Mentionsy
Polacy za granicą. Życie "pomiędzy" Polską a USA
Opowieść Lidii Krawczuk i Pawła Żuchowskiego o życiu w Waszyngtonie toczy się między ogródkiem warzywnym Michelle Obamy i tęsknotą za dobrym majonezem, a poważnym pytanie o wychowanie dziecka gdzieś "pomiędzy": Polską a USA. Dziennikarze opowiadają o fascynacji USA i życiu Polaków za granicą, którzy nie są emigrantami, a jednak znaczną część życia spędzają poza krajem.
Podcast został zrealizowany przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP.
Rozdziały (12)
Dzień dobry i przedstawienie gości: Pawła Żuchowskiego i Lidii Krawczuk, dziennikarzy z RMF FM, którzy mieszkają w USA od 20 lat.
Paweł i Lidia dyskutują o trudności życia w dwóch światach, mówiąc o różnicy czasu i aklimatyzacji.
Opowieść o pierwszym okresie pobytu i trudnościach aklimatyzacji, w tym problem ubezpieczenia zdrowotnego i braku smartfonów.
Opowieść o wizytach w Białym Domu i pierwszym doświadczeniu w Białym Domu podczas programu Let's Move.
Paweł i Lidia mówią o braku polskich produktów, takich jak majonez, i konieczności jazdy do polskiego sklepu.
Dyskusja o integracji z lokalną społecznością i regularnych wizytach w Polsce.
Opowieść o zróżnicowaniu społeczności amerykańskiej i integracji z lokalnym środowiskiem.
Dyskusja o wychowaniu syna w dwóch światach, zainteresowania Polską i znajomości języka polskiego.
Opowieść o wizytach w Polsce i znalezieniu polskiej tradycji w domu.
Dyskusja o zainteresowaniu Polską w Stanach Zjednoczonych i potrzebie przedstawiania Polski współczesnej.
Opowieść o kojarzeniach z Polską w Stanach Zjednoczonych i potrzebie przedstawiania Polski współczesnej.
Dziękowania za wywiad i podkreślenie roli ambasadorów kraju.
Szukaj w treści odcinka
Mamy dzisiaj okazję porozmawiać z małżeństwem, panią Lidią Krawczuk i panem Pawłem Żuchowskim, zawodowo związanymi z Radiem RMF FM, mieszkającymi w USA od blisko 20 lat.
Są przedstawicielami grupy, których w Ministerstwie Spraw Zagranicznych określamy jako Polacy za granicą.
Czy trudno żyje się w dwóch światach na raz?
Na pewno problemem jest różnica czasu, ze względu na to, że my kiedy pracujemy w Stanach Zjednoczonych, to myślimy o czasie przede wszystkim polskim, dlatego, że kiedy przygotowujemy relacje dla polskiego słuchacza, to musimy brać pod uwagę czas polski, więc zawsze zastanawiamy się, która to jest teraz godzina w Polsce.
Więc wieczorem często pracujemy, żebyście Państwo o poranku czasu polskiego mieli najświeższe informacje ze Stanów Zjednoczonych.
Odpowiadając na to pytanie, czy trudno się żyje, to myślę, że po 15 latach już nie tak trudno, bo to jest zupełnie inaczej obecnie niż jak przyjechaliśmy na początku 15 lat temu, kiedy tak naprawdę dopóki się w danym kraju nie zamieszka, nie wie się jak kraj funkcjonuje, zwłaszcza, że życie w Stanach bardzo różni się od życia w Europie.
I w ramach Unii Europejskiej też to sobie powiedzmy otwarcie.
Zasady, przepisy, systemy są tak totalnie różne, że potrzeba trochę czasu, żeby się w to wszystko wdrożyć.
Gdybyśmy być może wiedzieli, jak to wszystko będzie wyglądało, to byśmy się zastanawiali, czy tu przyjechać, czy nie, bo nie wiedzieliśmy, że to wszystko będzie takie trudne, bo to nie jest kwestia tylko tej pracy, którą wykonywaliśmy, jak w Polsce, tutaj, ale to jest jednak inny świat mimo wszystko i zupełnie inny świat był to 15 lat temu, kiedy przyjechaliśmy.
I to już nie było takie proste, właśnie ze względu na wszystkie różnice, o których wspominałam wcześniej.
Czyli chociażby kwestia ubezpieczenia zdrowotnego, które jest konieczne, ale kiedy przyjechaliśmy 15 lat temu, ten system funkcjonował zupełnie inaczej.
