na początku i kyj na końcu.
Wymowa miękka natomiast, którą pan zaobserwował w telewizji, jest wynikiem wpływu rosyjskiego.
Czyli to zjełęzki czy zjełęzki to jest wpływ rosyjski.
W jakiej formie używać nazwiska prezydenta Zełenskiego w języku polskim?
Otóż w takiej, w jakiej się używa.
Ten zapis, od niego zacznijmy, opiera się nie na transkrypcji angielskiej, tylko na zasadach transkrypcji polskich, które mamy no co najmniej od lat pięćdziesiątych, są dobrze opisane w różnych słownikach.
Bez i na końcu, dlatego że też jest taka podreguła wśród tych zasad, że nazwiska ukraińskie kończące się na skij, albo skij właściwie, albo ckij ukraińskie.
Przybierają formę w języku polskim, tak jak podobne polskie nazwiska, czyli skicki albo ić.
Stąd Zełenski, tak jak Wiśniewski.
Zakończenie jest takie samo, ale początek powinien być twardy, bo nie zachowujemy tutaj całkowitego spolszczenia, czy też inaczej, nie przeprowadzamy tutaj całkowitego spolszczenia.
Te nazwiska przybierają taką formę, jakiej spodziewalibyśmy się w języku polskim, ale są to nazwiska ugruntowane historycznie.
Dlatego forma Zeleński jest bardzo dobra, ta którą spotykamy w mediach.
Zresztą dawniej w ogóle mieliśmy tendencję do spolszczania różnych nazwisk i stąd, prawda, Szekspir czy Mollier, prawda, w wersjach spolszczonych, ale to jest zupełnie oddzielny temat.
Przechodzimy do innej sprawy.
Dlaczego Polacy uciekają od końcówki "-ów"?
Skąd pomysł na używanie formy półtorej roku?
To samo dotyczy słowa Equus, a właściwie jego krewnych.
Znam klub jeździecki Equita nazywany Equitą.
To musiałaby być także Equitacja.
No jednak ekwitacja, takie słowo mamy zanotowane w słownikach języka polskiego, w tych dużych słownikach.
Dlaczego ekwitacja?
Dlatego, że tak jest po łacinie, ekwitacja właśnie, a to słowo nazywające umiejętność jazdy kątnej i także naukę jazdy kątnej pochodzi od łacińskiego equus caballus, czyli właśnie tej... No tak jak pani napisała.
Tak, łacińskiej nazwy konia, stąd jednak ekwitacja.
Co prawda są tacy latyniści, którzy przekonują, że w pewnym momencie w łacinie średniowiecznej zapis liter ku-u oznaczał dźwięk kły, ale jednak tradycja polska każe adaptować te wyrazy pochodzące z łaciny, w których jest ku-u jako kwy i stąd kwadrat, a nie kwadrat i stąd kwadrans i akwarela, a nie kwadrans i nie akwarela.
Ekwiwalent, ekwitacja oczywiście także.
A ja słyszałam wymowę qui, pro, quo.
Niestety też taką wymowę słyszę od swoich studentów, którzy są ludźmi bardzo młodymi i dla których głównym językiem obcym jest język angielski.
A w języku angielskim tak właśnie się adaptuje wyrazy i wyrażenia pochodzenia łacińskiego.
Każdy język ma prawo do swojego systemu adaptacyjnego.
No dlatego, że się wzorują na wymowie angielskiej, a tej wymowy łacińskiej czy polskiej jeszcze w domu czy w szkole niestety nie poznali.
Więc protestujemy przeciwko ekwitacji i ekwicie, opowiadamy się za ekwitą i za ekwitacją.
To jest odpowiedź na trzecie Panie pytanie.
Ale zadała pani jeszcze pytania inne.
Dlaczego wiele osób mówi półtorej roku, półtorej miesiąca, a nie półtora?
Może komuś się forma półtorej wydaje ładniejsza, taka staranniejsza, taka nieoczywista niż forma półtora.
Z rzeczownikami rodzaju męskiego i nijakiego
Ten metr to jabłko, czy to okno.
Łączymy formę półtora, półtora metra, kilometra, półtora okna, jabłka.
A z rzeczownikami żeńskimi łączymy formę półtorej, półtorej godziny, półtorej szklanki i tak dalej, i tak dalej.
Czyli nastąpiła tutaj jakaś dominacja żeńskości.
Tak, jakaś dominacja, to prawda.
I też nie wydaje mi się, żeby to była dominacja będąca skutkiem pewnego namysłu,
Myślę, że raczej ktoś odtwarza formę, z którą się kiedyś zapoznał i tyle.
Nie ma tutaj jakiejś głębszej refleksji.
Zwróciła także pani uwagę na to, że Polacy uciekają od końcówki "-ów".
Tak, liczbę mnogiej.
