Mentionsy

Pokój Zbrodni
Pokój Zbrodni
18.03.2026 19:30

17-latek z Kadłuba. Zrobił to bliskim, wszystko nagrał. Szokujące wideo | Pokój ZBRODNI

17-latek z Kadłuba zszokował Polskę, publikując w mediach społecznościowych nagrania z brutalnego zabójstwa 87-letniej prababci Marii oraz 38-letniego ojczyma Adama. Nastolatek z zimną krwią zaplanował rzeź – ustawił kamerę i chwycił za siekierę oraz młotek. Po wszystkim, brocząc w krwi ofiar, tłumaczył widzom powody swojego czynu.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 152 wyników dla "R"

17-latek z Kadłuba dokonał podwójnego morderstwa, o którym mówiła cała Polska.

Najpierw przygotował w pokoju kamerę, później chwycił za siekierę i z zimną krwią brutalnie zabił swoją prababcię oraz ojczyma.

Wszystko nagrywał.

Pokazywał na zbliżeniach cierpienie swoich bliskich, zlizywał ich krew z narzędzia zbrodni.

Szokujące wideo do dziś można znaleźć w odmętach internetu, a szczegóły dotyczące czynów 17-latka są na wielu poziomach przerażające.

Ja nazywam się Bartosz Wojsa, a to jest Pokój Zbrodni.

Pokój Zbrodni.

17-latek z Kadłuba wszystko dokładnie przygotował.

W noc z 25 na 26 lutego 2026 roku urządził w domu rodzinnym prawdziwą masakrę.

Ustawił kamerę w pokoju 87-letniej prababci.

Na niewielkim stoliczku postawiła kubek z herbatą i talerzyk z kawałkiem ciasta.

Drobne przyjemności, na które pozwoliła sobie przed snem.

Na nagraniu widać, że tuż przed tym, jak jej prawnuczek podnosi nad nią siekierę, otworzyła oczy.

Nie zdążyła jednak zareagować.

17-latek zadawał cios za ciosem, rozbryzgując krew po ścianach i meblach.

Stróżka spływała później z krzyża, który wisiał nad łóżkiem seniorki.

Podobne sceny nastoletni sprawca urządził również w pokoju 38-letniego ojczyma.

U niego na zbliżeniach pokazywał jeszcze, jak uderza w bezwładną głowę mężczyzny czymś w rodzaju młotka.

Na koniec zlizywał krew swoich ofiar z siekiery.

Sam był nią mocno ubrudzony.

Padło też krótkie, przepraszam mamo.

Usiadł przed kamerką i wytłumaczył czemu dopuścił się tych strasznych czynów.

Dzień dobry.

Jestem rodzinnym mordercą.

Powiedział 17-letni Łukasz G. Materiał trwał niemal dwie minuty.

Chłopak przyznał się na nim nie tylko do zbrodni, lecz również wywołania serii alarmów bombowych w całej Polsce, które paraliżowały różne placówki w okresie ostatnich pięciu dni.

Szkoła w Warszawie.

Dom znanego twórcy internetowego.

Łukasz twierdził, że to on za tym wszystkim stoi.

17-latek jako powód przedstawił rzekome nieporozumienia w pracy oraz fakt, że ojczym nalegałby kontynuował zatrudnienie mimo młodego wieku.

Sprawca zdawał się jednak tracić kontakt z rzeczywistością.

Nie zachowywał się na tym nagraniu normalnie.

Według mnie morderstwo to jest część życia człowieka.

Kiedyś ludzie się zabijali i nie było problemu.

Nie jestem chory na nic.

Jestem jednak zestresowany.

Nie zabiłem nigdy nikogo, nawet zwierzęcia.

W podsumowaniu podał miejsca, w których internauci będą mogli znaleźć filmy z jego domowej masakry.

Jak zapowiedział, tak zrobił.

Łukasz G. w mediach społecznościowych opublikował wstrząsające wideo, które przez długi czas krążyło w sieci.

Nawet dziś można je znaleźć w odmętach internetu.

Ja również je widziałem.