Żeby firma ubezpieczeniowa w ogóle się zgodziła na sprzedaż takiego ubezpieczenia i tam było chyba ze 100 pytań o stan zdrowia, łącznie z pytaniami o stan zdrowia rodziców, babci, całej rodziny, bo były to jeszcze inne czasy przed Obamacare i firma ubezpieczeniowa mogła po prostu nam odmówić takiego ubezpieczenia, żeby móc w ogóle zapłacić za to bardzo dużo, bo te ubezpieczenia są kosztowne.
Więc my oczywiście pisaliśmy, że w ogóle nie mamy żadnych problemów ze zdrowiem.
Myśmy młodymi ludźmi, także no rzeczywiście ich nie mieliśmy, ale to było rzeczywiście wyzwanie.
Jeszcze jedna rzecz, trzeba pamiętać, że 15 lat temu nie było tak dostępnych smartfonów, to zupełnie inaczej działało, nie było aplikacji tylu, więc nagle jeżeli trzeba było gdzieś pojechać tutaj i przygotować materiał, to były naprawdę godziny spędzone na planowaniu,
Zresztą nawet wizyta pierwsza w Białym Domu to było, proszę sobie wyobrazić, my przyjeżdżamy z Polski i nagle idziemy na jakieś ważne wydarzenie z udziałem prezydenta Stanów Zjednoczonych w Białym Domu, więc my też musieliśmy się do tego przygotować, więc każda taka sytuacja była rzeczą kompletnie nową dla nas.
Ja mam takie wspomnienie, jak poszliśmy właśnie pierwszy raz do Białego Domu i to było chyba, o ile sobie przypominam, takie spotkanie organizowane przez pierwszą damę w ramach programu Let's Move.
To była wtedy Michelle Obama i mieliśmy zobaczyć ogródek warzywny chyba.
Tak, słynny ogródek warzywny Michelle Obamy.
Michelle Obama wtedy bardzo propagowała ten aktywny styl życia.
Chodziło tutaj o walkę z dziecięcą otyłością.
W ogóle nie słuchałam, bo rozglądałam się.
A potem sobie wszystko odsłuchałam, rzecz jasna miałam.
Później były kolejne wydarzenia, jak Oscary, Czerwony Dywan, wszystko to, co widzieliśmy z perspektywy polskiej w stacjach amerykańskich i nagle my staliśmy się częścią tych wszystkich wydarzeń.
Kiedy wchodzimy do Białego Domu, kilka dni temu mieliśmy okazję być na takim specjalnym pokazie świątecznych dekoracji.
Za każdym razem, kiedy tam wchodzimy, to jednak jest taki moment, kiedy serce mocniej bije, bo to są jednak miejsca znane z historii Stanów Zjednoczonych, z historii świata również, że zawsze jest to takie uczucie wyjątkowego wydarzenia.
Zawsze możesz powiedzieć, ja reaguję tak, śmieję się, bo część ludzi jak gdzieś widzi w telewizji czy na obrazkach jakieś miejsca, które wydają się trochę egzotyczne, albo takie nieosiągalne, albo dalekie od swojego miejsca zamieszkania, to pierwsze jest, byłam tam.
Wiadomo, że jeżeli chodzi o majonez, to są spory.
Musi być sałatka taka tradycyjna i w piątki w polskim sklepie są pączki z cukierni z Nowego Jorku, więc też warto właśnie w piątek pojechać do polskiego sklepu.
Brakuje nam... W zasadzie to chyba po tych 15 latach
Wszystko tu jesteśmy w stanie zastąpić, jeżeli chodzi o polskie produkty na przykład.
Ja myślę, że to jest tak, że jak się żyje poza swoim krajem, w którym się człowiek urodził, w którym chodził do szkoły, studiował, spędził jakąś część swego dorosłego życia i potem wyjeżdża, zaczyna żyć w dorosłym życiu w innym kraju i musi się wszystkiego nauczyć przystosować się do życia
I są momenty, kiedy dociera do Ciebie, że Ty jednak nie jesteś stąd, bo tutaj nie chodziłaś, nie chodziłaś do szkoły, tu się nie wychowywałaś, nie masz takich wspomnień osadzonych z dzieciństwem tutaj i to w pewnych momentach zawsze będzie wracać.
A poza tym to my mamy bardzo duży kontakt z Polską poprzez firmę, w której pracujemy, ale też bardzo często jesteśmy w Polsce, bo jak na Polaków mieszkających tyle tysięcy kilometrów od kraju dwa razy, czasem trzy razy w roku w Polsce być, to jest mimo wszystko dużo.
