Mentionsy
Tygodnik (nie tylko) dla elit, literatura dla wszystkich. Rozmowa z Michałem Choińskim
O fenomenie tygodnika „The New Yorker”, ale i kryzysie na rynku prasy, o „Jamesie” Precivala Everetta, która to książka dopiero co otrzymała Nagrodę Pulitzera, a także o kondycji literatury amerykańskiej w kontekście m.in. mediów społecznościowych i sztucznej inteligencji.
By poruszyć tak wiele tematów w krótkiej rozmowie trzeba mieć wybornego gościa. W minioną środę był nim prof. Michał Choiński, amerykanista, badacz literatury amerykańskiego południa, wykładowca Uniwersytetu Jagiellońskiego, poeta oraz autor książki „The New Yorker. Biografia pisma, które zmieniło Amerykę”.
#TheNewYorker #literatura #książka #dziennikarstwo #Ameryka #USA #MarkTwain #prasa #NagrodaPulitzera #PulitzerPrize #James #Percival #Everett
Szukaj w treści odcinka
To znaczy akurat jeśli chodzi o moją pracę nad książką o historii Tygodnika New Yorker czy biografii Tygodnika New Yorker, zająłem się nią, żeby troszkę sobie odpocząć od tego dusznego, ciężkiego klimatu amerykańskiego południa.
No i rzeczywiście ten New Yorker Tygodnik, który powstał z mitu miasta i w sposób organiczny był związany i jest związany z Nowym Jorkiem, był troszkę taką odtrutką na bardzo złożoną, trudną, paradoksalną, ale też piekielnie ciekawą historię amerykańskiego południa, wypełnioną duchami, echami niewolnictwa, historii niewolnictwa.
Chciałem przejść do jednego z głównych tematów naszej dzisiejszej rozmowy, czyli do rozmowy o New Yorkerze, o twojej najnowszej książce.
Przechodząc do gazety, do New Yorkera, to w ogóle jest dość osobliwe stworzenie biografii gazety.
New Yorker zaczął mi się rzeczywiście jawić jako trochę taka zmieniająca się, żywa materia kultury, która wynikała z kreatywności dziesiątków osób, których historie indywidualne poznawałem w miarę jak przygotowałem się do pisania mojej książki, z którymi rozmawiałem, których listy też czytałem w Nowojorskiej Bibliotece Publicznej.
No i jakoś rzeczywiście może to takie bezpośrednie doświadczenie bycia tam na miejscu w Nowym Jorku, tych rozmów, odwiedzeń w siedzibie New Yorkera, ale też metafor, które używały osoby z redakcji, to znaczy David Remnick, redaktor naczelny mówił o metabolizmie New Yorkera.
Te wszystkie elementy sprawiały, że zacząłem właśnie postrzegać New Yorkera jako pewien żywy organizm, który ewoluował i stąd też taki tytuł książki.
No właśnie, powiedziałeś o tym żywym organizmie i kojarzy mi się to z tym, że to nie jest to, czym New Yorker był kiedyś na początku, tylko papierowy tygodnik, to jest organizacja, wielki organizm, to już nie tylko czasopismo.
New Yorker jest brandem i to jest rzecz, którą podkreślała w rozmowie ze mną była zastępczyni Davida Remnicka, obecnego redaktora naczelnego Pam McCarthy.
Nasza rozmowa, wywiad do książki, jeden z 50 wywiadów, które przeprowadziłem zbierając materiały do niej, na początku rozmowy podkreślała właśnie, że New Yorker to nie jest tylko fizyczny tygodnik o nakładzie 1,2 miliona egzemplarzy.
Więc tak naprawdę New Yorker z tego skromnego tygodnika, który został założony 100 lat temu w czasach amerykańskiej prosperity, w połowie lat 20. poprzedniego stulecia,
Chciałem zrozumieć, jak to u Licha się udało, co sprawiło, że z tego tygodnika, który na początku balansował tak naprawdę na granicy opłacalności, New Yorker stał się rozpoznawalną ikoną kultury amerykańskiej.