Uciekają dlatego, że to nie jest jedyna końcówka, która obsługuje ten przypadek.
No i cały ogromny problem gramatyczny dotyczy tego, kiedy użyć której końcówki.
Często też są wahania, bo mamy formy funduszy funduszów, zajęcy zająców, napoi napojów i wszystkie te formy są dobre.
Przepraszam, tylko napojów było na przykład.
Tak, ale dzisiaj też napoi.
Kiedyś tylko pisarzów, a dzisiaj pisarzy.
Pokojów.
Czyli to się też zmienia w czasie i niestety nie ma tutaj jasnych zasad, kiedy która końcówka jest właściwa.
Wydawałoby się, że ta końcówka ów powinna dominować, bo jest wyrazista.
W żadnym innym przypadku gramatycznym jej nie ma.
Dlatego, że często te rzeczowniki kończą się tak zwaną spółgłoską zmiękczoną, historycznie miękką, czyli taką jak sz, ży czy dż.
Gramatyka tutaj się zmienia i trzeba się z tym po prostu pogodzić.
No to jeszcze jedno pytanie na koniec.
Jak zapisać czasownik, którego zdarza mi się użyć w mowie potocznej, gdy chcę powiedzieć na przykład, że ktoś się długo zbierał i w końcu się zebrał, albo długo nad czymś zastanawiał, ale w końcu się zastanowił.
Wyjaił się przez i, krótkie, czy wyjaił się przez j?
Z góry dziękuję za pomoc w rozstrzygnięciu tej palącej kwestii serdeczności, podpisana Pani Natalia.
My również ślemy serdeczności Pani Natalii i wyjaśniamy, że poprawna ortograficznie jest tylko jedna forma, ta wyjaić się.
Słyszymy tam i, mówimy wyjaić się, tak mówimy, ale piszemy jedno i, króciutkie i.
To J, dlatego nas tak by fascynowało, bo w końcu to od jaja przecież, to wyjajanie się.
Tak, rzeczywiście od jaja.
No i też słyszymy wyjajić się, czyli chcielibyśmy tutaj jakiś związek z jajem ogłosić ortograficzny, no ale jednak ortografia rządzi się trochę innymi prawami.
Dlatego w czasowniku piszemy na końcu wyłącznie i, a nie ji.
Może jeszcze wyjaśnijmy, że ten czasownik wyjajć się to czasownik dokonany, który tworzy parę z niedokonanym jajć się.
I ten jajć się jest notowany także w przedwojennych opracowaniach, czyli w słowniku gwar polskich na przykład i w słowniku języka polskiego.
I tam wszędzie przeczytamy jajć się, kręcić się jak kura z jajem, sadowić się jak kura na jajach, marudzić.
Ponadto ten pierwszy słownik, czyli słownik gwar polskich twierdzi, że czasownik jajć się jest częstszy w Wielkopolsce albo wyłącznie występuje w Wielkopolsce.
Czy tak jest współcześnie?
Nie wiem, ale pochodzenie zapewne tutaj jest wskazane słusznie.
To słowo jajcie dzisiaj się spotyka rzadko, ale jest bardzo ładne.
Dziękujemy, że nam pani przypomniała.
Nosić się albo obnosić się z czymś jak kura z jajem.
Czyli rozważać jakiś problem, mówić o tym dużo i nie móc się zdecydować na rozwiązanie.
No i to jest podobny, bliski sens tego sensu, który ma sam czasownik jajć się.
Niestety chyba nie mamy takiego jajecznego frazeologizmu, który odpowiadałby czasownikowi wyjajć się.
No, czekamy na to wyjajenie się, ale czekamy podczas uciążliwego jajenia się, czyli gdy się nosimy z czymś jak kura z jajem, to się jaimy, jaimy i czekamy, aż się wyjaimy.
I tym jajecznym problemem kończymy dzisiejszą rozmowę.
Dodajmy, że o jaju wszystko lub prawie wszystko nagrałyśmy cały przedświąteczny podcast i do niego Państwa odsyłamy.
A dzisiaj dziękujemy.
Ostatnie odcinki
-
Raz jeszcze o składni - odpowiedzi na listy Słu...
22.04.2026 05:00
-
Językowo o marzeniach
15.04.2026 05:00
-
Pytania słuchaczy dotyczące składni
08.04.2026 07:00
-
Pytania słuchaczy dotyczące wymowy
25.03.2026 07:00
-
Pszczoły, pszczółki, trutnie, barcie i ule
18.03.2026 07:00
-
O miodzie, językowo
11.03.2026 07:00
-
Galicyzmy, czyli zapożyczenia z języka francusk...
04.03.2026 07:00
-
Sprawdzian wiedzy ortograficznej po zmianach
25.02.2026 07:00
-
Trzecia część rozmowy o zmianach w pisowni
18.02.2026 07:00
-
O magii po raz trzeci
11.02.2026 07:00