Poza tym działamy na rzecz różnych organizacji w Polsce, wspieramy hospicjum w Szczecinie, więc my mamy cały czas kontakt z Polską i tego kontaktu na pewno nigdy nie zabraknie.
Macie na pewno przyjaciół Amerykanów, czy oni są w ogóle otwarci na nowych przybyszów, czy raczej jest to społeczność, amerykańska społeczność jest bardzo zróżnicowana, to wiemy.
Czy to zróżnicowanie na przykład Amerykanie, nie wiem, latynoskiego pochodzenia, czy azjatyckiego, to są osoby o różnym podejściu do przybyszów, czy raczej nie?
Tu jest mimo wszystko sporo cudzoziemców i jest sporo ludzi, którzy przyjeżdżają z całych Stanów Zjednoczonych za karierą.
I my też jesteśmy w specyficznej sytuacji, powiedziałabym, bo jeżeli jest klasyczna imigracja i rozpoczyna się taką ścieżkę zawodową tutaj, to w taki naturalny sposób wchodzi się w amerykańskie środowisko zawodowe.
Rzecz jasna musieliśmy szukać innych dróg, żeby poznawać ludzi.
Na początku to były takie gdzieś relacje właśnie chodząc na nagrania, robiąc rozmowy, materiały do radia, poznawaliśmy różne osoby.
Drugą ścieżką są takie relacje sąsiedzkie, ale też zależy gdzie mieszkasz, jakich masz sąsiadów i czy łatwo ich poznać.
I zajęło nam to trochę czasu, żeby rzeczywiście móc powiedzieć, że zaprzyjaźniliśmy się i poznaliśmy Amerykanów, z którymi spędzamy czas prywatnie.
Bo w tej chwili mamy takie osoby, takich znajomych.
Nie lubię go nadużywać, ale powiedziałabym, że mamy takich serdecznych znajomych, może nawet mogłabym ich nazywać przyjaciółmi, bo sprawdzili się w takich sytuacjach dla nas takich, gdzie byliśmy pod jakąś ścianą, potrzebowaliśmy jakiegoś wsparcia, pomocy i to wsparcie otrzymywaliśmy, ale to nie nastąpiło od razu.
Na pewno to nie nastąpiło od razu, to zajęło trochę czasu i myślę, że nie jest to łatwe.
Zwłaszcza w takim mieście, jakim jest Waszyngton, które jest nastawione bardzo na karierę i na rozwój, gdzie ludzie nie mają czasu, niekoniecznie zawsze pielęgnują te znajomości i dążą do nich, bo
No jest takie powiedzenie, no nie wiem czy słyszałaś o tym, że chcesz mieć w Waszyngtonie przyjaciela, to kup sobie psa.
Kiedy on tutaj już zaczął tak swobodnie funkcjonować w tym amerykańskim środowisku, to nagle się okazało, że przez dzieci poznajemy kolejnych Amerykanów, nawet w budynku, w którym mieszkamy.
Co więcej, są nawet takie osoby, które gdzieś właśnie pracują teraz na świecie w różnych placówkach dyplomatycznych i to właśnie dzięki naszemu synowi ich poznaliśmy.
Czy trudno jest wychowywać dziecko właśnie w dwóch światach?
Natomiast jeżeli chodzi o język polski, o naukę polskiego, o mówienie po polsku, no to tutaj Lidia ma ogromne zasługi, bo od małego rzeczywiście z nim dużo ćwiczyła, dużo mówiła i Wiktor mówi świetnie po polsku.
Nie wiemy, jak się wychowuje dziecko w Polsce, bo nasze dziecko urodziło się w Stanach, także trudno mi powiedzieć.
Nasz syn bardzo lubi amerykańską szkołę, lubi chodzić do amerykańskiej szkoły.
I ja mogę tylko powiedzieć na podstawie gdzieś tam jakiejś mojej działalności w sieci, jak zamieszczałam jakieś informacje albo opowiadałam o amerykańskiej szkole, no to natychmiast odzywały się głosy, że a to w polskiej szkole tak nie ma.
Powiedziałabym, że ten system amerykański jest troszeczkę inny, ale to wynika, myślę, z samej kultury tego kraju i takich zasad panujących.
Znamy ten amerykański uśmiech, to how are you,
Taką pozorną otwartość i podejście do dziecka w szkole, że trzeba je dużo chwalić i rzeczywiście to przynajmniej w szkole naszego syna tak funkcjonuje.
My też doprowadziliśmy do takiego momentu edukacji naszego syna, jeżeli chodzi o język polski, że mógł pójść do polskiej szkoły przy ambasadzie i w sobotę chodzi do tej polskiej szkoły i lubi szkołę.