I muszę Państwu przyznać, że mimo wieloletniej pracy przy materiałach kryminalnych, jest to coś niewyobrażalnie okrutnego, szokującego.

Nie jest to zdecydowanie nagranie, którego powinno się szukać.

Stanowczo odradzam nie tylko ze względu na jego drastyczność, lecz także z uwagi na szacunek względem ofiar sprawcy oraz ich rodzin.

Apeluję, by nie rozpowszechniać tych materiałów, ani tym bardziej nie tworzyć przeróbek za pomocą sztucznej inteligencji, bo i to niestety się zdarzyło.

Absolutny brak szacunku wobec pokrzywdzonych zasługujący na potępienie, a może i karę.

Śledczy się temu przyjrzą.

Z informacji przekazanych przez mundurowych wynika, że obława za 17-latkiem rozpoczęła się nie po doniesieniach sąsiadów czy świadków zdarzenia, lecz już po tym jak nagrania ujrzały światło dzienne.

Piotr Chwastowski z opolskiej policji potwierdził w rozmowie z Radiem Eska, że funkcjonariusze Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości natknęli się na szokujące wideo w mediach społecznościowych.

Uzyskali wówczas informację, że do zbrodni mogło dojść na terenie Polski.

Wykorzystując możliwości techniczne, namierzyli gdzie doszło do tego zdarzenia.

Gdy mundurowi dotarli do kadłuba i weszli do środka domu, zastali na miejscu makabryczne sceny.

87-letniej kobiety oraz 38-letniego mężczyzny nie dało się uratować.

Ciała nosiły liczne rany rąbane i cięte.

Narzędziem zbrodni w tym wypadku była siekiera oraz inne, podobne narzędzia.

Mówił prokurator Stanisław Bar, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Opolu.

Lecz błyskawiczna reakcja służb przy wsparciu innych jednostek oraz psów tropiących pozwoliła na jego szybkie zatrzymanie.

Łukasz G. został złapany po kilku godzinach, około 30 km od domu, na terenie powiatu Krapkowickiego, gdzie ukrywał się w zaroślach.

W chwili aresztowania był spokojny, nie stawiał oporu, nie był zbrojony.

Zgodnie z decyzją prokuratury, jeśli zostanie uznany za poczytalnego, będzie sądzony jak osoba dorosła.

Tymczasem mieszkańcy Kadłuba są wstrząśnięci tym, co się stało.

Mówią, że to był zawsze spokojny, cichy chłopak, którego trudno było podejrzewać o zdolność do zrobienia czegoś takiego.

Zamknięty w sobie, trzymający się na uboczu, bez bliskich przyjaciół.

Syn zamordowanej 87-latki w rozmowie z TVP3 Opole dodawał, że nastolatek głównie przebywał w swoim pokoju przed komputerem i rzadko stamtąd wychodził.

Policja nie odnotowała w przeszłości żadnych niepokojących sygnałów z tej rodziny, które mogłyby wskazywać na to, że dzieje się tam coś złego.

Łukasz G. na co dzień uczył się w szkole branżowej w Strzelcach Opolskich, a po zajęciach zdobywał doświadczenie zawodowe jako murarz na budowie.

To właśnie tam miał pracować mężczyzna, który rzekomo wyżywał się na nastolatku poprzez popychanie i wezwiska, jak twierdził sprawca zbrodni na nagraniu.

Współpracownicy firmy zdążyli już wszystkiemu zaprzeczyć, a o 17-latku wypowiadają się pozytywnie.

Spokojny, grzeczny, zupełnie niekonfliktowy.

Gdybyśmy kazali mu zabić pająka na ścianie, on by tego nie zrobił, powiedziała Superekspresowi osoba, która blisko współpracowała z Łukaszem.

Określiła go jako bardzo łagodnego.

Jeśli założymy, że to wszystko prawda, to coś musiało się stać, że zaszła w nim tak drastyczna zmiana.

Jan Gołębiowski, psycholog kryminalny i biegły sądowy, w rozmowie z Radiem SK stwierdził, że przyczyną tak skrajnego zachowania mógł być jego stan emocjonalny.

