Mentionsy

Pokój Zbrodni
Pokój Zbrodni
19.02.2026 06:56

Funkcjonariusz SOP zrobił to własnej córce. Rodzina też "oberwała" | Pokój ZBRODNI

Szok i niedowierzanie po tragedii w Ustce. 44-letni funkcjonariusz Służba Ochrony Państwa zaatakował swoją rodzinę nożem. Nie żyje 4-latka, kilka osób jest rannych. Co doprowadziło do tego dramatu?

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 15 wyników dla "Piotr K."

Piotr K., oficer Służby Ochrony Państwa, zamordował swoją 4-letnią córeczkę i ranił też nożem pozostałych członków rodziny.

Wyszło na jaw, że nożownikiem jest 44-letni Piotr K., który rzeczywiście był pracownikiem SOP-u.

W czasie zbrodni Piotr K. przebywał na urlopie wypoczynkowym.

Po wszystkim Piotr K. próbował odebrać jeszcze własne życie, o czym świadczą obrażenia ujawnione na jego ciele, ale ostatecznie mężczyznę udało się odratować.

Jednocześnie potwierdzono, że Piotr K. był nie tylko funkcjonariuszem SOP-u, ale też pirotechnikiem.

Piotr K. służył w formacji od 23 lat, ale ostatnie badania okresowe przechodził niedawno, na początku października 2025 roku.

Dziennikarze Superekspresu opisywali, że Piotr K. uchodził za wzorowego ojca i męża.

Piotr K. ostatecznie przyznał się do winy i złożył wyjaśnienia podczas przesłuchania.

Gdy rozgrywka się zakończyła, Piotr K. wstał od stołu, wziął z kuchni nóż i nagle zaatakował bliskich.

Jednocześnie potwierdził, że Piotr K. miał być świadomy tego co mówi, a jego relacja była logiczna.

Kiedy policjanci dotarli na miejsce, Piotr K. miał trzymać w ręce nóż i mimo prób negocjacji zacząć zadawać ciosy jeden po drugim.

Informator TVN-u mówi wprost, że badania psychologiczne w służbach, być może także te, które przechodził Piotr K., to farsa.

W cieniu dramatycznych wydarzeń w Ustce uwagę internautów przykuła również zbiórka charytatywna, którą mieli rzekomo założyć 44-letni Piotr K. oraz jego żona.

Warto pamiętać, że Piotr K. służył w misjach zagranicznych, w tym w Afganistanie czy Iraku, co jest dużym obciążeniem emocjonalnym.

Jeśli Piotr K. zostanie uznany za poczytalnego i zdolnego do odpowiadania przed sądem za to, co zrobił, będzie mu grozić kara dożywotniego więzienia, a jeśli nie, to prawdopodobnie trafi do zamkniętego zakładu psychiatrycznego.