Nawet kilka razy była taka sytuacja, że mieliśmy opuścić wizytę w polskiej szkole ze względu na jakiś wyjazd służbowy gdzieś do Nowego Jorku i on z nami dyskutował, że nie, możemy jechać, ale dopiero po szkole.
Ale nie ukrywam, że jak uczyłam naszego syna, zanim zaczął chodzić do szkoły polskiego alfabetu i było CH i samo H i o z kreską i u otwarte, to za bardzo w ogóle nie rozumiem o co mi chodzi.
Właśnie kiedy nagrywamy ten podcast, to mamy dzisiaj Mikołaja, więc oczywiście w Stanach Zjednoczonych też był polski Mikołaj i to taka ciekawostka, zawsze mówimy mu tylko w szkole nie mów, że dostałeś jakiś prezent na Mikołaja, bo dzieci w szkole nie będą rozumieć o co chodzi, że jakiś
To teraz na koniec, tylko powiedzcie, wiem, że to pytanie jest takie dosyć długie, natomiast czy sądzicie, że w Stanach Zjednoczonych istnieje zainteresowanie Polską, polską kulturą, historią?
Ja teraz powiem tak, że my chyba nie do końca potrafimy zainteresować ten kraj Polską.
Ja mam zupełnie poważną tutaj dyskusję na myśli, dlatego że my nie do końca wiemy, co chcemy w tej Polsce promować.
Ale kiedy gdzieś tam pojawiam się na Greenpoint'cie, gdzieś na Jackowie, no to widzę, że my tak bardzo chcemy pokazać na przykład te polskie sklepy, zainteresować tą naszą kuchnią, tym wszystkim.
A te sklepy się trochę zatrzymały na etapie sprzed 1989 roku.
I to jest, myślę, zadanie dla polskiej dyplomacji właśnie, zmienić trochę postrzeganie naszego kraju.
My musimy pamiętać o historii Polski, ale my nie możemy mówić tylko ciągle o II wojnie światowej i o naszych bohaterach, co jest bardzo ważne, ale jeżeli chcemy ściągnąć amerykańskich turystów, to nie tylko i wyłącznie przez historię, ale przez taką nowoczesność, przez to, co warto zobaczyć w naszym kraju.
Ja myślę, że tutaj jest jeszcze jedna rzecz, ponieważ Polonia, Polacy w Stanach kojarzą się jednak z tą falą imigracji późnych lat 70., 80. z czasów komunizmu albo jeszcze z tą pierwszą falą imigracji lata 30., kiedy to wszystko się działo.
I bardzo wielu, myślę, Amerykanów, których spotykamy na swojej drodze, zawsze mówi, a moja babcia, czy tam ktoś, ciocia, no są jakieś te związki rodzinne, ci ludzie już nie mówią po polsku, ale mają ten związek z Polską.
Większość z nich nigdy nie była w Polsce.
I tak samo potem, jak ludzie mają jakichś znajomych Polaków, ta imigracja lata 70., 80., to też się kojarzy z takim czymś.
Nawet były takie pytania kiedyś, czy niedźwiedzia chodzą po ulicy.
Autentycznie spotkaliśmy się z takim pytaniem, czy w Polsce niedźwiedzia chodzą po ulicy.
A to u nich chodzą, w Tenesji na przykład.
Słuchajcie, bardzo dziękuję za wywiad i za spotkanie.
Tak jak się zachowujemy, to co robimy, to właśnie promuje nasz kraj.
Ostatnie odcinki
-
Poezja mosiądzu i wyzwania codzienności w Bejru...
01.04.2026 10:31
-
Studenci polonijni są ważni i doceniani. Polska...
27.03.2026 18:09
-
Dopóki żyjemy, jest szansa na nowy początek. Po...
04.03.2026 15:18
-
"Pozytywne szaleństwo" zaważyło. Z łódzkiej Fil...
30.12.2025 04:00
-
Moja szkoła z wielką misją. Polska szkoła w Tun...
28.12.2025 23:00
-
Od szczecińskiego ZUS-u do hiszpańskiego ratusz...
28.12.2025 05:00
-
Od carskiej floty po „Cyrk Skalskiego” w Bizerc...
26.12.2025 04:00
-
Polityka kadrowa po hiszpańsku. Polska efektywn...
22.12.2025 04:00
-
Każdy jest honorowym ambasadorem swojego kraju....
21.12.2025 05:00
-
Polacy w Nowej Szkocji są szczęśliwi. Mimo to, ...
20.12.2025 05:00