To może być choroba psychiczna, jak również wpływ środków udłużających.

Prokuratura z policją nie podawały informacji na ten temat.

Zapewne zostanie przeprowadzona analiza toksykologiczna sprawcy.

Jego zachowanie było bardzo manifestacyjne.

Trzeba rozważyć tylko, jaki jest to jej rodzaj.

Zaburzenia osobowości czy choroba psychiczna?

Zastanawiał się ekspert.

W jego ocenie 17-latek mógł mieć jakieś poczucie skrzywdzenia, za które postanowił się zemścić, wyładować emocje.

Wskazuje na to język, jakim posługiwał się na nagraniach.

Wypowiadając się o członkach rodziny osobnicy, dehumanizuje swoje ofiary, uprzedmiotawia je.

Jakie zaburzenia się zatem kryją?

Na razie trudno powiedzieć.

Wiele wskazuje na to, że stan psychiczny doprowadzający do zabójstwa narastał w nim.

Musiał kumulować emocje, które mogą wynikać z bardzo słabego przystosowania społecznego.

27 lutego 2026 roku Łukasz G. został doprowadzony do prokuratury, gdzie usłyszał zarzuty podwójnego zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem.

Przyznał się do winy.

Złożył obszarne wyjaśnienia.

Podejrzany wskazał, że w jego życiu zaszły zdarzenia, które, jak twierdził, miały go popchnąć do tych zachowań.

Potwierdził również, że jest autorem nagrań i sam zamieścił je w internecie.

Przekazał rzecznik prokuratury okręgowej w Opolu, prokurator Stanisław Bar.

Śledczy dodają, że Łukasz G ma odpowiadać za swoje czyny jako osoba dorosła.

Nie może mu jednak grozić w dożywocie z uwagi na młodociany wiek, więc maksymalna kara sięga 30 lat więzienia, o ile w ogóle trafi za kratki.

Ponieważ istnieje duże prawdopodobieństwo, że biegli eksperci uznają go za osobę niepoczytalną.

Wówczas trafiłby do zamkniętego zakładu leczniczego.

Na razie sąd przystał na wniosek o umieszczenie go w areszcie tymczasowym.

Ważny komunikat poza prokuraturą opublikowali też funkcjonariusze policji.

Apelujemy o powstrzymanie się od publikowania i udostępniania drastycznych zdjęć oraz nagrań z miejsca zbrodni.

W obliczu całej tragedii rodziny zmarłych zasługują na uszanowanie ich prywatności.

Nikt nie chciałby znaleźć się w podobnej sytuacji i oglądać śmierci ani cierpienia bliskiej osoby w internecie.

Szacunek dla zmarłych w wyniku zbrodni oraz ich bliskich jest ważniejszy niż jakiekolwiek zasięgi i lajki.

To szczególnie istotne w kontekście doniesień z pobliskich szkół, których nauczyciele alarmują, że filmik krąży między uczniami.

W licznych placówkach podjęto działania prewencyjne, organizując rozmowy wychowawcze i ostrzegając przed skutkami oglądania takich treści.

Stwierdził na łamach portalu Opole Nasze Miasto jeden z opolskich pedagogów.

Oglądanie tak realistycznej przemocy może być destrukcyjne dla młodego człowieka, przed czym przestrzegają specjaliści.

To nie jest fikcja, film czy gra komputerowa, tylko prawdziwe życie.

Warto o tym pamiętać.

Podkreślamy z całą stanowczością, że takie działania są głęboko niemoralne, nieetyczne i uderzają w podstawowe zasady współżycia społecznego.

Za każdym takim materiałem kryje się niewyobrażalna tragedia rodzin, dla których widok cierpienia ich najbliższych w przestrzeni publicznej jest formą wtórnej wiktymizacji i potwornym obciążeniem psychicznym.

Podkreślili przedstawiciele Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości.

Policja dodaje, że udostępnianie takich treści może prowadzić do konsekwencji prawnych, a każdy, kto opublikuje nagranie lub przekaże je dalej, może spodziewać się pociągnięcia do odpowiedzialności.

To niestety kolejny przypadek zbrodni nagrywanej i wrzucanej do sieci.