Bardzo łatwo teraz spotkać osoby z torbami New Yorkera na ulicach naszych miast czytający New Yorkera, więc nawet w odległej od Nowego Jorku Polsce jest to brand, który ma się całkiem dobrze i to też chyba podkreślają czytelnicy i czytelniczki w czasie spotkań autorskich ze mną.
Czasami te historie były ultra ciekawe, takie przejmujące wręcz, gdy ktoś mówił, że ma całą siatkę New Yorkerów odziedziczonych po wujku, dziadku, że ma jakiś egzemplarz, który jest z datą jego i jej urodzin.
Mówisz o czytelniku, czy w zasadzie mówisz o pewnej może subkulturze związanej z New Yorkerem.
Kim dzisiaj jest, albo może w jaki sposób profiluje New Yorker swojego czytelnika?
Zdecydowanie, New Yorker powstał jako tygodnik dla elit.
To jest maskotka New Yorkera, Eustace Tilly.
Jak mówił Harold Ross, założyciel New Yorkera i jak mówiły jego dokumenty założycielskie, pani z Dubiuk, która stała się synonimem pewnego rodzaju małej miasteczkowości, nie będzie zainteresowana New Yorkerem.
Sumienie społeczne New Yorkera się obudziło i New Yorker zaczął wychodzić z tego Nowego Jorku, zapatrzenia w ten centralny Manhattan i pojawiały się tam po kolei teksty, które rozszerzały perspektywę New Yorkera.
Wszystkie te teksty poszerzały przestrzeń New Yorkera i obecnie New Yorker jest skierowany do czytelników, czytelniczek w całych Stanach i poza Stanami.
New Yorker jest w mocnym konflikcie, na przykład z Donaldem Trumpem, od dłuższego czasu w konflikcie.
To sprawia, że tak naprawdę New Yorker jest dla szerokiej publiczności.
Nie jest to niczym wyjątkowym, jeśli chodzi o samego New Yorkera, tak żeby o tym też dopowiedzieć.
Natomiast skoro czytelnik jest jednak dość szeroki, też rozsiany po świecie, to w jakim stopniu czytelnik finansuje New Yorkera dzisiaj w dobie
To też jest dosyć specyficzne dla New Yorkera.
Prowadzę obecnie na Uniwersytecie Jagiellońskim w Instytucie Filologii Angielskiej kurs poświęcony historii New Yorkera i z moimi studentami, studentkami czytamy te najważniejsze reportaże w historii Tygodnika.
I nie tak dawno przyniosłem na jedne zajęcia poświęcone Baldwinowi, czarnemu pisarzowi amerykańskiemu, który opublikował w New Yorkerze na początku lat 60. ikoniczny tekst
I osoby z grupy, która uczestniczy w tych zajęciach, były zszokowane patrząc na liczbę reklam w New Yorkerze.
Te reklamy finansowały New Yorkera.
New Yorker przez dekady utrzymywał się z reklam, po czym kiedy weszła telewizja i reklamodawcy zaczęli uciekać z telewizji,
Budżet New Yorkera zaczął się chwiać.
Tina Brown, pochodząca z Anglii, słynna dziennikarka i też redaktorka Vanity Fair zostaje redaktorką naczelną New Yorkera.
New York Times zakładał swoją stronę i między innymi też New Yorker.
I New Yorker wymyślił zupełnie nową formułę i postawił na zupełnie nową formułę, to znaczy subskrypcji internetowych.
Więc też z reportaży drukowanych w New Yorkerze powstają książki, powstają filmy i to też sprawia, że takie zainteresowanie tym źródłem tych ikonicznych artefaktów kultury filmowych czy gdzieś książkowych cały czas rośnie.
I to też przekłada się na finansowanie New Yorkera i to, że New Yorker może dosyć dobrze płacić autorom, autorkom, w związku z czym rośnie liczba osób, które są zainteresowane subskrypcjami.
New Yorker radzi sobie dobrze.