Wcześniej podobne drastyczne sceny na potęgę oglądano w mediach społecznościowych po masakrze na terenie kampusu Uniwersytetu Warszawskiego.

Tam gorszące sceny z udziałem Mieszka.R nagrali świadkowie zdarzenia.

Eksperci wskazują, że 17-latek z Kadłuba być może chciał odegrać pewien spektakl inspirowany prawdziwymi historiami morderców lub filmami i serialami kryminalnymi.

To ogromne wyzwanie przed służbami, by przestrzegać, edukować i walczyć z naśladownictwem w tego typu sprawach.

My również jako osoby postronne możemy się przyczynić do umacniania pozytywnych, a nie negatywnych wzorców.

Chociażby samemu dając przykład i nie uczestnicząc w rozpowszechnianiu tych materiałów.

Do tego gorąco zachęcam.

W międzyczasie trwania dyskusji wokół tych wydarzeń prokuratura zorganizowała wizję lokalną z udziałem Łukasza G. na miejscu zbrodni.

Chłopak jeszcze raz ze szczegółami opowiedział o tragicznym dniu i wskazał pomieszczenia, w których dokonał morderstwa.

Dokładnie odtworzył przebieg wydarzeń.

Wskazał na kolejność czynów, jak również narzędzie do uśmiercania ofiar.

Wskazał także, w którym momencie doszło do rejestracji nagrań oraz zamieszczenia materiałów w internecie.

Czynność ta nie dostarczyła jednak nowych, dodatkowych informacji wskazujących na motywację podejrzanego.

Mówił w Radio SK prokurator Stanisław Bar.

Pogrzeb ofiar 17-latka z Kadłuba odbył się w czwartek, 5 marca 2026 roku.

Na mszę, którą zorganizowano w miejscowym kościele przyszły prawdziwe tłumy.

Rodzina, przyjaciele.

Znajomi, ale też postronni mieszkańcy poruszeni tragedią i chcący wesprzeć cierpiących.

Świątynia w Kadłubie pękała w szwach, podobnie jak uliczki cmentarza, na którym pochowano zmarłych, 87-letnią Marię P. w grobie swojego męża.

oraz 38-letniego Adama K., który spoczął w osobnej mogile, niedaleko kobiety.

Mieszkańcy wspominali, że pani Maria była ciepłą, serdeczną osobą, a pan Adam spokojnym, pracowitym człowiekiem.

O tym, że nie zostaną zapomniani, świadczy nie tylko duża frekwencja na pogrzebie, lecz także liczne kwiaty i wieńce.

Na jednym z nich znalazła się sentencja, która wyryła się wielu żałobnikom w pamięć.

Brzmiała następująco.

Jest taki ból, o którym lepiej nie mówić, bowiem najlepiej wyraża go milczenie.

Po cmentarzu niosły się też szepty, kiedy okazało się, że nie można podchodzić do bliskich ofiar tragedii.

Rodzice zmarłego pana Adama prosili bowiem, by nie składano im kondolencji podczas uroczystości.

Nadal świeże rany, medialne zainteresowanie zbrodnią, zbyt duży ładunek emocjonalny.

Na szczęście żałobnicy wiedzieli, jak mają się zachować i zastosowali się do prośby.

Gdy nagrywaliśmy ten odcinek programu nadal trwało prokuratorskie śledztwo w sprawie siedemnastoletniego Łukasza.

W najbliższych tygodniach śledczy powołają biegłych psychiatrów, którzy ocenią poczytalność podejrzanego.

Jeśli okaże się, że był świadomy swoich czynów stanie przed sądem.

W przypadku stwierdzenia niepoczytalności trafi zapewne do zamkniętego zakładu psychiatrycznego.

Postępowanie trwa.

Pokój Zbrodni Kliknij w polecane materiały i poznaj najbardziej interesujące historie, które dla ciebie przygotowaliśmy.

Zasubskrybuj Pokój Zbrodni, aby nie przegapić najmroczniejszych i przerażających spraw.

Bądź na bieżąco z tym, co porusza i intryguje.