New Yorker nie jest też sam, to znaczy jest częścią Condé Nast.
Absolutnie, no to jest ten paradoks, który troszkę też New Yorker na sobie obserwuje, patrząc w jaki sposób siła oddziaływania mediów społecznościowych kształtuje opinię społeczną też w kontekście ich tekstów, esejów, które na pewno nie są częścią takiej szybkiej wymiany informacji, która charakteryzuje media społecznościowe New Yorker.
Dużym, to znaczy właśnie New York Times, Soviet i Atlantic czy New Yorkerowi.
Redakcja New Yorkera została zasypana listami z prośbą o to, żeby zająć się taką a taką osobą, która wykorzystuje swoją pozycję władzy do napaści seksualnych.
Natomiast ja też nie jestem medioznawcą, nie jestem pracoznawcą, więc o New Yorkerze mogę mówić godzinami.
To wracając do New Yorkera, jest jednak sporo nazwisk, polskich nazwisk, które kojarzą się z tym tytułem.
To jest publikacja szeregu opowiadań, tekstów autorzy, którzy nie byle jacy, którzy się pojawiali na łamach New Yorkera, którzy byli wybierani specjalnie po to, żeby ich wiersze, ich opowiadania publikować, prawda?
New Yorker ma, poza tym, że to jest tradycja wspaniałego dziennikarstwa śledczego, to New Yorker ma równie niezwykłą i wspaniałą tradycję literacką.
Zresztą tak też w ogóle wkręciłem się w temat New Yorkera, ponieważ z moimi studentami, z moimi studentkami
Na seminariach magisterskich, na zajęciach specjalizacyjnych, które prowadzę w Instytucie Filologii Angielskiej UJU, często rozmawiałem o opowiadaniach, o wierszach publikowanych właśnie w New Yorkerze.
Pojawił się na łamach New Yorkera zaraz po zamachach 11 września.
Ale to są też wiersze Czesława Miłosza, to są też wiersze Wisławy Szymborskiej, to są też opowiadania Olgi Tokarczuk, które pojawiły się, czy też fragmenty jej książek, zarówno książek jak i Jakubowych, jak i Empuzjonów, które pojawiły się na łamach New Yorkera, które Deborah Trisman, redaktorka działu prozy, uważa za magiczne i też bardzo nieamerykańskie.
Wszyscy ci autorzy publikowali na łamach New Yorkera i współtworzyli w ogóle całą taką tkankę literatury amerykańskiej.
Pseudoagenta Stanisława Lema, pracownicy działu prozy New Yorkera.
Stanisław Lema otrzymywał bardzo dobre stawki w dolarach w latach 80. za opublikowanie tekstów w New Yorkerze.
To było niewątpliwie coś dla Lema finansowego, a z czasem oczywiście dzisiaj możemy mówić o nie byliakim wydarzeniu, że jego opowiadania ukazywały się także na łamach New Yorkera.
Dobrze, może mniej teraz o New Yorkerze, a przejdźmy faktycznie do wątków jeszcze związanych z literaturą.
właśnie dla Davida Remnicka, obecnego redaktora, naczelnego New Yorkera.
To jest opowiadanie opublikowane w New Yorkerze.
I jest to opowiadanie, które na stronie New Yorkera przeczytało 4,5 miliona osób.
Ostatnie odcinki
-
Karski. 25 lat po śmierci Emisariusza
11.07.2025 13:55
-
100 lat. Flannery O'Connor. Prof. Buchholtz o w...
25.06.2025 19:26
-
Nie-amerykański papież. Rozmowa z o. Wiesławem ...
04.06.2025 10:30
-
Ameryka dla społecznika. I nie tylko. Rozmowa z...
27.05.2025 17:40
-
Tygodnik (nie tylko) dla elit, literatura dla w...
13.05.2025 09:56
-
Amerykański papież? O konklawe z perspektywy St...
08.05.2025 09:53
-
Głos Ameryki. Maciej Wierzyński o Stanach Zjedn...
01.05.2025 19:40